Neurologizm

Wasza poezja.

Neurologizm

Postprzez Rigeric » 10 mar 2014, 20:00

No dobra, rzucę jakiś wiersz, bo już dawno tego nie robiłem :).

Neurologizm

pękła mi głowa
w połowie bieguna próżni
scyzorykiem paznokci rozciąłem
morowe powietrze wewnątrz

wypadł mi narkotyczny mózg
roztrzaskał się na miliony
porcelanowych kawałków myśli
które ciężko pozamiatać

otworzyło mi się serce świata
podrapało poszarpało mięśnie
gryzło cięło darło
moja mętna żyła złota

w mojej podświadomości oranżada
musujące małe ostrza
wcinają się w nieświadomość
diabełki aniołki walka

ciężkie powieki świadomości
płytki oddech mrozu
małe cięcia duchowego szkarłatu
mój neurologizm
Oś czasu dla ciała poety zmierza nieubłaganie w prawo, oś czasu dla jego duszy biegnie tylko w dół lub w górę, lecz wiecznie jest młoda...

Poezja nie jest dla poetów.
Poezja jest dla adresatów...
Avatar użytkownika
Rigeric
Antyczny Władca Czasu
Antyczny Władca Czasu
 
Posty: 123
Dołączył(a): 11 cze 2012, 13:53
Lokalizacja: Rzeszów ;).

Re: Neurologizm

Postprzez psota » 18 maja 2014, 13:44

Och zgrabne, trochę takie dekadenckie.

Od samego początku mamy sytuację destrukcyjną. Całość zostaje "rozpołowiona", pęka - nie jest to pozytywne, wiąże się z zaburzeniem jakiegoś ładu, z zniszczeniem czegoś domkniętego. W dodatku przestrzeń jest próżnią - niczym - pustką - jest naznaczona pesymizmem i skrajnością. Trochę burzysz ten obraz, wkładając w niego "powietrze", wprawdzie jest ono "morowe" - idąc za starym znaczeniem, niesie "mór", nieszczęście, śmierć, ale już wypełnia tę "próżnię", która w ten sposób przestaje być próżnią. I mamy akt "racjonalnej rozpaczy" - spokojne, wręcz pedantyczne rozdarcie scyzorykiem - czyżby wypalenie?

Pojawia się groteska - widok wypadającego, narkotycznego mózgu. Wprowadzasz na w ułudę i mącisz sensowność tę pesymistyczną nastrojowość z pierwszej strofy. Staje się ona śmieszna, żałosna w swych drobnych, "porcelanowych kawałkach". Myśli, które ciężko "pozamiatać", zebrać, są oczywistą konsekwencją słowa "narkotyczny". Bohater liryczny jest trochę jak pijak, który pije i płacze, że pije. Oczywiście określenie "narkotyczny" wprowadza wieloznaczność - od destrukcyjności po śmieszność.

Zrobiło się patetycznie i bardzo dekadencko w strofie trzeciej. To serce świata, to poczucie wspólnoty z całością, dosięgnięcie głębi - ale takie powierzchowne, wręcz śmieszne, utopijne, zdegenerowane romantycznie. Ratujesz to strofą czwartą. Ta "oranżada" w podświadomości oddaje całkowitą niemożność bohatera lirycznego. On nie byłby wstanie sięgnąć gdzieś "głębiej". Znów jest z lekka groteskowo. Wirują mi przed oczami te "bąbelki", które skaczą jak owe aniołki i diabełki. Brakuje tylko w tle rubasznego śmiechu.

Koniec. Samoznęcanie się. Tak po prostu - "neurologizm". Nazwałabym to chorobą. Na początku pomyślałam, że to źle, że tak wprost nazywasz. Ale to chyba jednak dobrze, że jest taka pieczątka kończąca. Ona pokazuje żałosność tej sytuacji. Ach jest nad czym płakać.

Twój wiersz - składa się z lepszych i gorszych fragmentów, bardziej podobały mi się te groteskowe. Ogółem zrobił na mnie dobre wrażenie.
Weny,
psota
psota
Administrator
Administrator
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 425
Dołączył(a): 11 lut 2008, 21:11
Lokalizacja: Stalowa Wola


Powrót do Poezja

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron