[M] Ślepcy

W świecie Harry'ego Pottera. [UWAGA! Dział slash widoczny jedynie dla zarejestrowanych użytkowników]

Moderatorzy: cathyhope, Sweetkawai

[M] Ślepcy

Postprzez Antoine » 13 lip 2009, 21:18

Dzisiaj trafiłam na to forum i postanowiłam dodać coś od siebie. Ten tekst pojawił się już na innych forach, więc może być Wam znany. Powstał na potrzeby pojedynku na forum Mirriel.
Rating: G

Beta: kokos

Każdy powinien mieć kogoś, z kim mógłby szczerze pomówić,
bo choćby człowiek był nie wiadomo jak dzielny,
czasami czuje się bardzo samotny.

Ernest Hemingway
Komu bije dzwon



Ślepcy



Bach!
- No nie, znowu ta tępa kreatura.
- Walcz, nędzny psie! Giń ku chwale mej potęgi! - zaryczał Sir Cadogan niezdarnie wymachując mieczem.
- Twoja krowa uświniła mi fotel...
- Pędź mój dzielny rumaku! Ten szczur posmakuje dziś naszej stali!
- Sir Cadoganie...
- Och, jegomość Albus. Chodźmy stąd mój kaszalocie, ten obraz jest za mały dla nas czterech.
Pozostawiając za sobą koński fetor, odziana w zbroję postać oddaliła się wraz ze swym wiernym towarzyszem. Gdy odgłosy pobrzękującej stali ucichły wysoki, siwobrody mężczyzna zachichotał szaleńczo na widok miny Mistrza Eliksirów.
- Po raz kolejny uprzejmość Gryffindoru pokonała niezaprzeczalny urok osobisty Slytherinu.
- Powiedziałbym raczej, że trafił swój na swego.
Dumbledore, nie mogąc powstrzymać wybuchu śmiechu, spojrzał czule zza okularów połówek na starego nietoperza i przeskoczył zwinnie do swojego portretu.
Severus Snape ze złością zacisnął długie, kościste palce na szkarłatnym, perkalowym materiale, którym obity był jego bogato zdobiony fotel.

***


Życie w obrazie wcale nie należało do przyjemnych, jak niektórym mogłoby się wydawać. Dyrektorskie portrety odznaczały się niezwykłą ciasnotą i... śmiertelną nudą. Dlatego też Severus Snape rzadko przebywał w swoich ramach. Wolał przemykać po niezliczonych malowidłach przyglądając się opuszczonym korytarzom, w których spędził większość swojego ludzkiego życia. Mimo, że nie miał ciała, bardzo dotkliwie odczuwał obecność serca.
W cień duszy, jak nazywał swoją obecną egzystencję, zakradało się niewyobrażalne przerażenie i strach, jakich nie odczuwał nawet w chwili śmierci.
Działo się tak, albowiem Snape tracił wzrok.
Nie, wcale nie stawał się ślepcem...
Hogwart, opuszczony wiele lat temu, nawiedzały już tylko duchy. Nawet mugole nie zaglądali do zamczyska, bo choć czarodzieje dawno się z niego wynieśli, na wieki wieków pozostawili po sobie zaklęcia maskujące.
Snape doskonale pamiętał dzień, w którym zamknęły się wrota zamku. Krzyczano rewolucyjne slogany, mówiono o nowych czasach, innowacyjnych metodach. Szkołę Magii i Czarodziejstwa nazwano niepotrzebną i przestarzałą.
- Koniec z niekompetencją! Porzućmy dawne metody. Zaprowadzą nas jedynie do stagnacji. Dajmy uczniom wybór, wolność i świadome zasięgnięcie wiedzy! Nauczanie indywidualne - to nasza przyszłość. Więzienie w starym, rozsypującym się zamku nie poszerza horyzontów, wyplenia jedynie zdolność samodzielnego myślenia. To co było dobre dla ludzi w XX wieku doprowadzi do ruiny nasze społeczeństwo! Więcej wyobraźni! Zakończmy erę nietolerancji! - grzmieli ministrowie, rodzice i eksperci.
Twarz Severusa wykrzywił zgryźliwy grymas na wspomnienie tamtych dni. Te słowa przypominały mu starą, zwariowaną Umbridge. Nawet do niej czuł teraz sentyment - ona nie posunęłaby się do tego.
Odkąd zamknięto Hogwart, jedyną rozrywką dawnego belfra było przemierzanie wzdłuż i wszerz ukochanych murów i poszukiwanie dowodów dawnej świetności.
Ile śmieci pozostawili po sobie uczniowie! Prawdziwą rozkosz sprawiało odwiedzanie dormitorium Gryffindoru, gdzie nad łóżkami wisiały plakaty przedstawiające Harry'ego Pottera niezgrabnie próbującego uniknąć fotoreporterów i nerwowo poprawiającego fryzurę - bez widocznych skutków.
Na widok czapeczek wykonanych przez Wiem-To-Wszystko Granger dla skrzatów domowych, w trącącym terpentyną sercu czuł dojmujące ukłucie melancholii i rozżalenia. Biedne elfy poupychały je w najciemniejszych kątach, aby nie patrzeć na różnokolorowe coś.
Czas mijał, a zaniedbane obrazy zaczęły pokrywać się kilkumilimetrową warstwą brudu. Pole widzenia ograniczały teraz niewyraźne grudki kurzu i pajęczyn.
W bibliotece, którą kiedyś obserwował godzinami, dopatrując się przedziwnych przedmiotów, które przytaszczył tu zapewne Ronald Weasley w obronie przed nauką i zarozumiałą przyjaciółką, pozostało jedynie podziwianie rąbka najbliższego regału.
Kto by pomyślał, że zgorzkniały Ślizgon zatęskni za trojgiem znienawidzonych uczniów?
Niegdyś odwiedzali stare mury. Rozmawiali z Dumbledore'm i przesiadywali na błoniach.
Snape nigdy nie omieszkał zadrwić z kolejnych, coraz bardziej widocznych, zmarszczek Złotej Trójcy.
Ostatnim razem przybył Potter - samotny po śmierci przyjaciół, z poznaczoną czasem twarzą i posiwiałą, lecz wciąż bujną czupryną. Pół roku później dowiedzieli się od Fineasa, że nawet Złoty Chłopiec odszedł do krainy wiecznej szczęśliwości. Z dnia na dzień pokolenie Wielkiej Wojny stawało się gatunkiem wymierającym.
Nikt nie przychodził przetrzeć pozłacanych ram ani zająć się niszczejącymi płótnami. Dzieła pozostawione samym sobie powoli popadały w obłęd.
Część zamierała w bezruchu. Obrazy traciły swój dawny blask, zmieniając się w nieruchome mugolskie karykatury dawnych dni.
Nawet Albus stał się większym dziwakiem niż za życia.
Starał się pocieszyć wszystkich nieszczęśników wizjami odległej przyszłości, w której wróci świetność Hogwartu. Cieniom dusz nie dana jest jednak nadzieja, ale ślepa rozpacz niedocenionego piękna.
Tylko Sir Cadogan nie stracił dawnej werwy, wciąż zamęczając towarzyszy niedoli własnym jestestwem.
Severus Snape, sparaliżowany dojmującym strachem, przesiadywał w dormitorium Gryffindoru, zapatrzony w zielone oczy utraconej przeszłości.
Czas mijał, brutalnie porywając szczątki dawnego świata. Apokalipsa wydawała się wybawieniem, ale czy chociaż to będzie im dane?
A przecież szaleństwo, prawdziwe szaleństwo, zdolne jest przebić pięścią mur*. Sir Cadogan, jak wielu mu podobnych, odnalazł drogę powrotną z pokoju bez wyjścia. A Severus Snape trwał, systematycznie pozbawiany tego co mu najdroższe.
Ten cios zadany przez nieubłagany upływ czasu doprowadzał do powolnej agonii, bo czy porzuconej duszy pozostało coś poza wspomnieniami?



* Terry Pratchett
Zbrojni
Ostatnio edytowano 18 lut 2011, 22:35 przez Astaraela, łącznie edytowano 2 razy
Powód: Poprawa tagu.
Avatar użytkownika
Antoine
 
Posty: 6
Dołączył(a): 13 lip 2009, 21:00

Re: Ślepcy [M]

Postprzez Alexsandra » 20 lip 2009, 21:00

Czytałam kiedyś ten tekst, ale już nie pamiętam dokładnie gdzie. Jest strasznie smutny i przygnębiający. Ale za to bardzo mi się podoba. Lubię do niego wracać, bo ma to coś, co przypomina mi, że nic nie jest wieczne. Z jednej strony pokazuje, że nie warto byc optymistą-jak Albus- bo to nie ma sensu, to tylko głupia naiwność. Natomiast, z drugiej widzimy wiarę, która jest nieugięta, która daje nadzieje na lepsze dni.
Eh...
Pozdrawiam
Alex
"Ze wszystkiego, co napisano, to tylko miłuję, co ktoś pisze własną krwią. Zbyt długo dusza moja głodowała przy ich stole; nie jestem tak jak oni wyćwiczony w poznawaniu niczym w rozgryzaniu orzechów. Wolność miłuję i powietrze ponad rześką ziemią."
Avatar użytkownika
Alexsandra
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 281
Dołączył(a): 07 maja 2009, 19:08
Lokalizacja: Rivendell

Re: Ślepcy [M]

Postprzez sile » 21 lip 2009, 14:56

Przeczytałam ten tekst już kilka dni temu, ale jakoś nie mogłam się zabrać do skomentowania go.
Przede wszystkim: ogromne brawo za pomysł. Szalenie mi się spodobał, chociaż... do samego końca miałam nadzieję, że jednak ktoś wróci do Hogwartu. I tym kimś będą nauczyciele i nowe rzesze studentów. Takie nowe pokolenie, w końcu reformy oświaty są na tyle częste i zmienne, że i do tego Hogwartu muszą w końcu wrócić uczniowie. Hogwart bez nich jest tylko zamkiem.
No i to wszystko. Jestem pod wrażeniem i pomysłu i wykonania. I jakiejś smutnej nostalgii, która pozostała po przeczytaniu miniaturki.
Uczciwie przyznaję się, że pisanie sensownych komentarzy sprawia mi pewną trudność.

Nigdy nie kłócę się z głupcami. Najpierw ściągną mnie do swojego poziomu, a potem pokonają doświadczeniem.
sile
Średniowieczny Brudas
Średniowieczny Brudas
 
Posty: 108
Dołączył(a): 14 kwi 2009, 16:52

Re: Ślepcy [M]

Postprzez Atma » 21 lip 2009, 22:12

Antoine twój tekst mnie ujął.
Sama nie wiem, jak to określić. Człowiek często oglądając obrazy przeszłości doznaje nagle jakiegoś dziwnego uczucia melancholii , uczucia ciągłości czasu, nostalgii. Pięknie oddałaś to wszystko.
Jednak moglibyśmy o tym wszystkim zapomnieć, przecież to są jedynie przedmioty, czasami bardzo cenne ale jednak martwe i taka jest kolej rzeczy, że się psują, lub odchodzą w zapomnienie. Ty swoim tekstem nie dałaś nam prawa o tym zapomnieć, wprowadzając czytelnika w świat " rzeczy", które posiadają wspomnienia, myśli, marzenia i... nadzieje. Niewątpliwie ułatwił ci fakt umieszczenia fabuły w świecie Harry;ego Pottera, w którym obrazy poniekąd żyją, to jednakże nie zmienia tego, że fik jest przejmujący i może poruszyć serducho. Bije przez niego smutek, ale smutek z przemijania, ze zmian, z utraconych bezpowrotnie wspomnień, z tego wszystkiego co jest nieuniknione.
Dusza świata
Atma
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 223
Dołączył(a): 11 mar 2009, 21:38

Re: Ślepcy [M]

Postprzez Silver S. » 23 lip 2009, 12:30

Bardzo smutna miniaturka.
Najpierw miałam ochotę ją wyłączyć po pierwszym akapicie, ale zobaczyłam pierwszy komentarz, gdzie było napisane że ten teks jest smutny, wzięłam się więc w garść i postanowiłam przez to przebrnąć.
Kiedy już mi się to udało, uznałam że była bym głupia gdybym tego nie przeczytała. Bardzo spodobał mi się ten tekst, i popieram uczucia Atmy, która wspaniale ujęła co pokazuje ten tekst.
Pozdrawiam.
Kocham Severusa Snape. To miłość mojego życia!!
----
"...pokonany w tym najlepszym, najjaśniejszym z dni, kiedy tak wiele zależy od jednej duszy, a świat drży, jak gdyby nie mógł dalej istnieć?"
Kiss Me with Fire
Avatar użytkownika
Silver S.
 
Posty: 3
Dołączył(a): 21 lip 2009, 21:40
Lokalizacja: Wrocław

Re: [M] Ślepcy

Postprzez psota » 08 gru 2012, 18:45

To bardzo nostalgiczny obrazek. Bardzo nostalgiczny, ale jednocześnie ma w sobie dużo z pouczenia, dużo z mentalnego uroku. Myślę sobie, że dobrze dobrałaś postać, z której wynika obserwacja tej rzeczywistości. Zatrzymałaś się nad czymś, co w całości sagi potterowej chyba nie ma większego znaczenia, bo liczy się akcja, ale jest w tym wszystkim sporo wymowności.

Dużą sympatią obdarzyłam sir Cadogona i trudno mi u wierzyć, że to się tak po prostu skończyło, ale przecież musiało się skończyć, tak nie inaczej. Na pewno jednak nie dla tego jegomościa. Całkowicie zgadzam się z tym, że jego prawdziwe szaleństwo przebija się ponad to. Żyje pełnią życia wbrew wszystkiemu i wszystkim. Mimo pozorności tak idiotycznego człowieka, jest wielkim człowiekiem. Cóż za paradoks, który jest dla mnie magiczny.

Zadałaś sobie pytanie Autorko, co stałoby się gdyby nie było uczniów magicznej szkoły, gdyby została porzucona mimo tak wielkiej świetności. Dochodzi do degradacji, która jest oczywista. Uniwersalna prawda - jedne rzeczy istnieją tylko dlatego, że zależne są od innych. I na odwrót.

Mimo swej krótkości, trochę rozmytej tematyce (pod kątem takim, że można o tym zapomnieć, chociaż sądzę, że obraz zostanie w wrażliwej głowie) tekst mi się podobał.

Psota

PS. Nie będę rozwodzić się nad tym, czy Severus jest kanoniczny, czy nie. Nie mam tutaj dla mnie to większego znaczenia.
psota
Administrator
Administrator
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 425
Dołączył(a): 11 lut 2008, 21:11
Lokalizacja: Stalowa Wola

Re: [M] Ślepcy

Postprzez sowa101 » 26 lut 2016, 21:28

Po pierwsze wielkie brawa za oryginalny pomysł. Jeszcze nigdy nie czytałam historii opowiedzianej z punktu widzenia obrazów. Chyba nikt tak naprawdę nie zagłębiał się w ich życie. A przecież one myślą i wszystko widzą. Tekst jest przygnębiający, ale właśnie taki miał być. Nie wiadomo, co gorsze – stracić resztki rozumu jak Albus czy widzieć jak traci się wszystko, co najważniejsze podobnie jak Severus. Wspaniale oddałaś emocje jakie towarzyszą Mistrzowi Eliksirów, a tekst ma niewątpliwie niesamowity klimat. I zakończenie! Do końca łudziłam się, że wszystko skończy się dobrze. A tu taka niespodzianka. Tylko jedno mi przeszkadzało. Czemu po prostu nie uciekli ze swoich ram? Przecież Albus wysyłał postacie z obrazów do św. Munga czy do domu Syriusza (kanonicznie). Mogły się odwiedzać, więc czemu Severus z tego nie skorzystał? Ale to tylko takie moje czepialstwo bo lubię szczęśliwe zakończenia :P Opowiadanie mi się spodobało i na pewno do niego wrócę. Dzięki za miłą lekturę
Pozdrawiam
Ravenclaw i szczęśliwe zakończenia górą ;)
Avatar użytkownika
sowa101
Nektar Młodości
Nektar Młodości
 
Posty: 36
Dołączył(a): 26 lip 2012, 13:45

Re: [M] Ślepcy

Postprzez Tristan » 07 kwi 2016, 07:57

Piękna miniaturka. Smutna ale piękna. Ja to zaraz mam wizje jak znajdują zamek po latach w ramach badań archeologicznych.
Czytało się bardzo przyjemnie, płynnie i wbrew pozorom z pewną nutka nadziei.
Gratuluje udanego tekstu i czekam na więcej takiej twórczości.
T jak Tristan, T jak terrorysta
Tristan Zabójczy Terrorysta
Za tytuł serdecznie dziękuję Morwenie!
Słowo honoru, że zrobię wszystko by na niego zasłużyć.
Tristan
Administrator
Administrator
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 711
Dołączył(a): 11 lut 2008, 16:46
Lokalizacja: Warszawa


Powrót do FanFiction

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron