Turniej na rocznicę II Bitwy o Hogwart

Bitwy zamknięte.

Moderatorzy: Puchacz, Aratanooniel

Turniej na rocznicę II Bitwy o Hogwart

Postprzez Puchacz » 03 maja 2010, 14:59

Temat: Rocznica śmierci Voldemorta
Chcemy: Któregoś Malfoya obserwującego Pottera podczas uczty/balu/innej uroczystości rocznicowej; stłuczonego kieliszka; blizny Pottera; niechcianego odznaczenia (byle nie dla Pottera).
Nie chcemy: Ewentuelnej partnerki dla Draco; Knota, slashu, zbytniego odbiegania od kanonu.

Proza na poważnie, a nawet na gorzko.
Krótko nie więcej niż 6 stron TNR12






TEKST A

2 maja 1999


Przeklęty powóz! Mogłem pomyśleć wcześniej i po prostu się tu aportować. Oszczędziłbym sobie trudów podróży. Jak zwykle zwyciężyła moja duma, przez którą muszę teraz tłuc się w tej ciasnej klatce jak wystraszony zając. Zając? Może to był jakiś ptak? Do diabła, nie pamiętam, jak powinno się mówić, nie jestem jakimś bezmyślnym romantykiem, żeby tak nieżyciowo opisywać rzeczywistość. Przynajmniej dotrę na miejsce godnie, a nie jak to całe pospólstwo, które nie umie nawet ustąpić mojemu powozowi. Przeklęta droga! Trzęsie na tych wybojach niemiłosiernie. Na Merlina, jesteśmy czarodziejami, żyjemy w czarodziejskim świecie, a nikt nie rzuci nawet najpodlejszego zaklęcia, żeby to naprawić. Niedługo te wiejskie bękarty nie będą w stanie odróżnić żółtego sera od tego, cóż, gościńca. Przeklęty deszcz! Proszę, proszę, nawet pogoda robi wszystko, żeby uczcić ten jakże wspaniały dzień. Gdybym był choć odrobinę sentymentalny pomyślałbym, że opłakuje dawnych bohaterów.

Bohaterów, też coś! Najważniejsi zdążyli umrzeć wcześniej, może przeczuwali, że drugiego maja nastąpi jakaś niesprzyjająca ich pamięci koniunkcja planet? Chociaż nie, jest jeden bohater, który tego dnia zginął, ale on zawsze miał pecha. W jego przypadku żadne koniunkcje tego świata nie mogły być szczęśliwe. Moim zdaniem to dobrze, że już nie może uczestniczyć w takich uroczystościach, zapewne czułby się jeszcze bardziej wyobcowany niż ja. Nawet jeśli bardzo dużo mu zawdzięczamy. Szara Eminencja na dworach Czarnego i Białego Pana. Na dobrą sprawę można powiedzieć, że obu doprowadził do śmierci, w tym jednego do upadku. Tak, zawsze miał pecha. Zastanawiam się, czy to bardziej rocznica uratowania czarodziejskiego świata, czy zabicia Cza? Voldemorta. Teoretycznie niczym się to nie różni, ale punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Właściwie, dlaczego ja w ogóle o tym myślę?! Nie po to rzuciłem na siebie Memoro*, żeby teraz tracić okazję do rzetelnego przekazania moim potomkom wiedzy o wyższości starożytnego rodu Malfoyów nad innymi. Mój syn, Draco, tego nie lubi. Twierdzi, że czuje się tak, jakby ktoś obcy siedział mu w głowie i ograniczał myśli. Powinien się wreszcie przyzwyczaić i mi pomóc ? teraz jestem jedyną osobą z rodziny, która stara się zrobić cokolwiek dla rodowej kroniki. Myślę, że za bardzo go rozpieściłem. Niech dotrzymuje towarzystwa Narcyzie, kiedy ja będę zajmował się obserwacją. Rocznica Bitwy o Hogwart interesuje mnie tyle, co zeszłoroczny śnieg, ale potomkom może się to przydać, tym bardziej, że jako rodzina bierzemy udział we wszystkich uroczystościach. Ciekawe, co muszą myśleć inni ludzie; były Śmierciożerca, wierny sługa Czarnego Pana na obchodach jego sromotnej klęski. O, Ironio!


- Panie?

Sługa otwiera drzwiczki powozu. Dotarliśmy na miejsce, co jest wprost niewiarygodne. Odczekam chwilę dla większego efektu, zanim wyjdę. Tylko ja będę wiedział, że tak naprawdę robię to dla powstrzymania zawrotów głowy. Cena luksusu. Teraz muszę się skupić na otoczeniu, nie stworzę właściwej noty, obserwując tylko hordy dzieciaków biegających po korytarzach, a przecież któryś z nich może na mnie wpaść i pognieść moje szaty. Doprawdy, organizacja mogła wyglądać lepiej, nie tego spodziewałem się po McGonagall. Rzucam okiem na żonę i syna, po ich minach wnioskuję, że chcieli odwiedzić Hogwart z entuzjazmem równym mojemu. Czuję się nie na miejscu wśród tych wszystkich ?bohaterów?. Wśród Aurorów, szlam, mugoli, Weasleyów i? Potterów? Widzę tego Złotego Dzieciaka razem z jego rudymi przyjaciółmi. Ciekawe, czy już wziął ślub z tą roztrzepaną dziewczyną. Właściwie nie obchodzi mnie, czy są już małżeństwem, czy nie, ale nikt nie zabroni mi zmierzyć ich oceniającym spojrzeniem. Z odpowiednią dozą wyższości, naturalnie. Merlinie, uśmiechają się do wszystkich, jakby witali gości na swoim weselu. Znowu wracam do punktu wyjścia. Później kogoś o to zapytam, teraz nie ma już czasu, otwarto drzwi Wielkiej Sali.

Merlinie, chyba oślepiły mnie włosy Weasleyów. Okrągły stół! Król Artur przewraca się w grobie. Ci głupcy nadal wierzą w utopię, jaką jest równość. Jakkolwiek można powiedzieć, że coś zawdzięczam tym, tym? im, nadal uważam, że to jedna z najgorszych rzeczy, jaka ostatnio mnie spotkała. To wszystko niebezpiecznie trąci poglądami Dumbledore?a. Nie zdziwiłbym się, gdyby ten pokrętny starzec sterował wszystkim zza grobu. Po jego śmierci to niewykluczone, bo idea okrągłego stołu za jego życia nie miałaby racji bytu ? sądzę, ze zbyt wysoko cenił swój pozłacany pulpit, by zrównać się ze swoimi kochanymi ludźmi.

Dyrektorka daje znak swoim ?przybocznym?. To bardzo ciekawe, do czego można wykorzystać uczniów, na przykład dziś usłużnie oprowadzają przybyłych gości. Właśnie tutaj podchodzą. Jedyne, co może zrobić Malfoy w takiej sytuacji, to zachować godność. W myśl tej zasady siadam na wskazanym miejscu, całe szczęście, że nikomu nie przyszło do głowy, by sadzać osobno członków jednej rodziny. Wszyscy powoli się wyciszają, nic dziwnego, kiedy na horyzoncie pojawia się McGonagall. Ta kobieta ma w sobie coś dziwnego, aż dziw, biorąc pod uwagę, że była w Gryffindorze. Zaraz zacznie się przemówienie. Mam nadzieję, że będzie w stylu Dumbledore?a ? ich długość to jedyne, co w nim dobrze znosiłem.


- Moi kochani, drodzy goście, bardzo dziękuję wam wszystkim za przybycie. Jak zapewne zauważyliście, nikt nie został zaproszony na dzisiejsze uroczystości przypadkowo?

Rzeczywiście. Zaprosiła wszystkich, którzy uczestniczyli w Bitwie o Hogwart. I tylko ich. Uczniowie tylko tworzą odpowiednią oprawę, zresztą trudno byłoby się ich pozbyć w trakcie roku szkolnego.

- ?Ministerstwo, jak wiecie, już rozdało ordery. Teraz Hogwart postanowił dodatkowo odznaczyć osoby, dzięki którym nadal może funkcjonować. Proszę?

Oczywiście, bez medali ani rusz. Właściwie mnie to nie dziwi. Muszę się dobrze przyjrzeć, żeby zaklęcie mogło zapamiętać każdy szczegół, takie informacje powinny znaleźć się w kronice. Jutro gazety rozbiorą to na czynniki pierwsze, ale niestety zgubią po drodze rzetelność przekazu. Odznaczono prawie wszystkich Weasleyów, nic dziwnego. Longbottom, miałem nadzieję już go nie oglądać. Zmienił się, myślałem, że to już niemożliwe. Tak, Granger, bez niej świat by się zawalił, a przynajmniej niebo runęłoby na głowę jej rudemu adoratorowi. Jeśli myślą, że ich karygodne zachowanie nie rzuca się w oczy, powinni skierować się do magomedyka. Jeśli ich na to stać, naturalnie. Potter. Nie dostał typowego odznaczenia, w dodatku nie na początku. Banda niedouczonych dzieciaków oblega go jak lodziarnię z zaczarowanym, mrożonym syropem i wręcza jakieś kwiaty. Właściwie nawet spory bukiet. Czy tylko ja zauważam rażące podobieństwo do wieńca pogrzebowego? Chyba tak. Potter cały czas się uśmiecha. Dostał pluszową maskotkę. Nigdy nie widziałem osoby, której uśmiech tak głęboko przenosi się na oczy. Nawet z dość sporej odległości widzę wąskie zmarszczki wokół jego oczu. Gdybym był choć odrobinę bardziej uczuciowy, powiedziałbym, że wygląda jak ojciec otoczony swoimi dziećmi. Na szczęście taki nie jestem i nigdy nie byłem. On również się zmienił. Albo raczej zmieniła go wojna. Nie przypomina już niezdarnego drugoklasisty. Jakiś cień na jego twarzy zmusza do zachowania dystansu. To wypracowana metoda obrony przed ciekawskimi mediami czy odbicie wewnętrznych zmian? Ta ruda dziewczyna, Wirginia, Ginewra, nie pamiętam, patrzy na niego z jakąś dziwną, spokojną troską. Spokojna troska, też coś! Ostatnio stało się ze mną coś dziwnego. Kto by pomyślał, że ja, Lucjusz Ma?

- ?lfoy. Prosimy o podejście i odebranie odznacze?

Słyszę trzask tłukącego się szkła. Dokładnie naprzeciwko mojego miejsca. Odruchowo spoglądam w tamtą stronę, w ostatniej chwili powstrzymując się przed oglądaniem twarzy ?sprawcy?. Widzę długą nóżkę ? to kieliszek od szampana. Od dziś przestanę lubić ten trunek. Mam nadzieję, że nigdy nie dowiem się, czy kieliszek spadł, czy został zgnieciony. Patrzcie państwo! Oto Równość! Spoglądam na McGonagall, patrzy na mnie, więc wstaję i kieruję się do jej pulpitu. Pulpitu Dumbledore?a. To musiało zostać ukartowane. W życiu ominęło mnie tyle rzeczy, których pragnąłem, by teraz wcisnąć w moje zdrętwiałe ręce zaczarowaną fiolkę z ziemią. Z krwią. Z ziemią przesiąkniętą krwią. Nie patrzę na nią, przynajmniej staram się więcej na nią nie patrzeć. Wybrali doskonały symbol. To dobre odznaczenie. Właściwa pamiątka. Ale nie dla mnie. Czuję na sobie spojrzenia wszystkich zebranych. Również się tego nie spodziewali. Pewnie nawet nie chcieli, żebym został wyróżniony. Niech mają satysfakcję, że choć raz się z nimi zgadzam. Wracam na swoje miejsce. Nie chcę nawet znać imienia siły, która mnie na nie przywiodła. Część szmerów ucisza ponowne podjęcie tematu przez Dyrektorkę. Szkoda, że nie może powstrzymać też spojrzeń.

Powoli się uspakajam. Nie mogę sobie pozwolić na zbyt duże roztrzęsienie, nawet, jeśli go nie widać. Nie w tym miejscu. Po moim występie reszta programu jest już nieciekawa. Ze wszystkich ludzi tylko Potter i jego wesoła kompania zachowują się normalnie. Naprawdę chciałbym wiedzieć, czy to pozory, czy czysta gryfońska bezmyślność i wiara w ludzi. Osobiście stawiałbym na to pierwsze ? wojna powinna pozbawiać złudzeń ? chociaż z tymi ludźmi niczego nie można być pewnym. Jak to się dziś ku uciesze ludu okazało.

Zawsze ludzie patrzyli na Malfoyów, ale nigdy w ten sposób. Usłużne dzieciątka kierują nas do wyjścia. Pada, ale to nic nie szkodzi, nadal jesteśmy czarodziejami. Ostatnim punktem programu jest odtworzenie przebiegu Bitwy o Hogwart. Oczywiście przez uczniów. Mam nadzieję, że ich wrzaski odwrócą ode mnie uwagę tego roju szerszeni. Sam też chętnie pozbyłbym się z głowy tych myśli.

Jak na zawołanie. Teatrzyk lalek, wersja skrócona, wielokrotnie ocenzurowana. To może przydać się do kroniki. Niewiarygodne, jak okres kilkunastu miesięcy zmienia spojrzenie na historię. Nie widzę kilku ważnych elementów. Oczywiście, pozbyli się momentów, które według nich niszczyły glorię wielkiego bohatera. Potter się krzywi. Chyba tylko on wie, jak było naprawdę, a na pewno nie wyglądało to tak jak w ?scence?. Dzieciak, który go gra ma bliznę większą niż usta, a to spory wyczyn. Blizna jest wszędzie. Osacza jak mury więzienia. Po błoniach kręcą się uczniowie, rozdając kolorowe koszulki. Kto zgadnie, co na nich jest? Brawo, to właśnie blizna Pottera. Na pewno uczono tę zgraję na tych szmatach czarów poruszających. Nie wydaje mi się, żeby błyski zielonego światła, pojawiająca się i znikająca blizna były na miejscu. Któryś dzieciak podchodzi do Pottera i wciska mu w ręce koszulkę. Bardzo taktownie z jego strony. W tym czasie przesunąłem się nieco w kierunku Złotego Chłopca. To było dobre posunięcie, ponieważ na moich oczach rozegrało się malownicze przedstawienie. Otóż, niewinne dziecię poprosiło ?Mistrza Pottera?, jeśli wolno mi zacytować, o wyczarowanie blizny na czółku. Podziwiam cierpliwość Pottera, kiedy tłumaczył bachorowi, co znaczy taki znak. Koniec końców, dał mu swoje stare zdjęcie. Z blizną. Na środku czoła. Między rozczochranymi, czarnymi włosami.


- Czy gdyby wygrał Voldemort, dzieci prosiłyby o łysinę?

Zauważył mnie. Najwyraźniej przez szkolenie aurorskie.

- Nie żartuj, Potter. Chyba już na dziś wystarczy.

- Nie podobała ci się namiastka bycia Złotym Chłopcem?


- Nie próbuj wzbudzić we mnie współczucia swoim losem. Czarny Pan mógł zginąć, ale animozje między ludźmi pozostały.

- Pocieszam się tym, że teraz mogą być kontynuowane bezpiecznie.



* Memoro ? łac. pamiętać, wspominać, przypominać sobie; wykorzystane jako proste zaklęcie pamięci, a dokładniej - zaklęcie ?pamiętnikarskie? (umożliwiające dokładne prowadzenie kronik/pamiętników).






TEKST B


Nawet nie wiesz, jak cię nienawidzę. Nienawidzę każdą cząstką mojego jestestwa. Jesteś jak przekleństwo mego życia, od pierwszej chwili, w której się narodziłeś, Harry Potterze. Jak długoterminowa klątwa, która celnie trawi moje wnętrzności, by na końcu zabić, jakimś bezsensownym kaszlem wymiotnym. Ty przebrzydły dzieciaku (bo dla mnie zawsze pozostaniesz dzieciakiem), patrzę jak zajadasz się piure ziemniaczanym i popijasz je sokiem z dyni. I nadal, na Merlina, nie mogę pojąć jak udało ci się zamordować największego czarnoksiężnika naszych czasów. Ty nawet nie masz dobrych manier przy stole.
To nie tak, że moja nienawiść ukierunkowana na ciebie, jest jakąś nienawiścią byłego śmierciożercy do Wybawcy Czarodziejskiego Świata. Poza Bellą każdy z nas, kto odebrał jego wezwanie, wtedy po odrodzeniu, wiedział, że to zwykły wariat. My też się baliśmy, do licha! Tyle tylko, że ty nie umiesz pojąć, co nami kierowało! Dla ciebie świat dzieli się na dwie części: białą i czarną. Czarna to źli ślizgoni i Czarny Pan, a biała to naturalnie Dumbledore i reszta. To trochę nieuczciwe, nie uważasz?
Mogę patrzeć na ciebie z góry, mogę miotać w ciebie pełne obrzydzenia i wyniosłości spojrzenia, ale to nie zmieni faktu, że to tylko tyle ile zrobić mogę. To ty jesteś tym cholernym zwycięzcą, który teraz siedzi i wesoło dyskutuje z Weasleyem. A ja jestem kimś niżej przegranego. Owszem, nie trafiłem do Azkabanu, ale już zawsze nazwisko Malfoy będzie kojarzone z Ciemną Stroną. I zawsze będą na nas patrzeć z pobłażliwością wygranych.
Jestem Malfoyem z krwi i kości! Ja się nie zgadzam, na traktowanie mnie jako złego, przegranego, maluczkiego człowieczka! Potter, ty sobie nawet sprawy nie zdajesz, że to właśnie takie rody jak Malfoyowie, Blackowie, Lestrangowie, Princeowie, tworzyły ten świat, w którym ty się teraz tak wspaniale odnajdujesz. To myśmy sprawili, że rządzą nim takie prawa, jakie rządzą. To dzięki nam możesz sobie teraz jeść te przeklęte piure i zapijać je sokiem dyniowym. Gdyby nie pobłażliwość starych, arystokratycznych rodów, ani ty, ani ta twoja Granger, nie przestąpilibyście przez progi Hogwartu.
Czy ty naprawdę nie umiesz pojąć, że tak naprawdę wiele nas łączy? Ty i ja, przede wszystkim chcemy chronić naszą rodzinę. Myślisz, że nie widzę jak pod stołem łapiesz za rękę tę młodą Ginny Weasley? Że twoje oczy błyszczą, gdy na nią patrzysz? Dałbyś się za nią pokroić, prawda? Dałbyś się pokroić za każdego rudego Weasleya, co? I ja, zrobiłbym to samo dla Dracona i Narcyzy. Ja też kocham moją rodzinę. Tyle tylko, że w czarodziejskim świecie rodzina, to coś więcej niż te kilka bliskich osób. Moją rodziną, są osoby, w których żyłach płynie moja krew. Arystokratyczna, czysta, błękitna krew.
Nie pozwoliłbym jej zmieszać z brudną, szlamowatą, mugolską? Może i ta twoja przyjaciółka jest niezwykle utalentowaną, młodą czarownicą, ale to nie zmienia faktu, że w jej żyłach płynie to co płynie. Mój dziadek opowiadał mi taką legendę o najpotężniejszym rodzie czarodziejów, którego siła trwała, dopóty jeden z nich nie splamił swojej krwi małżeństwem z mugolką. Wtedy to moc całego rodu, podzieliła się także na rodzinę owej mugolki i przestali być najpotężniejsi. Granger pewnie znalazłaby tysiąc dowodów, żeby udowodnić, że ta legenda nie ma żadnych dowodów, ale to nie zmienia faktu, że mimo wszystko wierzę (i znaczna część czarodziejskich rodzin) w jej prawdziwość.
Ale krew to nie jedyna sprawa, dla której poparłem Czarnego Pana. Świat się zmienia, w moim mniemaniu (a przeżyłem już trochę i raczej są to bogate doświadczenia) na gorsze. Gdybyś tylko spojrzał moimi oczami na Weasleyów, na szlamy, na magię, na mugoli. A propos tych ostatnich, przecież i ty podobno byłeś źle traktowany przez nich. Nie czujesz gniewu, że Ty Który Pokonałeś Czarnego Pana musiałeś im usługiwać? Jak jakiś plugawy skrzat domowy?
Nie, ty im wybaczyłeś. Skoro wybaczyłeś Snape?owi, zamordowanie Dumbledore?a, to tym bardziej musiałeś wybaczyć swoim krewnym. Złoty Chłopiec wybacza wszystkim. Pewnie nawet pogodziłeś się w myślach z moim synem, co? Mimo, że on zawsze będzie cię uważał za głupiego, nadętego gryfona, a ty przez całe życie będziesz na niego spoglądał z wyrozumiałością zwycięzcy, prawda? W końcu, dla ciebie, to tylko zarozumiały, bezmyślny ślizgon.
Wiesz, ja zawsze zastanawiałem się, dlaczego akurat ty. Ty nie masz w sobie nic z bohatera. Jesteś niespecjalnie inteligentny, niespecjalnie przebiegły, niespecjalnie rozgarnięty, błyskotliwy. Ty cały jesteś jakiś taki niespecjalny. Kompletnie niespecjalny. A wiesz, co jest najgorsze? Że nie tylko ty jesteś niespecjalny. Całe to twoje pokolenie, świat, wszystko. To wszystko jest takie pozbawione kolorów, smaku, magii? O ile jeszcze łatwo mi przeboleć ten stan u innych, o tyle najtrudniej zaakceptować mi go, gdy patrzę na mojego syna.
Ty masz pełne prawo do bycia, takim, jakim jesteś. Twoja głupota, duma i brawura są niejako wpisane w twoje życie, ale Dracona? Kiedy patrzę na mojego, małego dziedzica, czuję, że popełniłem jakiś niewybaczalny błąd wychowawczy, i że ów błąd będzie mnie dręczył do samej śmierci. Wychowałem nadętego, zarozumiałego i bezmyślnego ślizgona. Gdyby posiadał w sobie jakiekolwiek cechy Domu Węża, czy nie potrafiłby na tyle celnie ocenić sytuacji, by wiedzieć co zrobić w odpowiednim czasie? Ale on zachował się jak zwykły, lojalny gryfon. Chciał być z Czarnym Panem, bo nie mógł być przeciwko niemu.
Dostrzegasz ten paradoks? Ja wstąpiłem w szeregi Lorda, bo miałem idee, on bo bał się o matkę. I już samo to sprawia, że ponownie przychylam się do stwierdzenia, że ten dzisiejszy świat jest jakiś taki niespecjalny. Ja, nawet twoi rodzice, walczyliśmy za to w co wierzyliśmy, wy biliście się, by wszystko pozostało bez zmian.

- Gdzie są ci wszyscy bohaterowie z lat wcześniejszych? ? zapytał samego siebie Lucjusz Malfoy i z niechęcią przymrużył oczy, wpatrując się w roześmianego Harry?ego Pottera.
W tym czasie czarnowłosy chłopak szepnął coś siedzącemu obok Weasleyowi, coś co sprawiło, że ten ostatni zarechotał i odruchowo spojrzał w stronę, gdzie siedzieli Malfoyowie. Lucjuszowi wydało się, że dostrzega w jego oczach jakiś złowrogi błysk triumfu. Nie spuszczając z Rona oczu, skinął mu głową.
- Dlaczego to zrobiłeś? ? zapytał skonsternowany Dracon.
- Ponieważ ty nie masz odwagi ? odparł spokojnie. ? Wiesz, nie chciałbym nigdy więcej zobaczyć, że jakiś rudy Weasley góruje nad Malfoyem.
- Ale będziesz musiał na to patrzeć, ojcze. Każdego roku, na tym samym święcie.
Lucjusz pokręcił z dezaprobatą głową.
- Nie, Draconie ? spojrzał na syna wyniośle. ? Już nigdy Ronald nie spojrzy na mnie tak, jak w tej chwili, a wiesz dlaczego? Bo właśnie w jego głowie zakiełkowała wątpliwość.
- Dla niego zawsze będziesz łajdakiem ? zaoponował młody mężczyzna.
- Łajdakiem owszem ? przytaknął. ? Ale łajdakiem niegroźnym, którego bać się nie trzeba. Z czasem nabierze nawet przekonania, że pogodziłem się ze swoim losem i uznałem jego wyższość.
- I Ty się na to zgadzasz? ? syknął zaskoczony chłopak. ? Nie zniósłbym myśli, że Wieprzlej, albo Potter, albo ta głupia szlama-Granger, mogą czuć, że są ode mnie lepsi!
Ojciec zgromił go jednym spojrzeniem, choć jego twarz nadal wydawała się obojętna i spokojna. Musieli wyglądać na pogrążonych w dyskusji, tak jak zazwyczaj w dyskusji pogrążają się syn i ojciec.
- A co cię obchodzi ich myślenie? ? warknął Lucjusz. ? Kiedy ty się wreszcie nauczysz, że wcale nie muszą o tobie dobrze myśleć, byleby dali ci możliwość działania? Spójrz wreszcie na to, w jakim jesteśmy położeniu i zastanów się jak to zmienić.
- Tego się nie da zmienić ? jęknął Draco. ? Mógłbym najwyżej, gdyby ktoś chciał mi wręczyć jakieś odznaczenie, odrzucić je, żeby pokazać?
- Co pokazać? ? wpadł mu w słowa ojciec. ? Co udowodnił Zabini, przyjmując Order Merlina czwartej klasy, z miną jakby ktoś mu kazał zaprzyjaźnić się ze szlamą? Że jest zwykłym idiotą? - zasępił się, a w myślach dodał:

Całe wasze pokolenie to banda idiotów, Draconie. I w tym wszystkim najgorsze jest to, że w pierwszym rzędzie kretynów znajdujesz się ty. Chciałbym, żebyś spojrzał na to wszystko moimi oczami, żebyś nauczył się, że szacunek do Malfoyów wynika nie tyle z mielenia jęzorem (co też często robisz bez opamiętania), ile z faktu, że nas nie można rozszyfrować. Jesteśmy jak węże, zrzucamy skórę.
Spójrz, mój synu, na Pottera. Widzisz jego bliznę? Jego zygzakowatą pamiątkę po pierwszym spotkaniu z Czarnym Panem? Znak rozpoznawczy, który tak nieudolnie ukrywa pod strzechą, rozczochranych włosów? Przypatrz się jej uważnie, spraw by twoja bezmyślna nienawiść skierowana ku jej właścicielowi, stała się twoją siłą. Chciałbym, żebyś za kilka lat, kiedy się ożenisz i spłodzisz dziedzica, potrafił spojrzeć na Pottera, z myślą, że to właśnie przez niego odbudowałeś potęgę rodu Malfoyów. Na złość mu, Weasleyom, nawet martwemu Dumbledore?owi, udowodniłeś, że choćby niewiadomo co się stało, Malfoyowie się nie uginają, nie padają na kolana po porażce, a na końcu i tak stoją w chwale.
Cały czas żywię w sobie ten cień nadziei, że z ciebie jeszcze coś będzie. Spójrz na Pottera moimi oczami, chłopcze. Przypomnij sobie, jak podczas wznoszenia toastu, za to nieszczęsne odznaczenie dla Zabiniego (którego sam zainteresowany nie chciał przyjąć), kieliszek szampana wypadł mu z ręki i roztrzaskał się na posadzce. Spójrz na niego, jak ja teraz patrzę, a za kilka lat, kiedy spotkacie się na peronie dziewięć i trzy czwarte, skiń mu głową na powitanie.
Liczę, że wtedy będziesz już wiedział, co ten gest oznacza.




TEKST C

ROCZNICA UPADKU


Harry Potter postarzał się, o czym z nieukrywaną satysfakcją zdał sobie sprawę Malfoy. Uśmiechnął się delikatnie i szyderczo, gdy wchodzący na podium Złoty Chłopiec potknął się i tylko szybka reakcja któregoś z aurorów uratowała go przed stoczeniem się na ziemię i niewątpliwe ośmieszeniem w oczach zebranych ludzi. Ludzi, którzy nadal wpatrywali się z uwielbieniem w swojego Wybawcę, będąc przy tym cudownie zaślepionymi na wszystko inne.

Dla nich, dla Niego, to był układ idealny. Układ, który gwarantował bezpieczeństwo Potterowi, a przynajmniej niczym mu nie groził. Na razie. Malfoy zanotował w pamięci, by znaleźć kogoś, kto porządnie wyleczy tę kontuzjowaną nogę. Potter musi żyć jeszcze co najmniej rok, aż wszystko będzie gotowe, a przynajmniej będzie na odpowiednim poziomie.

Ceremonie w rocznice Upadku Zła, jak szumnie nazwano dzień, w którym Potter zabił Lorda Voldemorta, były nie tylko świętem narodowym, ale urosły niemal do wiary w świecie ogarniętym powojennym szałem. Tropienie aktywnych Śmierciożerców, odbudowa zniszczonych miejsc, zacieranie śladów przed wzrokiem mugoli... Długo to trwało i wyglądało na to, że długo jeszcze potrwa. Co roku przyznawano odznaczenia za przysłużenie się odbudowie, które, zapewne ktoś od tej głupiej nazwy dnia śmierci Voldemorta, nazwał Srebrnym Zniczem. Malfoy oddałby lewą rękę, za to, że to żoneczka Cud Wybawiciela, Ginewra Potter, znana pisarka, której pamiętniki wojenne rozchodziły się jak ciepłe bułeczki.

Za grosz gustu. Poczytali by wspomnienia Lucjusza, dowiedzieli by się wtedy, co to prawdziwy obraz wojny, a nie te romantyczne bzdury o zakochanej w Wybrańcu pannicy, która nawet wtedy potrafiła myśleć tylko o tym, jak tu go zaciągnąć do łóżka. Wojna nie jest romantyczna, wojna to śmierć, walka i kłamstwa, które czasami świadczą o twoim być, albo nie być. Ten, kto wspomina ją jako mroczne tło dla wielkiej miłości nie jest godny o niej pisać, niszczyć jej obrazu, niszczyć dziedzictw...

? Scorpius! Pst, Scorpius, obudź się!

Malfoy wzdrygnął się. Stał dość daleko od podium, zdziwił się więc, że ktoś w ogóle go dostrzegł. I wołał. Scorpius rozejrzał się na boki. Albus Severus patrzył na niego uważnie z kpiną czającą się w zielonych oczach.

? Nie spałem ? mruknął cicho, by nie zakłócać przemowy Jego Bliznowatej Wysokości.

? Ale wyglądałeś, jakbyś śnił koszmar.

? Bo śniłem. Cały czas śnię. Mój koszmar stoi na podium i peroruje o głupotach.

Albus zaśmiał się cicho.

? Dla ojca to nie głupoty, a ważne rzeczy. Wiesz, wojna stanowi część jego życia. Ona go wychowała i te sprawy.

? Wiem, Al. Mojego ojca też, ale on nie siedzi teraz i nie wytrzeszcza oczu, by nie umknął mu żaden gest Pottera.

? W przeciwieństwie do ciebie?

Scorpius spojrzał na Albusa.

? W przeciwieństwie do mnie.

? Lucjusz...?

? Dobrze wiesz, że on...

? Oj, nie o to chodzi! Lucjusz właśnie jest odznaczany Srebrnym Zniczem!

? Co?! ? wykrzyknął Scorpius, aż kilka osób z ostatniego rzędu obejrzało się na niego.

Tymczasem na podium wszedł Lucjusz Malfoy dumnie unosząc głowę i starając się sprawiać wrażenie, że jego krok wciąż jest sprężysty i że wcale nie podpiera się swoja sławną laską. Twarz, głęboko pooraną zmarszczkami miał idealnie wypraną z emocji i tylko ktoś, kto go dobrze znał mógł dostrzec drżenie dłoni kurczowo zaciśniętej na lasce. Od wyjścia z Azkabanu plecy dokuczały mu co jakiś czas, ale teraz rzadko zdarzało się, by ból ustawał, choć Lucjusz nie przyznawał się do tego. Z wiekiem robił się coraz bardziej dumny.

Scorpius patrzył oniemiały, jak Harry Potter przypina do poły czarnego płaszcza srebrny medal. Nagle nadeszła go ochota, by roześmiać się histerycznie. Lucjusz wyglądał jak Śmierciożerca. Tylko ten Srebrny Znicz psuł efekt.

? Też to zauważyłeś, prawda? ? usłyszał głos Albusa. ? Myślisz, że to ta sama szata?

? Nie, na pewno nie. Rozpoznaliby. Ale ta jest podobna. Dziadek nie wyzbył się starych przekonań, nie ważne, co robi.

? Jest twoim idolem, no nie?

? Albusie, proszę, to było pretensjonalne ? westchnął. ? Ile masz lat, dziesięć? Podziwiam Lucjusza, prawda, ale nigdy nie chciałem być taki, jak on. No, może gdy byłem mały. Ojciec kiedyś dużo o nim opowiadał, o tym, kim był, co robił... Ale teraz widzę, że popełniał błędy, których ja nigdy nie popełnię.

? Och, czyżby, Scorpiusie? A jakie to błędy?

? Wiesz, o co mi chodzi, Albusie. ? Scorpius ściszył głos do ledwie słyszalnego szeptu. Mówił wolno i uważnie, wpatrując się w oczy drugiego mężczyzny. ? O zdradę. JA nigdy nie zdradzę. Jestem i pozostanę wierny.

? Bardzo łatwo jest mi wyobrazić sobie ile takich zapewnień słyszał Lord Voldemort. ? Albus mówił równie cicho, ale wzrok odwrócił w stronę podium. ? ?Jestem wierny.? ?Musiałem to zrobić, by móc później do ciebie powrócić, Panie, i by dalej wiernie ci służyć.?

Albus spojrzał na Scorpiusa i po chwili kontynuował:

? Zdradzisz. Gdy będziesz musiał, zrobisz to. Tak, jak twój dziad, twoja babka, twój ojciec... Widać Malfoyowie mają zdradę we krwi.

? Albusie... Panie, ja nie...

? Zdradzisz ? przerwał mu mężczyzna. ? Ale tylko wtedy, gdy ja ci powiem, że masz to zrobić. Zdradzisz i odsuniesz się ode mnie, gdy ci rozkażę. Podejmiesz się wszystkiego, co przyjdzie ci wtedy zrobić, nawet spróbujesz mnie zabić, zabijesz mnie, bo ja, w przeciwieństwie do innych, nie popełnię tego samego błędu. Liczy się cel, a nie środki, rozumiesz, Scorpiusie?

? Tak, Panie. Mówiłeś mi o tym, a ja słuchałem, uważnie, pamiętam wszystko ? zapewnił Malfoy i lekko, nieznacznie pochylił głowę. ? Nawet, jeśli zwycięstwo, jeśli wyplenienie plugawości ze świata czarodziejskiego będzie wymagało twojej, Panie, śmierci i jeśli, i tylko wtedy, rozkażesz mi... Zdradzę według nich i zrobię... co rozkażesz.

Albus milczał przez chwilę obserwując, jak Lucjusz opuszcza podium i siada na swoim miejscu. Harry właśnie skończył wystąpienie końcowe i zaprosił wszystkich na uroczystość do sali obok. Czarodzieje nagrodzili schodzącego z podium Pottera głośną owacją. Oficjalna część obchodów Upadku Zła z przemową Cudownego Chłopca i osobistym przez niego wręczeniem Srebrnego Znicza dobiegła końca. Teraz czas balować.

Czarodzieje wstali i wśród rozmów udali się do na miejsce, gdzie kapela grała powolną melodię. Albus i Scorpius weszli na salę, wzięli po kieliszku szampana i wolnym krokiem przemierzali pomieszczenie kłaniając się nisko czarodziejem. Syn Wybawcy i potomek byłych Śmierciożerców. Przyjaciele.

? Nie sądzisz, że to przeszło na mnie tak, jak w mojego ojca wdarła się moc Voldemorta?

? Co miało przejść na ciebie?

? Tak tylko hipotetyzuję. Mała cząsteczka Voldemorta nadal jest w ojcu, mimo wszystko... Magia imion nadanych dzieciom...

? Albusie, proszę, co ci się dzisiaj stało? ? Scorpius uśmiechnął się. ? Wierzysz w to całe z góry ustalone rzeczy? Dobrze, wiem, twój ojciec miał nad karkiem przepowiednię, ale ty? Dumbledore był sztandarowym czarodziejem światła, Snape też przeszedł na stronę twojego ojca. A Voldemort? Nawet jeśli, to masz go w sobie niewiele. Ważniejszy jesteś ty i to co robisz. Wiesz, co mój dziadek napisał w swoich wspomnieniach?

? Czytałeś wspomnienia Lucjusza? Kiedy? ? Albus był zaskoczony. Wspomnienia Lucjusza były jednym z najciekawszych dokumentów, obrosłych już nawet w swoje własne legendy, aż podniosły się głosy, że Malfoy nigdy nic nie napisał.

? Wczoraj, gdy dziadek był zajęty kłóceniem się z Potterem. No, teraz wiem, o co się pożarli. Zapewne o ten nieszczęsny Srebrny Znicz... W każdym razie, udało mi się skorzystać z okazji. Przeczytałbym więcej, ale dziadek nie słynie z wyrozumiałości. Wściekł się strasznie na twojego ojca, ledwo zwiałem z jego gabinetu, wolałem mu się nie narażać. Ale do rzeczy. Wiesz, jak zinterpretował przepowiednię? Twój ojciec miał moc pokonania Czarnego Pana, nie Zła, jako takiego. Nie było ani słowa o tym. Dziadek widział go na miejscu swojego pana.

? Znał przepowiednię?

? Nie wiem, jak dokładnie. Czytałem zapiski sprzed Upadku i pełnej treści tam nie ma, może pojawia się później, ale tego nie wiem. A skąd wiedział tyle, by wysunąć wnioski? Nie napisał. Albo było to wcześniej. Przeczytałem tylko kawałek, szukałem wpisów z przed Upadku i tuż po. Niewiele tego jest.

Albus zaśmiał się cicho.

? Miałeś w rękach największą literacką legendę ostatnich czasów. Pewnie nie wpadłeś na pomysł, by ją skopiować?

? Wpadłem, a jakże. Jednak znając paranoidalność mojego dziadka zapiski zapewne wybuchłyby, gdybym tylko wycelował w nie różdżką.

? A więc będę musiał porozmawiać z Lucjuszem.

Scorpius zatrzymał się blednąc nagle.

? Wydasz się ? wyszeptał. ? Dziadek pozna się na tobie od razu. Od pierwszej rozmowy.

? Czyli już i tak o mnie wie, bo rozmawiał z tobą, czyż nie?

? Zapewne domyśla się, że gdzieś rośnie w siłę... ktoś, komu... kogo znam ? wyszeptał ruszając powoli. ? Ale nie sądzę, by przypisywał to tobie. Prędzej uważa nas dwóch za sługi nowego...

? Nie wypytuje nikogo? Nie szuka?

? Jest stary i ma za sobą Azkaban, który wszedł mu w kości i umysł. Gdyby nie to, pewnie by szukał, kombinował... Teraz ma rozsądku jeszcze na tyle, by nie przeszkadzać.

? Uważasz, że ktoś taki, jak sam Lucjusz Malfoy przeszkadzałby mi?

? Nie on, jego sława, która ciągnie się za ojcem i która niemal ogarnia i mnie. Jest już stary, choć nie przyznaje się do tego. Nie ma siły walczyć z nią. Może odznaczenie trochę go to wybieli, ale kto wie? Zapewne chce pomóc, ale teraz najwięcej pomoże nie przeszkadzając.

? Wydaje mi się, że nie doceniasz go, Scorpiusie.

? Może. Nie wiem.

Albus zaśmiał się cicho i poklepał Scorpiusa po plecach, po czym rozejrzał się szukając wzrokiem swojej rodziny i rodziny Malfoyów. Każdy, kogo wypatrzył, zajęty był uprzejmą rozmową, lub tańcem w usypiającej melodii. Jedynie Lucjusz stał z boku, nadal kurczowo ściskając laskę i popijając z kryształowego pucharu. Albus uśmiechnął się, a w jego oczach zatlił się dawno niewidziany przez nikogo czerwony blask. Scorpius zdecydowanie nie doceniał dziadka. Jak zapewne nikt inny, widząc w nim tylko stetryczałego byłego więźnia Azkabanu.

~*~


? Bardzo dobrze się spisałeś. ? Aprobata w jego oczach i głosie była cudowną nagrodą. ? Ale do pełnego sukcesu jeszcze daleko, wiesz o tym.

? Tak, sir.

Lucjusz podniósł kieliszek do góry i zakręcił nadgarstkiem. Kryształ zamigotał w świetle świec.

? Sir, mogę o coś spytać?

Malfoy kiwnął przyzwalająco głową.

? Sir, ojciec zaczyna coś podejrzewać, ostatnio wziął mnie na rozmowę i... Nie zapytał wprost, ale czułem, że wie, sporo wie. Czy to nie jest już czas, by się nim zająć?

Mężczyzna spojrzał na Srebrny Znicz, który leżał niedbale rzucony na biurko.

? On nie jest problemem. Już nie. Na przyjęciu próbował mnie wypytać, ale teraz będzie myśleć tak, jak mu każę. Jego śmierć nie jest konieczna, póki Imperius działa. Szkoda, że już zapomniał, co się kiedyś działo.

? Tak, sir. Ja... Jeśli mógłbym już iść... Czeka na mnie.

? Idź, idź.

? Dziękuję, sir.

Scorpius ukłonił się dziadkowi i wyszedł gabinetu.

Lucjusz wypił resztę wina z kieliszka i odstawił puste naczynie na biurko. Zabierając rękę niechcący trącił kryształ, który przewrócił się i stoczył na podłogę, tłukąc na tysiące odłamków. Malfoy wykrzywił się niezadowolony.

? Do twojego sędziwego wieku, Dumbledore, jeszcze mi brakuje, ale i tak nie grzeszę już młodością ? przemówił na głos. ? Mimo tego trzeba było przykazać swojemu Złotemu Chłopcu, by dokonał egzekucji na nas, Śmierciożercach. A zwłaszcza na tych z olejem w głowie. Spodziewałbyś się, że to akurat ty posłużysz mi za idealny wzór do stworzenia nowego Czarnego Pana? Że ty pokażesz, że postaci sztandarową się nie wybiera, a stwarza samemu? Ironia?

Lucjusz zamyślił się.

? Może. Idealnie ukazuje to twoją krótkowzroczność. Świat się nie skończył wraz ze śmiercią Lorda, zgadłbyś? Po ziemi nadal chodzi jego godny następca, nawet jeżeli to syn tego, którego wyznaczyła przepowiednia. Młody Albus dokończy to, co zaczął Voldemort. Szkoda, Dumbledore, wielka szkoda, że tego nie zobaczysz.

Mężczyzna uśmiechnął się okrutnie i wyjął swój dziennik, by uzupełnić o wpis z ostatnich dni.


TEKST D

?Drugi maja?

To był pierwszy i ostatni raz kiedy mogłem uczestniczyć w obchodach rocznicy pokonania Czarnego Pana. Byłem już wystarczająco dorosły, aby móc samemu wejść na salę i na tyle młody, by uwierzyć, że nikomu nie będę przeszkadzał. Tłum natychmiast zaczął mnie wytykać palcami.
- To ON.
I właśnie NIM się stałem w ich oczach ? synem Śmierciożercy.
Mroczna przeszłość niebezpiecznej rodziny Ślizgonów ? moje piętno.
Spróbowałem być jak najmniej widoczny, ale niezbyt to mi się udawało. Przestali mnie interesować inni ludzie, gdy Harry Potter wyszedł na środek sali. Wiedziałem, że to stały punkt programu. Bohater opowiada o II Bitwie o Hogwart, zawsze inaczej? lecz za każdym razem wspominając poległych.
- Mieliśmy czas do północy. Dwunasta w nocy, właśnie wtedy rodzi się dzień, niewinna noc.
Czułem, że sam tego nie wymyślił, albo wręcz przeciwnie ? myślał nad tym zbyt długo. Spojrzał uważnie na tłum, uśmiechnął się nieśmiało i kontynuował naturalniejszym głosem:
- Mieliśmy naprawdę tylko trochę czasu.
Pamiętam, w tym momencie pomyślałem, że na wybranie szaty też miał niewiele czasu. Prosta i czarna ? pozornie pasuje do każdej okazji, a tak naprawdę do żadnej.
- Dla mnie miały to być ostatnie momenty życia, ale nie na tym się skupiłem. Nie wolno myśleć wyłącznie o sobie! Egzystencja każdego z nas ma sens! Każdy ma jakiś cel, wnosi coś do życia innych ludzi. To takie zadanie do wypełnienia? - zawahał się i dokończył słabym głosem - i musimy je realizować.
Potter wyglądał na zaniepokojonego, jakby nie chciał, by ktoś dostrzegł drugie dno jego przemowy. Z pewnością tego chciał uniknąć, ale z pewnością inteligentniejsi czarodzieje zrozumieli.
- Trzeba wypełnić zadanie ? powtórzył spokojniej ? i kochać. Voldemort tego nie potrafił. Nie wiedział, czym jest miłość. Właśnie to go zgubiło, jego? ignorancja.
Mój ojciec nigdy nie powiedziałby, że Czarny Pan był ignorantem. Zasadniczo on niechętnie wspominał cokolwiek związanego z wojną, był? zawiedziony sobą. Może żałował, że Voldemort nie wygrał? Nie. Wtedy większość ludzi by nie żyła. Bez sensu.
Kiedy Harry Potter mówił, wydawało się, że przemawia do każdego z osobna. Dość niepokojące i niezwykłe uczucie.
- Świętujemy po raz kolejny upadek Voldemorta. Odzyskanie wolności. Ale czy wy umiecie być wolni? Czy wiecie, co to znaczy? Chcę wam przypominać, jak długo? jak długo będę żył. Musicie pamiętać, że nie wolno zabijać snu! Każdego spotka za to kara! Tak, jak spotkała Toma Riddle?a.
Mówiąc to kilka razy zacisnął dłonie w pięści, a wyraz jego twarzy stał się? niebezpieczny. Tak patrzą aurorzy i coś podobnego do strachu sparaliżowało na sekundę moje ciało. Ale to minęło, gdy mężczyzna zaczął ponownie przemawiać przyjemnym głosem:
- Bo jeżeli zabijecie sen, to już nigdy nie zaznacie spokoju. I krok po kroku? będzie tracić swoje uczucia. Już nie będziecie czuć szczęścia, spokoju? będziecie znali tylko pustkę. Aż w końcu pozostanie tylko życie i jakiś tam nieważny cel.
Nalał sobie wina do kieliszka i wypił trochę.
- Żyjemy prawdziwie, ponieważ znamy miłość i wiemy, że jest ważniejsza od? czegokolwiek.
Spojrzał szybko na swoją rodzinę.
- Nie wygraliśmy tej wojny dzięki mnie! Nie tylko? - poprawił się, gdy tłum zaczął protestować. ? Zwyciężyliśmy, ponieważ Severus Snape kochał moją matkę i poświęcił dla niej swoje życie... Ponieważ rodzice kochają swoje dzieci i chcieli je chronić przed Voldemortem. A wiecie jak mocno matka kocha swoje dziecko, prawda? Moja matka, Lily Potter, oddała za mnie życie. Remus Lupin i Tonks chcieli zapewnić synowi lepsze życie, bez Voldemorta. A wygraliśmy, bo nawet matka Śmierciożercy kochała swoje dziecko. To jest? to koło istnienia. Ktoś oddaje swoje życie drugiej osobie, ona kolejnej? i? I oni wszyscy żyją w nas.
Ja WIEM, że wspomniał o mojej babce i ojcu. Ale to takie dziwne, surrealistyczne. Potter ponownie pije wino, po czym spojrzał wprost w moje oczy.
- Ale ci, którzy tutaj zginęli mieli wybór ? odwrócił głowę w inną stronę. - Nie chcieli go, ale mieli. Pamiętam, że Pa? ktoś krzyknął, że jestem tu. Mogli mnie wydać w ręce Voldemorta i zginąć później, przedłużyć swoje istnienie. Ale nie zrobili tego. Zorganizowali się, nastąpiła ewakuacja najmłodszych i? tych, co nie chcieli walczyć.
Wiedziałem, że Potter zamknął oczy, aby nie spojrzeć na stół Slytherinu. Wiedziałem. Chciał być ponad uprzedzeniami i nie budował barier. Ale prawda była prawdą. Wszyscy wiedzieli.
Ale teraz, gdy patrzę na to z perspektywy, w końcu minęło tyle lat, wydaje mi się, że chciał ominąć jakieś wydarzenia, czegoś nie powiedzieć. Jego oczy i usta otworzyły się jednocześnie i słowa same wypłynęły. Opowieść o poświęceniu. Każde wydarzenie, aż doszedł do punktu kulminacyjnego.
- I wtedy to powiedział. Avada Kedavra!
Potter upuścił kieliszek, który dotąd trzymał. Zaskoczony tłum krzyknął i wszyscy obserwowali swojego bohatera. A on milczał. Wpatrywał się w potłuczone szkło. W kieliszku nie było już wina. Podobnie, jak klątwa, którą rzucił wiele lat temu Lord Voldemort.
Nie miało to żadnego znaczenia.
- Klątwa po raz kolejny nie zadziałała.
Jedno machnięcie różdżką i kieliszek znów był cały.
- Tom Riddle ponownie nie docenił potęgi miłości, oddania?
Przez chwilę miałem wrażenie, że Potter uśmiechnął się cynicznie? Ale tak po prostu uśmiechają się ludzie jego pokroju. Ich uśmiech jest ciepły, smutny i odbija się w nim przeszłość. A to niecodzienna mieszanka.
- Później odznaczono wielu ludzi. Ale czy naprawdę sądzicie, że oni tego chcieli? Że trud włożony w walkę, poświęcenie i odwagę? równoważy się z kawałkiem metalu z napisem ?za zasługi dla świata magii?? Nie. Ale dziś możemy ich wynagrodzić po raz kolejny, patrząc na ich twarze na zdjęciach, aby nie zapomnieć. Opowiadać o ich życiu, żebyśmy wiedzieli. Widzicie, wynagrodzimy ich, zachowując w pamięci, w sercu. Niech ich trud? nie pójdzie na marne.



Harry James Potter, te proste imiona i przeciętne nazwisko stały się synonimami odwagi, męstwa, oddania i dobra. Doceniam to, że mogłem poznać takiego człowieka. Dziś wszyscy go opłakujemy. Jego, nie jego bliznę.
Myślę, że to smutne, że zmarł w rocznicę śmierci Voldemorta.
To tak, jakby los sobie kpił.

S. Malfoy
Obrazek

Podążaj za białym królikiem.
Modzi widzą przez peleryny niewidki.


Pusia lubiła swój zielony balonik...!
Avatar użytkownika
Puchacz
Moderator
Moderator
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 861
Dołączył(a): 11 kwi 2009, 23:05

Re: Turniej na rocznicę II Bitwy o Hogwart

Postprzez Binia » 03 maja 2010, 22:13

1 Zgodność z warunkami turnieju

tekst A - 5/5
tekst B - 5/5
tekst C - 5/5
tekst D - 5/5


2 Pomysł

tekst A - sam pomysł ukazania tego dnia bardzo ciekawy, aczkolwiek znalazło się kilka rzeczy, które mi nie przypadły do gustu, gdyż wg mnie są trochę niemożliwe i należą do nich:
a) szczególna nagroda dla Lucjusza, pytam się za co, nie absolutnie to mi się nie podoba takie zbyt naciągane w tym przypadku,
b) dojazd do Hogwartu powozem po nierównych drogach, aportować się do Hogsmitd, a stamtąd powozem jak najbardziej ale od dworu do Hogwartu? za bardzo przypomina mi średniowiecze, nierówne drogi? też niezbyt mnie nie przekonują
c) nie podoba mi się również to, że w uroczystości brały udział dzieci, rozumiałabym od piątego roku wzwyż ale pierwszaki? - gdyż tak odebrałam fragment
Któryś dzieciak podchodzi do Pottera i wciska mu w ręce koszulkę. Bardzo taktownie z jego strony. W tym czasie przesunąłem się nieco w kierunku Złotego Chłopca. To było dobre posunięcie, ponieważ na moich oczach rozegrało się malownicze przedstawienie. Otóż, niewinne dziecię poprosiło "Mistrza Pottera?, jeśli wolno mi zacytować, o wyczarowanie blizny na czółku. Podziwiam cierpliwość Pottera, kiedy tłumaczył bachorowi, co znaczy taki znak. Koniec końców, dał mu swoje stare zdjęcie. Z blizną. Na środku czoła. Między rozczochranymi, czarnymi włosami."

reszta jak najbardziej ciekawa, także podsumowując 8/10

tekst B - hmmm, tu przyznam się miałam dziwne odczucia czytając, po Lucjusz wydał mi się taki dziwny, w sumie w kanonie nie ma nic o jego uczuciach wewnętrznych, ale mimo wszystko wydawał mi się nie podobny do siebie, Draco również, jego reakcja jest jak na mój gust zbyt gwałtowna, nie ma w nim nic z chłodnego opanowania, dziwne również wydaje mi się pouczanie Draco w myślach, wyrażanie nadziei ok, ale pouczanie, gdy ten tego nie słyszy nie bardzo
podsumowując 7/10

tekst C - bardzo ciekawe ukazanie rocznicy, po wielu latach, ukazanie tego, że bohaterowie się starzeją - duży plus, wcielenie młodych Albusa i Scorpiusa jak najbardziej w porządku, ale nie w chwili, kiedy Harry wydaje mi się być dziadkiem, Lucjusz po Azkabanie i będąc dziadkiem jak najbardziej w porządku, wogóle postać Lucjusza jak najbardziej przypadła mi do gustu, jest wyniosły w dobrym tego słowa znaczeniu, Ginny jako pisarka, do mnie nie przemawia, wracając do Albusa i Scorpiusa, w pewnych momentach byłam pewna, że to slash, nie pasowało mi to do przyjaźni, sam Albus jako następca Voldemorta również nie przemawia do mnie
podsumowując 7/10

tekst D - tekst zdecydowanie inny od poprzednich, nakłonił mnie do refleksji, ukazane to w piękny, aczkolwiek według mnie również i smutny sposób, smutny ale realistyczny
nic dodać nic ująć 10/10






3 Strona techniczna

Z nią mam zawsze duży problem, ale jakoś dałam radę

tekst A - nic mi nie zgrzytnęło, czyta się bardzo płynnie, błędów nie zauważyłam 10/10

tekst B - niezbyt podoba mi się przeskok z narracji jednoosobowej do trzecioosobowa, gdzieś coś jeszcze mi mignęło także 9/10

tekst C - nic mi nie zgrzytnęło, czyta się bardzo płynnie, błędów nie zauważyłam 10/10

tekst D - tak samo jak w tekście A i C - nic mi nie zgrzytnęło, czyta się bardzo płynnie, błędów nie zauważyłam 10/10





4 Punkty dodatkowe

tekst A - 4/5, za Lucjusza, który jest taki lucjuszowaty

tekst B - 4/5 za przemyślenia i uwagi Lucjusza, które są warte głębszego zastanowienia się

tekst C - 5/5 za rocznicę, która jest którąś tam z kolei, za dziwną przyjaźń Albusa i Scorpiusem i za kroniki wojenne Lucjusza

tekst D - 5/5 za przemowę Harry'ego, która skłania do refleksji, za to, że jest to ciekawe wspomnienie tego święta, oczami Scorpiusa, za końcówkę, za ten wydawałoby się nic nie znaczący fragment, a jednak, fragment, który jest według mnie najbardziej znaczący za
Harry James Potter, te proste imiona i przeciętne nazwisko stały się synonimami odwagi, męstwa, oddania i dobra. Doceniam to, że mogłem poznać takiego człowieka. Dziś wszyscy go opłakujemy. Jego, nie jego bliznę.
Myślę, że to smutne, że zmarł w rocznicę śmierci Voldemorta.
To tak, jakby los sobie kpił.

S. Malfoy



Także już całkowicie podsumowując



tekst A - 27
tekst B - 25
tekst C - 27
tekst D - 30
Avatar użytkownika
Binia
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 638
Dołączył(a): 02 lip 2009, 20:40
Lokalizacja: Poznań

Re: Turniej na rocznicę II Bitwy o Hogwart

Postprzez Draconia Maleficia » 08 maja 2010, 23:04

1. Zgodność z warunkami turnieju:
Tekst A- 5/5
Tekst B - 5/5
Tekst C - 5/5
Tekst D - 5/5

2. Pomysł.
Tekst A - całkiem dobry pomysł, do tej pory nie spotkałam się w żadnym z ff z odznaczeniem dla Lucjusza, choć trochę mnie ono dziwi... Czemu nie dostał go ktoś inny? Czym Malfoy się zasłużył? 6/10
Tekst B - Bardzo mi się podobało, Lucjusz w swoim toku myślenia jest bardzo kanoniczny, te teksty w stylu "Malfoy'owie przetrwają, nawet jeśli świat wokół nich się zawali". Brawo. Przyznaję 10/10.
Tekst C - Ciekawe. Albus nowym Czarnym Panem? Tego jeszcze nie było. Jednak taka opcja wydaje mi się zupełnie niemożliwa - totalna abstrakcja. A więc: 8/10
Tekst D - Szczerze - nie podobało mi się. Pomysł nie jest zbyt oryginalny, ot, jeszcze jedno z przemówień Wybawcy. Parę razy już mi mignął podobny wątek w paru fickach.Punkty: 2/10

3. Strona techniczna
Tekst A - nie zauważyłam błędów. 10/10
Tekst B - tu także nic. 10/10
Tekst C - W jednym czy w dwóch miejscach mignął mi brak przecinka. Poza tym, dobrze się czyta - 9/10
Tekst D - Wszystko gra. 10/10

4. Punkty dodatkowe
Tekst A - 3/5 - za minę Lucjusza, odbierającego wyróżnienie.
Tekst B -5/5 - za słowa
Puchacz napisał(a):- A co cię obchodzi ich myślenie? ? warknął Lucjusz. ? Kiedy ty się wreszcie nauczysz, że wcale nie muszą o tobie dobrze myśleć, byleby dali ci możliwość działania?

Tekst C - 4/5 - za przyjaźń Albusa i Scorpiusa
Tekst D - 2/5 - za "dropsiarskie" poglądy na temat miłości Pottera.

PODSUMOWANIE
Tekst A - 24
Tekst B - 30
Tekst C - 26
Tekst D - 19
Draconia Maleficia
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 386
Dołączył(a): 08 mar 2010, 00:59
Lokalizacja: Józefów

Re: Turniej na rocznicę II Bitwy o Hogwart

Postprzez coolness » 12 maja 2010, 18:00

Zgodność z warunkami turnieju:
Tekst A: 5 pkt
Tekst B: 5 pkt
Tekst C: 5 pkt
Tekst D: 5 pkt

Pomysł:
Tekst A: 8 pkt
Nie pasuje mi ten Malfoy, jadący dorożką. Lucjusz z pewnością by się aportował, nawet nie zastanawiając się.
Tekst B: 8 pkt
Nie podoba mi się jedynie, że tak bardzo jest zaznaczona nienawiść Lucjusza do Pottera. To jest znany fakt, więc jakoś nie przypadło mi to do gustu.
Tekst C: 9 pkt
Mimo że pomysł strasznie mi się podoba, to i tak nie wyobrażam sobie Albusa Severusa w roli nowego Voldemorta.
Tekst D: 10 pkt
Przede wszystkim spodobała mi się końcówka, ale ogółem cały tekst był dobry. Fakt, że Harry umarł w rocznicę pokonania Lorda V. jest strasznie smutny, ale pasuje.

Strona techniczna:
Tekst A: 10 pkt
Płynnie się czytało, nic mi nie zgrzytało.
Tekst B: 9 pkt
Tekst w moim mniemaniu powinien być pisany cały czas w jednej narracji.
Tekst C: 10 pkt
Płynnie się czytało, nie mam żadnych zarzutów.
Tekst D: 10 pkt
Podobnie jak w poprzednim: nie mam żadnych zarzutów.

Punkty dodatkowe:
Tekst A: 1 pkt
Za pytanie: - Czy gdyby wygrał Voldemort, dzieci prosiłyby o łysinę? Nie wiem dlaczego, ale spodobał mi się ten fragment.
Tekst B: 3 pkt
Za końcówkę, za fragment o geście. Strasznie mi on tam pasował i skojarzyłam sobie z epilogiem siódmego tomu "HP", kiedy Draco kiwa głową Harry'emu, czyżby zrozumiał co znaczy ten gest...?
Tekst C: 2 pkt
Za pomysł, który jest naprawdę dobrze zrealizowany i za dziwną przyjaźń Albusa S. i Scorpiusa a la Albusa D. i Severusa.
Tekst D: 4 pkt
Za końcówkę, która mi się strasznie podobała, za to, że tekst jest jakoś pełen uczuć, przynajmniej mi się tak zdaje. Scorpius jest w nim, jakby był żywy, jakby tu i teraz miał się tak nagle pojawić.

Podsumowanie:
Tekst A: 24 pkt
Tekst B: 25 pkt
Tekst C: 26 pkt
Tekst D: 29 pkt
Podpis uciekł. Uwaga! Bije, kopie, gryzie...
Avatar użytkownika
coolness
Nawiedzony Romantyk
Nawiedzony Romantyk
 
Posty: 55
Dołączył(a): 04 kwi 2010, 21:21

Re: Turniej na rocznicę II Bitwy o Hogwart

Postprzez IronYa » 13 maja 2010, 18:07

Na początku pragnę pogratulować wszystkim autorkom. A teraz punkty:

Zgodność z warunkami turnieju:
Tekst A: 5 pkt
Tekst B: 5 pkt
Tekst C: 5 pkt
Tekst D: 5 pkt
Tu nie ma większych wątpliwości. Wszystkie teksty zrealizowały założenia.

Pomysł:
Tekst A: 8 pkt
Pomysł w tym tekście wydaje mi się dość prosty. Mamy narrację pierwszoosobową, Malfoya oceniającego kolejno całą uroczystość, w tym ludzi. I tyle. Niemniej podobają mi się właśnie te krótkie opisy kanonicznych postaci z punktu widzenia Lucjusza. Stanowczo na plus.
Tekst B: 5 pkt
Ten Malfoy w ogóle nie przypadł mi do gustu. Jest w nim coś nieodpowiedniego i przekoloryzowanego.
Tekst C: 10 pkt
Och, brak mi słów. Całość owiana jest pewną tajemnicą, która sprawia, że zwyczajnie chce się czytać dalej. Pomysł stanowczo mi się spodobał. Więcej! Pomysł zasługuje na kontynuację i przeobrażenie w coś dłuższego. Albus Severus i Scorpius, jest zbyt mało dobrych tekstów o nich - i nie mówię tu o slashu - a taka wizja jest co najmniej intrygująca. Piękne.
Tekst D: 9 pkt
Pomysł jak najbardziej oryginalny. Podoba mi się to, jak Potter opowiada o wojnie i płynnie wplecione w to wszystko warunki turnieju. Jest zwyczajnie ładnie.

Strona techniczna
Tekst A: 9 pkt
Czytało się płynnie, żadne większe błędy nie rzuciły mi się w oczy. Jedynie pochyła czcionka nie do końca przypadła mi do gustu. Pisząc cały czas w narracji pierwszoosobowej, nie widzę sensu używania kursywy.
Tekst B: 6 pkt
Przecinki skaczą, za dużo pytań retorycznych, język dość toporny. Ale nie było najgorzej.
Tekst C: 10 pkt
Tu żadnych zgrzytów nie było, a przynajmniej takowych nie wychwyciłam. Czytało się bardzo dobrze.
Tekst D: 10 pkt
Jak wyżej, żadnych błędów nie znalazłam. Jest w porządku.

Dodatkowe punkty
Tekst A: 4 pkt
Za to: Ostatnio stało się ze mną coś dziwnego. Kto by pomyślał, że ja, Lucjusz Ma?
- ?lfoy. Prosimy o podejście i odebranie odznacze?
, za podobieństwo do wieńca pogrzebowego, za ogólną reakcję Malfoya na otrzymanie odznaczenia
Tekst B: 2 pkt
Całe wasze pokolenie to banda idiotów, Draconie. I w tym wszystkim najgorsze jest to, że w pierwszym rzędzie kretynów znajdujesz się ty.
Tekst C: 5 pkt
Za to: Poczytali by wspomnienia Lucjusza, dowiedzieli by się wtedy, co to prawdziwy obraz wojny, a nie te romantyczne bzdury o zakochanej w Wybrańcu pannicy, która nawet wtedy potrafiła myśleć tylko o tym, jak tu go zaciągnąć do łóżka. Wojna nie jest romantyczna, wojna to śmierć, walka i kłamstwa, które czasami świadczą o twoim być, albo nie być. Ten, kto wspomina ją jako mroczne tło dla wielkiej miłości nie jest godny o niej pisać, niszczyć jej obrazu, niszczyć dziedzictw..., za pokazanie "dziedziczności" zła.
Tekst D: 4 pkt
Za np.:- Mieliśmy naprawdę tylko trochę czasu.
Pamiętam, w tym momencie pomyślałem, że na wybranie szaty też miał niewiele czasu.


Podsumowanie
Tekst A: 26
Tekst B: 18
Tekst C: 30
Tekst D: 28
~Dziwnie jest patrzeć oczyma szaleńca~
Avatar użytkownika
IronYa
Przejściowy Pokój
Przejściowy Pokój
 
Posty: 29
Dołączył(a): 21 lut 2010, 17:44

Re: Turniej na rocznicę II Bitwy o Hogwart

Postprzez morgan » 13 maja 2010, 18:58

Oho-ho-ho~! Widzę, że wyczarowałyście piękne teksty na rocznicę! Czas więc na ocenę i przepraszam, że tak późno.


1. Zgodność z warunkami turnieju:
Tekst A- 5/5
Tekst B - 5/5
Tekst C - 5/5
Tekst D - 5/5

2. Pomysł:
Tekst A: 9.5/10
Bardzo mi się spodobało, zwłaszcza, że dość rzadko czytuję teksty o Lucjuszu. Nie przypadło mi do gustu jedynie użycie zaklęcia "Memoro". To dość drobna wada, jak na taką fajną pracę.
Tekst B: 9/10
Za fragment: "(...)nie mogę pojąć jak udało ci się zamordować największego czarnoksiężnika naszych czasów. Ty nawet nie masz dobrych manier przy stole." Nawet fajnie się czytało, zwłaszcza, że z tak kanonicznym Luckiem.
Tekst C: 5/10
Nie podobało mi się. Nie mogę wyobrazić sobie syna Potter'a jako kolejnego Czarnego Pana.
Tekst D: 7/10
Nawet sama nie wiem, ale również nie przypadło mi do gustu. Scorpius wielbiący Złotego Chłopca? I podpis - po co? Żeby zaznaczyć, że pisał to Malfoy? Sądzę, iż powinno to zostać wplecione w tekst i to by wystarczyło.

3. Strona techniczna:
Tekst A: 10/10
Oprócz paru latających przecinków nic nie grzmociło.
Tekst B: 9/10
Przydałoby się poprawić trochę język, uciekające przecinki. Jednak ładnie podzieliłaś tekst na akapity, to na plus.
Tekst C: 8/10
"Za grosz gustu. Poczytali by wspomnienia Lucjusza, dowiedzieli by się wtedy, co to prawdziwy obraz wojny, a nie te romantyczne bzdury o zakochanej w Wybrańcu pannicy, która nawet wtedy potrafiła myśleć tylko o tym, jak tu go zaciągnąć do łóżka." Scorpius, jeszcze uczeń, jak mniemam - wyraża się jak 30 - letni mężczyzna. Przykro mi, ale nie sądzę, by był tak doświadczony psychicznie. Nawet, mając rówieśnika za "Pana".
Tekst D: 8/10
Za ten podpis i parę zgrzytów. Ładnie i czysto wyglądająca praca, tak ogólnie.

4. Punkty dodatkowe:
Tekst A: 5/5
Za użycie kursywy, ładny i barwny język, a także za kreację Lucjusza.
Tekst B: 3/5
Zwrot do adresata, to trochę wyróżnia pracę spośród innych.
Tekst C: 2/5
"Uśmiechnął się szyderczo", a później mówił do młodego Potter'a per "Pan". Cóż, po prostu nie przepadam za teorią spisku w rodzinie i za Albusem S. pragnącym zabić ojca.
Tekst D: 3/5
Za krótko, w porównaniu z resztą tekstów. A szkoda, bo można by wyciągnąć z niego wiele więcej.

PODSUMOWUJĄC:
Tekst A: 29.5
Tekst B: 26
Tekst C: 20
Tekst D: 23

Wszystkim serdecznie gratuluję i oczekuję zobaczenia więcej takich prac, bo naprawdę warto.

Ściskam,
~morg.
Gadające głowy
Zanim dodacie temat, przeczytajcie: slash i f-f.
Avatar użytkownika
morgan
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 396
Dołączył(a): 12 maja 2009, 22:59
Lokalizacja: z podświadomości

Re: Turniej na rocznicę II Bitwy o Hogwart

Postprzez Aratanooniel » 18 maja 2010, 18:42

Oficjalnie rozstrzygnięcie pojedynku

Tekst A ? 127 - 130,5 Morwena
Tekst B - 124 Sile
Tekst C ? 129 Astaraela
Tekst D - 129 Puchacz


Wygrywają Astaraela oraz Puchacz obie panie uzyskały 129 punktów.




Wszystkim Paniom gratulujemy i życzymy weny do kolejnych tekstów.
Z mądrości moderatorskich: Oczywiste oczywistości nie istnieją. Zrób facepalm i ruszaj dalej.
Nielusiowe tworki|Nielusiowa zupka|Niela czyta Puella bella
Akcja KDT
Obrazek
Aratanooniel
Moderator
Moderator
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 523
Dołączył(a): 01 maja 2009, 13:58
Lokalizacja: Rzeszów

Re: Turniej na rocznicę II Bitwy o Hogwart

Postprzez Aratanooniel » 19 maja 2010, 15:30

Mimo dwukrotnego liczenia okazało się, że wkradł się błąd. Wszystkie uczestniczki bardzo przepraszam, a Astraeli dziękuję za zwrócenie uwagi.

Wygrywa Morwena zdobywając 130,5 pkt.
Gratuluję i przepraszam za wprowadzenie wszystkich w błąd!
Niel
Z mądrości moderatorskich: Oczywiste oczywistości nie istnieją. Zrób facepalm i ruszaj dalej.
Nielusiowe tworki|Nielusiowa zupka|Niela czyta Puella bella
Akcja KDT
Obrazek
Aratanooniel
Moderator
Moderator
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 523
Dołączył(a): 01 maja 2009, 13:58
Lokalizacja: Rzeszów


Powrót do Bitwy - Harry Potter

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron