[NZ] Pustynne szczury

Wasza twórczość.

Moderatorzy: Matylda, sile

Pustynne szczury

Postprzez Satanachia. » 22 lut 2014, 23:07

    Beta: Pierwszą część przejrzała Heidi, kto się zatroszczy o resztę to jeszcze się okaże.
    Gatunek: Postapokalipsa, może najechać na thriller z kawałkami nadnaturali.
    Ostrzeżenia: Chwilowo brak, ale będą się pokazywać przed każdym rozdziałem wymagającym ich.
    N/A: Tekst powstaje poprzez sklecanie w jedno życzeń Naczelnego Odbiorcy, który ma ich milion na dzień i (znowu) jeździ po mnie czołgiem, żeby coś z nimi zrobić. Został natomiast wrzucony, ponieważ niemiłosiernie drażnią mnie NZ'tki, które sama gdzieś zawiesiłam, więc (zazwyczaj) zrobię wszystko, żeby je dokończyć.~ A ten muszę dokończyć, bo olewam go już od pół roku, jeśli nie dłużej. XD

    Można powiedzieć, że to moja metoda na walkę z leniem i niechcemisizmem.
    I z czołgiem. Głównie z czołgiem.

    Rozdziały będą krótkie, nawet bardzo krótkie, bo taki mam odgórny nakaz i postaram się go trzymać.~


Pustynne szczury



—  Aniele Boży, Stróżu mój... —  wypłynęło z moich ust jednostajnym szeptem. — Aniele Boży, Stróżu mój! — ponawiam już nieco pewniejszym tonem, próbując przypomnieć sobie dalsze słowa wyuczonej za młodu modlitwy. Nim zdążyłem kolejny raz powtórzyć pierwszy wers - z nadzieją, że, podobny do impulsu, pociągnie za sobą pozostałe - silne, kościste palce zacisnęły się na moim ramieniu na podobieństwo imadła.

Mój towarzysz pochylił się do mnie; w chwiejnym świetle gasnącej latarki błysnęły jego przekrwione oczy.

Wzmocnił uścisk wbijających się w moje ciało szponów i rzucił z pozoru obojętnie:
— Słyszą.
Natychmiast zamilkłem, owijając zmarznięte palce dookoła lufy karabinu.
Słyszą, słyszą, słyszą, odbijało się chaotycznie po mojej głowie.

Przygryzłem wnętrze policzka do krwi powstrzymując choć na chwilę zbliżającą się wielkimi krokami panikę.

Słyszą!

Aniele Boży, stróżu mój; owinąłem się ciaśniej tą lichą namiastką koca, którą wygrzebałem niedawno spod gruzów Fortu. Dżabir spojrzał na mnie wymownie, po czym podniósł wzrok w górę, na sklepienie jaskini; jego popękane, krwawiące usta poruszały się bezgłośnie w błagalnej modlitwie, którą nieświadomie zacząłem powtarzać. Przecież oboje gniliśmy w tej samej dziurze, więc nieważne, który bóg nas wysłucha. Ważne, by jakimś cudem nas stąd wyciągnął.
Obrazek

Nocnych zjaw głos w oddali gdzieś,
Słychać jak śmieją się, maszerują już.
Jestem tak bezsilny, by obudzić się
Koszmarne sny w ogniu topią mnie.
Avatar użytkownika
Satanachia.
Tłusty Aniołek Barokowy
Tłusty Aniołek Barokowy
 
Posty: 73
Dołączył(a): 08 gru 2011, 00:06

Re: Pustynne szczury

Postprzez sile » 26 mar 2014, 00:35

Trochę to za mało, żeby cokolwiek sensownego napisać. Będę śledzić, bo mnie zaciekawiło. I to chyba tyle na razie :)
Uczciwie przyznaję się, że pisanie sensownych komentarzy sprawia mi pewną trudność.

Nigdy nie kłócę się z głupcami. Najpierw ściągną mnie do swojego poziomu, a potem pokonają doświadczeniem.
sile
Średniowieczny Brudas
Średniowieczny Brudas
 
Posty: 108
Dołączył(a): 14 kwi 2009, 16:52

Re: Pustynne szczury

Postprzez Satanachia. » 07 lip 2014, 22:37

Z jaskiń wychodzimy tuż po mroku. Żaden z nas nie kłopocze się ukrywaniem swoich śladów — silny, całodzienny wiatr wymaże je z piasku już po kilku minutach, tego byliśmy pewni.

Dżabir idzie przodem; ściska w owiniętych szmatami palcach dwie impaktówki i gdybym nie wiedział, że nawet przy silnym uderzeniu nie kurczy palców, bałbym się bardziej, że to jego nieuwaga nas zabije, a nie roboty.

W pół drogi do Fortu, tuż nad nami przelatuje szary dron i tylko podwójne mignięcie świetlistego oka kamery, sprawia, że nie zakopujemy się panicznie w piasku.

Azrael zatacza nad nami dwa niewielkie kręgi i odbija na północny-wschód, czym daje nam do zrozumienia, że Fort nie jest teraz bezpieczny.

Dżabir klnie w swoim języku, a ja opieram się na karabinie, spoglądając tęsknie w kierunku, w którym zniknął Azrael.

Kto by pomyślał, że ten blaszak jako jedyny nie pozwoli się nadpisać? Ta mała, zwrotna cholera, którą "wyklepywaliśmy" z chłopakami niemal po każdej misji, bo jego czujniki przekłamywały raz o trzy, raz o osiem stopni i zawsze wpadał na jakąś skałę?
To było wręcz niepojęte, że uległy superkomputery Fortu, a ten mały piskorz wciąż oblatywał pustynię i nakierowywał spotkanych ludzi na nieprzejęte oazy, czy ostrzegał przed zagrożeniem.

— Musimy iść — chrypi mój towarzysz i bez dalszej zwłoki kieruje swe kroki w stronę niedalekich gór.

Ma rację. Musimy iść. Pozostawanie zbyt długo w jednym miejscu jest niebezpieczne.

Poprawiam zsuwającą się na oczy, zwiniętą w kształt turbanu koszulkę i powoli idę za nim, ściskając uspokajającą lufę karabinu.

— Szybciej — ponagla i nagle jego powolny krok przekształca się w całkiem szybki trucht, co sugeruje, że albo coś zauważył, albo wyczuł i nie bardzo wiem, co jest bardziej przerażające.

Przez chwilę jestem tak wystraszony, że mylę nogi i tylko podparcie kolbą ratuje mnie przed upadkiem. Dżabir nie zwalniając pada nagle na piasek, w pobliżu szczytu wydmy, a ja chcąc nie chcąc idę za jego przykładem. Ten przeklęty Arab ma o wiele lepsze wyczucie zagrożenia, o czym niejednokrotnie zdążyłem się już przekonać.

Powoli podczołgujemy się na garb wydmy, a jako że mój ubiór umożliwia mi lepsze zlanie się z piaskiem, wychylam się poza niego, by sprawdzić okolicę.

Dżabir jak zwykle się nie mylił — po dnie utworzonej z nawałów piasku dolinki, kręci się, niczym bezgłowy kurczak, uszkodzony Paladyn.

Robot drepce niemrawo w miejscu to prąc do przodu, to znów się cofając, ciągnąc za sobą nieużyteczną, niemal urwaną kończynę; nawet z tej odległości słyszę przenikliwy wizg uszkodzonych łożysk, które uniemożliwiają mu wdrapanie się na wydmę.

Powoli wycofuję się do Dżabira i gestami staram się przekazać mu co widziałem. Mężczyzna nie wygląda na zadowolonego i chwilę zajmuje mi zrozumienie dlaczego — Paladyni nie przemieszczają się pojedynczo.

Kurwa.

Osuwam się w dół zrezygnowany.

To znaczy, że gdzieś tutaj kręci się ich więcej, a my jak skończeni idioci sami się do nich zbliżyliśmy.

Kurwa.
Obrazek

Nocnych zjaw głos w oddali gdzieś,
Słychać jak śmieją się, maszerują już.
Jestem tak bezsilny, by obudzić się
Koszmarne sny w ogniu topią mnie.
Avatar użytkownika
Satanachia.
Tłusty Aniołek Barokowy
Tłusty Aniołek Barokowy
 
Posty: 73
Dołączył(a): 08 gru 2011, 00:06

Re: Pustynne szczury

Postprzez Tristan » 28 mar 2015, 23:47

Szkoda, że nie ma więcej. Miałam ochotę na coś takiego już od jakiegoś czasu.
Jest to jak na razie chwytliwa zajawka (dla osób zainteresowanych gatunkiem) lecz nic więcej.
Podoba mi się jednak że nie ma dość częstego błędu, który polega na tym, że na wstępie licytuje się przeszłość lub wady i zalety bohaterów. Jest tu płynne wejście w sytuację.
Mam nadzieje, że zobaczę kiedyś kontynuację.
T jak Tristan, T jak terrorysta
Tristan Zabójczy Terrorysta
Za tytuł serdecznie dziękuję Morwenie!
Słowo honoru, że zrobię wszystko by na niego zasłużyć.
Tristan
Administrator
Administrator
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 711
Dołączył(a): 11 lut 2008, 16:46
Lokalizacja: Warszawa


Powrót do Opowiadania

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron