[M] Róże są czerwone

proza życia c:

Wasza twórczość.

Moderatorzy: Matylda, sile

Róże są czerwone

Postprzez Wolfiak » 09 wrz 2012, 14:00

Autor: Wolfiak
Beta: hahaha nigdy
Gatunek: nie mam pojęcia, w sumie
Rodzaj: -
G

Słowa towarzyszyły mi od początku. To one były ze mną gdy inni ludzie nie pamiętali o istnieniu jednostki oznaczonej moim imieniem. Były tuż obok, gdy wszystkie żyletki stawały się zbyt tępe. Kiedy łzy lały się z moich oczu, to słowa uspokajały histerię. Moje własne słowa, wypowiadane cicho w pustą przestrzeń. Czasem słowa miały znaczenie przekleństwa, słów prosto z rynsztoku. Ale to dobrze. Chciałem poznać masę słów. Więcej i więcej. Wszystkie słowa na świecie. Chciałem by zawsze były przy mnie, już na zawsze. By były obok, żebym zawsze mógł po nie sięgnąć. Słowa stały się swoistą obroną. Zacząłem nienawidzić gdy ktoś pożyczał moje słowa, zabierał je ode mnie, bo wtedy już nie czułem się bezpiecznie. Szybko zrozumiałem, że nie mam nic poza własnymi słowami i, że słowa innych to kłamstwa. Nie nauczyłem się kłamstw, bo potrzebowałem. Nauczyłem się tego od innych, w czasach, kiedy zupełnie nie było mi to wszystko potrzebne. Słowa innych raniły moje uszy, wydawały się wstrętne. Nie potrafili ich poprawnie wymawiać.

Kiedy byłem jeszcze mały postanowiłem zostać pisarzem.

Gdy trochę podrosłem, dostrzegłem jak nierealne to jest.

Wtedy przydały się kłamstwa, które wpychałem w siebie aż po odruchy wymiotne. Maskowałem je nadzieją albo wiarą w marzenia, więc wszyscy mówili jak mnie podziwiają.


Zakląłem odsuwając się od komputera. Oczy bolały i znów wszystko było bez sensu. Chciałem nawet skasować po raz setny to co zacząłem pisać, ale& może to piosenka płynąca z głośników, a może fakt, że zimna herbata nie jest najlepsza na pusty żołądek, spowodowały, ze wypadło mi to z głowy. I zamiast iść zwymiotować, wypiłem tylko kolejny łyk mdłej substancji.

Była dopiero 1.26 a mi już nie chciało się żyć. Dzień jak co dzień. Niedawno wstałem. Głowa bolała od takiej dawki snu, bo przecież byłem przyzwyczajony do trzech w porywach czterech godzin na kilka dób. Nie pamiętałem snu, może to i lepiej.

Wstałem prawie dwie godziny temu i już co najmniej sześć razy chciało mi się płakać.
poo, poo, poo, peedee, dee, pah pah.
Wolfiak
Nawiedzony Romantyk
Nawiedzony Romantyk
 
Posty: 54
Dołączył(a): 19 sie 2009, 11:18
Lokalizacja: finding neverwhere

Re: Róże są czerwone

Postprzez psota » 13 wrz 2012, 21:56

Jak czytam to i komentuję. Coraz bardziej lubię Twoje teksty - ogólnie mówiąc, ale ten nie przemawia do mnie w ogóle. Po pierwsze tytuł... Oderwany od tego, co jest w tekście. Ja wiem, że na pozór, pozór pozoru, że róże jakie są każdy wie, że czerwone - to takie jednoznaczne, ale przecież też herbaciane i różowe. Nazwijmy to Twoją metaforą, którą można odczytać na różny sposób. Zawsze wydaje się, że one są czerwone, jak zawsze wydaje się, że pisarz ma cudne i wielobarwne życie, a chyba chodziło Ci o to, by wskazać kontrast, przeciwstawność i rozdrapać ten niecny pozór. Całkiem przecież to niesprawiedliwe, że róże są "tylko" czerwone, bo nie są, prawda?

Nie mniej jednak nie kupuję w tej oprawie owej ckliwości. Zaczęło się bardzo ciekawie. Rozmyślania o słowach wzbudzają we mnie zastanowienie, jakąś refleksję i bardzo to lubię. Sama wiem jaką mają moc i to jest niesamowite. Ale ten patos, że gdy "wszystkie żyletki stawały się zbyt tępe", to mnie tak drażni i męczy, że aż boli. Ból jest głębszy - przynajmniej nie zawiera się w żyletce.

Podoba mi się natomiast fakt, że ów pisarz, czy też bohater ma w sobie element artysty. To wywyższenie się poprzez gardzenie słowami innych. I jednocześnie jego upadek, gdy sobie uświadamia, jak sam jest marny, a bycie pisarzem trudne i wielce skomplikowane. Jest w tym takie piękno i taka małość ludzka, a także zrozumienie humanistyczne.

Końcówka, która dla mnie jest dodatkowym czynnikiem psującym. Pisarz - już ten realny, który dramatyzuje - tak wiem artyści są kapryśni. Tworzysz go tak wyjątkowego, że aż mdło, jak z tą herbatą. I brak snu mnie nie wzrusza. Chociaż wydaje się, że ta praca wcale, a wcale go nie wciąga i nie porusza, a przede wszystkim nie daje satysfakcji, jest mdła i nudna? Doprowadzająca do płaczu? To tak w nawiązaniu do tego, co pisałam na początku, pokazuje, że róża nie jest "czerwona", bynajmniej nie "tylko". Pod tym kątem tekst niesie przesłanie.

Kwestie techniczne:
Moje własne słowa, wypowiadane cicho w pustą przestrzeń.

Przecinek jest zbędny. Nie musi niczego oddzielać.
Nie nauczyłem się kłamstw, bo potrzebowałem.

Chyba wcięło Ci "nie" przed potrzebowałem. Inaczej brzmi nielogicznie.
pisać, ale& może

Ten znaczek - powiedzmy mu: "żegnaj".
spowodowały, ze wypadło mi to z głowy.

Brakło kropeczki nad "z" w "że" [wypadło].

Weny
Psota

PS. Ciekawi mnie to dlaczego piszesz z perspektywy mężczyzny. Z czego to wynika? : )
psota
Administrator
Administrator
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 425
Dołączył(a): 11 lut 2008, 21:11
Lokalizacja: Stalowa Wola

Re: Róże są czerwone

Postprzez Rigeric » 05 paź 2012, 23:37

Podoba mi się ten tekst, naprawdę. Choć to kolejny z angstów, za którymi nie przepadam, to ten przynajmniej wybrzmiewa mi tak poetycko, jak lubię. Zwłaszcza to przejście jest cudne(ale od razu zaznaczam, że po "mały" ma być przecinek :)):

Kiedy byłem jeszcze mały postanowiłem zostać pisarzem.

Gdy trochę podrosłem, dostrzegłem jak nierealne to jest.


Nie czaję tego tytułu, ale jest taki liryczny i pewnie chodziło ci tutaj o takie plastyczne, podniosłe nawiązanie do pisarstwa. W końcu to jest zwyczajne zdanie: "Róże są czerwone", ale jednocześnie nie jest ono takie zwyczajne, jak się zdaje...
Kolejny raz Twoje opowiadanie jest takie psychiczne, ale akurat tutaj to pasuje. To pisanie autobiografii przez bohatera-amatora-pisarza fajne. Nagłe urwanie akcji i zakończenie. No właśnie - zakończenie. Ja wiem, że to angst i może tak ma być, ale nie trawię użalania się nad sobą. Sam miałem i nieraz jeszcze mam z tym poważny problem, ale jest o wiele lepiej. Narzekanie nic nie daje. Lepiej wziąć się do roboty, niż myśleć, jak to nie chce mi się żyć. Czyste rozmemłanie. Kreujesz facetów bardzo zniewieściałych. Mi też to się nieraz zdarza, ale jednak nie lubię tego. To jest takie niesmaczne. Może to brutalne, ale w końcu trzeba wziąć się w karby i dorosnąć. Ten bohater ma z tym widoczny problem, bo samobójstwo nic nie da, płakanie po 6 razy na minutę(celowy paradoks) również.
Opowiadanie jest cudne, ale ostatnie zdanie psuje ten efekt. W każdym razie to lepszy z Twoich tekstów. Dziękuję.

Rig.
Oś czasu dla ciała poety zmierza nieubłaganie w prawo, oś czasu dla jego duszy biegnie tylko w dół lub w górę, lecz wiecznie jest młoda...

Poezja nie jest dla poetów.
Poezja jest dla adresatów...
Avatar użytkownika
Rigeric
Antyczny Władca Czasu
Antyczny Władca Czasu
 
Posty: 122
Dołączył(a): 11 cze 2012, 13:53
Lokalizacja: Rzeszów ;).

Re: Róże są czerwone

Postprzez Wolfiak » 11 lis 2012, 22:24

Nie czaję tego tytułu, ale jest taki liryczny i pewnie chodziło ci tutaj o takie plastyczne, podniosłe nawiązanie do pisarstwa. W końcu to jest zwyczajne zdanie: "Róże są czerwone", ale jednocześnie nie jest ono takie zwyczajne, jak się zdaje...


Ładny pomysł. No i chciałem by tytuł był... oczywisty? Nie wiem jak to ująć. Mógłbym napisać Niebo jest niebieskie, ale tak nie zaczyna się żaden wierszyk,chyba. No i róże to motyw z mojej ulubionej książki.
poo, poo, poo, peedee, dee, pah pah.
Wolfiak
Nawiedzony Romantyk
Nawiedzony Romantyk
 
Posty: 54
Dołączył(a): 19 sie 2009, 11:18
Lokalizacja: finding neverwhere


Powrót do Opowiadania

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron