[BB] [HP] morgan vs Luelle

Bitwy zamknięte.

Moderatorzy: Puchacz, Aratanooniel

[BB] [HP] morgan vs Luelle

Postprzez Ai » 07 sie 2009, 16:13

Khem khem... no dobra. Uprzejmie ogłaszam, że pierwsze teksty pojedynkowe wróciły od bety ;) Czytajcie i oceniajcie ;)
Fandom: Harry Potter
Temat: O tym, jak Harry Potter spotyka Voldemorta i zabija go w sypialni Draco Malfoy'a.
Gatunek: dowolny
Wymagane użyte sformułowania: pościel, kwiatek w doniczce, szczotka do włosów.
Długość: max. 4 strony a4 (czcionka Times New Roman 12)
Termin: 7 sierpnia do północy
Beta: Tak

Tekst A


Śpiąca Królewna, czyli prawdziwa historia Wielkiej Bitwy

Wysoko, na jednej z wież Hogwartu, w gabinecie Albusa Dumbledore?a, zgromadziła się spora grupka osób. Zarówno nauczyciele, jak i uczniowie z różnych domów wyglądali na nieco zdezorientowanych.
- Moi drodzy, znalazłem sposób na poprawienie naszej młodzieży humoru w tych ciężkich czasach!
- Czyżby przybył już kontener dropsów cytrynowych, które zamówiłeś, Albusie?
- Tak, Severusie, ale odesłałem je z powrotem, bo nie były nadziewane.
- Cóż za strata.
- W rzeczy samej, mój chłopcze. Mugolskie płynne sposoby na poprawę nastroju są naprawdę niezastąpione, a w połączeniu z cytrynowymi dropsami?
- Albusie wystarczy. Tu są dzieci.
- Wypraszam sobie, pani profesor. Ukończyliśmy szesnaście lat.
- I tylko dlatego przymykamy oko na pańskie schadzki w wieży astronomicznej z panem Potterem, panie Malfoy.
- Ale to nie byliśmy my!
- To w takim razie, gdzie się wtedy podziewaliście? Severusie, dlaczego się rumienisz?
- Ja się nie rumienię, kobieto. Trzeba było nie namawiać Albusa na witraże w oknach.
- Ty coś wiesz! W końcu jesteś opiekunem jego domu.
- A ty jesteś opiekunką domu Pottera. To zmienia stan twojej wiedzy?
- Panie Potter, gdzie byliście tego wieczora?
- Eee?
- Cóż za inteligentna odpowiedź. Panie Malfoy, zastanawiam się, co pan w nim widzi.
- Oh, doskonale wiesz, co?
- ?
- Ekhm, to może wróćmy do prawdziwego tematu tego spotkania. Chciałem wam oznajmić, iż odegramy sztukę.
- Sztukę?
- Sztukę?! W takim razie, Albusie, co ja tutaj robię?
- Spokojnie, Severusie, wszystko w swoim czasie.
- Co będziemy grać?
- Słuszne pytanie, Harry. Odegramy bardzo popularną mugolską bajkę ? Śpiącą Królewnę. Oczywiście poczyniłem już stosowne przygotowania.
- W dalszym ciągu nie rozumiem, co ja mam z tym wspólnego.
- Ty, mój chłopcze, zagrasz króla. Ojca śpiącej królewny.
- Co? Ale? ja się nie zgadzam!
- Ależ, Severusie. Najwyższy czas, żebyś pokazał uczniom, że masz serce.
- Ale ja go nie mam!
- To w takim razie to jest idealny moment, żeby je sobie sprawić. Minerwa ci pomoże, będzie królową. Twoją żoną.
- To może być całkiem ciekawe doświadczenie.
- Dziękuję, Minerwo. Cieszę się, że ci się podoba, chociaż nie do końca rozumiem twój uśmieszek. Weźcie z Severusem swoje scenariusze i idźcie poćwiczyć role. Nie patrz tak na mnie, chłopcze, ostatni bazyliszek w tej szkole zginął parę lat temu i nie poszukuje dla niego zastępstwa.
- Jeszcze się odegram!
- Byle na scenie, mój drogi. A teraz reszta ról. Panny: Granger, Lovegood i Parkinson zostaną dobrymi wróżkami.
- A czy ta rola zmyli chrapaki krętorogie?
- Nie będę grała ze szlamą!
- A ja z tym ślizgońskim pudlem!
- Lepiej być pudlem niż nosić szopa na głowie!
- Spokojnie, dziewczęta. Na pewno dojdziecie do porozumienia. Może pójdziecie porozmawiać o strojach?
- ?
- Nareszcie spokój. Panno Chang, pani zagra złą wiedźmę.
- Dlaczego akurat ja? Milicenta bardziej się do tego nadaje!
- Wierzę w pani talent. A dla panny Bulstrode mam inne zadanie ? będzie odpowiedzialna za oświetlenie sceny.
- Czyli nie będę musiała się przebierać w te głupie stroje?
- Nie.
- Super!
- Pan, panie Zabini, będzie grał... drugiego króla, ojca księcia. A panowie Crabbe i Goyle będą pańską strażą przyboczną.
- Nie będę grał w jakiejś głupiej sztuce dla mugoli.
- Pańska matka będzie zawiedziona, gdyż zaprosiłem ją na premierę.
- Cholerny gryfoński kombinator.
- Słucham?
- Nic, nic, dyrektorze. W takim razie nie mam wyjścia.
- Cudownie, pozostały nam już tylko dwie główne role do obsadzenia.
- Panie dyrektorze, dlaczego w gabinecie pozostaliśmy tylko ja i Draco?
- Ponieważ to wy je zagracie. Ty, Harry zagrasz księcia, a pan Malfoy królewnę.
- Ale dlaczego ja?!
- Jest pan idealnym kandydatem. Drobna budowa ciała, blond włosy i niebieskie oczy. Niestety w naszej szkole jest to towar deficytowy. A poza tym, nie wiem, czy pan Potter zgodziłby się na sceny miłosne z kimś innym?
- W takim razie zgadzam się.
- Eee, to my zabierzemy już scenariusze? Draco, chodź, musimy coś poćwiczyć. Do widzenia, dyrektorze.
- Do widzenia chłopcy.

**********
Godzinę później w pokojach profesor McGonagall, gustownie urządzonych w różnych odcieniach czerwieni i złota znajdowały się dwie osoby. Minerwa i Severus siedzieli na sofie, prowadząc zaciekłą dyskusję nad butelką wina i kartkami scenariusza.
- Minerwo, to nie jest dobry pomysł!
- Ależ Sev, mamy zagrać małżeństwo. Musimy wyglądać naturalnie.
- Ale czy musimy się posuwać do czegoś takiego?
- Severusie, bądź mężczyzną. Stań na wysokości zadania.
- Minnie, tego nie ma w scenariuszu. Mówiłem ci, żebyś nie piła tyle tego wina.
- Mój drogi, tu nie chodzi o wino, tylko o nas?
- Nas? Minerwo, nie ma żadnego nas!
- Ale będzie. I to wkrótce.
- Za co? Ja jestem niewinny.
- Niewinny, to ty nie jesteś od bardzo dawna.
- Dość tego! Odstaw tą butelkę! I tak nie namówisz mnie na te szkarłatne szaty!

**********
Komnata Życzeń wyglądała jak najdziwniejszy na świecie buduar. Dominowały w nim neutralne kolory, jako, że trzy uczennice nie były w stanie w tym względzie się dogadać. Teraz dwie z nich siedziały na brązowych pufach, kłócąc się zaciekle, podczas gdy trzecia leżała na łóżku koloru kawy, przyglądając się zaczarowanemu sufitowi.
- A dlaczego to ja mam być Florą*? Wolę Faunę!
- Przecież ustaliłyśmy, że Fauną będę ja, a Niezabudką Luna.
- Ustaliłyśmy? To ty ustaliłaś! Ciągle się tylko rządzisz, Granger!
- Eh, w porządku. Luna, którą wróżką chcesz być?
- Niezgódką. Imiona na ?F? przyciągają pufki.
- Czyli załatwione. Luna jest Niezgódką, ty Parkinson jesteś Fauną, a ja Florą. Zadowolona?
- Być może. To teraz ubrania. Ja oczywiście mam zielone.
- Nie możesz mieć zielonych szat! Flora ma zieloną, a Fauna różową. Nie patrz tak na mnie. Myślisz, że mam ochotę paradować w szacie przypominającej trawę?
- Ja ci dam trawę i różową szatę, ty zarozumiała Gryfonko!
- Przecież róż pasuje do pudli, nie wiedziałaś?! Przez tyle lat nikt cię nie uświadomił?
- Dziewczyny, przestańcie, bo znajdą nas Gryzimalki? Dlaczego tak na mnie patrzycie? Hermiona, daj spokój, nie wygłupiaj się?

**********
W sypialni prefekta Slytherinu, w wielkim łożu z butelkowo-zieloną pościelą spał smacznie Draco Malfoy. Ćwiczył niektóre sceny ze sztuki wraz z Harrym, lecz ten pół godziny temu wyszedł za potrzebą i nadal nie wrócił, dlatego też znudzony blondyn zasnął. W cichym i ciemnym pokoju nagle pojawiła się wysoka postać o oczach koloru krwi.
- Lucjuszu, co to ma znaczyć? Dlaczego jestem w twojej sypialni? Lucjusz? To nie jest śmieszne! Lucjusz! Wyłaź z tego łóżka. Nie udawaj, że spisz! Cru?
Trzask!
- Harry? Co się stało? Obudził mnie jakiś hałas.
- Wygląda na to, że miałeś gościa.
- Gościa?... Jasna cholera, to Czarny Pan! Ale co on tu robi?
- Nie mam pojęcia. Mówił do ciebie per ?Lucjuszu?.
- Lucjuszu? Nie no, ojciec znów pomylił świstokliki. Ostatnio wysłał ciotkę Bellatrix do naszego domu w górach, zamiast do Malfoy Manor.
- Draco, co ty robisz?
- Sprawdzam w jakim jest stanie. Harry? Co mu zrobiłeś?
- Uderzyłem w głowę.
- Czym?
- Tą doniczką z badylem.
- Ten BADYL, to rzadka odmiana Storczyka! Chcesz mi powiedzieć, że zabiłeś Czarnego Pana Orchideą od mojej babci?!
- Na to wygląda. Zaraz, jak to zabiłem?
- Normalnie, tak na śmierć.
- O cholera i co ja teraz powiem dyrektorowi? On już zaczął pisać pieśni na cześć Wielkiej Bitwy.
- Jakiej Wielkiej Bitwy?
- Tej, którą miałem wygrać, a która teraz się nie odbędzie?
- No to rzeczywiście kiepsko. Wiem! Pójdziemy do Seva. Może on będzie miał jakiś pomysł.
- A Voldemorta tak tu zostawimy?
- A chcesz go brać ze sobą?
- Raczej nie.
- No to idziemy.

Oczywiście, Severus nie miał żadnego dobrego pomysłu, gdyż jego lotny umysł przyćmiły równie lotne opary wina wypitego z Minerwą. Dyrektor uznał całe zajście za wypadek przy pracy i nie zaprzestał pisania pieśni, na których podstawie stworzono historię Wielkiej Bitwy i niesamowitej walki Harry?ego ze złym czarodziejem. Prawdziwa historia nigdy nie ujrzała światła dziennego, jako, że na zawsze pozostała w ciemnych lochach Hogwartu, skrzętnie pilnowana przez zamkowe duchy.
A Śpiąca Królewna? Spektakl się powiódł, po kilku latach jego odgrywanie stało się szkolną tradycją. Przybywało na niego wielu gości i prasa. Aktorzy stali się równie sławni jak Harry Potter, a nawet bardziej. Profesor Snape został okrzyknięty bożyszczem nastolatek, w rankingach popularności bił na głowę wszystkich konkurentów i stał się najbardziej pożądanym kawalerem Wielkiej Brytanii. Draco i Harry, po ukończeniu szkoły wciąż byli razem, gdyż nic bardziej nie zbliża jak współudział.
KONIEC


* Imiona wróżek pochodzą z Królewny Śnieżki Disneya.

TEKST B

O tym, jak Harry Potter spotyka Voldemorta i zabija go w sypialni Draco Malfoya.

Wieść ta niosła się po świecie,
Że Harry Potter ? Złote Dziecię-
Dnia ósmego listopada
Na roku szóstym, gdy deszcz padał,
Wyznał miłość swą nie komu innemu
Jak blondynowi Slytherina ? Draco I Pięknemu.

Od początku jednak muszę tę historię zacząć,
By czytelnicy wiedzieli, co z chusteczkami później począć.
Ze dwa miesiące wcześniej, na września początku,
Bardzo to smutne, oj, nie mogę zebrać wątku?!
Chlip, już mi lepiej, więc tak rzeknę,
Zanim już zupełnie we łzach zmoknę:
Zielonooki został przez wiele lasek odrzucony,
Choć dawał im za zakupy wszystkie paragony.
Spróbował więc sił swych, choć ubogich,
U młodych chłopców, bo żaden z nich łez nie ronił,
Gdy zamiast prezenty im kupować,
On wolał piłkę w powietrzu z kolegami mordować.

Pewnego dnia, na koniec września,
Spotkał podczas meczu blond pięknego kolesia.
Choć znał go od zawsze, to jedyną poznaką,
Było dla Harry?ego jego imię - bo przecież zwał się Draco.
Nie lubił go nigdy? Ba! Nie pałał miłością,
Lecz po tym jednym meczu, zapałał? namiętnością.
Chodził i myślał, myślał i chodził!
W końcu wymyślił: obaj jesteśmy młodzi!
Pozwolić sobie na zapomnienie możemy,
Dzięki przeszłości barwom cierpieć nie będziemy!


Podszedł więc Potter do niebieskookiego chłopca,
Kiedy sam stał i udawał na korytarzu ślepca.
Bez swych ?goryli? taki odważny już nie był,
Chamstwa, a także wredoty dzięki temu się wyzbył.
Witam ? mówi, wyciągając rękę,
Zastanawia się również: czy połknie przynętę?
Rzecze więc dalej: Bądź mym przyjacielem, zapomnę dawne skazy.
Wypatruje drwiącego uśmiechu na blondyna twarzy.
Ten jednak zerka, milczy przez chwilę,
A potem, gdy się odzywa, rzecze: Potter, jesteś debilem.
Jednym z odważnych gryfońskich lwiątek,
Który uważa, że zachód słońca to dnia początek.
Przyjaźnisz się tylko, nie używając słów zbyt wielkich,
Ze szlamą obrzydliwą z włosami koloru jabłek cierpkich
Oraz ze zdrajcami czarodziejskich rodów,
Bo choć czystokrwistych, to trzymających bez znaczących powodów,
Z mieszańcami różnej maści; są, z wyglądu podobni do wiewiórek rudych,
Z umysłu jak one również, najzwyklej w świecie ? durnych.
Daj mi więc choć jeden powód?

(Nie zaprzestaje chłopak, wymienia jeden i drugi dowód,
A zielonooki powoli wpada w furię, policzki ma kraśne,
Ma ochotę rozszarpać te piękne, rozbić głowę i włosy jego blondaśne
Na ścianie obok, już bez nawet wysłuchiwania ?powodu??)
Abym się musiał przyjaźnić i nie pozabijać was obu.

Gryfon znów milczy, milczy i stoi,
Miny tedy najróżniejsze podświadomie stroi.
Bierze wdech głęboki, liczy do dwudziestu,
Potem trzydziestu, aż wyszło do ze trzech stów?
Uspokoił się już nieco, spojrzał od dołu: nogi, czarna szata, co przed nim stała?
Później na ręce drobne, twarz lekko pociągłą, usta szminką pociągnięte jak u pedała?
Zdania same wyszły z otwartego otworu gębowego:
Zapomnę też te słowa, wybaczę i przeszłość, nie musisz być przyjacielem przyjaciela mego.
Chodźmy na kawę, zaznajmy rozkoszy,
Co budzi podniebienie, lekko je przyjemnością tarmosi.
Zjemy dietetyczne ciastko, by nie psuć twej linii,
A co będzie dalej? Później zobaczymy.


Rozmówca jego chwilę stał spokojny, lecz nagle ?
- jak w mugolskim powiedzeniu ?po diable?,
spadło na niego zrozumienie niczym grzmot,
po czole spłynął więc kropli pot.
Malfoy bardzo rzadko zwykle swe emocje pokazuje,
Bo myśli, iż to jego ?imidż? doskonały psuje.
Tedy jednak, z szoku tak wielkiego,
Pozwolił sobie na przekazanie uczucia zaskoczonego.
Potter, duka więc nareszcie,
Udajmy się do mej sypialni pośpiesznie!
Czarnowłosy więc łapie go za rękę,
Zanim ruszyli jeszcze, wciągnął go we wnękę
I tak wycałował, że połowa dziewcząt tejże szkoły
Zamieniłaby się w Draco choćby dla górnej jego ciała połowy.

W kwaterach Slytherinu, blondyn nawet nie ukrywał,
Że ma zamiar działać w swoim pokoju jako Harry?ego dziewczyna.
Uwierzcie mi na słowo, czytelnicy drodzy,
W różnych przekleństwach i zdrobnieniach nie byli oni zbyt ubodzy.
Mam tę pewność, ponieważ ? tak się zdarzyło ?
Iż wszyscy Ślizgoni nieopodal dzięki nim wiedzieli, co za drzwiami się kryło.

Po tym wydarzeniu, jak już mówiłam ? na koniec września ?
Dość często Gryfon spotykał blond pięknego kolesia.
Chadzał do jego pokoju co noc prawie,
Używali życia wszędzie ? w łazience, w łóżku, na ławie?
Pościeli używać im się nawet nie chciało,
Skrzaty szczęśliwe, bo pracy było mało.
Więc czas chłopcom mijał bardzo przyjemnie, w szczęściu i zdrowiu,
Na zabawie głównie w Ślizgona pokoju.

Pewnego ranka, jeszcze przed śniadaniem,
Potter podszedł bez zabawy (pod peleryną chowaniem),
Dać kochankowi dowód swej miłości:
Wiecznego kwiatka w doniczce w ramach wdzięczności.
Myśli sobie: Pukać nie będę, wejdę po cichu.
Jak pomyślał ? tak zrobił: użył wytrychu.

Wchodzi i patrzy, a w łożu obok Ślizgona,
Leży czyjaś blada łepetyna ogolona.
Jak nie rzuci kwiatem o podłogę!
Jak nie zacznie kopać stopą swą o łóżka nogę!
Hałasu narobił przy tym, co nie miara,
Oczerniając obu mężczyzn robiących wcześniej bara ? bara.

Z pościeli jedwabnej wyskakuje nagle łysol,
Wyjmuje różdżkę i krzyczy: Toż to ten prawie ? mugol!
Zemszczę się teraz za zepsute plany,
Za które Harry Potter jest obwiniany!

Oczom bruneta ukazał się stojący Czarny Lord
Zwany przez odważniejszych Lordem Voldemort.
Zazwyczaj strach powinien wzbudzać wzrokiem samym,
Lecz w różowych stringach i chudej klasie, wzbudzał śmiech nie tylko panien.
Harry eksplodował śmiechem, za brzuch się złapał
I na podłogę właśnie ze śmiechu szybko padł.

To głównie dzieło tego przypadku,
Że przez latającą Avadę nie stracił zadku.
Dostał jednak w głowę szczotką do włosów,
Od kogo ? nie wiedział, lecz ? by nie kusić losu ?
Odrzucił ją w stronę bladego łysola
Z siłą wiatru łamiącego drzewa w polach.
Jako iż Gryffon miał szczęścia dużo w zanadrzu,
Voldziowi przyrząd do włosów utknął w jednym nozdrzu.
Tak się rzucać po pokoju zaczął,
Tak z nerwów głośno zarżnął,
Tak szybko biegał w tę i nazad,
Że zamiast (po uderzeniu w ścianę) upaść na zad,
Okręcił się jeszcze ze trzy razy,
I udał się na wycieczkę do Wiecznego Szczęścia Oazy.
Widok to był przerażający ?
- Voldemort leżący na brzuchu, z jego głowy patyk wystający.
Krwi wokół zebrało się, co nie miara,
Nikt nawet nie pomyślał, żeby zabrać poczwarę do szpitala.

W tej ogólnej wesołości,
Draco wyskoczył z łóżka (pełen nagości)
I ucałował okularnika w usta gorąco ?
Dobiegł świadków efekt mlaszcząco ? ssąco ? ?
?Niewiadomo zresztą jaki;
Ważne, że wpływ to na mężczyzn miało taki:
Obu im nerwy z wodzy puściły,
A dziewczyny obu im zdolności całowania zazdrościły.

Spędzili Harry z Draconem miesiąc pełen pracy ?
- odbudować musieli zaufanie, co je blondyn stracił.
Przyjaciółmi się stali gdzieś między słowami,
Razem z Ronem, Hermioną, jak również ze Ślizgonami.

Morał jest taki z tej historii, moi drodzy:
Choćby nie wiadomo, jacy by chłopcy byli dla siebie wcześniej srodzy,
To dogadali się w sposób prosty bardzo ?
- zabijając Lorda Voldemorta i wychodząc za siebie za mąż.
Avatar użytkownika
Ai
Nektar Młodości
Nektar Młodości
 
Posty: 37
Dołączył(a): 09 mar 2009, 23:36
Lokalizacja: Łodź

Re: morgan v. Luelle

Postprzez Aratanooniel » 07 sie 2009, 20:00

Historia tworzy się na naszych oczach, jak twierdzi Puś. No to oceniamy! O!

- Zgodność z warunkami pojedynku: 0 - 5
A: 4,5
B: 5
W A niedopatrzyłam się szczotki do włosów... Sprawdzałam trzy razy i jeszcze koleżanka sprawdzała! Może jest, ale ja nie widzę? Reszta warunków spełniona, kwiatek w obu tekstach, pościel też. No i główny - Voldemort zabity w sypialni Draco.
Pomysł: 0 - 10
A: 9,5
B: 10
W A, mamy pomysł ze sztuką w Hogwarcie i świstoklikami, ale biorąc pod uwagę, pomysł w B... Ludzie! Ten pojedynek jest zbyt wyrównany!
- Strona techniczna: 0 - 10
A: 9
B:7,5
Co by tu... W B czasem gubiłam rytm, a rymy były jakieś conajmniej dziwne... W A ciężko cokolwiek ocenić, bo to prawie same dialogi... Błędów jako takich nie znalazłam, ale nie czuję się na siłach by mówić czy ich nie ma... Widzę tylko ortografy i to te bijące między oczy. W sumie to mam jakis dylemat jak rozdzielić te punkty...
- Punkty dodatkowe: 0 - 5
A: 4,5
B: 3
Trudno było to ocenić. Jakoś tak subietywnie, minimalnie ale jednak ejstem za tekstem A. B może i by mnie przekonał ciekawą formą, pomysłem na "paring" Draco/Voldemort, ale wykonanie trochę kuleje. Nic tak nie niszczy odbioru jak ta nerówność. Ja się na poezji nie znam, więc to tylko takie subiektywne. A jest ciekawy i urzekł mnie jakoś tak. No i oczywiscie humor był i w jednym i w drugim, za co też przyznaję punkty.
Razem:
A: 27,5
B: 25,5
Nie wiem, czy to duża rozbieżność czy nie... Fakt, faktem, że oba mi się podobały. Pozdrawiam autorki i mam nadzieję, że będzie mi dane oceniać Wasze kolejne pojedynki. I, że nigdy nie będę musiała ocenić ostatniego pojedynku na ExLibris :D
Z mądrości moderatorskich: Oczywiste oczywistości nie istnieją. Zrób facepalm i ruszaj dalej.
Nielusiowe tworki|Nielusiowa zupka|Niela czyta Puella bella
Akcja KDT
Obrazek
Aratanooniel
Moderator
Moderator
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 523
Dołączył(a): 01 maja 2009, 13:58
Lokalizacja: Rzeszów

Re: morgan v. Luelle

Postprzez Matylda » 07 sie 2009, 20:18

Może zacząć moje życie na forum od ocenienia pojedynku?
Niel, mogę się nieco odwzorować na Twoim sposobie oceniania, prawda?

*Zgodność z warunkami pojedynku (0-5)
A - 4
B - 5
Podobnie jak Niel, głupio mi odejmować punkty za szczotkę do włosów. Szukałam parokrotnie i dokładnie. A może to tylko słaby wzrok i jednak jest. Jeżeli tak, to później się poprawię. Reszta warunków spełniona, a jak.
*Pomysł (0-10)
A - 10
B - 9,5
To bardzo subiektywne, ale wolę prozę od poezji. Po za tym oba pomysły były naprawdę świetne. W obu świetne fragmenty przez które zostałam zmuszona do chichrania się jak głupia, oba z sensem i lekkie.
*Strona techniczna(0-10)
A - 8
B - 7
Ciężko mi oceniać, bo może i się nie znam, ale w B zaburzona była rytmika w niektórych zdaniach, jak i nie do końca zrymowane wyrazy. Miałam wrażenie takiego zacinania. W A, uważam, nieco za dużo dialogów, co prawda w większości świetnych, ale ja wprost uwielbiam opisy. Ona budują taki swoisty klimat, nawet w komedii.
*Punkty dodatkowe(0-5)
A - 4
B - 3
W A, szczególnie za - - "Ten BADYL, to rzadka odmiana Storczyka! Chcesz mi powiedzieć, że zabiłeś Czarnego Pana Orchideą od mojej babci?!", całkiem Lunowatą Lunę i całe to przedstawienie. W B za "Ten jednak zerka, milczy przez chwilę,
A potem, gdy się odzywa, rzecze: Potter, jesteś debilem" i inne świetne momenty, których tu nie będę wymieniać.
Ogółem: [liczy]
A - 26
B - 24,5

Gratuluję udanego pojedynku!
Matylda
Matylda
Tłusty Aniołek Barokowy
Tłusty Aniołek Barokowy
 
Posty: 84
Dołączył(a): 05 maja 2009, 19:22
Lokalizacja: Wrocław

Re: morgan v. Luelle

Postprzez Puchacz » 07 sie 2009, 20:50

W tym miejscu Puś ściąga czapkę i kłania się Pojedynkującym. Mój szacunek dla obu Pań.

Zgodność z warunkami pojedynku: 0 - 5
Tekst A ? 4p.
Brak szczotki, detal... ale co ja mogę.
Tekst B ? 5p.

Pomysł (oryginalność i sensowność - lub jego braku gdy było to założeniem wyzwania): 0 - 10
Tekst A ? 10 p.
Pomysł bardzo mi się spodobał, jest tak pozytywnie absurdalny... Myślę, że ma potencjał, niecałkiem wykorzystany. Troszkę niedosycona jestem, ale nie można mnie rozpieszczać. Wplecienie w to bajki to dobre rozwiązanie, pozwoliłoby rozwinąć odpowiednio akcję. Przede wszystkim tu widzę niesamowitą lekkość żartów. Pomysł ubrania Severusa w gryfońskie barwy odbieram, jak osobistą obrazę. Jednak dałam się podpuścić, że Minerwa i Sev... Romantyczka we mnie sie obudziła. Jednak szybko została zaatakowana dowcipem.
Tekst B ? 7p.
Podoba mi się wprowadzenie, bardzo ciekawe. Gryfińska odwaga Harry'ego musi się ujwnić w każdym etapie jego życia i przecudna odpowiedz Draco ("jesteś debilem") Wspaniałe wykorzystanie kwiatka, takie iście po męsku dla Harry'ego i dracońskie dla Dracona. I wszystko, tak myślę, psuje ostatnia część ? sposób zabicia Voldemorta. Nie bawiło mnie to, raczej irytowało...

Strona techniczna: 0 - 10
Tekst A ? 7p.
Doszukałam się kilku błędów ortograficznych i interpunkcyjnych. Dużo dialogów, wiem ? dzięki temu tekst jest lekki, ale taki suchy... Trochę mi to przeszkadza, chociaż wiem, że często taki zapis jest podziwiany.
Tekst B ? 8p.
Typowych błędów nie zauważyłam, ale rytm się gubi, a niektóre rymy są słabe. A jakoże całośc opiera sie właśnie na tym... tekst dużo traci. Staje się ciężki. Byłabym zachwycona, gdyby pojawiły sie malutkie poprawki (np. przestawienie dwóch słów w środku pewnej linijki upłynniłoby jej czytanie).

Punkty dodatkowe: 0 ? 5
Tekst A ? 3p.
Daję tu dodatkowe punkty, bo tekst wywołał u mnie szczery uśmiech. Lekki, niewinny uśmiech beztroski. Płynność i lekkość porwały mnie, w ten sposób odłynęłam do Krainy Szczęścia.
Tekst B - 2p.
Doceniam to, że wybrałaś poezję. To bardzo trudna i żmudna praca. Może jest trochę niedopracowana, jednak i tak mocno podziwiam.

TEKST A - 24p.
TEKST B - 22p.
Ostatnio edytowano 08 sie 2009, 22:08 przez Puchacz, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek

Podążaj za białym królikiem.
Modzi widzą przez peleryny niewidki.


Pusia lubiła swój zielony balonik...!
Avatar użytkownika
Puchacz
Moderator
Moderator
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 861
Dołączył(a): 11 kwi 2009, 23:05

Re: [BB] [HP] morgan vs Luelle

Postprzez psota » 08 sie 2009, 21:27

Taaaak! Gratulacje dla Pań za odwagę i odwagę i jeszcze raz odwagę, by udeptać jeszcze raz tę udeptaną ziemię pojedynkiem. !
A teraz do rzeczy.

Zgodność z warunkami pojedynku: 0 ? 5
Tekst A ? 4 p. (Nie widzę tej nieszczęsnej szczotki do włosów.)
Tekst B ? 5 p.

Pomysł: 0 ? 10
Tekst A ? 6 p. (Widać, że pomysł był i to bardzo ciekawy. Brakowało mi jego bardziej rozwiniętego wykonania. Owszem. Muszę pochwalić scenki ?rodzajowe?, które się tu przewijają. Mój uśmiech wywołuje kłótnia dziewczyn o banale rzecz/sprawy. Zabawny jest również Lucjusz i jego ciekawe wpadki z świstoklikami. Nie wspomnę już o Badylu, który równa się Storczykowi ? rozbraja. To czego mi brakuje to, że staję przed faktem dokonanym i nie wiem, co było wcześniej. Draco i Harry, są już parą, co wynika z poprzednich rozmów. Ja tak bardzo chciałabym wiedzieć, jak do tego doszło i co ich do tego skłoniło. Wplecienie w to historii ?Śpiącej Królewny? wydaje mi się oklepane, ale zarazem urocze. Poza tym to obawiam się, że jutro już nie będę pamiętać, co czytałam.)
Tekst B ? 9 p. (A tu mamy intrygujący mecz, w którym Harry dostaje olśnienia i myśli, jak zaciągnąć uroczego Draco do łóżka. Agrrr. A co, go takiego zachwyciło? Chlip, chyba nigdy się nie dowiem. Uroczy Draco i jego dowody, które w pewnym stopniu są ?powściągane?, gdyż brakuje mu obstawy. Gorące pocałunki, zazdrosne dziewczyny. I to, czego oczekujemy, czyli śmierci Lorda w sypialni Draco. Powiem szczerze, że nie myślałam, by szczotka mogła odegrać tak ważną rolę. Pfff. Już widzę biednego Czarnego Pana przekutego na wylot szczotką do włosów. Twój Draco uroczy. Szczególnie to jego ?dukanie? i do sypialni zaciąganie. Miesiąc pełen pracy ? ekehm w łóżku zapewne ? nad odbudowaniem wzajemnego zaufania. Oh? Miód i orzeszki.)

Strona techniczna: 0 ? 10
Tekst A ? 7 p. (Denerwował mnie fakt samych dialogów. Czasami nie wiedziałam, kto, co mówi. Momentami udawało Ci się autorko wybrnąć z sytuacji i kolejną wypowiedzią sugerować, kto mówił powyżej, ale czasami? Co mnie uchwyciło to lekki i przyjemny humor, ułatwiający odbiór. Wplotłaś scenki w dialogi i dialogi w scenki, tak by nie było zbyt wiele ?rechotania?, ale tak ?by uśmiechnąć się przyjemnie?. Poza tym zauważyłam pewną niezgodność ? ?Niezabudką Luna? a później jest ?Niezgódką?, sama nie wiem, bo nie pamiętam, jakie tam były te wróżki. )
Tekst B ? 8 p.(Forma ? to jest to! To, co mi pasowało najbardziej. Rymy i rymy i jeszcze raz rymy, które dawały bardzo fajny efekt i zapewne sprawiły, że Draco był taki uroczy i Potter również był uroczy, a czy tym lekko szarmancki i bardziej wychowany. Nie da się jednak nie zauważyć, że momentami coś zgrzyta i trafia się na kłody pod nogami. Jest to dość nieprzyjemne wyrywanie z przyjemności czytania. Za to, że mogłam się natknąć na takie perełki, jak ?Zjemy dietetyczne ciastko, by nie psuć twej linii??)

Punkty dodatkowe: 0 ? 5
Tekst A ? 5 p. (Za Lucjusza, który myli świstokliki, za badyla = Storczykowi, za uroczą kłótnię młodych kobitek, za profesor transmutacji w akcji.)
Tekst B ? 5 p. (Za urzekającego Draco, za nieszczęsną szczotkę, która wpadła w nos Lordowi, i jeszcze raz za Draco ? ?Draco wyskoczył z łóżka (pełen nagości)?.

Ogółem:
Tekst A ? 22 p.
Tekst B ? 27 p.

Brawa dla obu Pań!
Ściskam ciepło.
Z.P. psota
psota
Administrator
Administrator
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 425
Dołączył(a): 11 lut 2008, 21:11
Lokalizacja: Stalowa Wola

Re: [BB] [HP] morgan vs Luelle

Postprzez Chibi » 23 sie 2009, 17:01

Oficjalnie rozstrzygnięcie pojedynku morgan vs Luelle.

Tekst A (Luelle), w sumie zdobył 99,5 punktów.
Tekst B (morgan), w sumie zdobył 99 punktów.


Important Info:
wygrała
Luelle, uzyskując wynik 99,5 pkt.

"Za te wszystkie męki, jakie przez ciebie przeszłam, zrobię z ciebie najlepiej wyglądające zwłoki na świecie!"
Avatar użytkownika
Chibi
Moderator
Moderator
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 155
Dołączył(a): 01 mar 2008, 20:04


Powrót do Bitwy - Harry Potter

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron