Strona 1 z 8

I Stonoga!

PostNapisane: 01 lip 2010, 21:28
przez Puchacz
:idea: Stonoga często jest nazywana Stośką



W poprzednim odcinku...

Marta odeszła na zawsze, gdy ujrzała poprzednią żonę Krwawego Barona.

Ron popada w dziwną chorobę. Słyszy Głos Geniuszu (Gienka), widzi samego siebie i zaczyna panikować. Ron ufając głosowi, chce ?pomóc? Harry?emu. Przed niebezpieczeństwem ratuje Gryfonka jego przyjaciółka ? Hermiona. Wszyscy są zaniepokojeni stanem Weasleya, jak trafnie zauważyła panna Granger: ?- Ron to idiota, owszem [?] ale nieszkodliwy...?
Harry został uwięziony z nieznanych powodów przez Severusa, odnajduje go minister magii. Korneliusz niespodziewanie zapomina, w jakim celu odwiedził komnaty Mistrza Eliksirów, wiec odchodzi. Snape uznaje, że lepiej będzie, gdy chłopiec zapomni o wydarzeniach, które mogłyby zaniepokoić niektóre osoby, używa więc zaklęcia zapomnienia.
Draco pociesza Harry?ego, który rozpacza nad chorobą przyjaciela. Okazuje się, że choroba Rona jest zaraźliwa. Kolejną ofiarą została Hermiona G. Malfoy obawia się, że Wybraniec także jest nosicielem ?Ronnicy?. Próbuje go unieszkodliwić, gdy? dowiadujemy się, że Weasley próbował zabić Granger. Chłopiec został przeniesiony do św. Munga.
Draco podejrzewa, że wszyscy są chorzy. Za wszelką cenę chce się ochronić.



Uwaga, autorzy Stonogi! Poprawiłam kilka przecinków i wprowadziłam niewielkie zmiany, co było bardzo Stośce potrzebne. Nie sądzę, abym była dobrą osobą do poprawiania pozostałych błędów, ponieważ kilka sama zrobiłam. To są nasze błędy i bądźmy z nich dumni.

Re: Stonoga! 5

PostNapisane: 01 lip 2010, 21:29
przez Puchacz
Zebrani spojrzeli z niepokojem na wymierzoną w nich różdżkę, jedynie Snape, przytomnie, prostym zaklęciem odebrał ją Draconowi.

Re: Stonoga! 5

PostNapisane: 01 lip 2010, 22:23
przez Binia
Zebrani spojrzeli z niepokojem na wymierzoną w nich różdżkę, jedynie Snape, przytomnie, prostym zaklęciem odebrał ją Draconowi.
- Severusiue, co ty robisz, nie widzisz, że znajdujemy się w niebezpieczeństwie! - wykrzyknął zdziwiony postępowaniem swojego opiekuna młody Ślizgon.

Re: Stonoga! 5

PostNapisane: 01 lip 2010, 22:27
przez Puchacz
Zebrani spojrzeli z niepokojem na wymierzoną w nich różdżkę, jedynie Snape, przytomnie, prostym zaklęciem odebrał ją Draconowi.
- Severusiue, co ty robisz, nie widzisz, że znajdujemy się w niebezpieczeństwie! - wykrzyknął zdziwiony postępowaniem swojego opiekuna młody Ślizgon.
- On też jest chory - powiedział cicho Snape do dyrektora, - musimy zwołać tajną radę, co tu się dzieje?

Re: Stonoga! 5

PostNapisane: 01 lip 2010, 22:50
przez Binia
Zebrani spojrzeli z niepokojem na wymierzoną w nich różdżkę, jedynie Snape, przytomnie, prostym zaklęciem odebrał ją Draconowi.
- Severusiue, co ty robisz, nie widzisz, że znajdujemy się w niebezpieczeństwie! - wykrzyknął zdziwiony postępowaniem swojego opiekuna młody Ślizgon.
- On też jest chory - powiedział cicho Snape do dyrektora, - musimy zwołać tajną radę, co tu się dzieje?
- Och, ależ Severusie, przecież wszyscy są chorzy, my również, ta choroba to życie, a jakże jest zarazem wielką przygodą... - zaczął mówić dyrektor Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart.

Re: Stonoga! 5

PostNapisane: 01 lip 2010, 23:05
przez Puchacz
Zebrani spojrzeli z niepokojem na wymierzoną w nich różdżkę, jedynie Snape, przytomnie, prostym zaklęciem odebrał ją Draconowi.
- Severusiue, co ty robisz, nie widzisz, że znajdujemy się w niebezpieczeństwie! - wykrzyknął zdziwiony postępowaniem swojego opiekuna młody Ślizgon.
- On też jest chory - powiedział cicho Snape do dyrektora, - musimy zwołać tajną radę, co tu się dzieje?
- Och, ależ Severusie, przecież wszyscy są chorzy, my również, ta choroba to życie, a jakże jest zarazem wielką przygodą... - zaczął mówić dyrektor Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart.
- Ja pier... - zaczął, lecz opamiętał się i dokończył - Minerwo, co o tym myślisz?

Re: Stonoga! 5

PostNapisane: 01 lip 2010, 23:13
przez Binia
Zebrani spojrzeli z niepokojem na wymierzoną w nich różdżkę, jedynie Snape, przytomnie, prostym zaklęciem odebrał ją Draconowi.
- Severusiue, co ty robisz, nie widzisz, że znajdujemy się w niebezpieczeństwie! - wykrzyknął zdziwiony postępowaniem swojego opiekuna młody Ślizgon.
- On też jest chory - powiedział cicho Snape do dyrektora, - musimy zwołać tajną radę, co tu się dzieje?
- Och, ależ Severusie, przecież wszyscy są chorzy, my również, ta choroba to życie, a jakże jest zarazem wielką przygodą... - zaczął mówić dyrektor Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart.
- Ja pier... - zaczął, lecz opamiętał się i dokończył - Minerwo, co o tym myślisz?
- Już sama nie wiem, co o tym sądzić, w sumie nie ma sensu wysyłać wszystkich do Munga, jedynie najcięższe przypadki, proponuję ogłosić kwarantannę. - powiedziała zamyślona McGonagall.

Re: Stonoga! 5

PostNapisane: 01 lip 2010, 23:37
przez Puchacz
Zebrani spojrzeli z niepokojem na wymierzoną w nich różdżkę, jedynie Snape, przytomnie, prostym zaklęciem odebrał ją Draconowi.
- Severusiue, co ty robisz, nie widzisz, że znajdujemy się w niebezpieczeństwie! - wykrzyknął zdziwiony postępowaniem swojego opiekuna młody Ślizgon.
- On też jest chory - powiedział cicho Snape do dyrektora, - musimy zwołać tajną radę, co tu się dzieje?
- Och, ależ Severusie, przecież wszyscy są chorzy, my również, ta choroba to życie, a jakże jest zarazem wielką przygodą... - zaczął mówić dyrektor Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart.
- Ja pier... - zaczął, lecz opamiętał się i dokończył - Minerwo, co o tym myślisz?
- Już sama nie wiem, co o tym sądzić, w sumie nie ma sensu wysyłać wszystkich do Munga, jedynie najcięższe przypadki, proponuję ogłosić kwarantannę. - powiedziała zamyślona McGonagall.
- Bzdura, na to musi być eliksir, eliksir jest dobry na wszystko - powiedział wyniośle mężczyzna i skierował się do swojego lochu.

Re: Stonoga! 5

PostNapisane: 01 lip 2010, 23:40
przez Binia
Zebrani spojrzeli z niepokojem na wymierzoną w nich różdżkę, jedynie Snape, przytomnie, prostym zaklęciem odebrał ją Draconowi.
- Severusiue, co ty robisz, nie widzisz, że znajdujemy się w niebezpieczeństwie! - wykrzyknął zdziwiony postępowaniem swojego opiekuna młody Ślizgon.
- On też jest chory - powiedział cicho Snape do dyrektora, - musimy zwołać tajną radę, co tu się dzieje?
- Och, ależ Severusie, przecież wszyscy są chorzy, my również, ta choroba to życie, a jakże jest zarazem wielką przygodą... - zaczął mówić dyrektor Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart.
- Ja pier... - zaczął, lecz opamiętał się i dokończył - Minerwo, co o tym myślisz?
- Już sama nie wiem, co o tym sądzić, w sumie nie ma sensu wysyłać wszystkich do Munga, jedynie najcięższe przypadki, proponuję ogłosić kwarantannę. - powiedziała zamyślona McGonagall.
- Bzdura, na to musi być eliksir, eliksir jest dobry na wszystko - powiedział wyniośle mężczyzna i skierował się do swojego lochu.
- Sev, Sev, Sev, czy ty kiedykolwiek się zmienisz? - pokręciła głową z dezaprobatą Minerwa.

Re: Stonoga! 5

PostNapisane: 01 lip 2010, 23:44
przez Puchacz
Zebrani spojrzeli z niepokojem na wymierzoną w nich różdżkę, jedynie Snape, przytomnie, prostym zaklęciem odebrał ją Draconowi.
- Severusiue, co ty robisz, nie widzisz, że znajdujemy się w niebezpieczeństwie! - wykrzyknął zdziwiony postępowaniem swojego opiekuna młody Ślizgon.
- On też jest chory - powiedział cicho Snape do dyrektora, - musimy zwołać tajną radę, co tu się dzieje?
- Och, ależ Severusie, przecież wszyscy są chorzy, my również, ta choroba to życie, a jakże jest zarazem wielką przygodą... - zaczął mówić dyrektor Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart.
- Ja pier... - zaczął, lecz opamiętał się i dokończył - Minerwo, co o tym myślisz?
- Już sama nie wiem, co o tym sądzić, w sumie nie ma sensu wysyłać wszystkich do Munga, jedynie najcięższe przypadki, proponuję ogłosić kwarantannę. - powiedziała zamyślona McGonagall.
- Bzdura, na to musi być eliksir, eliksir jest dobry na wszystko - powiedział wyniośle mężczyzna i skierował się do swojego lochu.
- Sev, Sev, Sev, czy ty kiedykolwiek się zmienisz? - pokręciła głową z dezaprobatą Minerwa.

Severus zaczął od przebadania chorych, jednoznacznie stwierdził, że występują u nich urojenia, słyszą dziwne głosy i chcą zabić Pottera oraz ludzi z nim powiązanych.

Re: Stonoga! 5

PostNapisane: 02 lip 2010, 00:16
przez Binia
Zebrani spojrzeli z niepokojem na wymierzoną w nich różdżkę, jedynie Snape, przytomnie, prostym zaklęciem odebrał ją Draconowi.
- Severusie, co ty robisz, nie widzisz, że znajdujemy się w niebezpieczeństwie! - wykrzyknął zdziwiony postępowaniem swojego opiekuna młody Ślizgon.
- On też jest chory - powiedział cicho Snape do dyrektora, - musimy zwołać tajną radę, co tu się dzieje?
- Och, ależ Severusie, przecież wszyscy są chorzy, my również, ta choroba to życie, a jakże jest zarazem wielką przygodą... - zaczął mówić dyrektor Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart.
- Ja pier... - zaczął, lecz opamiętał się i dokończył - Minerwo, co o tym myślisz?
- Już sama nie wiem, co o tym sądzić, w sumie nie ma sensu wysyłać wszystkich do Munga, jedynie najcięższe przypadki, proponuję ogłosić kwarantannę. - powiedziała zamyślona McGonagall.
- Bzdura, na to musi być eliksir, eliksir jest dobry na wszystko - powiedział wyniośle mężczyzna i skierował się do swojego lochu.
- Sev, Sev, Sev, czy ty kiedykolwiek się zmienisz? - pokręciła głową z dezaprobatą Minerwa.

Severus zaczął od przebadania chorych, jednoznacznie stwierdził, że występują u nich urojenia, słyszą dziwne głosy i chcą zabić Pottera oraz ludzi z nim powiązanych. Gdy tylko zebrał te informacje, udał się do swojej biblioteki w poszukiwaniu, jakiegoś eliksiru, który by pomógł.

Re: Stonoga! 5

PostNapisane: 02 lip 2010, 00:19
przez Puchacz
Zebrani spojrzeli z niepokojem na wymierzoną w nich różdżkę, jedynie Snape, przytomnie, prostym zaklęciem odebrał ją Draconowi.
- Severusie, co ty robisz, nie widzisz, że znajdujemy się w niebezpieczeństwie! - wykrzyknął zdziwiony postępowaniem swojego opiekuna młody Ślizgon.
- On też jest chory - powiedział cicho Snape do dyrektora, - musimy zwołać tajną radę, co tu się dzieje?
- Och, ależ Severusie, przecież wszyscy są chorzy, my również, ta choroba to życie, a jakże jest zarazem wielką przygodą... - zaczął mówić dyrektor Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart.
- Ja pier... - zaczął, lecz opamiętał się i dokończył - Minerwo, co o tym myślisz?
- Już sama nie wiem, co o tym sądzić, w sumie nie ma sensu wysyłać wszystkich do Munga, jedynie najcięższe przypadki, proponuję ogłosić kwarantannę. - powiedziała zamyślona McGonagall.
- Bzdura, na to musi być eliksir, eliksir jest dobry na wszystko - powiedział wyniośle mężczyzna i skierował się do swojego lochu.
- Sev, Sev, Sev, czy ty kiedykolwiek się zmienisz? - pokręciła głową z dezaprobatą Minerwa.

Severus zaczął od przebadania chorych, jednoznacznie stwierdził, że występują u nich urojenia, słyszą dziwne głosy i chcą zabić Pottera oraz ludzi z nim powiązanych. Gdy tylko zebrał te informacje, udał się do swojej biblioteki w poszukiwaniu, jakiegoś eliksiru, który by pomógł. Właśnie w tym momencie do pomieszczenia wkroczył Marcus... i nagle wszystko stało się jasne dla Severusa.

Re: Stonoga! 5

PostNapisane: 02 lip 2010, 00:32
przez Binia
Zebrani spojrzeli z niepokojem na wymierzoną w nich różdżkę, jedynie Snape, przytomnie, prostym zaklęciem odebrał ją Draconowi.
- Severusie, co ty robisz, nie widzisz, że znajdujemy się w niebezpieczeństwie! - wykrzyknął zdziwiony postępowaniem swojego opiekuna młody Ślizgon.
- On też jest chory - powiedział cicho Snape do dyrektora, - musimy zwołać tajną radę, co tu się dzieje?
- Och, ależ Severusie, przecież wszyscy są chorzy, my również, ta choroba to życie, a jakże jest zarazem wielką przygodą... - zaczął mówić dyrektor Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart.
- Ja pier... - zaczął, lecz opamiętał się i dokończył - Minerwo, co o tym myślisz?
- Już sama nie wiem, co o tym sądzić, w sumie nie ma sensu wysyłać wszystkich do Munga, jedynie najcięższe przypadki, proponuję ogłosić kwarantannę. - powiedziała zamyślona McGonagall.
- Bzdura, na to musi być eliksir, eliksir jest dobry na wszystko - powiedział wyniośle mężczyzna i skierował się do swojego lochu.
- Sev, Sev, Sev, czy ty kiedykolwiek się zmienisz? - pokręciła głową z dezaprobatą Minerwa.

Severus zaczął od przebadania chorych, jednoznacznie stwierdził, że występują u nich urojenia, słyszą dziwne głosy i chcą zabić Pottera oraz ludzi z nim powiązanych. Gdy tylko zebrał te informacje, udał się do swojej biblioteki w poszukiwaniu, jakiegoś eliksiru, który by pomógł. Właśnie w tym momencie do pomieszczenia wkroczył Marcus... i nagle wszystko stało się jasne dla Severusa.
- Drętwota! - krzyknął, po czym odwrócił się i udał się do laboratorium po Veritaserum.

Re: Stonoga! 5

PostNapisane: 02 lip 2010, 00:40
przez Puchacz
Zebrani spojrzeli z niepokojem na wymierzoną w nich różdżkę, jedynie Snape, przytomnie, prostym zaklęciem odebrał ją Draconowi.
- Severusie, co ty robisz, nie widzisz, że znajdujemy się w niebezpieczeństwie! - wykrzyknął zdziwiony postępowaniem swojego opiekuna młody Ślizgon.
- On też jest chory - powiedział cicho Snape do dyrektora, - musimy zwołać tajną radę, co tu się dzieje?
- Och, ależ Severusie, przecież wszyscy są chorzy, my również, ta choroba to życie, a jakże jest zarazem wielką przygodą... - zaczął mówić dyrektor Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart.
- Ja pier... - zaczął, lecz opamiętał się i dokończył - Minerwo, co o tym myślisz?
- Już sama nie wiem, co o tym sądzić, w sumie nie ma sensu wysyłać wszystkich do Munga, jedynie najcięższe przypadki, proponuję ogłosić kwarantannę. - powiedziała zamyślona McGonagall.
- Bzdura, na to musi być eliksir, eliksir jest dobry na wszystko - powiedział wyniośle mężczyzna i skierował się do swojego lochu.
- Sev, Sev, Sev, czy ty kiedykolwiek się zmienisz? - pokręciła głową z dezaprobatą Minerwa.

Severus zaczął od przebadania chorych, jednoznacznie stwierdził, że występują u nich urojenia, słyszą dziwne głosy i chcą zabić Pottera oraz ludzi z nim powiązanych. Gdy tylko zebrał te informacje, udał się do swojej biblioteki w poszukiwaniu, jakiegoś eliksiru, który by pomógł. Właśnie w tym momencie do pomieszczenia wkroczył Marcus... i nagle wszystko stało się jasne dla Severusa.
- Drętwota! - krzyknął, po czym odwrócił się i udał się do laboratorium po Veritaserum.
Wydawało mu się, że to wszystko składało się w logiczną całość - eksperymenty Marcusa na Draco, jego dziwne pytania i schadzki z Potterem, o tak, przed Mistrzem Eliksirów nic się nie ukryje.

Re: Stonoga! 5

PostNapisane: 02 lip 2010, 00:49
przez Binia
Zebrani spojrzeli z niepokojem na wymierzoną w nich różdżkę, jedynie Snape, przytomnie, prostym zaklęciem odebrał ją Draconowi.
- Severusie, co ty robisz, nie widzisz, że znajdujemy się w niebezpieczeństwie! - wykrzyknął zdziwiony postępowaniem swojego opiekuna młody Ślizgon.
- On też jest chory - powiedział cicho Snape do dyrektora, - musimy zwołać tajną radę, co tu się dzieje?
- Och, ależ Severusie, przecież wszyscy są chorzy, my również, ta choroba to życie, a jakże jest zarazem wielką przygodą... - zaczął mówić dyrektor Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart.
- Ja pier... - zaczął, lecz opamiętał się i dokończył - Minerwo, co o tym myślisz?
- Już sama nie wiem, co o tym sądzić, w sumie nie ma sensu wysyłać wszystkich do Munga, jedynie najcięższe przypadki, proponuję ogłosić kwarantannę. - powiedziała zamyślona McGonagall.
- Bzdura, na to musi być eliksir, eliksir jest dobry na wszystko - powiedział wyniośle mężczyzna i skierował się do swojego lochu.
- Sev, Sev, Sev, czy ty kiedykolwiek się zmienisz? - pokręciła głową z dezaprobatą Minerwa.

Severus zaczął od przebadania chorych, jednoznacznie stwierdził, że występują u nich urojenia, słyszą dziwne głosy i chcą zabić Pottera oraz ludzi z nim powiązanych. Gdy tylko zebrał te informacje, udał się do swojej biblioteki w poszukiwaniu, jakiegoś eliksiru, który by pomógł. Właśnie w tym momencie do pomieszczenia wkroczył Marcus... i nagle wszystko stało się jasne dla Severusa.
- Drętwota! - krzyknął, po czym odwrócił się i udał się do laboratorium po Veritaserum.
Wydawało mu się, że to wszystko składało się w logiczną całość - eksperymenty Marcusa na Draco, jego dziwne pytania i schadzki z Potterem, o tak, przed Mistrzem Eliksirów nic się nie ukryje.
- A teraz, pani Flint, odpowie mi pan na kilka pytań. - powiedział profesor Snape wlewając kilka kropel do buzi Ślizgona.

Re: Stonoga! 5

PostNapisane: 02 lip 2010, 00:52
przez Puchacz
Zebrani spojrzeli z niepokojem na wymierzoną w nich różdżkę, jedynie Snape, przytomnie, prostym zaklęciem odebrał ją Draconowi.
- Severusie, co ty robisz, nie widzisz, że znajdujemy się w niebezpieczeństwie! - wykrzyknął zdziwiony postępowaniem swojego opiekuna młody Ślizgon.
- On też jest chory - powiedział cicho Snape do dyrektora, - musimy zwołać tajną radę, co tu się dzieje?
- Och, ależ Severusie, przecież wszyscy są chorzy, my również, ta choroba to życie, a jakże jest zarazem wielką przygodą... - zaczął mówić dyrektor Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart.
- Ja pier... - zaczął, lecz opamiętał się i dokończył - Minerwo, co o tym myślisz?
- Już sama nie wiem, co o tym sądzić, w sumie nie ma sensu wysyłać wszystkich do Munga, jedynie najcięższe przypadki, proponuję ogłosić kwarantannę. - powiedziała zamyślona McGonagall.
- Bzdura, na to musi być eliksir, eliksir jest dobry na wszystko - powiedział wyniośle mężczyzna i skierował się do swojego lochu.
- Sev, Sev, Sev, czy ty kiedykolwiek się zmienisz? - pokręciła głową z dezaprobatą Minerwa.

Severus zaczął od przebadania chorych, jednoznacznie stwierdził, że występują u nich urojenia, słyszą dziwne głosy i chcą zabić Pottera oraz ludzi z nim powiązanych. Gdy tylko zebrał te informacje, udał się do swojej biblioteki w poszukiwaniu, jakiegoś eliksiru, który by pomógł. Właśnie w tym momencie do pomieszczenia wkroczył Marcus... i nagle wszystko stało się jasne dla Severusa.
- Drętwota! - krzyknął, po czym odwrócił się i udał się do laboratorium po Veritaserum.
Wydawało mu się, że to wszystko składało się w logiczną całość - eksperymenty Marcusa na Draco, jego dziwne pytania i schadzki z Potterem, o tak, przed Mistrzem Eliksirów nic się nie ukryje.
- A teraz, pani Flint, odpowie mi pan na kilka pytań. - powiedział profesor Snape wlewając kilka kropel do buzi Ślizgona.
- Co pan robi?! - wykrzyknął przerażony Harry, śledził profesora, czując, że nie można mu ufać.

Re: Stonoga! 5

PostNapisane: 02 lip 2010, 00:55
przez Binia
Zebrani spojrzeli z niepokojem na wymierzoną w nich różdżkę, jedynie Snape, przytomnie, prostym zaklęciem odebrał ją Draconowi.
- Severusie, co ty robisz, nie widzisz, że znajdujemy się w niebezpieczeństwie! - wykrzyknął zdziwiony postępowaniem swojego opiekuna młody Ślizgon.
- On też jest chory - powiedział cicho Snape do dyrektora, - musimy zwołać tajną radę, co tu się dzieje?
- Och, ależ Severusie, przecież wszyscy są chorzy, my również, ta choroba to życie, a jakże jest zarazem wielką przygodą... - zaczął mówić dyrektor Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart.
- Ja pier... - zaczął, lecz opamiętał się i dokończył - Minerwo, co o tym myślisz?
- Już sama nie wiem, co o tym sądzić, w sumie nie ma sensu wysyłać wszystkich do Munga, jedynie najcięższe przypadki, proponuję ogłosić kwarantannę. - powiedziała zamyślona McGonagall.
- Bzdura, na to musi być eliksir, eliksir jest dobry na wszystko - powiedział wyniośle mężczyzna i skierował się do swojego lochu.
- Sev, Sev, Sev, czy ty kiedykolwiek się zmienisz? - pokręciła głową z dezaprobatą Minerwa.

Severus zaczął od przebadania chorych, jednoznacznie stwierdził, że występują u nich urojenia, słyszą dziwne głosy i chcą zabić Pottera oraz ludzi z nim powiązanych. Gdy tylko zebrał te informacje, udał się do swojej biblioteki w poszukiwaniu, jakiegoś eliksiru, który by pomógł. Właśnie w tym momencie do pomieszczenia wkroczył Marcus... i nagle wszystko stało się jasne dla Severusa.
- Drętwota! - krzyknął, po czym odwrócił się i udał się do laboratorium po Veritaserum.
Wydawało mu się, że to wszystko składało się w logiczną całość - eksperymenty Marcusa na Draco, jego dziwne pytania i schadzki z Potterem, o tak, przed Mistrzem Eliksirów nic się nie ukryje.
- A teraz, pani Flint, odpowie mi pan na kilka pytań. - powiedział profesor Snape wlewając kilka kropel do buzi Ślizgona.
- Co pan robi?! - wykrzyknął przerażony Harry, śledził profesora, czując, że nie można mu ufać.
- Oj, Harry, Harry, ty też? - zdziwił się opiekun Slytherinu po czym rzucił kolejne zaklęcie oszałamiające.

Re: Stonoga! 5

PostNapisane: 02 lip 2010, 00:58
przez Puchacz
Zebrani spojrzeli z niepokojem na wymierzoną w nich różdżkę, jedynie Snape, przytomnie, prostym zaklęciem odebrał ją Draconowi.
- Severusie, co ty robisz, nie widzisz, że znajdujemy się w niebezpieczeństwie! - wykrzyknął zdziwiony postępowaniem swojego opiekuna młody Ślizgon.
- On też jest chory - powiedział cicho Snape do dyrektora, - musimy zwołać tajną radę, co tu się dzieje?
- Och, ależ Severusie, przecież wszyscy są chorzy, my również, ta choroba to życie, a jakże jest zarazem wielką przygodą... - zaczął mówić dyrektor Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart.
- Ja pier... - zaczął, lecz opamiętał się i dokończył - Minerwo, co o tym myślisz?
- Już sama nie wiem, co o tym sądzić, w sumie nie ma sensu wysyłać wszystkich do Munga, jedynie najcięższe przypadki, proponuję ogłosić kwarantannę. - powiedziała zamyślona McGonagall.
- Bzdura, na to musi być eliksir, eliksir jest dobry na wszystko - powiedział wyniośle mężczyzna i skierował się do swojego lochu.
- Sev, Sev, Sev, czy ty kiedykolwiek się zmienisz? - pokręciła głową z dezaprobatą Minerwa.

Severus zaczął od przebadania chorych, jednoznacznie stwierdził, że występują u nich urojenia, słyszą dziwne głosy i chcą zabić Pottera oraz ludzi z nim powiązanych. Gdy tylko zebrał te informacje, udał się do swojej biblioteki w poszukiwaniu, jakiegoś eliksiru, który by pomógł. Właśnie w tym momencie do pomieszczenia wkroczył Marcus... i nagle wszystko stało się jasne dla Severusa.
- Drętwota! - krzyknął, po czym odwrócił się i udał się do laboratorium po Veritaserum.
Wydawało mu się, że to wszystko składało się w logiczną całość - eksperymenty Marcusa na Draco, jego dziwne pytania i schadzki z Potterem, o tak, przed Mistrzem Eliksirów nic się nie ukryje.
- A teraz, pani Flint, odpowie mi pan na kilka pytań. - powiedział profesor Snape wlewając kilka kropel do buzi Ślizgona.
- Co pan robi?! - wykrzyknął przerażony Harry, śledził profesora, czując, że nie można mu ufać.
- Oj, Harry, Harry, ty też? - zdziwił się opiekun Slytherinu po czym rzucił kolejne zaklęcie oszałamiające. - Marcus, czy jesteś odpowiedzialny za dziwne zachowanie Ronalda Weasley'a? - zapytał ze szczerą ciekawością w głosie.

Re: Stonoga! 5

PostNapisane: 02 lip 2010, 01:00
przez Binia
Zebrani spojrzeli z niepokojem na wymierzoną w nich różdżkę, jedynie Snape, przytomnie, prostym zaklęciem odebrał ją Draconowi.
- Severusie, co ty robisz, nie widzisz, że znajdujemy się w niebezpieczeństwie! - wykrzyknął zdziwiony postępowaniem swojego opiekuna młody Ślizgon.
- On też jest chory - powiedział cicho Snape do dyrektora, - musimy zwołać tajną radę, co tu się dzieje?
- Och, ależ Severusie, przecież wszyscy są chorzy, my również, ta choroba to życie, a jakże jest zarazem wielką przygodą... - zaczął mówić dyrektor Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart.
- Ja pier... - zaczął, lecz opamiętał się i dokończył - Minerwo, co o tym myślisz?
- Już sama nie wiem, co o tym sądzić, w sumie nie ma sensu wysyłać wszystkich do Munga, jedynie najcięższe przypadki, proponuję ogłosić kwarantannę. - powiedziała zamyślona McGonagall.
- Bzdura, na to musi być eliksir, eliksir jest dobry na wszystko - powiedział wyniośle mężczyzna i skierował się do swojego lochu.
- Sev, Sev, Sev, czy ty kiedykolwiek się zmienisz? - pokręciła głową z dezaprobatą Minerwa.

Severus zaczął od przebadania chorych, jednoznacznie stwierdził, że występują u nich urojenia, słyszą dziwne głosy i chcą zabić Pottera oraz ludzi z nim powiązanych. Gdy tylko zebrał te informacje, udał się do swojej biblioteki w poszukiwaniu, jakiegoś eliksiru, który by pomógł. Właśnie w tym momencie do pomieszczenia wkroczył Marcus... i nagle wszystko stało się jasne dla Severusa.
- Drętwota! - krzyknął, po czym odwrócił się i udał się do laboratorium po Veritaserum.
Wydawało mu się, że to wszystko składało się w logiczną całość - eksperymenty Marcusa na Draco, jego dziwne pytania i schadzki z Potterem, o tak, przed Mistrzem Eliksirów nic się nie ukryje.
- A teraz, pani Flint, odpowie mi pan na kilka pytań. - powiedział profesor Snape wlewając kilka kropel do buzi Ślizgona.
- Co pan robi?! - wykrzyknął przerażony Harry, śledził profesora, czując, że nie można mu ufać.
- Oj, Harry, Harry, ty też? - zdziwił się opiekun Slytherinu po czym rzucił kolejne zaklęcie oszałamiające. - Marcus, czy jesteś odpowiedzialny za dziwne zachowanie Ronalda Weasley'a? - zapytał ze szczerą ciekawością w głosie.
- Tak. - odpowiedział Marcus głosem wypranym z wszelakich uczuć.

Re: Stonoga! 5

PostNapisane: 02 lip 2010, 01:06
przez Puchacz
Zebrani spojrzeli z niepokojem na wymierzoną w nich różdżkę, jedynie Snape, przytomnie, prostym zaklęciem odebrał ją Draconowi.
- Severusie, co ty robisz, nie widzisz, że znajdujemy się w niebezpieczeństwie! - wykrzyknął zdziwiony postępowaniem swojego opiekuna młody Ślizgon.
- On też jest chory - powiedział cicho Snape do dyrektora, - musimy zwołać tajną radę, co tu się dzieje?
- Och, ależ Severusie, przecież wszyscy są chorzy, my również, ta choroba to życie, a jakże jest zarazem wielką przygodą... - zaczął mówić dyrektor Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart.
- Ja pier... - zaczął, lecz opamiętał się i dokończył - Minerwo, co o tym myślisz?
- Już sama nie wiem, co o tym sądzić, w sumie nie ma sensu wysyłać wszystkich do Munga, jedynie najcięższe przypadki, proponuję ogłosić kwarantannę - powiedziała zamyślona McGonagall.
- Bzdura, na to musi być eliksir, eliksir jest dobry na wszystko - powiedział wyniośle mężczyzna i skierował się do swojego lochu.
- Sev, Sev, Sev, czy ty kiedykolwiek się zmienisz? - pokręciła głową z dezaprobatą Minerwa.

Severus zaczął od przebadania chorych, jednoznacznie stwierdził, że występują u nich urojenia, słyszą dziwne głosy i chcą zabić Pottera oraz ludzi z nim powiązanych. Gdy tylko zebrał te informacje, udał się do swojej biblioteki w poszukiwaniu, jakiegoś eliksiru, który by pomógł. Właśnie w tym momencie do pomieszczenia wkroczył Marcus... i nagle wszystko stało się jasne dla Severusa.
- Drętwota! - krzyknął, po czym odwrócił się i udał się do laboratorium po Veritaserum.
Wydawało mu się, że to wszystko składało się w logiczną całość - eksperymenty Marcusa na Draco, jego dziwne pytania i schadzki z Potterem, o tak, przed Mistrzem Eliksirów nic się nie ukryje.
- A teraz, pani Flint, odpowie mi pan na kilka pytań - powiedział profesor Snape wlewając kilka kropel do buzi Ślizgona.
- Co pan robi?! - wykrzyknął przerażony Harry, śledził profesora, czując, że nie można mu ufać.
- Oj, Harry, Harry, ty też? - zdziwił się opiekun Slytherinu po czym rzucił kolejne zaklęcie oszałamiające. - Marcus, czy jesteś odpowiedzialny za dziwne zachowanie Ronalda Weasley'a? - zapytał ze szczerą ciekawością w głosie.
- Tak - odpowiedział Marcus głosem wypranym z wszelakich uczuć.
- Veni, vidi, vici - skomentował Severus, zdjął zaklęcie z Pottera i kazał mu biec po McGonagall.