Eksterioryzacja – początek końca. Październik 2012

ostatni z tomu Senność podsumowujący cały zbiór wierszy.

Wasza poezja.

Eksterioryzacja – początek końca. Październik 2012

Postprzez FanaticHuman » 27 lut 2013, 02:41

Ostatni wiersz podsumowujący "sumienia rok cały" - cały tom Senność.

Już rok wędrówki za nami człowieczy kochanku,
Więc pozwól, że wstanę, ubiorę swe ciało o poranku,
Bo teraz jakoś zmęczona intymność woła mnie bym spał…
Bym zasnął, usnął, spał i swą śmierć przespał…
Bez Twego sprzeciwu upadam bezsilny w jej kłączach nocnych!
Bym śnił jak sen ze spiżu, jak sen ze spiżu z mocnych…
********
Śmiertelnik:
Odwracam wzrok i widzę swoje zmęczone ciało
Nieruchomy jestem, tak żałośnie niewinny
Matko! Ukryj mnie by tak nie bolało
Nie chcę iść, chcę iść jak normalny, nie inny!
Ogarnia mnie strach bezsilny bez Twej ręki na ramieniu
Coście mi dali, że widzę w sobie?
Oczy me palą jak Twa ręka na ramieniu
Światła blask daje znać o Tobie?
Boże mój! Jestem nagi jak nędznik… Gdzieś idę!
Płacze jak Ci ludzie co proszą mnie o różaniec.
Po kostki we łzach bliskich mi widzę
Jak cięży im, topi ich grzechów szaniec!
Krzyk:
„chłopcze! Pomóż żyjącym bo nie wiedzą co czynią żyjąc,
Bez skazy swą twarz w święconej myjąc,
Za lustrem śmiechu niewinność kryjąc
Gdyż tutaj ostanie im w tej krwi być… Jak my wyjąc!”
Śmiertelnik:
Ale cóż mam czynić, gdzie pójść? Duszo nieczystości
Gdzie jesteś? Gdzieś się skryła? W tej ciemności
Dostrzegam Tylko swe białe kości!
Bezradność mi cnotą takie czasy nastały
A tutaj? Dusza ma jest jak pies obolały
Co idzie i wyje za swym Panem
By rano do miski dał chociaż ogryzki!
Chociaż nad ranem…
Pomocy, pomocy!
Krzyk:
„ nikt Ci nie pomoże kochany śmiertelny
I tak tutaj trafisz jak bliżej już niż Ci dalej…
Kimżeś jest? Wołają Cię za kurtynę! tam jest oddzielny
Świat, lepszy bez bólu! Idź! I aloes nam na rany nalej,
Gdyż nagrobki bogate ozdobą dla duszy
Nic Ci nie dają, modlitwę mówisz bo trochę wypada
Znałeś mnie przecie, to nie słowa z kuszy
Co milkną jak dom ich Ci zapada…”
Sumienie:
Więc przechodzę kurtynę, nic nie pojmuję
Raj mi wylęgli na ziemi jak płatki?
To nie padół, to śmiertelność margines załamuje!
I u stóp liczę grzeszników słów dziadki…
Zebrał się lud i patrzą na mnie z litością
Wstydzę się tak strasznie, że płacz duszę o sobie w sobie…
Dyrygent:
Jesteśmy równi! Oblicze śmierci to mało by patrzeć z godnością
By złamać ziemski wstyd w Tobie!
Zatem, przybyszu czujący! Dasz się zaprosić,
by grzechy ludzkości wyśpiewać?
Wszak ambona już czeka, pali się by prosić
By Prawdę Najwyższą opiewać?
Sumienie:
Chóry wołają mnie bym wszedł na ambony?
Idź! I odczytaj wraz z nimi sumienia rok cały.
Ach krzyki i jęki słychać z każdej strony!
To Prawda z ust leci! Na świat Wasz ten mały,
Gdyż z moich ust miłych westchnienie przyśpiewa:
Śmiertelnik:
„Bałeś się słów, myśli Ci gniją?
Droga się kończy jak dobranocka milczenia!
Nie masz już szans jak potępieni znów wyją,
Bo rozum zapanował nad rozumem ich cienia!
Potężne przebudzenie! Piętnuje znów zmysły
Jak kruk nikczemny swoje gniazda kala.
Wypluwałeś miłość nad myślą jak ścisły
Szatan swoje boskie dzieci scala!
Nie bój się, on głupi nie jest!
Podszył się pod Twe lęki senne
By dać Ci siłę cynizmu i gest?
Pamiętaj! Lustro też jest zmienne…
Syrena znów wyje? Pobudka! Pali się! Zmarli wnet żywi!
Wstawać bo ciała już swoje robak jeść zaczyna!
Zimne twarze posępne, po dwakroć śmierć się pożywi
Gdyż jesteśmy niczym? Złoto rdzewieć na grobach poczyna!
Nawet smutny przebiśnieg nie zmieni Ci duszy,
Choć patrzy się, rozpycha Twą serca mogiłę!
Życie ziemskie do przodu nie ruszy
Jak żywisz się grzechem! To takie miłe…
Znów krwawe dyssomnie Cię męczą? Przykre!
Za wieczność płaci się wiarą nie ciałem!
Chmury już śmieją się z tych co klęczą
Bo niepotrzebnie wolną wolę Ci dałem!
Jak parasomnia ranimy Syna Bożego
Dekalogi rozbite, popękane i zgnite:
„Za pierworodny odbierzemy Ci syna Twego,
Krzyk Matki uciszony – wszystko umyte”
Bezsenność serce wydarła? A miałeś go w duszy?
Na próżno nam było to Boskie stworzenie!
Już prędzej zimno gorące poruszy
Niż krzak odzyska myślenie!
Już chaos przebija stalowe nuty milczenia,
By walczyć, by być, by łączyć siły lunatyka…
Lepiej trwać w ciszy niż wychodzić z cienia
Gdyż próżność zrobi Ci blizny jak u stygmatyka!
Potężna nienawiści! Cóż takiego uczynił CI ten smutny?
Że słowa szarości budują marazm jak w śpiączce?
W gwiazdy wpatrzony jest, był i będzie! Jak wór pokutny
Ludzkości! Sięgnęłaś dna, burząc się w gorączce!
Wrażliwość to grzech na ziemi człowieku,
Prostactwo ma oczy lecz słowem poraża!
Jednak Pamiętaj! Świadomy ich sen nie ratuje od wieku
Gdzie Prawda jest Prawdą, a Prawda uraża!
Prosto w serce…
Chór:
Byśmy byli wieczni,
Przeciwieństwo grzeszni,
Wyszli z ciała śmieszni,
Nie zapomnieli pieśni!
By Anielski orszak duszę zachował
A grabarz gnijącego z uśmiechem pochował!”
Śmiertelnik:
Łzy mi krwawią…
Sumienie:
Cóż to? Zewsząd potężny głos mury rozkrusza
Anioły:
Chwała na Wysokościach! Chwała! Chwała!
Chór:
Przemówić chce do Twej ikony,
by wiedzieć czy chcieć to nie zabobony!
Prawda:
Wstąpić do progów chcesz już za życia?
Wszak jesteś bez skazy ikono bez życia!
Śmiertelnik:
Chce ! tak! Ukróć mi te męki…
Na ziemi przeżyłem już nie miłe udręki!
Krzyk:
Grzech!
Prawda:
Milcz ty próżności!
By wejść musisz poświęcić nie tylko swe kości!
Krzyk:
Grzech! Grzech! Wszędzie grzech!
Śmiertelnik:
Czuje jak znikam jak opadam w swe ciało,
Jak nie chce i płacze, a wystarczyło tak mało…
Raj utracony! Wiec strącili do ciała,
Bym bił się z myślami jak nędznik i skała:
Kiedy staniemy nad sobą płacząc co było,
Bez słów… bez uczuć! Gdyż wszystko zamarło!
Ujrzysz jak im życie pamięci wyzbyło
I jak pytanie przez krew Twą pierś rozdarło:
Dobry Jezu a nasz Panie!
Czy dasz nam wieczne spoczywanie?!
Tom: Senność, październik 2012
"Nawet jedna z niepozornych istot może zmienić bieg przyszłości"
Avatar użytkownika
FanaticHuman
Przejściowy Pokój
Przejściowy Pokój
 
Posty: 28
Dołączył(a): 25 sty 2013, 22:46
Lokalizacja: Lublin

Powrót do Poezja

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron