Destrukcja, lęk senny - styczeń

Wasza poezja.

Destrukcja, lęk senny - styczeń

Postprzez FanaticHuman » 25 lut 2013, 01:06

Przesyłam kolejny wiersz z mojego tomu.

Emocje wyklęte pod osłoną nocy
Targają mym ciałem jak chorągiew wiatr.
Czy macie w sobie na tyle dość mocy,
By zatrzymać życia śmiertelny kadr?

Klisze miłości padają pod drzewem
A ludzka niewinność stała się wrogiem…
Czy jesteś gotowy, by pod gołym niebem
uklęknąć i porozmawiać ze swoim Bogiem?

Wschód czy zachód- mylne pojęcia
Wszędzie gasną okrętu latarnie.
Znajdujemy miłych, by w ich objęciach
Próbowac przeżyć ten padół nie marnie!

Lecz nie da się utrzymać podniosłej tej chwili,
Gdyż znów z oddali krzyczy ten wiatr…
Więc znowu zapytam Was moi mili:
Czy zatrzymacie życia śmiertelny kadr?

Tom: Senność, styczeń 2012
Ostatnio edytowano 18 mar 2013, 01:22 przez FanaticHuman, łącznie edytowano 1 raz
"Nawet jedna z niepozornych istot może zmienić bieg przyszłości"
Avatar użytkownika
FanaticHuman
Przejściowy Pokój
Przejściowy Pokój
 
Posty: 28
Dołączył(a): 25 sty 2013, 22:46
Lokalizacja: Lublin

Re: Destrukcja, lęk senny - styczeń

Postprzez psota » 17 mar 2013, 21:33

By zatrzymać życia śmiertelny kard?

kard? ; ) kadr
Czy jestes gotowy, by pod gołym niebem
uklęknąć i porozmawiac ze swoim Bogiem

jesteŚ, porozmawiaĆ
Próbowac przeżyć ten padół nie marnie!

próbowaĆ
Czy zatrzymacie zycia śmiertelny kadr?

Życia

Ten niepokój, który jest jedną z dominujących emocji w Twojej twórczości jest tutaj "lekki" i "kruchy". Te skojarzenia słowne wynikają z mojego punktu spojrzenia na "wiatr". W pierwszej strofie "emocje wyklęte", a nie wyklute nasuwają mocny obraz. Gra brzmienia słowa "wyklęte" z wyklute wydaje się być oczywista i jest niejaką wskazówką, natomiast "wyklęte" nadaje wszystkiemu posmaku grozy.
"...tyle dość mocy" - wydaje mi się troszkę źle brzmiące.

Bardzo podoba mi się przejście z strofy pierwszej w drugą poprzez filmową metaforę. "Kadr" pięknie współpracuje z "kliszą". Umiejętnie bawisz się słowami! Jednocześnie "klisze miłości", które spadają wzbudzają we mnie jakąś gorycz przemijania, ulotności, płochości i niestałości uczuć - tego przede wszystkim. Niesamowita jest metafora kliszy jako fragmentów, które dopiero po złożeniu stają się pewną całością. Jest to jak życie, które składa się z chwil. Ponownie pojawia się to, co w innych utworach - problematyka wrażliwości i odbierania jej w dzisiejszym, jakże mało wrażliwym świecie (może nie koniecznie?). Wymowność - "gołe niebo" - obdarcie się z wszystkiego, rozebranie myśli do naga. Potrzebna jest do tego duża dozna odwagi, by tak porozmawiać z Bogiem i też rozmówić się z własnym "ja".

Trzecia strofa jest dla mnie oczywistym i powiedzianym w prost zagubieniem. Mylenie pojęć wschodu i zachodu, metaforycznie także, może przede wszystkim. I do tego umierająca nadzieja, jak "gasnące latarnie". Natomiast "okręt" - nasuwa myśl o człowieku, który jest na wielkim morzu, oceanie i jak biedny ma się w tym wszystkim odnaleźć? Natomiast mam wrażenie, że ostatni wers składający się na rym jest wciśnięty trochę na siłę.

Myślę, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie z czwartej strofy. Mam wrażenie, że podmiot liryczny powątpiewa, że tak się da. Cóż na to wskazuje? A ten "wiatr", który pojawia się ponownie, który wraca, nawraca i nie daje człowiekowi spokoju, to ten niepokój, jak cień krążący tuż za istnieniem.

Jak zwykle przemawia do mnie Twoja bogata i przemyślana metaforyczna wizja w wierszach. Ulegam temu i poddaję przekazowi wiersza. Jednocześnie podnosisz poprzeczkę trudnością tych metafor, które nie koniecznie muszą być w jednoznaczny sposób jasne i oczywiste, ba nie są! I myślę, że z biegiem czasu stają się rozumiane inaczej.

Dużo weny,
Psota
psota
Administrator
Administrator
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 425
Dołączył(a): 11 lut 2008, 21:11
Lokalizacja: Stalowa Wola


Powrót do Poezja

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron