[BB] [HP] Puchacz VS Izolda

Bitwy zamknięte.

Moderatorzy: Puchacz, Aratanooniel

[BB] [HP] Puchacz VS Izolda

Postprzez Puchacz » 17 sty 2010, 20:39

Tytuł: ?Z nim nie będziesz szczęśliwsza?
(alternatywa: Lily wybacza Severusowi)
Gatunek: romans
Chcemy: ostrej kłótni, łagodnej sceny erotycznej, rysia
Nie chcemy: Huncwotów
Długość: 3-10 TNR12




TEKST A


Z nim nie będziesz szczęśliwsza

- Lily, wybacz mi proszę. Do końca życia będę żałował tamtych słów. Do samego końca.
- Masz na myśli nazwanie mnie wtedy szlamą czy doniesienie na mnie Voldemortowi? Co, wciąż się boisz tego imienia? Żałosny jesteś. ? Rudowłosa kobieta, z rękami założonymi na piersiach wyglądała na wściekłą.
- Przecież wiesz, że nie chciałem. Ja nie wiedziałem, że chodzi o ciebie! ? Mężczyzna stojący naprzeciw niej błagalnym tonem próbował się tłumaczyć.
Późna jesień dawała o sobie znać każdym podmuchem zimnego wiatru, hulającego wśród drzew. Na poszyciu leżało już pełno zeschniętych, kolorowych liści. Zakazany las o tej porze roku zawsze wyglądał naprawdę bajkowo. Nie, żeby przez resztę roku wyglądał zwyczajnie. Ale jesień była tu wyjątkowo zjawiskowa.
- Jaka to różnica, o kogo chodzi, Severusie? Czułbyś się lepiej gdyby Voldemort chciał zamordować Longbottomów albo Abbotów? Dlaczego, według ciebie to akurat ja i moje dziecko, bardziej od nich zasługujemy na życie, co?! Przerażasz mnie.
- Lily, to nie tak?
- Nie próbuj się znów żałośnie tłumaczyć, rozumiesz?! Jesteś tchórzem, Sev! Małym, obślizgłym, żałosnym tchu? - nie zdążyła dokończyć, kiedy złapał ją mocno za rękę i przyciągnął do siebie.
- Nie nazywaj mnie tchórzem, Lily ? wysyczał przez zęby. ? Nazwij mnie draniem, ostatnim sukinsynem, ale nigdy tchórzem, rozumiesz? Nie wiesz, przez co musiałem przejść, nie wiesz, co musiałem zrobić. I prawdopodobnie nigdy się nie dowiesz.
Na jego twarzy malowała się wściekłość, oczy powlekły się cieniem. Wyglądał bardziej przerażająco niż kiedykolwiek wcześniej, na tle ciemnego lasu i wirujących w powietrzu liści.
- Wszystko, co w życiu robiłem? ? powiedział ostro przyciskając dłonie do piersi. ?Wszystko było dla ciebie. Nigdy nie myślałem o sobie, Lily. Zawsze, zawsze zależało mi wyłącznie na tobie.
Lily była zdezorientowana, al. Wciąż wściekle patrzyła mu w oczy.
- Nie pleć bzdur, Sev. Jakoś nigdy nie odczułam tego twojego ?przywiązania?. Zawsze byłeś tylko ty, Lucjusz i Czarny Pan ? powiedziała z obrzydzeniem. ? Zawsze chowałeś się za silniejszymi od siebie, zawsze uciekałeś w czyjś cień. Tylko ode mnie jakoś nigdy nie chciałeś pomocy!
- Nie chciałem cię w to?
- Mieszać?! ? dokończyła za niego. ? nie sądzisz, że byłam w to zamieszana od początku? I to przez ciebie! Najpierw wciągnąłeś mnie w te swoje chore gierki, a potem się mnie wyparłeś! Pamiętasz? Bo ja nigdy nie zapomnę tego, co wtedy powiedziałeś. W jej oczach pojawiły się łzy.
- Mówiłem już?
- Nic mnie nie obchodzi co mówiłeś, Snape! Zdradziłeś naszą przyjaźń! Zdradziłeś mnie! A ja myślałam, że mogę cię zmienić, że jeszcze nie jest dla ciebie za późno!
- Więc czemu tego nie zrobiłaś, Lily?! ? echo poniosło jego krzyk daleko w las. ? Czemu nie spróbowałaś?
- Teraz to moja wina, tak? Moją winą jest to, że stałeś się mordercą?!
- Nigdy nikogo nie zabiłem! ? krzyknął i przyciągnął ją do siebie tak, że musiała podnieść głowę żeby spojrzeć mu w oczy. ? Nigdy - wyszeptał. Wybacz mi, Lily. Ostatni raz.
Lily stała nieruchomo, przyciśnięta do jego piersi, patrząc mu prosto w oczy i próbując wyczytać z nich, czy mówi prawdę.
- Kocham cię, Lily. Tylko ciebie, na zawsze. ? Jego szorstki głos wydawał się ciąć powietrze wokół nich. Wywoływał dreszcze.
- Za późno, Severusie. Jestem z Jamesem. Nie zostawię go teraz. Nie było cię przez tak długi czas? Nie wiem co robić. Nie będę z tobą szczęśliwa?
- Z nim nie będziesz szczęśliwsza. Nie możesz z nim być tylko z wdzięczności, Lily!
- Nie wiesz co mówisz. Ja?
Nie dokończyła, bo miękki pocałunek zamknął jej usta. James nigdy tak nie całował. Ostro i zdecydowanie, namiętnie. Zanim zdążyła się opanować, jej dłonie powędrowały do jego włosów, zatapiając się w nich. On delikatnie przytrzymał ją za ramiona pogłębiając pocałunek. Zsuwając jej pelerynę z ramion popchnął ją dalej, na drzewo, przyciskając ją do pnia i przylegając do niej całym ciałem.
- Severusie? - wydyszała Lily, odrywając się na chwilę od niego.
- Nic nie mów, proszę. ? Skinęła delikatnie głową, sięgając do guzików płaszcza.
Delikatnie położył ją na swojej szacie, wśród zeschłych liści. Jej ciało pokryło się gęsią skórką, kiedy przejechał dłonią po jej brzuchu. Jego usta błądziły po ramionach Lily, znacząc swój ślad wzdłuż piersi, w kierunku bioder i ud. Co chwilę wracał do jej ust, próbując zatrzymać ją jak najdłużej przy sobie.
- Zrób to, Severusie ? wydyszała Lily pośpiesznie, między dwoma urywanymi oddechami.
A później nie liczyło się już nic.
***
- Nie ważne co powiesz, James. Już podjęłam decyzję.
Październikowy deszcz bębnił o parapet za oknem. Lily stała za kanapą z założonymi na piersiach rękoma i zawziętą miną. Mężczyzna stojący naprzeciw niej wyglądał na wściekłego.
- Nie wiesz co robisz, Lily. On rzucił na ciebie urok albo naszprycował cię którymś z tych swoich żałosnych eliksirów! Przemyśl to jeszcze raz, proszę.
- Nie mam nad czym myśleć. Nigdy nie powinnam była zgodzić się za ciebie wyjść. To był mój największy błąd. Powinnam dawno się zorientować, że z tobą nigdy nie będę szczęśliwa!
- Na pewno z nim nie będziesz szczęśliwsza. Przecież to śmierciożerca ? wysyczał mężczyzna zaciskając pięści. ? On nie ma nic! Nie ma domu, pracy, ani grosza przy duszy!
- Nigdy tego nie pojmiesz, James. Nigdy nie zrozumiesz. Nie muszę mieć rodowych klejnotów, żeby być szczęśliwą. Potrzebna mi tylko jego bliskość. Kocham Severusa. I nic tego nie zmienisz.

TEKST B


?Z nim nie będziesz szczęśliwsza?



Ostrzeżenia: Wulgarne słownictwo, delikatna scena erotyczna;





Świat jest pełny dziwnych zdarzeń. Im bardziej chcesz je zrozumieć, tym trudniejsze się stają; więc niekiedy nie warto próbować? Musisz zaakceptować życie takim, jakim jest. I tyle.

W gwiazdach zapisana jest nasza przyszłość. Możesz próbować uciec od fatum, śladem Edypa gnać od miejsca, gdzie sądzisz, że popełnisz zbrodnię? uciekać, by wypełnić przepowiednię Możesz zmienić bieg świata, pogodzić się z przyjacielem albo porzucić wroga, z którym miałabyś Złote Dziecko? Możesz to wszystko zrobić. Ale nie zmienisz wyroków boskich. Nie zmienisz swojego losu.




6. stycznia 1960

Szpital w Staines



Alberta cechował optymizm, jednak przy narodzinach drugiej córki był bardzo zasmucony. Właśnie wtedy, gdzieś w głębi jego duszy? cichy głosik szeptał, że jego mała Lily umrze w młodym wieku. A jej śmierć będzie przepełniona bólem lub strachem. Swego losu nie zmieni ani kochając tego, którego znienawidzi, ani nienawidząc tego, który pokaże jej, jak wyjątkowa jest.

- Moja mała Lily? moja Fato.

Eliza spojrzała z niepokojem na męża.

- Fato? ? zapytała.

- Nie chcesz wiedzieć, kochanie.



Dzień przed zakończeniem roku szkolnego 1978/79

Szkoła Magii i Czarodziejstwa Hogwart



Było ciemno, mokro i bardzo nieprzyjemnie. Lily słyszała, że ktoś idzie za nią. Była pewna, że to jej wstrętny, były (dzięki Bogu!) przyjaciel ? Severus Snape. Nie rozmawiała z nim od trzech lat? i wolałaby odgryźć sobie język, niż przyznać, że tęskniła za nim.

- Przestań łazić za mną. Zostaw mnie! ? wrzasnęła.

Młody mężczyzna dobiegł do Lily i łapiąc ją za łokieć, odwrócił twarzą do siebie. Była jedyną osobą, którą darzył takim uczuciem. Nie kochał mrocznych zaklęć bardziej niż Lily. Nie mógł? nie potrafił jej opuścić.

- Lily!

- Czego chcesz, Smarkerusie?! ? wykrzyknęła, miała nadzieję, że Ślizgon natychmiast wróci do zamku.

- Nie mówi tak do mnie, wredna szlamo! - Puścił jej łokieć. Wolałby, żeby użyła różdżki niż wypowiedziała to jedno słowo.

- Jesteś wielkim, cholernym idiotą! A wyartykułowanie ogromu twojej głupoty jest niemożliwe!

- A może twój mugolski umysł jest zbyt ograniczony? ? zapytał zupełnie spokojnie. ? Nie potrafi przyswoić takich słów?

- A może ty nie wiesz, że wszystko ma swoje granice?! Myślę, że ci wariaci, twoi rodzice, nie powiedzieli ci? Och, chwilę. Przecież oni nic ci nie mówią. W ogóle pamiętają, że istniejesz?

- A czy twoja siostra nadal wymiotuje patrząc na ciebie? Jakże ona się ciebie brzydzi?

- Ja przynajmniej mam dokąd wrócić! Mam prawdziwych przyjaciół...

- Prawdziwych przyjaciół? Masz na myśli tego skurwiela? ? zapytał patrząc prosto w jej oczy. - Przyjaciel przez łóżko! Ty mała, wyuzdana dziwko?

Lily była już tak wściekła, że uderzyła go w twarz. Severus nawet nie drgnął.

- To typowe dla Gryfonów, uciekać się do?

Nie mógł skończyć, gdyż Lily ponownie zaatakowała. Tym razem jej pięść trafiła w nos Severusa. Ślizgon zamknął oczy na chwilę, czekając aż ból trochę ustąpi. Wyciągnął różdżkę i bez problemu wyleczył się.

- Czego chcesz, do cholery??

- Chciałem ci coś powiedzieć. ? Złapał mocno jej podbródek, by patrzyła na niego. - Że cię kocham.

- W piękny sposób to okazujesz.

Severus milczał.

- Och, Lily Kocham cię ty mała, wredna, wyuzdana, szlamowata dziwko - zironizowała. - Zaprawdę, romantyk z ciebie! Ty... umiesz tylko ranić ? powiedziała słabym głosem; wiedziała, że kłamie.

- Nie myślisz tak. Wiem, że nie. Owszem, popełniłem błędy? Słowa, które tak naprawdę nic nie znaczą.

- Och, ty nieświadomy człowieku! Wiesz dobrze, że nie o to mi chodzi! Wstrętny, obrzydliwy? Ty chcesz, jakby to była najzwyczajniejsza rzecz na świecie? Ty chcesz być mordercą!

Zapanowała chwila milczenia. Severus potrafił tylko patrzeć na ukochaną i modlić się, by wyczytała z jego twarzy to, co chce powiedzieć.

- Sam mi to powiedziałeś, że chcesz być Śmierciożercą. Powiedziałeś, że on nauczy cię mrocznej magii. I tego pragniesz. Ty popieprzony kretynie!!! Powinni zabijać za takie myśli. Powinieneś nie żyć.

- Wiem.

- Do diabła z tobą, Sev! Powiedź, co jeszcze tu robisz?! Idź do diabła!

- Mówiłaś, że nie chcesz, bym przystąpił do Czarnego Pana.

Lily zaczęła płakać, miała wrażenie, że wszystko w jej życiu jest tak beznadziejne. Jakby nie miała nad sobą absolutnie żadnej kontroli.

- Ale i tak to zrobisz! Dlaczego?

- Nie ? oświadczył. ? Cicho bądź, chociaż przez chwilę! ? przerwał jej, widząc, że już otwiera usta. ? Nie dołączę do Czarnego Pana.

Lily podniosła głowę i spojrzała na niego, chociaż przez łzy i ciemność ledwo go widziała.

- Że co?

- Nie stanę się Śmierciożercą, jeżeli to sprawi, że mi wybaczysz? że nie będziesz mnie nienawidziła. A jeśli nie...

- To, co mówisz jest głupie i świadczy o twojej niedojrzałości. Jesteś, doprawdy, niedorozwiniętym tłukiem. Bezmózgim gumochłonem! Wstrętnym, bezużytecznym?

- Zaavaduj mnie! Proszę bardzo! Ale najpierw, posłuchaj! Mówisz... jaki to jestem zły i obrzydliwy, a sama jesteś okrutna.

- Nie odwracaj kota ogonem ? powiedziała spokojniej.

- Jeżeli to niczego między nami nie zmieni, mimo wszystko, nie zostanę Śmierciożercą. Choć mam nadzieję, że jednak to wpłynie na nasze kontakty?

- Nigdy cię nie darzyłam nienawiścią?

Severus uśmiechnął się typowym, ślizgońskim uśmiechem, za który oberwał od Lily.

- Sev, przysięgnij.

Tym razem twarz młodzieńca wyrażała bezgraniczną radość. Sev. Tylko ona go tak nazywała.

- Przysięgam, że nigdy nie poprę Czarnego Pana.



Rozmawiali długo. Nie skończyli nawet jednego tematu, a zaczęło świtać. Ale tak już jest z przyjaciółmi, którzy nie rozmawiali ze sobą od miesięcy? od lat. W pewnym momencie Lily gwałtownie złapała ramię Severusa i krzyknęła przerażona.

- Co jest?

- Chyba widziałam rysia.

- Rysia? Takiego rudego? To chyba widziałaś swoje odbicie w jeziorze?

- Och! Ty wstrętny?

Jedno sprawne machnięcie różdżką sprawiło, że Severus Snape, Ślizgon i jeden z prymusów? znalazł się w jeziorze.

- W Anglii nie ma rysi, mała wiewióro.

- Sev!!!



1 lipca 1979, Dom państwa A. E. Evansów



Severus Snape pożegnał się uprzejmie z rodzicami Lily. Eliza poszła do kuchni, by pozmywać po kolacji.

- Nie lubiłem tego chłopaka, którego przyprowadziłaś na Boże Narodzenie.

- Wiem, tatku. I pewnie Seva też nie lubisz? - uśmiechnęła się. ? Ojcowie już tak mają.

- Wiem, że Severus szczerze cię kocha...

Lily westchnęła i usiadła na kanapie. Zawsze czuła, że jej rodzina nie jest do końca normalna. Jej ojciec, wspaniały człowiek, miał dar. Niezwykłą umiejętność prorokowania.

- Ale? - ponagliła.

- Z nim nie będziesz szczęśliwsza.

- Nie rozumiem cię, tato.

- Idź pomóc matce w kuchni, Fato. I powiedź jej, że nie planujesz małżeństwa z Severusem. Właśnie się zastanawia... w co się ubierze na wasz ślub.



23. lutego 1981, mieszkanie Lily Evans



Panna Evans w spokoju wykonywała swoją pracę. John obserwował ją z uwagą. Miał nadzieję, że przed pracą pozna jakieś szczegóły związane z misją.

- Radzisz sobie z obliczeniem powierzchni tego jeziora? ? zapytał Severus, podając Lily kubek herbaty.

- Oczywiście. Uczyłam się geografii? to bardzo przydatna nauka, wiesz?

- Nie, nie wiem. ? Opróżnił swój kubek z kawą do połowy.

Sue i Sylvia pracowały nad zdjęciem klątw z kilku czarodziejów, którzy w czasie swojej ostatniej misji zostali potraktowani dziwnymi klątwami. Zakon Feniksa stracił zaufanie do medyków ze św. Munga, a przykładowo Alicja Longbottom bezustannie powtarzała wszystkie zaklęcia, które znała; a Marco nie nadawał się do jakiejkolwiek pracy, jeżeli nie miał przy sobie siedemnastu eliksirów leczniczych. Było to bardzo irytujące i rozpraszało wszystkich.

- Snape? Jak się łamie Klątwę Wiatru?

- Jednym z najsilniejszych eliksirów uspakajających. A co?

- Tu jest napisane, że w ten sam sposób można się pozbyć tej klątwy, którą rzucono na Alicję?

- Czyli to też magia wpływająca na psychikę. Ona się boi, że zapomni wszystkiego, czego się nauczyła? lub coś w tym stylu. ? Sue usiadła na kanapie i spojrzała na siostrę z nadzieją.

- Może? - powiedziała niepewnie Sylvia.

- Myślę, że jesteście na dobrym tropie ? powiedział cicho Severus. - Ale to nie eliksir ją uspokoi? raczej jakieś zdarzenie, podczas którego ona obroni się. Coś, co przekona ją, że potrafi walczyć.

- Można spróbować? Niech Sue ją zaatakuje ? zaproponowała Lily. ? Tylko pomyśl, zanim zaczniesz działać.

- Mówisz jak Snape ? wtrącił jakiś auror, spojrzał przez ramię na mapę Lily.

- Thomas Wood jest znany ze znajomości tego typu zaklęć. Gdybyśmy tylko wiedzieli, po której stronie stoi?

- Ale nie wiemy ? przerwał mu Snape. ? Lepiej nie ryzykować.

- Racja. Lily? Wiesz już, jak się tam dostać? ? mówiąc, wskazał palcem na miejsce, które chcieli wkrótce zaatakować.

- Tak. Ale musicie przepłynąć jezioro. Tu są bagna ? zakreśliła połowę mapy czarnym mazakiem. ? A tu, John, patrz na mapę! Tu jest mnóstwo klątw, Frank sprawdzał kiedyś ten teren.

- Dobrze? Jutro tu wrócę ? uśmiechnął się. ? No, aurorzy! Idziemy do pracy, jak przystało na przykładnych pracowników ministerstwa.

Po chwili weszli do kominka i znikli.

- To my zabieramy Alicję do Hogwartu. Rzucimy na nią lekką klątwę kłującą? ale lepiej, żeby Popy była w pobliżu. Może jakoś dziwnie zareagować... z klątwami to nigdy nie wiadomo. Pa.

- Pa.

Z przedpokoju dobiegały różne odgłosy. Najbardziej było słychać Alicję (?Accio, Alohomora?...). Po chwili trzasnęły drzwi, a w korytarzu kobiety deportowały się. W mieszkaniu zapanował przyjemny spokój.

- Nie przypominam sobie chwili, gdy w moim domu nie było nikogo?

- Czy to aluzja? Chcesz, żebym poszedł?

- Skąd! ? Lily szybko zaprotestowała. ? I znów mnie podpuszczasz.

- Oczywiście - uśmiechnął się czarująco.

- Czy ty nigdy nie skończysz tych swoich zalotów?

Severus skończył pić swoją kawę i powiedział bardzo wyraźnie:

- Wydaje mi się, że nie.

- Bardzo mnie to cieszy?

- Czyżbyś była okrutna?

Lily nie odpowiedziała. Pocałował go delikatnie.

- Jesteś okrutna! Po co to robisz? Powiedziałaś, przecież, że mnie nie kochasz.

- Zmieniłam zdanie, Sev.

- Jeśli tak?

Obściskując się, obdarzając raczej niewinnymi pocałunkami dotarli do sypialni Lily. Severus sprawnie rzucił zaklęcie na pomieszczenie, żeby nikt im nie przeszkodził. Kobieta już siedziała na jego kolanach, nosem wodziła po jego szyi, obojczykach i klatce piersiowej. Severus miał jakieś dziwne przeczucie, że to tylko sen? albo znów fantazjuje o niej na jawie. Lily pocałowała go jeszcze raz, już nie tak delikatnie i niewinnie. Chociaż wciąż była raczej nieśmiała, jak na kobietę w jej wieku.

- Wszystko w porządku, Sev? ? zapytała z czułością.

- Myślę, że? - zaczął, lecz zrobił przerwę, gdy Lily zaczęła ściągać z niego koszulę, nucąc ich ulubioną piosenkę. - Teraz tak?

Nie mógłby wyobrazić sobie tego! To było zbyt subtelne? jak kwintesencja Lily.

Żadnym z nich nie kierował już pośpiech czy niemożliwe do przezwyciężenia pragnienie. Spełnienie osiągali nie śpiesząc się, torturując swoje ciała pieszczotami, pocałunkami, dotkiem? Mówili cicho, tak aby druga osoba nie usłyszala. Zbyt wcześnie na pewne słowa, które chcą wypowiedzieć. Rozsunął jej uda i ostatni raz pocałował jej brzuch. Lily, drżąc z oczekiwania, jęknęła i właśnie wtedy poczuła jak Severus wsuwa się w nią, a krople potu z jego czoła spadły na jej piersi. Z trudem powstrzymała się przed zamknięciem oczu, wiedziała, że jej partner chce, by patrzyli na siebie. Jęknęła. Raz, drugi, trzeci? a później już nie była w stanie liczyć, ani rejestrować dźwięków wydawanych przez jej kochanka. Czuła. I patrzyła w te czarne oczy, w których widziała wyłącznie bezgraniczną miłość.

Severus ją kocha. To szalone! Ale ona go również?

Lily kurczowo przylgnęła do Severusa, wydawało jej się, że w oczach Severusa zauważyła łzy. Nie, tego nie chciała widzieć. Wtuliła się w niego jeszcze mocniej. Słyszała przyśpieszone bicie serca. Jego i swoje. Już nie była pewna, w którym miejscu kończy się jej ciało, a gdzie zaczyna się Severus? Czuła się tak dobrze i wiedziała, ze Sev ją kocha, będzie z nią i dla niej. Zawsze. A było to coś upragnionego dla nich. Musi mu powiedzieć, właśnie teraz?

- Kocham cię, Sev ? wyartykułowała niewyraźnie. - Mój Boże? Kocham.

Severus nie chciał, aby to się kiedykolwiek skończyło. Wiedział, że w tej chwili umarłby szczęśliwy. Lecz w pewnym momencie poczuł, że oplatającego go nogi, zacisnęły się, a Lily wygięła się w łuk jęcząc przeciągle. Przytulił policzek do głowy Lily i doszedł. Było mu tak dobrze, że zapomniał o zdradzieckich łzach, które spadły na rude włosy. Zapomniał o wszystkim, prócz serca jego wszechświata ? Lily.

Kilka minut później, gdy trochę się uspokoił otoczył ją ramieniem, a ona wsunęła nogę między jego uda. Było im tak ciepło i dobrze, wręcz błogo, że zasnęli z uśmiechem na twarzach.



4. marca 1981, Kwatera Główna Zakonu Feniksa



W domu panowała absolutna cisza, Lily patrzyła z nadzieją w Johna.

- Nie żyje. Albus Dumbledore i? większość Zakonu? aurorzy? - jąkał się mężczyzna.

- Miałem zrobić dziurę w polu aportacyjnym, ale nie zdążyłem. Uciekło tylko kilku?

- Sev! ? wykrzyknęła. - Szybko chodź tu! Zostaw ten swój pieprzony eliksir, na nic nam się nie przyda!

Snape wbiegł do salonu, domyślił się prawie natychmiast, że misja skończyła się katastrofalnie.

- Ministerstwo poddało się, oddali władzę nad gminami czarodziejów w ręce Voldemorta ? powiedział słabo John.

- A Hogwart? - zapytał szybko Severus. ? Tam z pewnością?

- Dumbledore nie żyje ? przerwał mu. - Tak samo, jak członkowie Zakonu. Przegraliśmy.

Severus otoczył ramieniem Lily, która była bliska omdlenia.

- Musimy uciekać, natychmiast.



31. października 1981, Ulica Pokątna



Śmierciożerca stanął twarzą do publiczności i zaczął mówić:

- Z woli naszego pana, Czarnego Lorda? - Spojrzał na pergamin i kontynuował: ? Dziś, szóstego marca 1981 roku, na śmierć zostali skazani następujący czarodzieje: Lily Evans, Sylvia Potter, Peter Davies, Severus Snape, Olivier Hall i Arthur Cox. Działali na rzecz Zakonu Feniksa. Niech ich męka będzie przestrogą dla każdego antagonisty naszego pana. Ku chwale Czarnego Pana! ? wykrzyknął, a stosy zapłonęły.

Kat był pewny, że żadne z nich nie spróbuje ugasić ognia, w końcu potrzebowaliby to tego różdżek, a przynajmniej rąk?
Obrazek

Podążaj za białym królikiem.
Modzi widzą przez peleryny niewidki.


Pusia lubiła swój zielony balonik...!
Avatar użytkownika
Puchacz
Moderator
Moderator
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 861
Dołączył(a): 11 kwi 2009, 23:05

Re: [BB] [HP] Puchacz VS Izolda

Postprzez Binia » 18 sty 2010, 00:06

Pierwsza raz to robię, za namową Puś, także nie bić. Ogółem zawsze w ocenianiu jestem surowa, także się nie przejmować.


1. Zgodność z warunkami Turnieju
tekst A - 2 - albo jestem ślepa albo rzeczywiście nigdzie w tekście nie było rysia; poza tym występuje James, który był Huncwotem; nie wiem jak u was, ale u mnie po wklejeniu do worda tekst zajął trochę ponad 1,5 strony

tekst B - calutkie 5, bo wszystko jest


2. Pomysł
tekst A - w sumie to nie miałam pojęcia ile dać punktów, w końcu zdecydowałam się na 6; podobała mi się reakcja SS na nazwanie go tchórzem i chyba tylko to; jak dla mnie to trochę za mało opisu - prawie sam dialog; poza tym takie trochę oderwane od niczego, bez głębszej treści

tekst B - 9 bardzo mi się podobał pomysł intuicji Alberta, w ogóle pomysł włączenia rodziców Lily jest ciekawy; też trochę dużo dialogów, ale opisy, które są bardzo mi się podobają


3. Strona techniczna (która u mnie leży)

tekst A - 6 "Lily była zdezorientowana, al. Wciąż wściekle patrzyła mu w oczy." - albo to miało być jedno zdanie albo dwa, sama już nie wiem; częste użycie małych liter zamiast dużych np. "- Mieszać?! ? dokończyła za niego. ? nie sądzisz, że byłam w to zamieszana od początku?"; o ile dobrze zrozumiałam, to tu również jest słowo tchórz, tyle, że urwane "Jesteś tchórzem, Sev! Małym, obślizgłym, żałosnym tchu...", - drobny błąd; mignęły mi jeszcze gdzieś dwa braki przecinków; co do stylu to ciężko mi się wypowiedzieć, bo zwykle styl oceniam na podstawie opisów, które tu są bardzo krótkie i których jest niewiele bo zaledwie dwa, a co do nich to powiem tak nie powaliły mnie na kolana.

tekst B - 8 błędy interpunkcyjne, głownie ten sam co w tekście powyżej czyli używanie małych liter zamiast dużych; styl widać, że jest wprawa w pisaniu, bo czyta się lekko i przyjemnie


4. Punkty dodatkowe

tekst A - 2 jedynie za tą reakcję SS, za nazwanie do tchórzem, to mi się najbardziej podobało

tekst B - 5 - za pomysł wcielenia do opowiadania rodziców Lily oraz za występowanie fatum i przyrównanie do Edypa

5. Podsumowanie

tekst A - 16
tekst B - 27
Avatar użytkownika
Binia
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 638
Dołączył(a): 02 lip 2009, 20:40
Lokalizacja: Poznań

Re: [BB] [HP] Puchacz VS Izolda

Postprzez Astaraela » 22 sty 2010, 18:36

Bry dzień. ^^ Moja pierwsza ocena pojedynku, nie bić za mocno, jeśli coś poplątałam. ^^

Zgodność z warunkami Turnieju:
Tekst A: 2
Tekst jest za krótki, ma niecałe dwie strony, a w warunkach było od trzech do dziesięciu. Rysia nie stwierdzono, za to był Huncwot. Nie do końca jestem przekonana, czy ta kłótnia była ostra, ale jednak się kłócili. Łagodna scena erotyczna była ? odhaczyć.
Na pięć warunków pojedynku spełniono dwa, a że matematyka tu prosta, tedy i dwa na pięć punktów.

Tekst B: 5
Ryś, scena erotyczna, ostra kłótnia, brak Huncwotów ? odhaczyć. Mój Word mówi, że w przedziale od trzech do dziesięciu stron tekst się mieści ? odhaczyć. Czyli piąteczka za całość.

Pomysł:
Tekst A: 4
Jakby tak gdzieś uciekł mi ten pomysł w tym tekście. Kłócą się, kochają, potem Lily odchodzi od Jamesa by wieść szczęśliwe życie z Severusem... Ale jakoś tak nijakie to. Liźnięte tylko, jakby na siłę próbując dobić do trzech stron, co i tak nie za bardzo wyszło. Wydaje mi się, że tekst był pisany bardzo na siłę, byle tylko napisać...

Tekst B: 9
Pomysł był, a jakże. Taki trochę ?nic tak właściwie się tu nie dzieje, o nic nas nie pytaj?, ale to wszystko chyba przez ograniczenie długości. Z tego dałoby się całkiem zgrabną, dłuższą pracę skrobnąć. Ale w tej postaci też źle nie było. Może nie idealnie, za to bardzo dobrze. ;)

Strona techniczna:
Tekst A: 3
Zakazany las
Zakazany Las
Lily była zdezorientowana, al.
Hę?
Zawsze byłeś tylko ty, Lucjusz i Czarny Pan
Lily nazywająca Malfoya per Lucjusz? Voldemorta Czarnym Panem? Już prędzej wypowiedziałaby to imię na głos. A jak miała tu ironizować, to jakoś tak... nie czuję tego.
Pamiętasz? Bo ja nigdy nie zapomnę tego, co wtedy powiedziałeś. W jej oczach pojawiły się łzy.
Zgubił się myślnik albo enter.
- Więc czemu tego nie zrobiłaś, Lily?! ? echo poniosło jego krzyk daleko w las.
Echo
Nie dokończyła, bo miękki pocałunek zamknął jej usta. [...] Ostro i zdecydowanie, namiętnie.
To w końcu jak? Miękko, czy ostro?
- Nic nie mów, proszę. ? Skinęła delikatnie głową, sięgając do guzików płaszcza.
Delikatnie położył ją na swojej szacie, wśród zeschłych liści.
Powtórzenie.
Lily stała za kanapą z założonymi na piersiach rękoma i zawziętą miną.
Kwiatek. ;) Lily z rękami i zawziętą miną na piersiach? ;)

Tyle, jeśli chodzi o łapankę. ;) Ogólnie styl tej pracy, za przeproszeniem, był jednym wielkim zgrzytem. Czytało się topornie, zdania są suche, balansują na granicy kwiatków. To opowiadanie nie płynie, trzeba się zastanawiać nad każdym zdaniem, by złapać sens całości, no a tak być nie może. Przecinków nie wyłapywałam, bo nie jestem w tym żadnym miszczem i mogłabym niechcący wprowadzać w błąd, ale było trochę miejsc, gdzie szalały (a przynajmniej w moim odczuciu. ^^ )

Tekst B: 8
- Nie mówi tak do mnie, wredna szlamo!
:D Zgredek, sir? ^^
- Och, Lily Kocham cię ty mała [...]
Kropka i przecinek na wolności, zamiast w zdaniu.
Ty chcesz, jakby to była najzwyczajniejsza rzecz na świecie?
Jakoś nie po polsku brzmi mi te zdanie.
Sue i Sylvia pracowały nad zdjęciem klątw z kilku czarodziejów, którzy w czasie swojej ostatniej misji zostali potraktowani dziwnymi klątwami.
Powtórzenie.
Tu są bagna ? zakreśliła połowę mapy czarnym mazakiem.
Kropka i z wielkiej litery ?zakreśliła?. I skąd ten mazak?
Po chwili trzasnęły drzwi, a w korytarzu kobiety deportowały się.
O, kwiatek. ;) Gdzie kobieta ma korytarz i kto się z niego deportował? :P
Chociaż wciąż była raczej nieśmiała, jak na kobietę w jej wieku.
Przprszam bardzo. :P Nie jedna czternastolatka jest bardziej wyuzdana od kobiety dorosłej i odwrotnie i tego chyba nie da się ocenić w kategorii ?jak na jej wiek?.
[...]torturując swoje ciała pieszczotami, pocałunkami, dotkiem? Mówili cicho, tak aby druga osoba nie usłyszala.
Literóweczki.

Ładnie napisana miniaturka. Wyłapałam kilka zgrzytów, ale całość dobrze się czytało. Nie mam tu chyba żadnych większych zażaleń. Było trochę gadania o niczym, fakt, ale nie nudziło, nie męczyło, czyli tak, jak ma być. Scena erotyczna wyszła trochę nieporadnie - w pewnym momencie wyobraziłam sobie Severusa jako karła, bo było tam coś namieszane z tym całowaniem brzucha i kroplami potu na piersiach Lily...


Punkty dodatkowe:
Tekst A: 1
I tu miałam problem. Nie chciałam dawać zera, bo jednak tekst przeczytałam i zrozumiałam. Nie ważne, jak do tego doszłam, czy płynąc przez tekst, czy czytając powoli i uważnie. Przeczytałam, wiem o co chodzi. A że mi się nie podobał... Jak sama kategoria wskazuje ? tu wkracza mój subiektywizm.
Mam nadzieję, Autorko, że następnym razem Wen dopisze i kolejny Twój tekst pojedynkowy będę mogła ocenić wyżej. ^^

Tekst B: 4
Zgrabna i ładna praca, stąd też moje punkty. Może lepiej byłoby, gdyby ograniczyć zachwyt obojga nad sobą (a zwłaszcza ten Severusowy nad Lily), ale tak w sumie nie przeszkadzało to jakoś straszliwie. Plus: podobało mi się zakończenie. Żadnej sielanki i ?żyli długo i szczęśliwie? bo u tej pary to jest, moim zdaniem, niewykonalne, za to krótki romans? Proszę bardzo. ^^

Podsumowanie:
Tekst A: 10
Tekst B: 26
Avatar użytkownika
Astaraela
Antyczny Władca Czasu
Antyczny Władca Czasu
 
Posty: 146
Dołączył(a): 31 maja 2008, 11:40
Lokalizacja: Warszawa

Re: [BB] [HP] Puchacz VS Izolda

Postprzez Morwena » 23 sty 2010, 04:18

Dawno nie oceniałam pojedynków, czas to teraz nadrobić, szczególnie dlatego, że bardzo podobał mi się temat. Gratuluję obu uczestniczkom wzięcia udziału w pojedynku.

1. ZGODNOŚĆ Z WARUNKAMI TURNIEJU
TEKST A: 2 - Niestety tak mało, ponieważ nie mogłam doszukać się rysia, niestety trafił się James. Opowiadanie było zbyt krótkie. Zgadzały się tylko wymagania treściowe (kłótnia, lekka scena erotyczna).
TEKST B: 5 - Był ryś w zabawnej oprawie; nie złapałam żadnego Huncwota; widziałam kłótnię i scenę erotyczną; opowiadanie zmieściło się w limitach długości.

2. POMYSŁ
TEKST A: 5 - Gubiłam się nieco w tym opowiadaniu - ni z gruszki, ni z pietruszki bohaterowie przeskakiwali z jednej sytuacji do drugiej - tu kłótnia, dwa kroczki dalej szumne wyznania i seks. Przez to całość wydawała się dość wydumana, jakby były to sytuacje wycięte z kontekstu. Zachowania postaci również są trochę nienaturalne - Lily dała się ponieść chwili, a to niezbyt do niej pasuje. Severusa prawie tu nie ma. Plusem jest to, że podczas czytania czułam spowijającą go aurę smutku; tekst nie był mi obojętny.
TEKST B: 9 - Podobało mi się podzielenie opowiadania - można poznać więcej zdarzeń, przez co całość wydaje się pełniejsza. W pewnych momentach doskonale ubawiłam się ciekawymi sytuacjami, na przykład bardzo ślizgońskim zdaniem:
- Przysięgam, że nigdy nie poprę Czarnego Pana.
To doskonała kwintesencja przebiegłości, choć dziwi mnie nieco, że Lily połknęła haczyk - znała Severusa, powinna wiedzieć, czego się spodziewać. Szczególne wrażenie zrobiła na mnie końcówka - można ją bardzo ciekawie skonfrontować z pewną (tutaj niewypowiedzianą, bo i po co) przepowiednią i pewną krwią... Podoba mi się wymowa końcówki i sposób posługiwania się językiem - buduje odpowiednie napięcie i klimat. Niestety w niektórych momentach odnosiłam wrażenie, że coś dzieje się na siłę (np. po latach kłótnia nadal jest dość przyjacielska).

3. STRONA TECHNICZNA
TESKT A: 4 - Niestety w wielu miejscach leży interpunkcja i to podstawowa. Albo przecinka brakuje, albo jest niepotrzebnie wstawiony. Np.
Czułbyś się lepiej gdyby Voldemort
- po "lepiej" powinien być przecinek.
Nie wiem co robić
- przecinek po "wiem".
Trafiały się też literówki, braki innych znaków. Fragmenty krótkich opisów były całkiem rzeczywiste, ale styl mógł być lepszy. Trudno właściwie to ocenić, ponieważ tekst był zbyt krótki.
Jesteś tchórzem, Sev! Małym, obślizgłym, żałosnym tchu?
- "tchu..." miał być "tchórzem"?
TEKST B: 8 - Przy tak dobrym stylu trudno wyłapać coś konkretnego, jednak czasem wyskakiwał literówkowy chochlik, w dodatku miał siatkę na przecinki (prawie jak na motyle) - dobrze, że była tak dziurawa, że nie narobiła zbyt poważnych szkód. Czasym tylko pozmieniałabym kolejność słów w zdaniu, ale to już bardzo subiektywne spostrzeżenia.

4. PUNKTY DODATKOWE
TEKST A: 2 - Za suche, jesienne liście; za irracjonalność rozkładania jesienią szaty na ziemi (mogli sobie poszukać miejsca w zamku, ale właśnie wtedy opowiadanie by straciło).
TEKST B: 5 - Za rudego rysia, za jezioro, za wprowadzenie nowych postaci i alternatywną wizję czarodziejskiego świata (jedno zdarzenie determinuje inne), za niesamowity początkowy dialog.

5. PODSUMOWANIE
TEKST A: 13
TEKST B: 27
Kobieto, puchu marny, ty jesteś jak zdrowie...
Avatar użytkownika
Morwena
Moderator
Moderator
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 719
Dołączył(a): 29 cze 2009, 16:15

Re: [BB] [HP] Puchacz VS Izolda

Postprzez sandisa » 23 sty 2010, 13:24

Uuuh jak dawno nie oceniałam pojedynku ;) czas najwyższy do tego wrócić. A więc tak:


1. Zgodność.

Tekst A - ewidentny brak rysia :cry: za to pojawił się James - 3 pkt.
Tekst B - jest wszystko :P - 5 pkt.

2. Pomysł.

Tekst A - mało oryginalnie, przewidywalny schemat - 6 pkt.
Tekst B - jestem pod wrażeniem: przemyślana kompozycja, wielowątkowa i intrygująca fabuła i makabryczne zakończenie
bez happy endu. Gratulacje. - 10 pkt.

3. Technicznie.

Tekst A - sporo błędów, nawet ortograficzny, tak jakby tekst był niebetowany - 4 pkt.
Tekst B - może ze dwa błędy stylistyczne. Najbardziej przeszkadzało mi rozbicie tekstu w dialogach - zmęczyłam sie
już w środku czytania. - 8 pkt.

4. Punkty dodatkowe.

Tekst A - bardzo dobre dialogi. Mocna strona psychologia bohaterów z uwzględnieniem kanoniczności postaci. - 5 pkt.
Tekst B - za kompozycję i fabułę - 5 pkt.



Więc jakby to policzyć to będzie:

Tekst A - 18 pkt.
Tekst B - 28 pkt

:P
Prawda to miejsce, gdzie nie ma żadnych tajemnic.

for A.
sandisa
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 154
Dołączył(a): 11 lut 2008, 23:49
Lokalizacja: wwa

Re: [BB] [HP] Puchacz VS Izolda

Postprzez Puchacz » 24 sty 2010, 22:31

Oficjalnie rozstrzygnięcie pojedynku Puchacz VS Izolda

Tekst A (Izolda), w sumie zdobył 57 punktów.
Tekst B (Puchacz), w sumie zdobył 108 punktów.



Niech Wen zawsze będzie z pojedynkującymi się.
Obrazek

Podążaj za białym królikiem.
Modzi widzą przez peleryny niewidki.


Pusia lubiła swój zielony balonik...!
Avatar użytkownika
Puchacz
Moderator
Moderator
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 861
Dołączył(a): 11 kwi 2009, 23:05


Powrót do Bitwy - Harry Potter

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron