[M] Pałac umysłu

Wasza twórczość.

Moderatorzy: Matylda, sile

Pałac umysłu

Postprzez Dream Slayer » 03 sie 2012, 21:39

Nie, nie sherlockowy fanfik.
Autor: Ja
Beta: Co to jest beta? XD
Gatunek: Nieznany

WERSJA POPRAWIONA W KOMENTARZU PONIŻEJ.


Odkąd pamiętam moim ulubionym miejscem na świecie był mój własny Pałac. Nie, nie mój dom. Nie podwórko, gdzie bawili się moi koledzy. Nie szkoła, nie sale warsztatowe ani nie Labiryntian Internetu.

W moim Pałacu panuje mój własny porządek. Parter i pierwsze piętro zajmują Nauki Ścisłe. Kolejne dwa piętra to Nauki Humanistyczne i Sztuka, ale zajmują wyższe piętra nie dla tego, że są ważniejsze, ale dlatego, że Nauki Ścisłe są mi bliższe, a to co kocham najbardziej wolę mieć w zasięgu ręki.

Jak wiadomo, każdy pałac ma swoje sale. Moje ulubione to Sala Matematyczna oraz Astronomiczna. Często odwiedzam też Fizyczną. Najrzadziej z nich używana to Sala Chemiczna i ta również jest najmniej zagospodarowana.

Z Wyższych Pięter najczęściej uczęszczanym miejscem jest Biblioteka. Tu właśnie w gablotkach umieszczone są wszystkie przeczytane przeze mnie dzieła oraz sporządzany jest wykaz przyszłych lektur oraz cytatów, które później są przenoszone do Sali Cytatów i Wiedzy Literackiej.

Pracownia Artystyczna to miejsce, gdzie zaszywam się, kiedy mi się nudzi lub wtedy, gdy gonią mnie terminy, sprawdziany i stres staje się nie do wytrzymania. Nie powstają tu wielkie dzieła, o, nie? To miejsce, gdzie szlifuję detal, by osiągnąć jakieś pojęcie Doskonałości.

Często patrząc na dzieła innych ludzi można łatwo stwierdzić jak wyglądają ich Pałace. Można nawet do nich wejść. Zawsze zazdrościłem ludziom, w których panował wesoły nieład a ściany zaskakiwały feerią barw.

Mój Pałac taki nie jest. Jest wykuty z białego marmuru ? zimnego i nie dającego się tak łatwo zmienić. Rzeczy, które są mi w danej chwili potrzebne zwykle leżą w na niższych półkach gablotek, tak by mieć łatwy dostęp, potem są przenoszone na wyższe półki. Na średnich półkach leży to, co mnie najbardziej interesuje i te zwykle są najbardziej zapełnione.

Większość ludzi nie lubi piwnic. Szczególnie tych w starych budynkach. Dlaczego? Bo są ciemne i zimne. Mieszkają w nich różne straszne i obrzydliwe stworzenia. Czasem nawet duchy.

Mój Pałac również posiada Piwnicę. Znajduje się głęboko, głęboko pod Świadomością na granicy Podświadomości. Bardzo rzadko tam schodzę. Zwykle jest szczelnie zamknięta, a jej wejście zamaskowane, aby nie wszedł tam żaden nieproszony gość.

Pomimo wszelkich zabezpieczeń, czasem w nocy, któryś z Potworów wydostaje się. Wtedy cienie przybierają przerażające kształty, a czas spowalnia swój bieg. Światło gaśnie i zaczyna się groteskowy teatr, w którym jestem głównym aktorem wbrew swojej woli. Odgrywam po raz kolejny swoją rolę we ?Wspomnieniach? i ?Tym, co się mogło zdarzyć?. Wracają też do mnie moje stare trupy aktorskie ? szydzą ze mnie i zapędzają do ?Tańca Umarłych?. A ja gram i tańczę, i płaczę, a żadne z narzędzi z Nauk ścisłych, Humanistycznych i Sztuki nie są w stanie mi pomóc.

Mój Pałac jest ogromny, może nawet nieskończony. Niestety, proporcjonalnie do niego rośnie też rozmiar Piwnicy i potworów, które ścigają mnie noc w noc, rozdrapując stare rany i śmiejąc się do rozpuku.

Każdy Pałac ma swoje piękno i swoje bogactwo, ale ma też swoją historię i swoje...

Potwory.
Ostatnio edytowano 05 sie 2012, 18:49 przez Dream Slayer, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
Avatar użytkownika
Dream Slayer
Renesansowy Obieżyświat
Renesansowy Obieżyświat
 
Posty: 95
Dołączył(a): 29 cze 2010, 13:41
Lokalizacja: Jotunheim

Re: Pałac umysłu

Postprzez Wolfiak » 04 sie 2012, 03:46

Pomysł był kapitalny.

Z względów estetycznych, myślę, że lepszy byłby ciągły tekst. Bez tych akapitów, eneterów, czy coś. Chociaż może to tylko mi lepiej się wtedy czyta, kiedy opis, jest taki spójny. A tutaj jest śliczny opis, a przecież ja je zwykle pomijam (cii) -- jednak! końcówka

ugh

Odnoszę wrażenie, że zabrakło ci pomysłu; powtórzenie, pełny napięcia wielokropek... - jakby tekst był urwany, ale kończony pośpiesznie; a tego chyba nie rozumiem.
Nie zmienia to faktu, że ten zlepek słów skradł moje serce, naprawdę. Dlatego tak ci się dziwnie narzucę z sugestią
może jeszcze raz go sobie na spokojnie przeczytaj, zastanów się i ustal czy na pewno ma tak wyglądać.
Szkoda mi, bo pomysły zawsze cenię bardziej niż wykonanie i myślę, że można z tego zrobić naprawdę zgrabny, zapadający w pamięć tekst!
Ale -- teraz jeszcze taki nie jest.

Takie moje skromne zdanie. ?
poo, poo, poo, peedee, dee, pah pah.
Wolfiak
Nawiedzony Romantyk
Nawiedzony Romantyk
 
Posty: 54
Dołączył(a): 19 sie 2009, 11:18
Lokalizacja: finding neverwhere

Re: Pałac umysłu

Postprzez Dream Slayer » 04 sie 2012, 17:48

Kierując się Twoją sugestią, postanowiłam jeszcze nad tym tekstem popracować. Oto druga wersja, która mam nadzieję, że bardziej ci się spodoba:


Odkąd pamiętam moim ulubionym miejscem na świecie był mój własny Pałac. Nie, nie mój dom. Nie podwórko, gdzie bawili się moi koledzy. Nie szkoła, nie sale warsztatowe ani nie Labiryntian Internetu. Nigdy nie fascynowało mnie socjalizowanie się z innymi ludźmi; najbardziej ceniłem sobie samotność i możliwość zdobywania Wiedzy.
W moim Pałacu panuje mój własny porządek. Parter i pierwsze piętro zajmują Nauki Ścisłe. Kolejne dwa piętra to Nauki Humanistyczne i Sztuka, ale zajmują wyższe piętra nie dla tego, że są ważniejsze, a dlatego, iż Nauki Ścisłe są mi bliższe, a to co kocham najbardziej wolę mieć w zasięgu ręki. Jak wiadomo, każdy pałac ma swoje sale. Moje ulubione to Sala Matematyczna oraz Astronomiczna oraz Biologii Człowieka. Często odwiedzam też Fizyczną. Najrzadziej z nich używana to Sala Chemiczna i ta również jest najmniej zagospodarowana. Z Wyższych Pięter najczęściej uczęszczanym miejscem jest Biblioteka. Tu właśnie w gablotkach umieszczone są wszystkie przeczytane przeze mnie dzieła oraz sporządzany jest wykaz przyszłych lektur oraz cytatów, które później są przenoszone do Sali Cytatów i Wiedzy Literackiej. Pracownia Artystyczna to miejsce, gdzie zaszywam się, kiedy mi się nudzi lub wtedy, gdy gonią mnie terminy, sprawdziany a stres staje się nie do wytrzymania. Nie powstają tu wielkie dzieła, o, nie. To miejsce, gdzie szlifuję detal, by osiągnąć jakieś pojęcie Doskonałości, która zasiada na tronie w Sali Zwycięstw obok swojej siostry Wiedzy.
Często patrząc na dzieła innych ludzi można łatwo stwierdzić jak wyglądają ich Pałace. Można nawet do nich wejść. Zawsze zazdrościłem ludziom, w których panował wesoły nieład i którymi rządziły radosne barwy. Mój Pałac taki nie jest. Jest wykuty z białego marmuru ? zimnego i niezmiennego. Rzeczy, które są mi w danej chwili potrzebne zwykle leżą w na niższych półkach gablotek, tak by mieć łatwy dostęp. Potem są przenoszone na wyższe półki. Na średnich półkach leży to, co mnie najbardziej interesuje i te zwykle są najbardziej zapełnione.
Większość ludzi nie lubi piwnic. Szczególnie tych w starych budynkach. Dlaczego? Bo są ciemne i zimne. Mieszkają w nich różne straszne i obrzydliwe stworzenia. Czasem nawet duchy. Mój Pałac również posiada Piwnicę. Znajduje się głęboko, głęboko pod Świadomością na granicy Podświadomości. Bardzo rzadko tam schodzę. Zwykle jest szczelnie zamknięta, a jej wejście zamaskowane, aby nie wszedł tam żaden nieproszony gość. Jednakże pomimo wszelkich zabezpieczeń, czasem w nocy, któryś z Potworów wydostaje się. Wtedy cienie przybierają przerażające kształty, a czas spowalnia swój bieg. Światło gaśnie i zaczyna się groteskowy teatr, w którym jestem głównym aktorem wbrew swojej woli. Odgrywam po raz kolejny swoją rolę we ?Wspomnieniach? i ?Tym, co się mogło zdarzyć?. Wracają też do mnie moje stare trupy aktorskie ? szydzą ze mnie i zapędzają do ?Tańca Umarłych?. A ja gram i tańczę, i płaczę, a żadne z narzędzi z Nauk ścisłych, Humanistycznych i Sztuki nie są w stanie mi pomóc.
Tak samo jest i tej nocy. Lampka nocna już dawno została zgaszona. Moje serce wali jak młotem, krew buzuje dziko w moich żyłach a Myśli pędzą po Korytarzach Pałacu. Dookoła panuje martwa cisza, ale w mojej głowie jest głośno, jest wrzawa i chaos. Nagle widzę ich ? Architektów Pałacu. Ona stoi cicho obok Niego. On lustruje mnie przerażającym spojrzeniem. Nie mogę się ruszyć, wydać z siebie jakiegokolwiek dźwięku czy choćby oddychać. Wszystko zamiera nagle i wtedy On się odzywa.
?Mam nadzieję, że jego brat będzie lepszy niż on, bo to to jest?? nie kończy zdania. Było ono skierowane do jednego z Duchów. Jednego z tych przyjaznych Duchów. Tamten jednak nic na to nie odpowiada. Po raz kolejny patrzy na mnie zaskoczony, ale milczy. Boże, dlaczego on milczy! Niech mu powie, że nie jestem zły! Błagam! Niech powie! Milczenie jest wyrazem zgody, a przecież on się z tym nie zgadza!
Scena się zmienia i jestem na Podwórku. Rozglądam się dookoła. Jest lato. Ciepły wiatr mierzwi moje włosy, a słońce jaśnieje ze wszystkich sił. Słyszę kroki i spoglądam w stronę, z której dobiega ich dźwięk. Zmierza do mnie jeden z Duchów ? jest dużo wyższa ode mnie. Nagle się orientuję, że mam dziesięć lat. Ona piętnaście. Jestem zablokowany między Nią, a drabinkami. Trzyma w rękach cegłówkę. Jej oczy są zimne. Mówi, żebym się nie bał. Że mam nie uciekać. Pozostałe Duchy przyglądają się ? nikt nie reaguje. Nikt nie pomaga. A Ona jest już tak blisko! Unosi cegłówkę wysoko do góry. Zaciskam mocno powieki, czekając na ból, który jednak nie nadchodzi. Otwieram oczy i nagle znajduję się w domu. Mam osiem lat i za dwa miesiące pójdę do Pierwszej Komunii Świętej. Leżę na łóżku. Jest noc, a Architektka krzyczy. Dlaczego Ona krzyczy? Spoglądam na nią i widzę, że krzyczy na mnie. Ale ja przecież spałem. Co mogłem Jej zrobić, kiedy spałem? Jest ubrana do wyjścia, jej dłoń zaciska się mocno na paczce papierosów.
?Zabiję cię! Słyszysz?! Zabiję!? wrzeszczy, a ja jestem sparaliżowany ze strachu. Architekt siedzi obok i nic nie mówi. Ogląda telewizję, jak gdyby nic się nie działo. Patrzę Jej w oczy. Ona nagle wybiega, a scena znów się zmienia.
?Jesteś brzydki. Żadna dziewczyna się z tobą nie umówi. Jesteś żałosny. Jesteś głupi, głupi, głupi! Tak głupi, że aż żal patrzeć na ciebie. Nikt cię tutaj nie lubi. Jesteś, bo musisz być, a nie dlatego, że jesteś nam potrzebny.? Śpiewają Duchy. Tańczą dookoła mnie, a ja siedzę skulony w środku ich kółka graniastego. Czczą moje porażki i niepowodzenia. Wyzywają, biją, opluwają, dokładnie tak jak kiedyś. A ja znów nie mogę nic na to poradzić.
?Długo jeszcze będziesz się tak męczyć? Po co? Przecież jest takie proste rozwiązanie?? odzywa się znajomy, obcy głos. Stoi przede mną mężczyzna. Jego oczy są czarne i puste, a na ustach tańczy rozbawiony uśmiech. Nagle orientuję się, że mam w rękach pistolet. Jest zaskakująco ciężki i zimny, i twardy. Zastanawiam się przez chwilę.
?Nie.? Odpowiadam tak samo, jak każdej nocy. Celuję lufę w jego głowę i strzelam, lecz on znika. Słyszę w uszach jego śmiech.
?Każdy może cię złamać? Nawet mrówka. Tak jesteś słaby. W końcu i ja cię złamię.? Mówi głosem Architekta. Wiem, że ma rację i to tylko kwestia czasu kiedy ostatni bastion mojego oporu upadnie pod ostrzałem wyzwisk i porażek.
Na dworze już świta. Wrony krzyczą za oknem. Jestem bardzo zmęczony, ale boję się zasnąć. W końcu jednak światła Pałacu gasną i otacza mnie bezimienny Sen.
Obrazek
Avatar użytkownika
Dream Slayer
Renesansowy Obieżyświat
Renesansowy Obieżyświat
 
Posty: 95
Dołączył(a): 29 cze 2010, 13:41
Lokalizacja: Jotunheim


Powrót do Opowiadania

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość