"Z samych granic atmosfery"

Wasza poezja.

"Z samych granic atmosfery"

Postprzez shantipriya » 16 mar 2013, 20:46

Po sporawym zastoju powracam :-) mam nadzieję, że się spodoba :-D

"Z samych granic atmosfery"

Patrząc za okno
Tonę w tych wszystkich odcieniach szarości które pokrywają niebo
Łzawych gestach nagich drzew
Wyobraźnia podsuwa scenariusze godne werterowskiej desperacji
Sięgając pamięcią tam gdzie nikt nie dojrzy
Jak w ruchomych piaskach wiercę się i kręcę w brei z wszystkich wspólnych słów
Z każdym ruchem coraz bardziej pogrążając swoją godność i mniemanie
Całe swoje istnienie
Moje ciało jak atramentem na kartce pisane żarem warg
Tych warg z których tak obficie płynie dzisiaj żółć
Najbardziej żrąca ze wszystkich
'Kiedyś to wszystko ociekało słodyczą'
Mowię jak przewodnik oprowadzający obcych po włościach swojego życia
'I klimat był lepszy'
A teraz z nagłego braku ciepła zamieniam się razem z sercem w jeden wielki sopel
Zimną bryłę lodu
Szron na moich powiekach przesłania mi całe słońce i wszystkie księżyce tego świata
I nie widząc nic prócz mroku stoję dalej tam gdzie stałam
Niezdolna by postąpić choćby o milimetr naprzód ani w tył
Czekam aż usłyszę szmer głowy odwracającej się przez ramię,potem kroki
I wzbiję sie w powietrze niesiona nadzieją
Ziemia usunie sie nagle spod moich stóp
Tak jakby i ona czuła,że nie będzie mi już nigdy więcej potrzebna
Przyjemny szum i karuzela w głowie zamroczą tę część mojego umysłu
Która ani na sekundę nie przestaje drżeć z lęku wysokości
Wtedy mój puls wreszcie przyśnie ukojony podniebną kołysanką
I nie straszny mi będzie nawet upadek z samych granic atmosfery.
shantipriya
Nawiedzony Romantyk
Nawiedzony Romantyk
 
Posty: 54
Dołączył(a): 10 maja 2011, 13:40

Re: "Z samych granic atmosfery"

Postprzez Kostucha » 17 mar 2013, 17:08

Kilka razy podchodziłam do tego utworu nie bardzo wiedząc jak go ugryźć. Dziwne wywoływał we mnie emocję muszę przyznać i udało mi zabrać za komentarz dopiero jak czytałam go słuchając „Amazing Grace” ^^. Pierwsza część przypomniała mi naprawdę przykry okres mojego życia, zaraz po rozstaniu z takim jednym. Ten zastój po szczęśliwych chwilach, kiedy wszystko wydaje się szare, bure i nieważne. Wspomnienia wspólnych chwil, dotychczas słodkie sprawiają, że robi się człowiekowi niedobrze. Boi się lub nawet nie potrafi ruszyć dalej, a na pytania innych o swoje życie potrafi odpowiedzieć tylko opisami tego jak kiedyś było fajnie, jak „i klimat był lepszy”. Powoli zamarza się w tym bezsensownym zastoju i przestaje dostrzegać pozytywy.

Druga część w pierwszej chwili mnie rozbawiła, bo pomyślałam, że podmiot liryczny się upił. :) Zdanie: „Przyjemny szum i karuzela w głowie zamroczą tę część mojego umysłu” wydaje mi się dość sugestywne. Ale potem pomyślałam, że może to nie chodziło tylko o chwilowe oderwanie się od problemów, ale już takie wieczne. To wydało się mniej zabawne i przepełniło mnie refleksją na temat myśli, które i mi tym przykrym okresie przychodziły do głowy. ;)

Nie wiem, czy taka interpretacja jest dobra, ale we mnie utwór poruszył jakąś czułą strunę. Oby tak dalej.
Przez noc droga do świtania - Przez wątpienie do poznania - Przez błądzenie do mądrości - Przez śmierć do nieśmiertelności.
Avatar użytkownika
Kostucha
Przejściowy Pokój
Przejściowy Pokój
 
Posty: 29
Dołączył(a): 05 mar 2013, 23:28

Re: "Z samych granic atmosfery"

Postprzez Rigeric » 17 mar 2013, 18:33

Nie wiem, czemu, ale nasunęło mi się, że tytułem mogłaby być "Podniebna kołysanka". Bo tak jakoś pasuje. Smutny tekst, melancholiczny, do namysłu. Nie da się go pochłonąć jednym tchem. Trzeba się zatrzymywać na dłużej. Tak jak piszesz, ty, podmiocie liryczny, tego chcesz. Chcesz, by ludzie widzieli, jak cierpisz... Tylko, że ludzie i tak nie potrafią tego wszystkiego zrozumieć w ten jeden, jedyny i niepowtarzalny sposób, jaki kotłuje się w Twojej głowie. Można dostać napadu psychodelizmu, czytelnik czuje, przynajmniej częściowo, to, co Ty, podmiocie...
Hmm, może dziwne, że "piszę listy" do podmiotu, który nie istnieje, ale piszę przez to do samego Autora...
Niewątpliwie bolesny tekst, bolesne myśli, kotłujące się stale w głowie i na złość nie pragnące wyjść, odejść. Siedzą po to, by dręczyć. Tylko czas może je wypędzić.
Dużo weny życzę, Shants i... nie wiem, czego...

Rig.
Oś czasu dla ciała poety zmierza nieubłaganie w prawo, oś czasu dla jego duszy biegnie tylko w dół lub w górę, lecz wiecznie jest młoda...

Poezja nie jest dla poetów.
Poezja jest dla adresatów...
Avatar użytkownika
Rigeric
Antyczny Władca Czasu
Antyczny Władca Czasu
 
Posty: 123
Dołączył(a): 11 cze 2012, 13:53
Lokalizacja: Rzeszów ;).


Powrót do Poezja

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron