[NZ] Dzień pierwszy, czasu mojego

Wasza twórczość.

Moderatorzy: Matylda, sile

[NZ] Dzień pierwszy, czasu mojego

Postprzez Wolfiak » 23 mar 2010, 22:37

Dzień pierwszy, czasu mojego
Autor: Wolfiak
Beta: nie ma, nie było i nie będzie
Gatunek: angst
PG-13

Nie krzyczeć, proszę? Nie było mnie, jestem antymózgiem i nie za bardzo umiem się w tym wszystkim rozeznać. Chodzi mi o oznaczenia, bo o krytykę wprost błagam. Uhm, chchciało powiedzieć tudzież napisać więcej, ale jak przychodzi, co do czego to nie umie sklecić zdania.
Pseudo pamiętnikowe coś - może będą następne części. Nie płaczcie.


______
Nie potrafię. Boli mnie wszystko i nawet nie wiem czy to jest prawdziwie. Czuję każdą żyłę w ciele, pulsuje jak rozgrzana igła. Chcę mi się płakać, ale tego nie zrobię, bo ciągle gapię się na kartkę z diagnozą i powtarzam sobie, że to tylko urojenia.
Właściwie wiedziałem to wcześniej, nie zaskoczył mnie. Nie było żadnej reakcji, gdy poinformował mnie o chorobie, tonem, jak gdyby mówił o anginie. Null, nothing, zero. Wyszedłem tylko z gabinetu, gdy przepisywał leki. Chyba, nie pamiętam. Pamiętam leki, zresztą trudno je zapomnieć. Raj dla lekomana, nowe tabletki. I są całkiem ładne.
Chaos. Chaos we wszystkim, co piszę. Chaos, we wszystkim, co czuję. Chaos, we wszystkim co widzę i słyszę. I nawet nie wiem, czy sam chaos nie jest kolejnym figlem wyobraźni.
Tak, nie powiedział nic nowego. Ale sama świadomość, to już nie jest, tak, jestem chory. Mhm, byłeś u lekarza? Nie, no co ty! Daj spokój, ja po prostu wiem. I głupi uśmieszek drugiej osoby, bo bez dowodu nie wierzy. Ludzie są okropni. Przynajmniej teraz.
Budzę się czasem ze stłumionym krzykiem i boję się ponownie zasnąć. Nie chcę już widzieć tego wszystkiego. Jest strasznie. Ja się po prostu boję, a przecież nie powinienem. Na wszystkich bogów, w których i tak nie wierzę? nie, kurwa. To nawet nie ma sensu.
Zanikają mi wspomnienia. Z każdym rokiem pamiętam mniej. Z każdym dniem umyka jakiś fakt. A kiedyś obudzę się i nie będę znać własnego imienia. Całkiem ciekawa wizja.
Nie przyznaję się, rzadko kiedy, ale teraz mi ciężko. Ostatnio tak było w kwietniu ubiegłego roku, przy siódmej próbie samobójczej. Albo mam cholernego farta, ale nie umiem się nawet zabić, zajebiście pocieszające. Bo chciałem na pewno, pamiętam. A może mi się tylko tak wydaję? Coraz rozpaczliwie chwytam się Jej. Tylko Ona. Kocham ją.
Odkąd zobaczyłem ją dziesięć lat temu.
I nasz pojebany związek. Gdy przy każdym pożegnaniu, zamiast ?do zobaczenia? mam ochotę odkrzyknąć ?Żegnaj. Cholera. Na zawsze.? Ale biegnie za moim pociągiem, szepcze, że mnie kocha. Znam ten ruch warg na pamięć. I nie potrafię tego powiedzieć, widzę jak śmieje się z mojej głupoty, bo kolejny raz płaczę. Uśmiecham się przez łzy i mówię, że kocham ją bardziej. Dodaję, że jest skończoną idiotką, i że kiedyś jednak się pobierzemy.
Nigdy nie chciałem wziąć ślubu.
Doprowadza mnie do szału każdy śmiech, mam ochotę pozabijać wszystkich wkoło, żeby tylko się uciszyli. Codziennie noszę ze sobą marny nóż do papieru. Znowu, zupełnie jak przed rokiem. I chuj, bo na marzeniach się kończy.
Kolejna zapaść. Dzisiaj od przyjścia ze szkoły wymiotuję. Krwią i jakimś kwasem, którego nazwy nawet nie znam. Mamie mówię, że mam zatrucie pokarmowe. Stłukłem szklankę i powiedziałem, że to kot. Żeby na niego zwróciła uwagę.
Zaraz zwymiotuję własny mózg.
Przez chwilę zapomniałem jak się oddycha. Strach, który mnie ogarnął, nawet ja nie jestem w stanie go opisać. I nie mogłem zawołać o pomoc, bo ktoś mi zabronił. W mojej tępej, schorowanej główce. A ja posłuchałem, bo mam dobre serce.
Miałem spalić walentynkę od Filipa. Nie wiem dlaczego. I nie wiem dlaczego tego nie zrobiłem. Kolejny chory ruch mojej wyobraźni, zawsze byłem kiepski w szachy. Może dlatego, że napisał ?kocham?? Nienawidzę tego słowa od innych osób, tylko Ona ma do niego prawo.
Ale jednak. Mój mały braciszek, którego nigdy nie miałem.
I, że się martwi. I tęskni. I chcę pomóc. Ta, kurwa, jak wszyscy, a chuj wychodzi. Dziękuję bardzo, drodzy zebrani.
Tylko, że jego znam. To chyba przyjaciel, boli mnie, gdy mówię, że nie pamiętam. Jak się poznaliśmy, mam ochotę poderżnąć sobie gardło patyczkiem od lodów, gdy musi mi o tym opowiadać. Kiwam głową, przybieram entuzjastyczny ton, no tak! Ale to kłamstwo, walę głową w ściany godzinami, bo brzydzę się samym sobą. Nie powinien mówić przeciwko niemu fałszywego świadectwa. Tylko, że on o tym wie. Zna mnie lepiej niż ja sam. Ale nie protestuje, uśmiecha się lekko i powtarza, że mnie kocha. Że chciałby żebyśmy byli rodzeństwem. Wie jak dużo znaczą dla mnie takie słowa, chociaż nigdy głośno tego nie powiedziałem.
I znowu płaczę w zakamarkach zranionej pamięci.
Chciałby to wydać, jak miliony innych zapisanych kartek Worda. Chciałbym żeby Fizyk odpuścił sobie studia i mi to sprawdził. Bo pewnie popełniłem durne błędy, ale to nieważne. Jestem egoistą, nie powinienem tak traktować pierwszego byłego przyjaciela. Zastanawiam się dlaczego on ciągle ratuje nasz związek. Nie obchodzi mnie to, a śmieszy. Dla mnie on nie istnieje.
Nie wiem jak mam się teraz przy tobie zachowywać. Chuj jak, tak ci odpowiem drogi kuzynie. Nigdy nie grzeszył intelektem. Żałosne. A to on najczęściej nazywał mnie świrem. Odkąd pierwszy raz mnie zobaczył. Idealnie proporcjonalnie, gdy stał pod szpitalem, a ja powiedziałem mu o chorobie. 18.13, wtedy. Wtedy pierwszy raz powiedział, że mnie kocha. I przytulił, tak jak zawsze chciałem i się domagałem. A on wybierał swoją siostrę, tylko żeby zrobić mi na złość.
18.17, wtedy się rozpłakał.
A ja zacząłem się śmiać, tylko żeby zrobić mu na złość.
Dzisiaj dzwonił Filip; cholerny idiota, obudził mnie. Chyba.
Nadal chce mi się spać, więc pewnie tak.
_______
łan - godziny słownie, uhm. tó - chaos. fri - schizofrenia.
poo, poo, poo, peedee, dee, pah pah.
Wolfiak
Nawiedzony Romantyk
Nawiedzony Romantyk
 
Posty: 54
Dołączył(a): 19 sie 2009, 11:18
Lokalizacja: finding neverwhere

Re: [NZ] Dzień pierwszy, czasu mojego

Postprzez morgan » 23 mar 2010, 23:10

No żesz kurde. Nie wiem, co napisać. Tak mnie Twój tekst zszokował. Aż zaniemówiłam.

...

Od strony technicznej, nie mam się do czego "przyczepić". Jest parę zdań, które nie podobają mi się pod względem konstrukcji, ale nie są to na tyle istotne błędy, by się na ich temat rozpisywać.

Tekst bardzo schizofreniczny, niezrozumiały. Widać, że narrator cierpi na brak logicznego oceniania rzeczywistości. Jakby żyło w nim z pięć różnych świadomości, a świat był tylko odzwierciedleniem tego, co tak naprawdę istnieje gdzieś indziej.
Już Cię o to pytałam, ale muszę to także umieścić w komentarzu. Wydaje mi się, że pisałaś pod wpływem Myslovitza lub Happysada (to drugie nieprawdziwe, ok.). Szczególnie pasuje mi fragment piosenki "Siódmy koktajl": "Gdybym tylko miał broń, byłbyś pierwszy, kogo bym odwiedził z nią. A ty, myślisz, że nie mogę nic. Zawsze mogę do gardła skoczyć ci." Do tego momentu:
Doprowadza mnie do szału każdy śmiech, mam ochotę pozabijać wszystkich wkoło, żeby tylko się uciszyli. Codziennie noszę ze sobą marny nóż do papieru.


Cóż jeszcze mogę napisać? Że czekam na kontynuację? Że nie mogę wymyślić nic w tej chwili, co oddawałoby mój stan emocjonalny związany z "Dniem pierwszym, czasu mojego"? To chyba widać.

Życzę więc dużo czasu do pisania, Wolfiaku.

morg.
Gadające głowy
Zanim dodacie temat, przeczytajcie: slash i f-f.
Avatar użytkownika
morgan
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 396
Dołączył(a): 12 maja 2009, 22:59
Lokalizacja: z podświadomości

Re: [NZ] Dzień pierwszy, czasu mojego

Postprzez Dream Slayer » 23 wrz 2011, 20:32

Cóż mogę rzec... Bardzo intrygujące opowiadanie.

Podoba mi się kreacja głównego bohatera... Jest nieco schizofreniczny, ale nie popada to w przesadę i nadal zachowuje prawdziwość. Zaczyna coś mówić, ale nie kończy, bo przeskakuje na jakiś inny temat. Pojawia się dużo wulgaryzmów, a więc mamy do czynienia z osobą dość ekstrawertyczną i rozgniewaną. Swoją potrzebę bliskości ukrywa pod maską obojętności. Nie chce być utrapieniem dla innych i nie chce gadać o swojej chorobie (ba! Nawet jej nie nazywa!), a jednocześnie nie chce brać odpowiedzialności za swoje czyny (epizod z kotem i stłuczoną szklanką). I mogłabym się nadal rozpisywać nad nim i jego charakterem, bo (jak na razie, przynajmniej) doskonale udało ci się zbudować portret psychologiczny postaci.

Czekam na więcej. :D
Obrazek
Avatar użytkownika
Dream Slayer
Renesansowy Obieżyświat
Renesansowy Obieżyświat
 
Posty: 95
Dołączył(a): 29 cze 2010, 13:41
Lokalizacja: Jotunheim

Re: [NZ] Dzień pierwszy, czasu mojego

Postprzez Wolfiak » 14 gru 2011, 03:24

Nie mogę spać. Nigdy jeszcze tak bardzo nie mogłem. Siedziałem dziś pół
godziny z pustym opakowaniem środków nasennych i czekałem na cud.

Powoli do mnie dotarło. I teraz chciałbym w słowa przelać ból, dla własnej zachcianki
ale już nie potrafię. Dotarło do mnie wszystko. I pustka i rzeczywistość z tym związana.
Nie jestem wystarczająco silny i mam dosyć udawania, że jest inaczej.
Dziesięć pieprzonych razy mi się nie udało zabić. Jakie to żałosne. Nie wiem czego już się doszukiwać
w tym błazeńskim pechu.
Tam nie ma mnie.
Mnie nie ma już nigdzie.

Wszyscy dorośli,
a ja zostałem sam
z moimi popsutymi
zabawkami.

Nikt już nie weźmie mnie za rękę.

Znowu uciekam w krew i w blizny, w muzykę, w historię.
Uciekam byle dalej od ludzi,
których i tak już praktycznie nie ma.

A jednocześnie są bliżej niż kiedykolwiek wcześniej byli.
I są bardziej prawdziwi.

Ale to wciąż nie dla mnie.

Co ze mnie zostało, w tej pustce, owiniętej ciałem?
Co zostało, a co uciekło - a gdzie teraz
jest?

Po prostu bardzo mi smutno. Tak bardzo, że mam ochotę wylać morze łez.
Ale boję się, że skończę jak Alicja.


Biedny, mały Wilczek, został zupełnie sam.
no one knows why?
Mam wrażenie, że nie jestem sam, że dzielę się tym ciałem z kimś jeszcze.
Kimś kto bardzo nie chce tu być.

I nie ma już zaczynania od nowa,
nie ma nawet chęci.

Zastanawiam się jak bardzo jeszcze muszę się skrzywdzić,
żeby poczuć;
i czy jest jeszcze ktoś, kto mógłby mi pomóc.

Nawet
nawet bym poprosił;

06.12.2011r
zupełnie nie ma znaczenia


__________________________________

Tydzień, tydzień, tydzień. 4? No, może 5
godzin snu.
Nie mogę sobie uświadomić,
że za tydzień grudzień
i znowu będzie zima
nawet jeśli to różnica kilku
miesięcy
to będzie zima
i będę próbował przypomnieć sobie wszystko
od nowa
i od nowa
i od nowa

I nie wiem po co.

Puste konstelacje uczuć
są poza moją głową

mam wspomnienia
żywsze niżeli były w rzeczywistości

mam w sobie taką pustkę
i chaos
i zamęt
i ciszę
że nie wiem
jak ludzka jednostka
może to znieść

ale przecież mi całkiem dobrze
jest tak dobrze
jak jeszcze nigdy nie było

tylko, że
to nie mój świat
chyba?

Nie wiem jeszcze, co postanowić.


__________________________________

Tak jakby ostatnie dni przechodziły obok mnie. A nawet i przeze mnie, jak duszki z kreskówek, przez które przenika wszystko. Czas przeznaczony na szkołę w większości spędzony u pielęgniarki, lub na tułaczkach po łazienkach i zmuszania się do wymiotów. Jak na złość, akurat wtedy, nie potrafiłem.

Uśmiecham się leciutko, widząc jak udaje się innym
już nie boli, gdy nie udaje się mi
kiedy nie potrafię tak ja reszta,
już nie boli.

Przerażająca jest ta obojętność, w której znowu się zatraciłem.
Tym razem chyba na dobre.

Absurdalne pomysły przychodzą mi do głowy,
byle tylko nadać temu wszystkiemu jakiś sens.

Sprawdzam własną wytrzymałość, sprawdzam próg bólu.
Dwa pierwsze, małe cele.
Sobota, czwarty dzień bez snu. Jeszcze tylko trzy.
Zastanawiam się też i muszę o tym poczytać, jak
to jest z wycinaniem skóry.
Zatrważa mnie mój własny brak wiedzy.

Czas ostatecznie pogodzić się ze światem.
I przestać ganiać za innymi ludźmi.
Czas wziąć się za leczenie, czas wybrać
ubranie na jutrzejszą wizytę u psychiatry.

Już mi nikt nie pomaga, tak jak chciałem,
zająć się wszystkim sam.
Poradzę sobie, poradzę.
Chociaż uporczywy szum w głowie mówi mi
kompletnie, co innego.

__________________________________

2010-2011 Time Waits For No One
poo, poo, poo, peedee, dee, pah pah.
Wolfiak
Nawiedzony Romantyk
Nawiedzony Romantyk
 
Posty: 54
Dołączył(a): 19 sie 2009, 11:18
Lokalizacja: finding neverwhere

Re: [NZ] Dzień pierwszy, czasu mojego

Postprzez Rigeric » 14 cze 2012, 19:38

Przepraszam, ale opowiadanie nie trafia do mnie zbytnio, ma niejasną fabułę, składającą się z urywków, wrażeń, chaotyczności. Osobiście nie lubię takiego rozbabrania w treści, bo znacznie zakłóca odbiór i sprawia, że tekst staje się nudny.

Motyw choroby ok, rozumiem, że bohater dowiedział się, że umrze albo coś podobnego, z tym zapominaniem to mi się Alzheimer jedynie kojarzy. Do tego ma jeszcze chorobę psychiczną? Hmm... Zresztą właśnie to urywanie wątków świadczy, że jest niespełna rozumu, nie może skupić się na jednym elemencie. Jeśli o to chodziło, to akurat dobrze, że tak jest, mimo, że Rigerikowi nie pasuje :).

O Filipie nie wiem, co sądzić. Jest dobrym przyjacielem, który kocha jak przyjaciel? Czy może... inaczej? Hmm... Dużo nieścisłości. Kim jest Alicja? W przyszłych odcinkach będzie coś o tym? Czy też jest to "Ona", o której bohater wspominał? Ukochana? A może... Alicja z... krainy czarów?

Nie trafia do mnie tekst, choć tę rozpacz bohatera w pewien swoisty sposób rozumiem i przyznaję mu rację... to odrzucenie i zamknięcie się na ludzi.

Pisz dalej, choć chciałbym Cię zobaczyć w innym gatunku, a może w poezji? :)

Rigeric
Oś czasu dla ciała poety zmierza nieubłaganie w prawo, oś czasu dla jego duszy biegnie tylko w dół lub w górę, lecz wiecznie jest młoda...

Poezja nie jest dla poetów.
Poezja jest dla adresatów...
Avatar użytkownika
Rigeric
Antyczny Władca Czasu
Antyczny Władca Czasu
 
Posty: 122
Dołączył(a): 11 cze 2012, 13:53
Lokalizacja: Rzeszów ;).

Re: [NZ] Dzień pierwszy, czasu mojego

Postprzez Wolfiak » 22 lip 2012, 15:46

Rigeric napisał(a):Przepraszam, ale opowiadanie nie trafia do mnie zbytnio, ma niejasną fabułę, składającą się z urywków, wrażeń, chaotyczności.


To nigdy nie miało wyglądać inaczej, ale rozumiem. Nie planuję nawet skończyć, czysty eksperyment. Chciałem wszystkie te słowa zabarwić na kształt wspomnień schizofrenika.
poo, poo, poo, peedee, dee, pah pah.
Wolfiak
Nawiedzony Romantyk
Nawiedzony Romantyk
 
Posty: 54
Dołączył(a): 19 sie 2009, 11:18
Lokalizacja: finding neverwhere


Powrót do Opowiadania

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron