Strona 1 z 6

II Stonoga! (1)

PostNapisane: 16 lip 2010, 18:39
przez Puchacz
Poprzednia Stonoga została zakończona, więc ruszamy z nową.

Pozwolę sobie przypomnieć słowa NoName:
Pomysł narodził się w związku z faktem, że zmuszenie forumowiczów do przyłączenia się do Tasiemca wymaga nie lada sprytu, sporo próśb, gróźb i przekupstwa . Spróbujmy więc podobnej zabawy, ale w nieco uproszczonej wersji. Każda kolejna osoba dopisuje TYLKO i WYŁĄCZNIE JEDNO zdanie. Zaczynamy wielką literą, kończymy na dowolnym znaku interpunkcyjnym sygnalizującym koniec zdania (kropka, wykrzyknik, znak zapytania, wielokropek), nawet jeśli wyszło tylko jedno słowo.Wyjątkiem jest dialog, bo po znaku interpunkcyjnym nie występuje wielka litera np.

- Nic nie rozumiemy! - wykrzyknęli forumowicze.


To uznawane jest za jedno zdanie (i zacytowana wypowiedź i to co po myślniku), mimo znaku interpunkcyjnego w środku.
Wszystkie chwyty dozwolone, nie bójcie się dialogów, nie unikajcie opisów i nie wahajcie się dołączyć do zabawy, piszecie tylko JEDNO zdanie, resztą martwi się następna osoba .



Uwaga (5. sierpnia): Proszę o uważne kopiowanie tekstu. Właśnie wkradło nam się powtórne kopiowanie, w związku z czym muszę pousuwać te fragmenty. Nie dziwcie się, że Wasze odpowiedzi staną się krótsze.
pozdrawiam prof. Puś.

Uwaga! (6 sierpnia): W związku z tym, że musiałam edytować teksty, wyciąć jeden fragment tekstu z waszych odpowiedzi, zniknęły punkty. Za usuwanie słów forum odejmuje punkty, sądziłam jednak, że dotyczy to wyłącznie sytuacji, gdy ktoś edytuje swój tekst. Myliłam się. Nie mniej, jeżeli ktoś czuje się pokrzywdzony, proszę o wysłanie mi wiadomości, oddam swoje punkty (o ile mi ich wystarczy). Bardzo przepraszam.

Re: II Stonoga! (1)

PostNapisane: 16 lip 2010, 18:42
przez Puchacz
Harry Potter był czułym mężem i odpowiedzialnym ojcem, cóż jednak mógł zrobić w obliczu takiego wydarzenia.

Re: II Stonoga! (1)

PostNapisane: 16 lip 2010, 18:45
przez Binia
Harry Potter był czułym mężem i odpowiedzialnym ojcem, cóż jednak mógł zrobić w obliczu takiego wydarzenia. Wobec niego czuł się totalnie bezradny i jak on będzie potem mógł spojrzeć innym w oczy?! - takie oto myśli chodziły po głowie starszego Pottera.

Re: II Stonoga! (1)

PostNapisane: 16 lip 2010, 18:50
przez Aratanooniel
Harry Potter był czułym mężem i odpowiedzialnym ojcem, cóż jednak mógł zrobić w obliczu takiego wydarzenia. Wobec niego czuł się totalnie bezradny i jak on będzie potem mógł spojrzeć innym w oczy?! - takie oto myśli chodziły po głowie starszego Pottera. Sprawę pogarszał fakt, ze jego żona wykazywała się totalnym niezrozumieniem, krzątała się właśnie jak zwykle po kuchni, podśpiewując pod nosem.

Re: II Stonoga! (1)

PostNapisane: 16 lip 2010, 19:00
przez Puchacz
Harry Potter był czułym mężem i odpowiedzialnym ojcem, cóż jednak mógł zrobić w obliczu takiego wydarzenia. Wobec niego czuł się totalnie bezradny i jak on będzie potem mógł spojrzeć innym w oczy?! - takie oto myśli chodziły po głowie starszego Pottera. Sprawę pogarszał fakt, ze jego żona wykazywała się totalnym niezrozumieniem, krzątała się właśnie jak zwykle po kuchni, podśpiewując pod nosem. Nawet ich kot łasił się jakby nigdy nic.

Re: II Stonoga! (1)

PostNapisane: 16 lip 2010, 20:12
przez sile
Harry Potter był czułym mężem i odpowiedzialnym ojcem, cóż jednak mógł zrobić w obliczu takiego wydarzenia. Wobec niego czuł się totalnie bezradny i jak on będzie potem mógł spojrzeć innym w oczy?! - takie oto myśli chodziły po głowie starszego Pottera. Sprawę pogarszał fakt, ze jego żona wykazywała się totalnym niezrozumieniem, krzątała się właśnie jak zwykle po kuchni, podśpiewując pod nosem. Nawet ich kot łasił się jakby nigdy nic. Miauczał, mruczał, a Harry czuł jak popada w coraz większe zażenowanie.

Re: II Stonoga! (1)

PostNapisane: 16 lip 2010, 21:05
przez Puchacz
Harry Potter był czułym mężem i odpowiedzialnym ojcem, cóż jednak mógł zrobić w obliczu takiego wydarzenia. Wobec niego czuł się totalnie bezradny i jak on będzie potem mógł spojrzeć innym w oczy?! - takie oto myśli chodziły po głowie starszego Pottera. Sprawę pogarszał fakt, ze jego żona wykazywała się totalnym niezrozumieniem, krzątała się właśnie jak zwykle po kuchni, podśpiewując pod nosem. Nawet ich kot łasił się jakby nigdy nic. Miauczał, mruczał, a Harry czuł jak popada w coraz większe zażenowanie.
- Ginny, no proszę cię - powiedział, wycierając spocone dłonie o spodnie.

Re: II Stonoga! (1)

PostNapisane: 16 lip 2010, 21:41
przez Aratanooniel
Harry Potter był czułym mężem i odpowiedzialnym ojcem, cóż jednak mógł zrobić w obliczu takiego wydarzenia. Wobec niego czuł się totalnie bezradny i jak on będzie potem mógł spojrzeć innym w oczy?! - takie oto myśli chodziły po głowie starszego Pottera. Sprawę pogarszał fakt, ze jego żona wykazywała się totalnym niezrozumieniem, krzątała się właśnie jak zwykle po kuchni, podśpiewując pod nosem. Nawet ich kot łasił się jakby nigdy nic. Miauczał, mruczał, a Harry czuł jak popada w coraz większe zażenowanie.
- Ginny, no proszę cię - powiedział, wycierając spocone dłonie o spodnie.
- Przecież wiesz, że nie mogę! - odparła z uśmiechem.

Re: II Stonoga! (1)

PostNapisane: 16 lip 2010, 22:16
przez Puchacz
Harry Potter był czułym mężem i odpowiedzialnym ojcem, cóż jednak mógł zrobić w obliczu takiego wydarzenia. Wobec niego czuł się totalnie bezradny i jak on będzie potem mógł spojrzeć innym w oczy?! - takie oto myśli chodziły po głowie starszego Pottera. Sprawę pogarszał fakt, ze jego żona wykazywała się totalnym niezrozumieniem, krzątała się właśnie jak zwykle po kuchni, podśpiewując pod nosem. Nawet ich kot łasił się jakby nigdy nic. Miauczał, mruczał, a Harry czuł jak popada w coraz większe zażenowanie.
- Ginny, no proszę cię - powiedział, wycierając spocone dłonie o spodnie.
- Przecież wiesz, że nie mogę! - odparła z uśmiechem.
Potter właśnie miał błagać żonę, aby wpłynęła na Molly, gdy do pokoju wpadł James i wskoczył w ramiona ojca.

Re: II Stonoga! (1)

PostNapisane: 17 lip 2010, 12:21
przez Morwena
Harry Potter był czułym mężem i odpowiedzialnym ojcem, cóż jednak mógł zrobić w obliczu takiego wydarzenia. Wobec niego czuł się totalnie bezradny i jak on będzie potem mógł spojrzeć innym w oczy?! - takie oto myśli chodziły po głowie starszego Pottera. Sprawę pogarszał fakt, ze jego żona wykazywała się totalnym niezrozumieniem, krzątała się właśnie jak zwykle po kuchni, podśpiewując pod nosem. Nawet ich kot łasił się jakby nigdy nic. Miauczał, mruczał, a Harry czuł jak popada w coraz większe zażenowanie.
- Ginny, no proszę cię - powiedział, wycierając spocone dłonie o spodnie.
- Przecież wiesz, że nie mogę! - odparła z uśmiechem.
Potter właśnie miał błagać żonę, aby wpłynęła na Molly, gdy do pokoju wpadł James i wskoczył w ramiona ojca.
- Tata, tato, ja chcę polatać i pójść na lody, odwiedzić babcię, zo... - krzyczał radośnie chłopiec, ale w połowie wyliczanki przerwała mu matka.

Re: II Stonoga! (1)

PostNapisane: 17 lip 2010, 13:13
przez Puchacz
Harry Potter był czułym mężem i odpowiedzialnym ojcem, cóż jednak mógł zrobić w obliczu takiego wydarzenia. Wobec niego czuł się totalnie bezradny i jak on będzie potem mógł spojrzeć innym w oczy?! - takie oto myśli chodziły po głowie starszego Pottera. Sprawę pogarszał fakt, ze jego żona wykazywała się totalnym niezrozumieniem, krzątała się właśnie jak zwykle po kuchni, podśpiewując pod nosem. Nawet ich kot łasił się jakby nigdy nic. Miauczał, mruczał, a Harry czuł jak popada w coraz większe zażenowanie.
- Ginny, no proszę cię - powiedział, wycierając spocone dłonie o spodnie.
- Przecież wiesz, że nie mogę! - odparła z uśmiechem.
Potter właśnie miał błagać żonę, aby wpłynęła na Molly, gdy do pokoju wpadł James i wskoczył w ramiona ojca.
- Tata, tato, ja chcę polatać i pójść na lody, odwiedzić babcię, zo... - krzyczał radośnie chłopiec, ale w połowie wyliczanki przerwała mu matka.
- Jim, powiedziałam ci, że jeśli nie przeprosić sąsiadki za ostatni psikus, to nigdzie nie wyjdziesz - rzekła, wymachując chochlą.

Re: II Stonoga! (1)

PostNapisane: 17 lip 2010, 13:24
przez deedee
Harry Potter był czułym mężem i odpowiedzialnym ojcem, cóż jednak mógł zrobić w obliczu takiego wydarzenia. Wobec niego czuł się totalnie bezradny i jak on będzie potem mógł spojrzeć innym w oczy?! - takie oto myśli chodziły po głowie starszego Pottera. Sprawę pogarszał fakt, ze jego żona wykazywała się totalnym niezrozumieniem, krzątała się właśnie jak zwykle po kuchni, podśpiewując pod nosem. Nawet ich kot łasił się jakby nigdy nic. Miauczał, mruczał, a Harry czuł jak popada w coraz większe zażenowanie.
- Ginny, no proszę cię - powiedział, wycierając spocone dłonie o spodnie.
- Przecież wiesz, że nie mogę! - odparła z uśmiechem.
Potter właśnie miał błagać żonę, aby wpłynęła na Molly, gdy do pokoju wpadł James i wskoczył w ramiona ojca.
- Tata, tato, ja chcę polatać i pójść na lody, odwiedzić babcię, zo... - krzyczał radośnie chłopiec, ale w połowie wyliczanki przerwała mu matka.
- Jim, powiedziałam ci, że jeśli nie przeprosić sąsiadki za ostatni psikus, to nigdzie nie wyjdziesz - rzekła, wymachując chochlą.
- Ale mamo... - Chłopczyk popatrzył na nią błagalnie, jednak matka jak zwykle była niewzruszona.

Re: II Stonoga! (1)

PostNapisane: 17 lip 2010, 15:40
przez Morwena
Harry Potter był czułym mężem i odpowiedzialnym ojcem, cóż jednak mógł zrobić w obliczu takiego wydarzenia. Wobec niego czuł się totalnie bezradny i jak on będzie potem mógł spojrzeć innym w oczy?! - takie oto myśli chodziły po głowie starszego Pottera. Sprawę pogarszał fakt, ze jego żona wykazywała się totalnym niezrozumieniem, krzątała się właśnie jak zwykle po kuchni, podśpiewując pod nosem. Nawet ich kot łasił się jakby nigdy nic. Miauczał, mruczał, a Harry czuł jak popada w coraz większe zażenowanie.
- Ginny, no proszę cię - powiedział, wycierając spocone dłonie o spodnie.
- Przecież wiesz, że nie mogę! - odparła z uśmiechem.
Potter właśnie miał błagać żonę, aby wpłynęła na Molly, gdy do pokoju wpadł James i wskoczył w ramiona ojca.
- Tata, tato, ja chcę polatać i pójść na lody, odwiedzić babcię, zo... - krzyczał radośnie chłopiec, ale w połowie wyliczanki przerwała mu matka.
- Jim, powiedziałam ci, że jeśli nie przeprosić sąsiadki za ostatni psikus, to nigdzie nie wyjdziesz - rzekła, wymachując chochlą.
- Ale mamo... - Chłopczyk popatrzył na nią błagalnie, jednak matka jak zwykle była niewzruszona.
- Tato... - James postanowił zmienić front - powiedz, że to nie była moja wina, fajerwerki od wujka same poleciały w stronę jej okien, ja nie miałem na nie wpływu, prawda, tatusiu?

Re: II Stonoga! (1)

PostNapisane: 17 lip 2010, 16:51
przez deedee
Harry Potter był czułym mężem i odpowiedzialnym ojcem, cóż jednak mógł zrobić w obliczu takiego wydarzenia. Wobec niego czuł się totalnie bezradny i jak on będzie potem mógł spojrzeć innym w oczy?! - takie oto myśli chodziły po głowie starszego Pottera. Sprawę pogarszał fakt, ze jego żona wykazywała się totalnym niezrozumieniem, krzątała się właśnie jak zwykle po kuchni, podśpiewując pod nosem. Nawet ich kot łasił się jakby nigdy nic. Miauczał, mruczał, a Harry czuł jak popada w coraz większe zażenowanie.
- Ginny, no proszę cię - powiedział, wycierając spocone dłonie o spodnie.
- Przecież wiesz, że nie mogę! - odparła z uśmiechem.
Potter właśnie miał błagać żonę, aby wpłynęła na Molly, gdy do pokoju wpadł James i wskoczył w ramiona ojca.
- Tata, tato, ja chcę polatać i pójść na lody, odwiedzić babcię, zo... - krzyczał radośnie chłopiec, ale w połowie wyliczanki przerwała mu matka.
- Jim, powiedziałam ci, że jeśli nie przeprosić sąsiadki za ostatni psikus, to nigdzie nie wyjdziesz - rzekła, wymachując chochlą.
- Ale mamo... - Chłopczyk popatrzył na nią błagalnie, jednak matka jak zwykle była niewzruszona.
- Tato... - James postanowił zmienić front - powiedz, że to nie była moja wina, fajerwerki od wujka same poleciały w stronę jej okien, ja nie miałem na nie wpływu, prawda, tatusiu?
Ginny posłała mężowi spojrzenie, które bardzo wyraźnie mówiło: "Nie podważaj mojego autorytetu!".

Re: II Stonoga! (1)

PostNapisane: 17 lip 2010, 17:26
przez Puchacz
Harry Potter był czułym mężem i odpowiedzialnym ojcem, cóż jednak mógł zrobić w obliczu takiego wydarzenia. Wobec niego czuł się totalnie bezradny i jak on będzie potem mógł spojrzeć innym w oczy?! - takie oto myśli chodziły po głowie starszego Pottera. Sprawę pogarszał fakt, ze jego żona wykazywała się totalnym niezrozumieniem, krzątała się właśnie jak zwykle po kuchni, podśpiewując pod nosem. Nawet ich kot łasił się jakby nigdy nic. Miauczał, mruczał, a Harry czuł jak popada w coraz większe zażenowanie.
- Ginny, no proszę cię - powiedział, wycierając spocone dłonie o spodnie.
- Przecież wiesz, że nie mogę! - odparła z uśmiechem.
Potter właśnie miał błagać żonę, aby wpłynęła na Molly, gdy do pokoju wpadł James i wskoczył w ramiona ojca.
- Tata, tato, ja chcę polatać i pójść na lody, odwiedzić babcię, zo... - krzyczał radośnie chłopiec, ale w połowie wyliczanki przerwała mu matka.
- Jim, powiedziałam ci, że jeśli nie przeprosić sąsiadki za ostatni psikus, to nigdzie nie wyjdziesz - rzekła, wymachując chochlą.
- Ale mamo... - Chłopczyk popatrzył na nią błagalnie, jednak matka jak zwykle była niewzruszona.
- Tato... - James postanowił zmienić front - powiedz, że to nie była moja wina, fajerwerki od wujka same poleciały w stronę jej okien, ja nie miałem na nie wpływu, prawda, tatusiu?
Ginny posłała mężowi spojrzenie, które bardzo wyraźnie mówiło: "Nie podważaj mojego autorytetu!"
- Mama ma rację, zabierz kota i idź go pomęczyć... znaczy, pobawić się z nim w ogrodzie, teraz! - ostatnie słowo wypowiedział w bardzo ojcowskim tonie.

Re: II Stonoga! (1)

PostNapisane: 17 lip 2010, 17:40
przez morgan
Harry Potter był czułym mężem i odpowiedzialnym ojcem, cóż jednak mógł zrobić w obliczu takiego wydarzenia. Wobec niego czuł się totalnie bezradny i jak on będzie potem mógł spojrzeć innym w oczy?! - takie oto myśli chodziły po głowie starszego Pottera. Sprawę pogarszał fakt, ze jego żona wykazywała się totalnym niezrozumieniem, krzątała się właśnie jak zwykle po kuchni, podśpiewując pod nosem. Nawet ich kot łasił się jakby nigdy nic. Miauczał, mruczał, a Harry czuł jak popada w coraz większe zażenowanie.
- Ginny, no proszę cię - powiedział, wycierając spocone dłonie o spodnie.
- Przecież wiesz, że nie mogę! - odparła z uśmiechem.
Potter właśnie miał błagać żonę, aby wpłynęła na Molly, gdy do pokoju wpadł James i wskoczył w ramiona ojca.
- Tata, tato, ja chcę polatać i pójść na lody, odwiedzić babcię, zo... - krzyczał radośnie chłopiec, ale w połowie wyliczanki przerwała mu matka.
- Jim, powiedziałam ci, że jeśli nie przeprosić sąsiadki za ostatni psikus, to nigdzie nie wyjdziesz - rzekła, wymachując chochlą.
- Ale mamo... - Chłopczyk popatrzył na nią błagalnie, jednak matka jak zwykle była niewzruszona.
- Tato... - James postanowił zmienić front - powiedz, że to nie była moja wina, fajerwerki od wujka same poleciały w stronę jej okien, ja nie miałem na nie wpływu, prawda, tatusiu?
Ginny posłała mężowi spojrzenie, które bardzo wyraźnie mówiło: "Nie podważaj mojego autorytetu!"
- Mama ma rację, zabierz kota i idź go pomęczyć... znaczy, pobawić się z nim w ogrodzie, teraz! - ostatnie słowo wypowiedział w bardzo ojcowskim tonie.
Cóż więc mógł począć młody, kiedy ojciec zaproponował mu tak bajeczny pomysł?

Re: II Stonoga! (1)

PostNapisane: 17 lip 2010, 18:07
przez Puchacz
Harry Potter był czułym mężem i odpowiedzialnym ojcem, cóż jednak mógł zrobić w obliczu takiego wydarzenia. Wobec niego czuł się totalnie bezradny i jak on będzie potem mógł spojrzeć innym w oczy?! - takie oto myśli chodziły po głowie starszego Pottera. Sprawę pogarszał fakt, ze jego żona wykazywała się totalnym niezrozumieniem, krzątała się właśnie jak zwykle po kuchni, podśpiewując pod nosem. Nawet ich kot łasił się jakby nigdy nic. Miauczał, mruczał, a Harry czuł jak popada w coraz większe zażenowanie.
- Ginny, no proszę cię - powiedział, wycierając spocone dłonie o spodnie.
- Przecież wiesz, że nie mogę! - odparła z uśmiechem.
Potter właśnie miał błagać żonę, aby wpłynęła na Molly, gdy do pokoju wpadł James i wskoczył w ramiona ojca.
- Tata, tato, ja chcę polatać i pójść na lody, odwiedzić babcię, zo... - krzyczał radośnie chłopiec, ale w połowie wyliczanki przerwała mu matka.
- Jim, powiedziałam ci, że jeśli nie przeprosić sąsiadki za ostatni psikus, to nigdzie nie wyjdziesz - rzekła, wymachując chochlą.
- Ale mamo... - Chłopczyk popatrzył na nią błagalnie, jednak matka jak zwykle była niewzruszona.
- Tato... - James postanowił zmienić front - powiedz, że to nie była moja wina, fajerwerki od wujka same poleciały w stronę jej okien, ja nie miałem na nie wpływu, prawda, tatusiu?
Ginny posłała mężowi spojrzenie, które bardzo wyraźnie mówiło: "Nie podważaj mojego autorytetu!"
- Mama ma rację, zabierz kota i idź go pomęczyć... znaczy, pobawić się z nim w ogrodzie, teraz! - ostatnie słowo wypowiedział w bardzo ojcowskim tonie.
Cóż więc mógł począć młody, kiedy ojciec zaproponował mu tak bajeczny pomysł? Zmarszczył brwi, wziął kota na ręce (po kuchni rozniosło się głośne, przerażone "miał!") i wymaszerował z pomieszczenia.

Re: II Stonoga! (1)

PostNapisane: 17 lip 2010, 19:44
przez morgan
Harry Potter był czułym mężem i odpowiedzialnym ojcem, cóż jednak mógł zrobić w obliczu takiego wydarzenia. Wobec niego czuł się totalnie bezradny i jak on będzie potem mógł spojrzeć innym w oczy?! - takie oto myśli chodziły po głowie starszego Pottera. Sprawę pogarszał fakt, ze jego żona wykazywała się totalnym niezrozumieniem, krzątała się właśnie jak zwykle po kuchni, podśpiewując pod nosem. Nawet ich kot łasił się jakby nigdy nic. Miauczał, mruczał, a Harry czuł jak popada w coraz większe zażenowanie.
- Ginny, no proszę cię - powiedział, wycierając spocone dłonie o spodnie.
- Przecież wiesz, że nie mogę! - odparła z uśmiechem.
Potter właśnie miał błagać żonę, aby wpłynęła na Molly, gdy do pokoju wpadł James i wskoczył w ramiona ojca.
- Tata, tato, ja chcę polatać i pójść na lody, odwiedzić babcię, zo... - krzyczał radośnie chłopiec, ale w połowie wyliczanki przerwała mu matka.
- Jim, powiedziałam ci, że jeśli nie przeprosić sąsiadki za ostatni psikus, to nigdzie nie wyjdziesz - rzekła, wymachując chochlą.
- Ale mamo... - Chłopczyk popatrzył na nią błagalnie, jednak matka jak zwykle była niewzruszona.
- Tato... - James postanowił zmienić front - powiedz, że to nie była moja wina, fajerwerki od wujka same poleciały w stronę jej okien, ja nie miałem na nie wpływu, prawda, tatusiu?
Ginny posłała mężowi spojrzenie, które bardzo wyraźnie mówiło: "Nie podważaj mojego autorytetu!"
- Mama ma rację, zabierz kota i idź go pomęczyć... znaczy, pobawić się z nim w ogrodzie, teraz! - ostatnie słowo wypowiedział w bardzo ojcowskim tonie.
Cóż więc mógł począć młody, kiedy ojciec zaproponował mu tak bajeczny pomysł? Zmarszczył brwi, wziął kota na ręce (po kuchni rozniosło się głośne, przerażone "miał!") i wymaszerował z pomieszczenia. Ginny tylko przerażona spojrzała na męża, lecz nic nie powiedziała.

Re: II Stonoga! (1)

PostNapisane: 17 lip 2010, 20:11
przez Morwena
Harry Potter był czułym mężem i odpowiedzialnym ojcem, cóż jednak mógł zrobić w obliczu takiego wydarzenia. Wobec niego czuł się totalnie bezradny i jak on będzie potem mógł spojrzeć innym w oczy?! - takie oto myśli chodziły po głowie starszego Pottera. Sprawę pogarszał fakt, ze jego żona wykazywała się totalnym niezrozumieniem, krzątała się właśnie jak zwykle po kuchni, podśpiewując pod nosem. Nawet ich kot łasił się jakby nigdy nic. Miauczał, mruczał, a Harry czuł jak popada w coraz większe zażenowanie.
- Ginny, no proszę cię - powiedział, wycierając spocone dłonie o spodnie.
- Przecież wiesz, że nie mogę! - odparła z uśmiechem.
Potter właśnie miał błagać żonę, aby wpłynęła na Molly, gdy do pokoju wpadł James i wskoczył w ramiona ojca.
- Tata, tato, ja chcę polatać i pójść na lody, odwiedzić babcię, zo... - krzyczał radośnie chłopiec, ale w połowie wyliczanki przerwała mu matka.
- Jim, powiedziałam ci, że jeśli nie przeprosić sąsiadki za ostatni psikus, to nigdzie nie wyjdziesz - rzekła, wymachując chochlą.
- Ale mamo... - Chłopczyk popatrzył na nią błagalnie, jednak matka jak zwykle była niewzruszona.
- Tato... - James postanowił zmienić front - powiedz, że to nie była moja wina, fajerwerki od wujka same poleciały w stronę jej okien, ja nie miałem na nie wpływu, prawda, tatusiu?
Ginny posłała mężowi spojrzenie, które bardzo wyraźnie mówiło: "Nie podważaj mojego autorytetu!"
- Mama ma rację, zabierz kota i idź go pomęczyć... znaczy, pobawić się z nim w ogrodzie, teraz! - ostatnie słowo wypowiedział w bardzo ojcowskim tonie.
Cóż więc mógł począć młody, kiedy ojciec zaproponował mu tak bajeczny pomysł? Zmarszczył brwi, wziął kota na ręce (po kuchni rozniosło się głośne, przerażone "miał!") i wymaszerował z pomieszczenia. Ginny tylko przerażona spojrzała na męża, lecz nic nie powiedziała.

***

- Koci-koci łapki... - podśpiewywał chłopiec, nie zwracając uwagi na piski i syki ciągniętego za łapy i ogon kota; nucenie było przykrywką, żeby nikt nie wpadł na to, że on obmyśla PLAN.

Re: II Stonoga! (1)

PostNapisane: 17 lip 2010, 21:02
przez Draconia Maleficia
Harry Potter był czułym mężem i odpowiedzialnym ojcem, cóż jednak mógł zrobić w obliczu takiego wydarzenia. Wobec niego czuł się totalnie bezradny i jak on będzie potem mógł spojrzeć innym w oczy?! - takie oto myśli chodziły po głowie starszego Pottera. Sprawę pogarszał fakt, ze jego żona wykazywała się totalnym niezrozumieniem, krzątała się właśnie jak zwykle po kuchni, podśpiewując pod nosem. Nawet ich kot łasił się jakby nigdy nic. Miauczał, mruczał, a Harry czuł jak popada w coraz większe zażenowanie.
- Ginny, no proszę cię - powiedział, wycierając spocone dłonie o spodnie.
- Przecież wiesz, że nie mogę! - odparła z uśmiechem.
Potter właśnie miał błagać żonę, aby wpłynęła na Molly, gdy do pokoju wpadł James i wskoczył w ramiona ojca.
- Tata, tato, ja chcę polatać i pójść na lody, odwiedzić babcię, zo... - krzyczał radośnie chłopiec, ale w połowie wyliczanki przerwała mu matka.
- Jim, powiedziałam ci, że jeśli nie przeprosić sąsiadki za ostatni psikus, to nigdzie nie wyjdziesz - rzekła, wymachując chochlą.
- Ale mamo... - Chłopczyk popatrzył na nią błagalnie, jednak matka jak zwykle była niewzruszona.
- Tato... - James postanowił zmienić front - powiedz, że to nie była moja wina, fajerwerki od wujka same poleciały w stronę jej okien, ja nie miałem na nie wpływu, prawda, tatusiu?
Ginny posłała mężowi spojrzenie, które bardzo wyraźnie mówiło: "Nie podważaj mojego autorytetu!"
- Mama ma rację, zabierz kota i idź go pomęczyć... znaczy, pobawić się z nim w ogrodzie, teraz! - ostatnie słowo wypowiedział w bardzo ojcowskim tonie.
Cóż więc mógł począć młody, kiedy ojciec zaproponował mu tak bajeczny pomysł? Zmarszczył brwi, wziął kota na ręce (po kuchni rozniosło się głośne, przerażone "miał!") i wymaszerował z pomieszczenia. Ginny tylko przerażona spojrzała na męża, lecz nic nie powiedziała.

***

- Koci-koci łapki... - podśpiewywał chłopiec, nie zwracając uwagi na piski i syki ciągniętego za łapy i ogon kota; nucenie było przykrywką, żeby nikt nie wpadł na to, że on obmyśla PLAN. I miał nadzieję, że uda mu się ukryć go przed rodzicami, przynajmniej do czasu, aż bedzie gotowy do wprowadzenia go w życie,