Tancerz bez serca

Wasza poezja.

Tancerz bez serca

Postprzez Dream Slayer » 29 mar 2013, 02:29

Chyba nie mam wytłumaczenia, skąd się ten wiersz we mnie zbudził.

Tancerz bez serca

Patrzę na niego
Jak wiruje na cienkiej, srebrzystej linii życia.
Lekki jak światło, jak oddech, jak sen.
Obraca się i podskakuje
Jak gdyby miał pod stopami parkiet
A bezkresnej przepaści wcale tam nie było.

Porusza się miękko niczym kot
I zwinnie jak wąż.
Jego ruchy mają siłę tygrysa
Choć na twarzy ma wypisaną niewinność dziecka.

Patrzę na niego
Z zachwytem,
Z radością,
Z lękiem.
Zazdroszczę mu
I współczuję.
Bo Tancerz bez serca
Naprawdę nie ma serca.

Jest ruchem.
Jest potęgą.
Jest wiatrem.
Jest bogiem.
Ale nigdy nie emocją,
Nie ciałem,
Ani nie dotykiem.

Nie miał nic do stracenia.
I ja też nie mam nic do stracenia.
Odrzucam to,
Kim byłam.
Kim jestem.
I kim dopiero mam się stać.

Odrzucam trwogę,
Namiętność,
I smutek.
Przyodziewam siłę,
Iluzję
I światłość.

I oto tańczymy razem
W bezkresnym upojeniu.
Nie ma nic oprócz mnie,
Tancerza,
Cienkiej linii
I bezkresnej czeluści.

Jedynie mądry Księżyc spogląda na nas
Swym łagodnym, bladym okiem.
I niczego nie mówi,
Choć mogłabym przysiąc,
Że cichutko śpiewa
Do rytmu naszych nieistniejących serc.
Obrazek
Avatar użytkownika
Dream Slayer
Renesansowy Obieżyświat
Renesansowy Obieżyświat
 
Posty: 95
Dołączył(a): 29 cze 2010, 13:41
Lokalizacja: Jotunheim

Re: Tancerz bez serca

Postprzez Kostucha » 29 mar 2013, 20:21

Twój tekst jest dla mnie niezwykle ekspresyjny. Malowniczo przedstawiasz w nim scenę, którą obserwuje podmiot liryczny i z łatwością jestem w stanie przywołać ten obraz przed oczyma. Nie jestem jednak w stanie stwierdzić cóż właściwie chciałaś zawrzeć w tym utworze.
Balansowanie, zwinne tańczenie na cieniutkiej linii życia nad przepaścią. Przepaść mogę rozumieć jako kompletne załamanie się, depresję lub ostatecznie śmierć. Przepaść – brak życia, brak czegokolwiek. Ale dlaczego postacie tak zwinnie i miękko poruszające się nad ta przepaścią nie mają serca? Czy nic nie czują? Czy już i tak nie są właściwie martwe, a tylko tą iluzją siły, światła i intensywnego życia mamią innych?
Poza tym tancerz bez serca wydaje się być jednocześnie trochę ułomny, bo powoduje współczucie, jak i ma się wrażenie, że jest ponad tym wszystkim – ruch, potęga, wiatr, bóg – coś nieosiągalnego, coś nie do końca możliwego do pochwycenia wzrokiem czy dotykiem. Dlaczego w ostatecznym rozrachunku podmiot liryczny przyłącza się do tańca bez serca? Pewnie będę się jeszcze nad tym głowić przez jakiś czas, ale to interesujące, że utwór powoduje we mnie nutkę zwątpienia. I niewątpliwie niesamowity, nieco groteskowy obraz tancerza bez serca przez jakiś czas mnie nie opuści.

Podoba mi się ostatni fragment. Spowodował, że leciutko się uśmiechnęłam, bo zawsze uważałam Księżyc za symbol intuicji, magii i uczuciowości, a czy nie ma magii w pulsie nieistniejących serc z taką intuicją balansujących po linii życia? Księżyc blady, tajemniczy symbol wewnętrznych rozterek nic nie mówi, ale nuci, nawet w głowach tancerzy bez serca.

;) ciekawa jestem czy dobrze to wszystko interpretuje, ale takie są moje odczucia w tym temacie.

Życzę weny
Kostucha
Przez noc droga do świtania - Przez wątpienie do poznania - Przez błądzenie do mądrości - Przez śmierć do nieśmiertelności.
Avatar użytkownika
Kostucha
Przejściowy Pokój
Przejściowy Pokój
 
Posty: 29
Dołączył(a): 05 mar 2013, 23:28

Re: Tancerz bez serca

Postprzez Rigeric » 02 kwi 2013, 22:42

Niebezpieczny, zachwycający, kuszący. Ładny tekst. Tak często wybieramy te pozory czegoś niezwykłego, pakujemy się w piękno, które nieraz okazuje się być czymś zupełnie innym. Ten tancerz jest jak narkotyk. Podobna tancerka skusiłaby mężczyznę. Chce się ulec, ale jednocześnie ze wszystkich sił powstrzymuje się swoje instynkty. To trudne i urok tancerza/tancerki zwycięża. Często za tym wszystkim kryje się opisywana przepaść pod nogami, w którą można zlecieć, gdy zbytnio balansuje się na "cienkiej, srebrzystej(wręcz pajęczej, klejącej, ale wiotkiej, wątłej) linii życia". Tancerz brzmi jak wielka pokusa. Choć człowiek jej ulegający doskonale zdaje sobie sprawę, jak to się skończy, chce zakosztować choć przez chwilę przyjemności. Można stracić serce. A księżyc może śpiewać, zawodzić, płakać nad tymi zaślepionymi... sam nie wiem. W każdym razie ładny tekst, daje do myślenia, ostrzega.

Weny,
Rig.
Oś czasu dla ciała poety zmierza nieubłaganie w prawo, oś czasu dla jego duszy biegnie tylko w dół lub w górę, lecz wiecznie jest młoda...

Poezja nie jest dla poetów.
Poezja jest dla adresatów...
Avatar użytkownika
Rigeric
Antyczny Władca Czasu
Antyczny Władca Czasu
 
Posty: 123
Dołączył(a): 11 cze 2012, 13:53
Lokalizacja: Rzeszów ;).


Powrót do Poezja

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron