[TT] Choinka lub kieliszki

Bitwy zamknięte.

Moderatorzy: Puchacz, Aratanooniel

[TT] Choinka lub kieliszki

Postprzez Aratanooniel » 01 sty 2011, 19:03

Udział biorą: Puchacz, Aratanooniel, Matylda, Daiquiri, morgan
Teksty wysłały: Aratanooniel, Matylda

Gatunek: proza;
Fandom: brak, sami tworzymy świat;
Czas: Wigilia Bożego Narodzenia (warunki A) LUB Sylwester (warunki B); w obu przypadkach lata dowolne.

Warunki dla A:
1. Tytuł: dowolny; podtytuł: vigilia czyli straż, czuwanie;
2. Opis choinki, który będzie opowiadać mądrą, świąteczną historię (może być bajka);
3. Chcemy czegoś miłego, aby czytelnik uśmiechnął się, a może nawet wzruszył;

Warunki dla B:
1. Tytuł: dowolny; podtytuł: zdążyć przed północą;
2. Opis kieliszków, który będzie opowiadać mądrą historię związaną z czasem/przemijaniem/życiem;
3. Chcemy czegoś miłego, aby czytelnik uśmiechnął się, a może nawet wzruszył;

DŁUGOŚĆ: maksymalnie dwie strony!
(przypominam, według nowego regulaminu 12 TNR)

Tekst A


Mała dziewczynka

(vigilia czyli straż, czuwanie)




Dla Mii choinka zawsze była małą przepowiadaczką przyszłości - kiedy raz wyglądała jak mała dziewczynka (krótkie zielone gałązki ciężkie od bombek, czerwona gwiazdka z papieru zawieszona na szczycie), rok później Mia dostała na Gwiazdkę śliczną siostrzyczkę w żółtych śpioszkach. Innym razem choinka była ustrojona trochę blado, trochę biało - skromnie, a dwa miesiące później kuzynka dziewczynki wyszła za mąż.

Mia troszeczkę - tyci, tyci - bała się takiej choinki. Czuła, że kiedyś drzewko będzie wyglądać groźnie: jakoś tak buro-szaro, a wtedy może stać się coś bardzo złego. Dlatego dziewczynka - w odróżnieniu od wszystkich innych - z lękiem wyczekiwała Świąt Bożego Narodzenia.

W tym roku choinka jest pełna cukierków, które aż miło szeleszczą, Tato nie może się powstrzymać i wyjada je po kolei i ma buzię całą czekoladzie, bardziej niż Mia i jej dwie siostry. Mama patrzy na to wszystko z pobłażaniem, wciąż z dłońmi w mące i miodzie, babcia przechyla się w bujanym fotelu otulona kocem z frędzlami.

- Nigdy nie można zdążyć przed pierwszą gwiazdką - mówi ciepłym głosem, obserwując niebo. - Chodźcie, dziewczynki, usiądźcie pod choinką i popilnujcie prezentów, poczujcie zapach awokado, a babcia opowie wam bajkę.

Dziewczynki siadają skupione z dużymi oczami wpatrzonymi w Babcię. Przez chwilę staruszka patrzy na te oczka - jakby z lękiem i strachem - ale potem uśmiecha się i otwiera usta. Ma spokojny, ciepły głos.


- Choinki też się starzeją, wiecie? Kiedy ludzie są młodzi, wydają się być ogromne i rozłożyste, świetliste od gwiazdek i bombek, ale dla ludzi starszych i one są starsze. Gałązki przechylają się do samej ziemi, ciężkie od bombek, słabe i schorowane. Prezenty opakowane są brzydko, papier rozciera się na rogach.

Kiedy ludzie są już starzy, jak ja, wtedy wszystko jest w porządku. Kołyszą się wtedy w fotelach, nie muszą uczestniczyć w świątecznych porządkach i mogą opowiadać bajki. Choinki mogą wtedy być stare wraz z nimi; ważne żeby igliwie pachniało i opłatek był na stole, ważne żeby rodzina była cała.

Jednak kiedy to dzieci mają taką choinkę, coś jest nie tak.

Oznacza to wtedy, że dzieci nie mają marzeń, że nie śnią o Świętach ciemną, brzydką nocą, że małe dzieci nie są już dziećmi. Bo choinka przemija wraz z nami.

Mia rozgląda się niespokojnie - analizuje choinkowe gałązki, spirale łańcuchów i gwiazdkę na szczycie. Boi się, że coś jest nie tak.

Tatuś jak zwykle jest cały w czekoladzie, a potem w czerwonym barszczu. Mia śmieje się radośnie, Malwina macha nóżkami uderzając o oparcie krzesła. Mama z uśmiechem bawi się swoim warkoczem.

I wszystko byłoby jak zwykle - piękne i wspaniałe. Powietrze pachniałoby goździkami, pieczonymi jabłkami i cynamonem, na ścianach świeciłyby kolorowe gwiazdki. Mia jednak nie może oprzeć się wrażeniu, że dziś coś jest nie tak - obserwuje uważnie Mamę, Tatę i Babcię, wodzi wzrokiem za siostrzyczkami, analizuje czy Pierwsza Gwiazdka na pewno świeci bardzo jasno. Kiedy rozpakowują prezenty, nie cieszy się, jak zwykle, i dostrzega to nawet Mama.

- Co się stało, kochanie? - pyta, a ściany zdają się zwielokrotniać to pytanie: pytanie wraca i wraca i dziewczynka zaczyna się bać.

Dużo później - już po północy, kiedy zwierzątka znowu nie przemówiły. Mama podchodzi do Babci i niespodziewanie zaczyna płakać - łzy toczą się po jej policzkach.

Mia podchodzi na paluszkach (ma na stopach takie grube, wełniane skarpety) i obserwuje blade oblicze Babci, jej zaciśnięte palce i nogi okryte jasnym pledem.

Mama płacze i płacze, a ten dźwięk jest taki niecodzienny w Wigilię, Mia zatyka uszy i nie chce słyszeć tego szlochu.


- Siostsycko, siostsycko! - woła Malwina, zaciskając dłonie w piąstki.

Kawałek nieba widoczny przez okno jest niespodziewanie bardzo czarny.

Tato przeciera brodę brudną od czekolady, przykrywa Babcię kocem z kolorowymi frędzlami, obejmuje Mamę ramionami, bierze Malwinę na ręce i tak wychodzą, zostawiając Mię samą.

Ta siada po turecku na podłodze i bawi się frędzlami przy kocu. Musi popilnować, żeby Babci dobrze się spało.

Siedząc, obserwuje choinkę - nagle dziecinną i słodką. Duże bombki z aniołkami odbijają światło lampek, łańcuchy zdają się oplatać drzewko jak Mama szyję Mii szalikiem.

Choinka wygląda jak mała dziewczynka, bo babcia znów jest taką właśnie małą dziewczynką.

Wygląd choinki zapowiada dobry rok.

Tekst B


Szczypta
(zdążyć przed północą)


- Weź je, skarbie. Przyniosą wam szczęście. - Mama przychodzi dzień po tym gdy na palcu Basi pojawił się pierścionek ? nawet nie zdążyła jej powiadomić, więc skąd wiedziała? Skąd?
- Mamo, to tylko szkło! Ale dziękuję, są śliczne! - pocałowała pomarszczony policzek.
- Tylko pamiętaj, żeby ich nie rozbić! Do rozbicia kupcie inne! Koniecznie!

***


Basia nie lubi kawy, nigdy nie lubiła. Ze względu na ciężki, duszący aromat i fusy układające się w złe symbole. Jednak teraz gdy siedzi na parapecie, wpatrując się w spokojny nocny krajobraz myśli, że filiżanka gorącej, okropnej kawy mogłaby ogrzać jej zziębnięte palce.
Parapet jest trochę za zimny, ale Basia ma w sobie niezmierzone pokłady spokoju i cierpliwości. Kiedy czekasz, wszystko przestaje mieć znaczenie, nawet jeśli po pewnym czasie zapominasz na co miałaś czekać. Szczególnie gdy nie wiesz jak długo jeszcze. Basia czeka z przyzwyczajenia, nie z prawdziwej potrzeby ? już nie.

Kieliszki stoją na kredensie, schowane za szklanymi drzwiczkami. Wyglądają dumnie i pięknie, sprawiają, że Basia nie może się już doczekać. Zerka na nie w przerwach między odkurzaniem, a zmywaniem, spogląda, gdy chodzi po domu w błotnej maseczce na twarzy i kolorowym ręczniku na głowie. Przyciągają jej wzrok, gdy biegnie otworzyć listonoszowi i kiedy dzwoni Zosia.

To tylko dwa, trzy lata, nie więcej! To taka szansa, zdarza się raz w życiu, nie może mu tego zabrać, nie może. Zawsze wiedziała, że kocha go trochę mocniej niż on ją. Ale co może poradzić na to ?trochę?? Nie może przecież sztucznie rozdmuchać jego miłości, aby wyrównać dysproporcje. Kiwa więc tylko lekko głową, gestem, który przy odrobinie wolnej woli można uznać za przyzwolenie. Basia nigdy nie była zwolenniczką techniki, jestem atechniczna, mówiła i wyciągała za rękę Maćka ze sklepu z telefonami komórkowymi. Czuła się wolna nie musząc odbierać naglących połączeń, nie podskakując na dźwięk przychodzącego smsa. Gdy wyjechał nie kupiła telefonu ? dlaczego miałaby?

Jak przystało na dobrą narzeczoną odprowadziła Maćka na lotnisko, pozwoliła ucałować swoje powieki i usta, a potem pojechała prosto do Zosi. Uspokoiła wewnętrzny niepokój tuląc do siebie chrześnicę, dopiero wtedy wróciła do domu. Pierwsze kilka dni minęło całkiem zwyczajnie, dopiero padający śnieg przyniósł ze sobą gorące emocje. Chciała potłuc kieliszki na drobny mak, zniszczyć cieniutkie nóżki, zdruzgotać delikatne zdobienia, a potem wyrzucić przez okno, niech wiatr zabierze kryształki. Basia nie niszczy kieliszków ? przeszkadza jej w tym rozbrzmiewająca znikąd hiszpańska kołysanka.

Kieliszki od wielu miesięcy stoją na innym kredensie, schowane za grubą mleczną szybą. Do północy zostało niewiele czasu, Basia rozprostowuje nogi i zeskakuje z parapetu. Przynosi z kuchni szampana i wbrew tradycji otwiera go dwadzieścia minut przed czasem. Korek uderza w sufit i zostawia małe wgłębienie, potem spada i turla się pod kredens, zatrzymuje się obok nierozpakowanych ozdób i skrępowanej sznurkiem sztucznej choinki. Basia ustawia oba kieliszki na zimnym parapecie i nalewa do nich szampana, dużo ? o wiele za dużo, płyn spływa po nóżkach, wokół których powstają małe kałuże.

Ktoś niecierpliwy odpalił już sztuczne ognie ? przez okno można dostrzec kolorowe rozbłyski. Basia odwraca się jednak do nich plecami, w każdej dłoni trzymając kieliszek. Jeden unosi do ust i wypija duszkiem, w tym samym momencie upuszcza drugi. Tak jak podejrzewała na podłodze leży szklany piasek, nikt nie rozpoznałby w nim dawnej świetności. Kuchenny zegarek wskazuje, że do końca roku pozostało tylko dziesięć minut.

-Kocham, kocham, kocham cię! Wiesz? Kocham!
- I nasz dom, pokolorujemy go na pistacjowo (domów nie można kolorować!), ale my pokolorujemy i będziemy mieć psa! Nie, dwa! Jeden duży, ale spokojny, a drugi koniecznie mały. Mała włochata kuleczka, będzie się plątać pod nogami, wiesz?
- Będziemy szczęśliwi, prawda? Oczywiście, że tak! Wiesz dlaczego, Basiu? Bo zwariowałem, a szaleńcy zawsze są szczęśliwi.
- Dużo dzieci, tak Zosia zostanie matką chrzestną, tak, ale najpierw studia, praca, musimy mieć nasz pistacjowy domek, ale tak naprawdę wcale nie, wystarczy tak, wystarczy.


Trochę mniej, trochę więcej. To prawie jak ?szczypta soli?, jak kawałek chałwy, to jak pytanie ?kilka to znaczy ile??. To szczegół, czasem drobny, a czasem nie. Gdy w drzwiach pojawia się Maciek, Basia nie uśmiecha się słodko, nie piszczy, nie rzuca mu się na szyję. Patrzy tylko na jego ociekające wodą włosy i niechlujnie zawiązany szalik i unosi kieliszek do ust. Powinien zaśpiewać teraz którąś z hiszpańskich kołysanek, a potem paść na kolana i romantycznie przeprosić. Oboje wiedzą, że tego nie zrobi.
- Północ. Zdążyłeś ? mówi Basia.
I nie wie co teraz. To wszystko kwestia szczegółów. Bo być może to ona kocha teraz szczyptę mniej. A jeśli on zawsze trochę mniej to pozostaje im tej miłości okropnie mało.
Z mądrości moderatorskich: Oczywiste oczywistości nie istnieją. Zrób facepalm i ruszaj dalej.
Nielusiowe tworki|Nielusiowa zupka|Niela czyta Puella bella
Akcja KDT
Obrazek
Aratanooniel
Moderator
Moderator
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 523
Dołączył(a): 01 maja 2009, 13:58
Lokalizacja: Rzeszów

Re: [TT] Choinka lub kieliszki

Postprzez Draconia Maleficia » 06 lut 2011, 19:28

Tekst A.

Zgodność z warunkami - 4,5/5
Jak dla mnie ten tekst był smutny, jakoś się nie miałam przy czym uśmiechnąć. Co do wzruszenia - klimat jakiś nie tego.
Pomysł - 8/10
Pomijam już, że nie do końca go zrozumiałam, ale wyczuwam tam coś złego - śmierć tej babci.
Strona techniczna - 9,5/10
Mignął mi zjedzony spójnik i jakaś literówka.
Punkty dodatkowe - 1/5
Za ten ostatni opis choinki

Razem - 23
Tekst B.

Zgodność z warunkami - 4,5/5
Tutaj także coś szwankuje z ostatnim warunkiem. Historia smutna a nie wzruszająca.
Pomysł - 9/10
Było lepiej niż w tekście wyżej, ale też nie bardzo go rozumiem, widzę że chodzi o jakąś nieszczęśliwą miłość, tylko nie bardzo wiem, co spowodowało, że Basia "kocha mniej"...
Strona techniczna - 10/10
Było ok.
Punkty dodatowe - 2/5
Za opis nalewania szampana, picie z jednego kieliszka i upuszczanie drugiego.

Razem - 25,5.
Draconia Maleficia
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 386
Dołączył(a): 08 mar 2010, 00:59
Lokalizacja: Józefów

Re: [TT] Choinka lub kieliszki

Postprzez Luelle » 08 paź 2011, 19:31

Tekst A.

1. Zgodność z warunkami - 3,5/5
Według mnie nie został spełniony trzeci warunek. Tekst jest smutny i dość niepokojący przez śmierć babci.

2. Pomysł - 7/10
Pomysł dobry, ale autorka według mnie nie wykorzystała w pełni jego możliwości.

3. Strona techniczna - 10/10
Nie zauważyłam błędów.

4. Punkty dodatkowe - 2/5
Za choinkę zmieniającą się wraz z wiekiem osób, które na nią patrzą i tatę wyjadającego cukierki.


Tekst B.

1. Zgodność z warunkami - 3,5/5
Tutaj też brakuje mi trzeciego warunku. Tekst jest melancholijny, ale nie "miły".

2. Pomysł - 9/10
Pomysł lepszy niż w poprzednim tekście. Trudna miłość na odległość i nieśmiertelny wątek "kto kocha bardziej", z tym, że tu ujęty nieco inaczej.

3. Strona techniczna - 8,5/10
Mignęły mi chyba dwa przecinki i jak dla mnie tekst jest mało przejrzysty. Części powinny być wyraźniej zaakcentowane, przynajmniej w moim odczuciu.

4. Punkty dodatowe - 3/5
Za nierozpakowaną choinkę, "atechniczność" Basi i końcówkę.

Razem:
Tekst A - 22,5 pkt
Tekst B - 24 pkt

Luelle oceniała 24 lutego
8 października ja podbijam temat - Aratanooniel
"Skrwawione ręce, opalone skrzydła -
Anioł usłyszał - "Odejdź! nic nie wskórasz."
I już nie błyszczą srebrne w słońcu pióra,
Lecz czarna wstaje przeciw chmurze chmura..."
(Maria Pawlikowska - Jasnorzewska)

Lady in black ]:P
Avatar użytkownika
Luelle
Administrator
Administrator
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 515
Dołączył(a): 14 mar 2008, 12:14

Re: [TT] Choinka lub kieliszki

Postprzez Rigeric » 04 wrz 2012, 23:09

No to pora zakończyć również ten turniej. Oto moja ocena:

Zgodność z warunkami turnieju(0-5):

Tekst A: 5. Raczej wszystko się zgadza.
Tekst B: 4. Historia nie była wcale a wcale wesoła. No może troszkę, ale nie śmiałem się, ani nie wzruszyłem.

Pomysł(0-10):

Tekst A: 7. Z jednej strony jest to bardzo ciekawa historyjka, ale z drugiej to już właściwie standardowy schemat. Nowością jest ten opis choinki w taki sposób. Bardzo mi się podobał. Nie rozumiem tylko tego płaczu matki. Tak nagle, bez wyraźniejszego powodu? Można było określić, że chodzi o jakieś wspomnienia, ból, czy coś...
Tekst B: 5. Pomysł dużo gorszy. Nie spodziewałem się otrzymać samotnego Sylwestra, a takiego pełnego gości i zabawy. Zawiodło mnie to, że historia nie była wesoła. Fabuła tylko momentami zaciekawiała. Plus za zakończenie.

Strona techniczna(0-10):

Tekst A: 8. Styl i język ciekawe, fajnie zbudowane zdania, oddające dobrze myślenie dziecka itd. Czytało się płynnie i dobrze, ale wyłapałem kilka błędów.
Tekst B: 9. Zdania według mnie lepsze niż w tekście A. Błędów się nie dopatrzyłem. Język też był w porządku, choć nie czytało się do końca płynnie.

Punkty dodatkowe(0-5):

Tekst A: 3. Za taki opis choinki, a nie inny, za piękny opis Świąt, nastroju świątecznego, i za bajkę babci.
Tekst B: 3. Za hiszpańską kołysankę, za cudowny opis planów na wspólne życie Basi i Maćka, oraz za te kieliszki - za sentyment do nich.

Ogółem:

Tekst A: 23
Tekst B: 21

Ogólnie, to obydwa teksty były ok, jednak pierwszy bardziej mnie przekonał. Może to kwestia tej tematyki - bardziej czuję Święta niż Sylwestra...

Rig.
Oś czasu dla ciała poety zmierza nieubłaganie w prawo, oś czasu dla jego duszy biegnie tylko w dół lub w górę, lecz wiecznie jest młoda...

Poezja nie jest dla poetów.
Poezja jest dla adresatów...
Avatar użytkownika
Rigeric
Antyczny Władca Czasu
Antyczny Władca Czasu
 
Posty: 123
Dołączył(a): 11 cze 2012, 13:53
Lokalizacja: Rzeszów ;).

Re: [TT] Choinka lub kieliszki

Postprzez Puchacz » 05 wrz 2012, 23:22

Oficjalne rozstrzygnięcie pojedynku:
Tekst A (Matylda) 68,5
Tekst B (Aratanooniel) 70,5


Wygrywa Aratanooniel.

Serdecznie gratulujemy i życzymy dużo wena.
Obrazek

Podążaj za białym królikiem.
Modzi widzą przez peleryny niewidki.


Pusia lubiła swój zielony balonik...!
Avatar użytkownika
Puchacz
Moderator
Moderator
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 861
Dołączył(a): 11 kwi 2009, 23:05


Powrót do Bitwy - Harry Potter

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron