[BB] Czerwony Tulipan

Bitwy zamknięte.

Moderatorzy: Puchacz, Aratanooniel

[BB] Czerwony Tulipan

Postprzez Puchacz » 01 sie 2010, 20:33

Uczestniczki: Aratanooniel i Puchacz
Warunki:
1. Inspiracja - dowolna piosenka Czerwonego Tulipana, której fragment należy zacytować na początku i/lub na końcu.
2.Długość - nie chcemy drabbli, co najmniej 2 strony wordowskie TNR 12

Obrazek

TEKST A


<<MUZYKA>>

Dla mojej B.



Piasek z klepsydry



tańcz

tańcz

tańcz

ze mną

całe głupie życie

powoli

powoli

odnajdźmy jego smak




Gdy opadły emocje, gdy wszystko było już dobrze w Dolinie Godryka wzniesiono dom. A w jego salonie musiał znaleźć się kominek. Ogromne, czarodziejskie palenisko zwieńczone szerokim gzymsem, na którym ustawiono pięć fotografii. Harry wybrał je bardzo starannie z jedynego rodzinnego albumu jaki posiadał. Każda z nich jest opisana na odwrocie, krótka notatka i data. Tylko tyle.

Życie jego rodziców przypominało mu w pewnym sensie taniec. Najpierw jego ojciec popełniał w nim wiele błędów, starając się za bardzo. Miażdżył Lily stopy, wyciskając z jej oczu łzy. A może to ona nie do końca umiała wybrać rytm? Albo muzyka nie sprzyjała. W końcu udało im się znaleźć wspólną melodię, trzymali się jej kurczowo, tylko czasem gubiąc krok. Jak każda młoda para chcieli przejść przez życie lekko, szybko niczym w Jaive'ie, czasem tylko zmieniając krok na Foxtrota. Życie jednak ciągle zmieniało muzykę, często fałszując tak, że gubili rytm.



(pierwsza, jesienna, zwyczajna w gryfońskich barwach)



Wiatr unosi rude liście. Niebo jest przejrzyste i jasne, jedyną oznaką jesieni jest tylko wiatr i liście, rude liście.

- Co u Petunii? - pytanie jest zadane lekkim tonem, jakby odpowiedź wcale nie miała znaczenia.

- Planuje ślub z Vernonem - odpowiada matka, starając się ukryć smutek w energicznym ruchu grabi.

- Powinnam spodziewać się zaproszenia? - Lily już nie udaje, przestaje grabić liście i patrzy na matkę. Stoi pod słońce, więc musi zmrużyć oczy. Milczenie się przedłuża, więc by ukryć zakłopotanie dziewczyna poprawia rękawice.

- Wszystkie już dawno rozesłano, tak mi... - dalsza część zdania umyka Lily, bo tonie w objęciach swojego narzeczonego, który podbiega nie wiadomo skąd. Kręcą się wokół własnej, wspólnej osi i są szczęśliwi. Lily ma własnego przyszłego męża i nie ma zamiaru interesować się siostrą. James przyniósł jej z domu szalik, którym teraz owija szczelnie jej szyję. Gyfońsko złote końcówki zwisają po bokach.

- Twój tata chce zrobić nam zdjęcie - szepcze James, prosto do jej ucha, tak by wiatr nie zaniósł jego szeptu do nikogo innego. Bo przecież tańczyć chce tylko z nią. Ciągnie ją lekko za rękę w odległy koniec trawnika, na którym wciąż leżą liście. Następnie kłania się z przesadną, dworską powagą i podaje jej dłoń. Lily łapie ją ze śmiechem i wirują, wirują, wirują. (uśmiech!) Aż do momentu gdy kręci im się w głowie. Wiatr unosi wokół nich liście, a oni padają w końcu delikatnie na trawę i śmieją się jak dzieci. Nikt nie musi wołać "Uśmiech!", ale Lily zastanawia się ile zaproszeń będzie potrzebować.



(w lewym górnym rogu, nakreślone starannie, "g" jest podobne, ale nie identyczne) 30.09.78r.






(druga, w odcieniu granatu, błyszcząca, po lewej)



- To mój chrześniak! - Syriusz dzieli się radosną nowiną ze wszystkimi napotkanymi osobami, również z personelem szpitala. Nie ma znaczenia fakt, że jeszcze nie widział dziecka. Wreszcie na korytarzu pojawia się Peter, a zaraz po nim Remus. Krążą w trójkę pod drzwiami salki, złorzecząc na zaklęcia wyciszające, przez które nie wiedzą nawet co się tam dzieje. Wreszcie po nieskończenie długim czasie wpuszczają ich do małego pokoju. Ich oczom ukazuje się James krążący z dzieckiem na ręku. (uśmiech!) Lily leży na łóżku, wyczerpana, ale szczęśliwa.

- Witajcie szczęśliwa rodzinko! Miłego nocnego wstawania i zmieniania pieluch!

Lily uśmiecha się lekko, ale James nie zwraca uwagi na nic prócz syna. Kołysze go lekko w ramionach, śpiewając coś cicho. Kołysanka opowiada chyba o złotym zniczu.

- Ale go wzięło, nie? - Syriusz zdaje się nie pamiętać swojego zachowania sprzed chwili. Siadają całą trójką wokół łóżka.

- Zdecydowaliście się już na imię? - pyta Remus, gdy Syriusz podchodzi do Jamesa i dołącza się do śpiewania kołysanki.

- Harry - odpowiada Lily.

- Twój ojciec nazywał się...

- Albert, tak. Ale nie chcemy by cokolwiek determinowało jego przyszłość. Musi mieć szczęśliwe dzieciństwo, bez ciągłego gadania o tym co musi w życiu robić...

Mały Harry śpi, raczej nieświadomy, że kołysankę o zniczu śpiewa mu czwórka mężczyzn.



(na odwrocie notatka pełna zawijasów, ze znanym, przynoszącym nadzieję "W") 31.07.80r.






(trzecia, bogato zdobiona przez dzieci, stoi na środku)



- No popatrz tylko Luniaczku, Rogaś się nam ustatkował! - Syriusz stoi z kieliszkiem w ręku, obserwując z Remusem swoich przyjaciół odbierających życzenia od gości.

- Jest szczęśliwy, miejmy nadzieję, że to wystarczy - odpowiada Remus. Pogoda jest wymarzona na ślub. Goście zgromadzeni w ogrodzie państwa Evansów to zarówno mugole, jak i czarodzieje, więc nie można było zabezpieczyć miejsca przed deszczem za pomocą czarów.

- Luniaczku, nie powinieneś być takim realistą! Jasne, mamy wojnę, ale na gacie Merlina nasz przyjaciel się żeni! Gdzie jest Glizdogon? Miał mój aparat! Chciałbym pstryknać Rogaczowi fotkę gdy będzie nurkował Lily pod spódnicę.

- Myślę, że Lily zdzieliłaby cię w tym momencie w głowę - Remus próbuje go uderzyć, Syriusz chcąc zrobić unik rozchlapuje zawartość swojego kieliszka. Ma zamiar ze śmiechem ruszyć na Remusa, gdy obok nich pojawia się Peter. Syriusz wyrywa mu aparat i obiega stół uciekając przed przyjaciółmi.

Wszyscy goście skupiają się teraz przy parkiecie do tańca. Gdy rozbrzmiewają pierwsze takty tanga, James promienieje na środku podłogi, zdaje się, że nie widzi nic oprócz swojej żony. Ciotki Lily chlipią w chusteczki, uszczęśliwione, że mała, wspaniała, grzeczna Lily ma takiego męża. Widząc czułość promieniującą z każdego kroku rodzina się uspokaja, wszyscy myślą, że Lily wyjedzie gdzieś daleko. Być może widzą ją ostatni raz? Plotki rozchodzą się szybko, ale są mało precyzyjne.

Do parkietu, wśród śmiechu, podbiega trójka mężczyzn. Jeden z nich, czarnowłosy trzyma w ręku zwykły aparat fotograficzny, wymachując nim jakby był ważnym trofeum. Lily i James tańczą, a Huncwoci pstrykają zdjęcia, wyrywając sobie aparat ze śmiechem. uśmiech! uśmiech!



(nabazgrane na środku, lepiej nie domyślać się czyje to pismo) 14.07.79r.






(czwarta, niepozorna, czarna, trochę z tyłu, ale najprawdziwsza)



- Wszystkiego najlepszego! (uśmiech!) Flesz ją oślepia, dlatego mruży zapłakane oczy.

- Liluś, co się stało? - pytanie zadaje Syriusz, a Lily tonie w objęciach Remusa, który głaszcze ją uspokajająco po plecach. Pytanie wisi w powietrzu, a każdy zna odpowiedź.

- Jeszcze nie wrócił - bardziej stwierdza niż pyta Lunatyk i prowadzi ją do kanapy w salonie. Lily ociera pośpiesznie łzy, chce przygładzić splątane włosy, ma gości i chce się zakrzątnąć przy kuchni. Oczywiście jej na to nie pozwalają, Syriusz stawia wodę na herbatę, a Remus siedzi z nią przy kominku. Sama ich obecność działa relaksująco. Remus uśmiecha się tymi swoimi ciepłymi oczami i krzyczy Syriuszowi by nie ważył się dosypywać mu czegokolwiek do herbaty. Syriusz tłucze się garnkami i szklankami, robiąc dużo więcej hałasu niż to konieczne. Przekomarza się z Remusem i jest prawie normalnie. W domu brakuje tylko pewnego cienia z rogami. Usprawiedliwiają przed Lily Petera, któremu coś wypadło i wręczają jej prezent. To dwie starannie zdobione spinki do włosów, oczywiście w gryfońskich barwach. Chciałaby się cieszyć i umieć śmiać się tak jak chłopcy (na zawsze chłopcy). Późnym wieczorem w drzwiach staje James, otulony w kożuch, śnieg w jego włosach nie zdążył jeszcze stopnieć. Wszyscy rzucają się na niego, by pomóc mu pozbyć się ciężkiego ubrania i by upewnić się, że na pewno jest.

- Więc jeszcze raz! Ustawcie się, tamto zdjęcie się nie nadaje.

Znanym, naturalnym odruchem wtulają się w swoje ramiona i ustawiają przy kominku.

- Nic z tego nie będzie. Klisza się skończyła!



(zapisane na odwrocie w lewym górnym rogu, pismo znane z lekcji OPCM) 30.01.80r.






(piąta, w kolorze miodu, idealna na chandrę)



Mama jest chora. Swoje ostatnie dni spędza w szpitalu odwiedzana przez córki. Ma jeszcze nadzieję, że kiedyś wpadną na siebie, tak zupełnie przypadkiem. A wtedy może powiedzą: Cześć, co słychać?, a później się obejmą? Możliwe, że poleje się kilka łez, a Anne będzie szczęśliwa. Jej mąż odszedł długo przed nią, jedyne co trzyma ją na ziemi to nienawiść między córkami. Której w żaden sposób nie potrafi przełamać. Pewnego kwietniowego popołudnia do jej pokoju wchodzi Lily z rodziną. Pojawia się w drzwiach równo pół godziny po tym jak wyszła Petunia. Anne postanawia zacząć rozmowę od razu, nie zostało jej już wiele czasu.

- Lily? - mówi, gdy córka pochyla się, by pocałować ja w policzek.

- Tak, mamo? - poprawia poduszki, jakby to one były odpowiedzialne za dyskomfort starszej kobiety.

- Widziałaś się ostatnio z Petunią?

- Nie - twarz Lily zasłaniają włosy, podnosi się i nie patrzy matce w oczy.

- Dlaczego? - szept kobiety jest cichy, a im mniej go słychać, tym bardziej żądli. Porusza jakąś dawno zepchnięta na krawędzie świadomości strunę, która wydaje tęskny dźwięk. Lily była pewna, że już dawno ją przerwała, pocięła na drobne fragmenty.

- Nie wiem. To ona... - nie wie co chce powiedzieć. Czuje, że przybrała ton małej, naburmuszonej dziewczynki. - Nie wiem, mamusiu, zapytaj Tuni, na pewno będziesz miała okazję.

Zapomniana struna odzywa się znów, ale nie tęsknie Goń mnie!, tylko z odległym, wysyczanym wyrzutem Dziwadło!

Anne zdaje sobie sprawę, że nie zostało jej wiele czasu, Lily musi mieć ostatnie szczęśliwe wspomnienie. Zauważa aparat przewieszony przez ramię Jamesa.

- Zatańczcie dla mnie, proszę. Szybko, dopóki Alice nie wróci do łóżka. Zrobię wam zdjęcie. - ujmuje w schorowane dłonie urządzenie, a James wskazuje odpowiedni guzik.

Biorą małego Harry'ego między siebie i kołyszą się delikatnie, na tle białej, szpitalnej ściany. (uśmiech!)



(na odwrocie, zapisane drobnym pismem, z charakterystycznym "g") 15.04.81r.








pokaż mi wszystkie odcienie

miłości

naucz radości

dobra i zła

dobra i zła



tańcz

tańcz

tańcz ze mną







Obrazek

TEKST B


<<MUZYKA>>

Dla R., ponieważ dla mnie?
wszystko jest błękitem Twoich oczu.




Jeziora z turkusów i szkła


I
Nadchodzi przeklęte przebudzenie. Pamiętam atak, więc jestem czujna. Spodziewam się, że oni tu będą. Otwieram oczy tylko po to, by stwierdzić, że cztery diabły rzeczywiście zabrały nas do swojego piekła. Nadzieja. Stają nad nami, dopiero teraz mogę zebrać myśli. Jesteśmy w jakiejś piwnicy, czuć ten charakterystyczny zapach. Pomieszczenie jest prawie puste.
- Wy wiecie, gdzie jest nasz Pan! Mówcie!
- Nie wiemy ? powiedział zgodnie z prawdą.
Mój Boże, skąd mielibyśmy wiedzieć?
- Crucio!
Milczę. Znoszę ból cierpliwie.
Małe okno, przez które widać jasną trawę. Rośliny, życie?
I półka z jedną kolbą eliksiru. Drżę. Wiem, co to jest ? ma bardzo znamienną barwę. Umrzemy wtedy, gdy nam pozwolą - wtedy, gdy przestaną dawać miksturę.
Śmierć! Jak możesz pozwolić, by ktoś z ciebie tak kpił!

II
Bellatriks przygląda się mi z szalonym uśmiechem. Chce mnie złamać, uda się jej ? to tylko kwestia czasu. Nie jestem głupia, w każdym można pokonać opór. Jestem tylko słabym człowiekiem.
- Crucio!
Ból.
Zamykam oczy i zaciskam zęby.
Wciąż udaje mi się znieść w milczeniu klątwę. Jemu też. Aurorzy nie krzyczą po jednej marnej klątwie.
Zniosę to, nie ulegnę. Nie będę błagać o cokolwiek.

III
Instynkt podpowiada mi, że będę jeszcze długo żyła. To broń kobiet, bardzo silnie rozwinięta u czarownic, stąd my lepiej przewidujemy przyszłość. Zawsze byłam dobrą wróżką i to mnie martwi. Moje myśli są czarne.
- Crucio!
Ból.
Silniejszy, już nie wytrzymuję. Nie znoszę go w spokoju, nie mam sił. Wrzeszczę. Wydaje mi się, że moje ciało jest rozrywane na miliony kawałków. Kłujący ucisk w klatce piersiowej, brak tlenu, nie mogę oddychać?
Tlenu!
Stacja trzecia: Pan Jezus upada pod krzyżem po raz pierwszy.

IV
- Crucio!
Odzyskuję świadomość pod wpływem przeszywającego bólu. Ciągle mam nadzieję.
Barty będzie zawiedziony. Był taki dumny z osiągnięć swojego syna, och? ten potwór nie zasłużył na takich rodziców. Rodziców. Syn.
Neville!!!
Jeszcze nie czas?

V
Płaczę. Najgorsze, co można zrobić. Płacz to obnażenie się, pokazanie, że jest się słabym. Nie ma się sił, do zwykłej walki z samym sobą. Uzewnętrznienie się. To gorsze niż cokolwiek innego. Gorsze niż wymiotowanie. Gorsze niż to, co miało nadejść?
Frank jakimś cudem pieści moją dłoń kciukiem. Zatacza delikatne kręgi.
- Crucio!
Rabastan rzuca w nas butelką po Ognistej Whisky. Szkło rozbiło się jednak o ścianę. Ostre kawałki spadły na nas.
Ale ja tego nie czuję, w ogóle.
Tylko jego. Otacza mnie ten dotyk. Tylko on dociera do mózgu. Jest najsilniejszy. Kochanie, to miłość.
Stacja piąta: Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Panu Jezusowi.

VI
Barty warczy ze złości, w podeszwach jego wysokich, ciężkich butów, błyszczą metaliczne fragmenty. Miażdży nasze dłonie. Obie.
To dopiero piąta klątwa, teraz nadejdzie szósta, a my już straciliśmy możliwość dotykania się. Ach, cud, że w ogóle ją mieliśmy.
Wciąż płaczę i? krzyczę. Czuję na twarzy brud, pot, krew i łzy.
- Crucio!
Krew zasycha z brudem. Pot spływa po twarzy.
Nie, ja już nie płaczę.

VII
Bellatriks uderzyła go w twarz z pięści. Kochany, kochany?
- Crucio!
Nie wiedziałam, że mówiłam to głośno.
Ten bolał bardziej. Wszystkie poprzednie dzieliliśmy, ten dotknął tylko jego. Tylko jedna różdżka była uniesiona.
Umieram. Frank, ja umieram twoim bólem. To gorsze. Upadam gdzieś na dno?

VIII
Znów straciłam przytomność, tym razem podają mi eliksir. Moja ręka regeneruje się, ból w mięśniach ustaje, jednakże moja głowa niezmiennie pulsuje. Ból, którego nie da się znieść. Zwariuję.
- Gdzie jest Czarny Pan?!
- Nie wiem.
- GDZIE?!
- Z pewnością z-znajdziesz sobie innego pana. Kogoś? kogoś? przed kim będziesz mogła się płaszczyć.
Ledwo mówię, moja głowa sama opada.
- Ty suko? Crucio!
Och, kiedyś zginiesz w podobny sposób.

IX
Tego bałam się najbardziej. Spojrzeć w jego oczy. To obdarło mnie z godności, pozbawiło wszystkiego, leżałam tam, słaba, niezdolna do walki. Jego oczy, jego szczere, niebieskie oczy pochłonęły mnie. Straciłam całą nadzieję.
- Crucio!

X
Czekałeś na to, twoja głowa zwrócona w moją stronę.
Czekał. Teraz, zamyka oczy? traci świadomość. Kochany. Upada na twarz. Kochany.
Co się z tobą stanie?
Czym jest honor, do kurwy nędzy, w obliczu bólu ukochanego?! Oddam honor, oddam duszę, ja pierdolę? Zaprzedam się diabłu, byleby mieć pewność, że nic nas nie uratuje.
- Błagam, błagam, uwolnijcie go.
- Gdzie jest Czarny Pan?!
Już wiedzą, że osiągnęli cel. Jeżeli bym znała odpowiedź w tym momencie, odpowiedziałabym. Milczę. Są wściekli. Nie panują nad sobą.
- Crucio!
Szalony śmiech Bellatriks i jej męża.
Zaschło mi w gardle, nie mogę krzyczeć. Uzdrowili go, aby cierpiał.
Nasze ciała wyginają się pod wpływem innych torturujących zaklęć. Frank krzyczy, próbuje się podnieść.
- Błagam!
Stacja dziesiąta: Pan Jezus z szat obnażony.

XI
Kaleczą cię, kochanie, moją ręką.
Nie jestem w stanie pokonać Imperio. Krew spływa z twojego oka. Dlaczego nie obcięłam sobie tej przeklętej ręki, która wbija szkło w twoje piękne oko.
Nie! Skowyt, niemal zwierzęcy, dziki! Nie chcę tego!
- Frank!!!
- Crucio!
Tracę zmysły. Chwytam się tej myśli, ona jest ostatnia. Ach, jakbym chciała jeszcze raz dostać gumę do żucia. Tracę zmysły. Szaleję. Krzyczę. Próbuję wstać, kajdany natychmiast zmuszają mnie do tego, bym się położyła. Leżę wśród szkieł, wbijają mi się w plecy, ramiona i policzek. Przekręca się na bok. Nie widzę już rannego oka, tylko to zdrowe. Coś w nim gaśnie. Czy w tobie też rozkwita szaleństwo??
Czy to gaśnie jego dusza?
Nie żyje?
Wrzeszczę!

XII
- Crucio!!!
Budzę się z tego koszmaru życia. Wiem, że jestem w miejscu wyboru. Umarłam. Ja naprawdę umarłam, albo? prawie umarłam. Mam zmęczone oczy, same się zamykają.

U drzwi Twoich, stoję Panie.
Czekam na Twe zmiłowanie.

Śmierć nie istnieje albo Bóg nie zna litości.

XIII
- Crucio!
Spadam do mojego ciała. Nie!!!
Aurorzy wpadli do pomieszczenia, jakieś krzyki, hałas? Kajdany pękają, piekło dobiega końca.
Szaleję. Szukam czegoś, co da mi spokój. Znów się wyrywam i upadam, bo jestem zbyt słaba. Już trójkę z nich złapali. Bella wie, że nie ma szans. Wrzeszczy coś o Mrocznym Panu.
Stacja trzynasta: Pan Jezus zdjęty z krzyża.

XIV
Ostatni raz:
- Crucio.
Szaleństwo. Upadam, przede mną twarz Franka.
Kim jesteś, kochany?

Ja ginę
jak zapałki płomień zdmuchnięty dla hecy od tak
Nadziei rzuć mi linię nie widzisz że ginę
chcę tonąć lecz nigdy nie tak
Ja marzę o tym tylko marzę
by w oczach twych znaleźć swój port
Ja marzę jak wszyscy samotni żeglarze
gdy wir ich porywa na dno
Obrazek

Podążaj za białym królikiem.
Modzi widzą przez peleryny niewidki.


Pusia lubiła swój zielony balonik...!
Avatar użytkownika
Puchacz
Moderator
Moderator
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 861
Dołączył(a): 11 kwi 2009, 23:05

Re: [BB] Czerwony Tulipan

Postprzez Draconia Maleficia » 02 sie 2010, 19:24

Na początek powiem, że nigdy jeszcze, oceniając pojedynek, nie stałam przed tak trudnym wyborem... Postaram się jednak ocenić jak najobiektywniej...

Tekst A
Zgodność z warunkami 5/5
Cytat z piosenki jest? Jest. Długośc odpowiednia? Jak najbardziej.
Pomysł 10/10
Niezmiernie mi się podobał. Fotografie - niby zwykłe kawałki papieru, wyblakłe przez mijający czas, a tyle magicznych chwil jest w nich zaklętych... Miłość, nadzieja, radość, strach... Wszystkie najważniejsze chwile dorosłej Lilly Potter, uwiecznione, by pozostawic po sobie pamięć...
Strona techniczna 10/10
Żadnych zgrzytów.
Punkty dodatkowe 4/5
Za niesamowitą, wzruszającą atmosferę, tak pełną ciepła i troski, okazywanej przez przyjaciół. Plus za pół paczki zużytych przeze mnie chusteczek ;p

Tekst B
Zgodnośc z warunkami 5/5
Wszytsko jest:)
Pomysł 10/10
To... To mną wstrząsneło. Jeszcze nigdy. W żadnym ficku. Nie czytałam o rodzicach Neville'a z tej perspektywy. Dotychczas byli dla mnie raczej cieniem, przemykającym się gdzieś tam (nieokreślony ruch ręką), wiedziałam że byli torturowani, żę postradali zmysły. A tutaj... Mamy krok po kroku pokazaną ludzką tragedię. Strach o ukochaneho, pokonujący własy ból. Siłę, czerpaną z mężowskiego dotyku, dotyku, który na zdrowy rozum powinien ZGINĄĆ wśród tylu okropnych doznań. Nier wiem kim jesteś Autorko, ale... Chylę przed Tobą czoła.
Strona techniczna 10/10
Nie wyłapałam błędów.
Punkty dodatkowe 5/5
Za... patrz punkt 2. Wstrząsnełaś mną, a niewielu Autorom się to udaje. Gdyby tych punktów dodatkowych było więcej, i tak zgarnęłabyś ode mnie całą pulę... Plus - za całą paczkę wypłakanych chusteczek:)

Podsumowanie:
Tekst A - 29
Tekst B - 30
Draconia Maleficia
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 386
Dołączył(a): 08 mar 2010, 00:59
Lokalizacja: Józefów

Re: [BB] Czerwony Tulipan

Postprzez Morwena » 02 sie 2010, 19:42

Witam. Nie wiem, kochane, jak ja to ocenię. To chyba jeden z najlepszych pojedynków, jakie ostatnio czytałam (a może i najlepszy) i jeden z najbardziej wyrównanych. Jak widać inspiracja utworami "Czerwonego tulipana" przysparza nie lada Wena.
Z ciężkim sercem:

1. Zgodność z warunkami turnieju.
Tekst A:
5 punktów - wszystko jest.
Tekst B: 5 punktów - jak wyżej.

2. Pomysł.
Tekst A:
10 punktów - Jestem pod wrażeniem. To nie było po prosu wklejenie cytatu na początku i końcu i dobranie paru odpowiednich słów - przynajmniej tak czuję. To była prawdziwa inspiracja. Od początku do końca. Aż trudno wyrazić to słowami, ale ten taniec... Porównanie znajomości dwojga młodych ludzi do tańca i różnych jego odmian. Zdjęcia z drobnymi podpisami i adnotacjami - urywki z życia, tak realne, klimat... Coś niesamowicie pełnego.
Tekst B: 10 punktów - To już nie był poruszające, tylko wstrząsające (zgadzam się z poprzedniczką). Bardzo krótkie urywki, ale... właśnie urywki czegoś w trakcie tortur. Jakiejś świadomości? Nie wiem, na świeżo jest to bardzo trudne. Ale i piękne. Porażające... W obliczu tego tekstu to raczej nieważne, ale ocena to ocena - inspiracja na początku umykała, ale okazała się tak subtelna i pasująca, że prawie bolesna. W dodatku wyjęte z Drogi Krzyżowej stacje, XIV...

3. Strona techniczna.
Tekst A:
9 punktów - kilka brakujących przecinków. (Np. tu: "Ale nie chcemy by cokolwiek determinowało jego przyszłość" - po "chcemy").
Tekst B: 10 punktów - wszystko w porażającym porządku.

4. Punktu dodatkowe.
Tekst A:
5 punktów - za wszystko, za klimat, uczucia, zdjęcia, taniec...
Tekst B: 5 punktów - za układ "stacji"-cierpienia, za rzadko spotykaną parę i rzadko spotykany temat, za uczucia...

5. Podsumowanie.
Tekst A:
29 punktów.
Tekst B: 30 punktów.

Gratuluję!
Kobieto, puchu marny, ty jesteś jak zdrowie...
Avatar użytkownika
Morwena
Moderator
Moderator
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 719
Dołączył(a): 29 cze 2009, 16:15

Re: [BB] Czerwony Tulipan

Postprzez Atma » 06 sie 2010, 19:07

1. Zgodność z warunkami turnieju.

Tekst A - 5p.
Tekst B - 5p.

2. Pomysł.

Tekst A- 10p. Piosenka bardzo ładnie opisywała historię, którą napisałaś, wszystkie emocje są wpuklone, ukazanie przeszłych wydarzeń poprzez cofnięcie czasowe ( wspominanie na początku Harry'ego i jego układanie zdjęć)
Tekst B - 9,5p. Tutaj piosenka również ładnie opisywała wydarzenia przedstawione w opowiadaniu, krótkie fragmenty podkreślały dramatyzm akcji, oraz oczywiście wybór bohatera również jest istotny, nie podobały mi się fragmenty drogi krzyżowej.

3. Strona techniczna


Tekst A - 10p.
Tekst B - 10p.


4. Punktu dodatkowe.



Tekst A- 5p. za uśmiech i pstrykanie zdjęć, za nastrojowość, za wspominanie przeszłości.
Tekst B - 5p. za emocje, wybór bohatera, za siłę, za miłość ukazaną delikatnie, lecz bardzo zauważalną


Wyniki:

Tekst A - 30p.
Tekst B - 29,5p.
Dusza świata
Atma
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 223
Dołączył(a): 11 mar 2009, 21:38

Re: [BB] Czerwony Tulipan

Postprzez deedee » 07 sie 2010, 20:09

Jeszcze przed oceną... Głęboki ukłon w stronę obu autorek, bo pojedynek jest na naprawdę wysokim poziomie i trudno go ocenić.

Zgodność z warunkami:
A: 5
B: 5
Wszystko się zgadza, inspiracje wyraźne, cytaty są, do tego na muzyka, czytałam słuchając i to bardzo poprawia odbiór.

Pomysł:
A: 10
B: 10
W obu tekstach niewątpliwie jest pomysł, nie ma za to powielanych schematów i wielokrotnie przerobionych wątków. Tematyka nietypowa. A więc znowu po równo.

Strona techniczna:
A: 9 (Odejmuję punkt za brak kilku przecinków.)
B:10 (Nie zauważyłam żadnych błędów.)
Stylistycznie i językowo oba teksty są świetne. Wspaniale się je czytało.

Punkty dodatkowe:
A: 5
Mimo wszystko ten tekst podobał mi się bardziej, był bardziej urzekający, pojedyncze scenki wywoływały uśmiech, a całość pozostawiła po sobie niewyraźną nostalgię... Poruszył mnie i po prostu dla mnie ma to "coś".
B: 3
Ponury, brutalny i bez wątpienia dobry, gdybym miała go komentować tak po prostu, nie miałabym żadnych uwag na minus. Ale jednak w tym momencie przegrał z A, być może dlatego, że subtelniejszy, delikatniejszy nastrój tamtego odpowiada mi bardziej?

Wyniki:
A: 29
B: 28
"Nie wiem nic. Jest wokoło ten rzeczy niepokój, Obrazek
który rzeki przesyca i morza obłoków,
który jest sam przez siebie, a ja ponad którym
jestem jak smutne dziecko przenoszące góry."

Krzysztof Kamil Baczyński; Rzeczy niepokój.
deedee
Renesansowy Obieżyświat
Renesansowy Obieżyświat
 
Posty: 95
Dołączył(a): 30 mar 2010, 21:05

Re: [BB] Czerwony Tulipan

Postprzez Aratanooniel » 15 sie 2010, 14:00

Rozstrzygnięcie pojedynku:

Tekst A - Aratanooniel (117 pkt)
Tekst B - Puchacz (117,5 pkt)

Wygrała Puchacz z tekstem "Jeziora z turkusów i szkła"!
Serdeczne gratulacje.


Uczestniczkom życzymy wena na dalszą drogę życia ;)
Z mądrości moderatorskich: Oczywiste oczywistości nie istnieją. Zrób facepalm i ruszaj dalej.
Nielusiowe tworki|Nielusiowa zupka|Niela czyta Puella bella
Akcja KDT
Obrazek
Aratanooniel
Moderator
Moderator
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 523
Dołączył(a): 01 maja 2009, 13:58
Lokalizacja: Rzeszów


Powrót do Bitwy - Harry Potter

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron