Harry Potter i przeklętne dziecko - kwestie techniczne

O książkach, tematyce, historii, plotkach itp.

Harry Potter i przeklętne dziecko - kwestie techniczne

Postprzez Puchacz » 05 lis 2016, 18:41

UWAGA!!! Mogą pojawić się SPOILERY "Harry'ego Pottera i przeklętego dziecka"


Pozwoliłam sobie podzielić temat, który chcę omówić - naszego nowego Harry'ego Pottera - na dwa oddzielne posty: jeden dotyczy zagadnień technicznych, drugi samej fabuły.


„Harry Potter i przeklęte dziecko” część pierwsza i druga
na podstawie oryginalnej powieści J. K. Rowling, Johna Tiffany’ego i Jacka Thorne’a,

Autor sztuki: Jack Thorn


Wydawnictwo: Media Rodzina
Tłumaczenie: M. Hesko-Kołodzińska i Piotr Budkiewicz


1. To jest scenariusz?! Inny autor?!

Dla mnie nie było tajemnicą, iż to będzie scenariusz, zatem nie byłam zaskoczona, gdy przed zakupem książki przeczytałam, że J. K. Rowling nie jest autorką tego dzieła. Wydawało mi się to dość logiczne. Gdyby Rowling chciała coś napisać, wydałaby normalną książkę. Moje informacje sprowadzały się do jednego artykułu przeczytanego na wykładzie oraz do lektury okładki w sklepie – ale wiedziałam, co kupuję.
Jednakże podobno wiele osób dało się „nabrać” na reklamę w Empiku.
Takie żale wydają mi się nieco śmieszne. Na okładce jest napisane na złotym, rzucającym się w oczy tle: „pierwsze wydanie scenariusza”, dalej jest napisane „na podstawie oryginalnej opowieści J. K. Rowling…”,

Przeklęte dziecko nie udaje, że jest kontynuacją Harry’ego Pottera – ma zupełnie inny font, kompletnie inną grafikę… Uważam, że już sam wygląd książki powinien każdego naprowadzić do wniosku – to nie jest standardowa kontynuacja.

Z jednym zarzutem jednak mogę się zgodzić, dość nieczytelnie jest, że J. K. Rowling nie jest autorką tego scenariusza. Nieczytelne – to znaczy sądzę, że może to wywołać wątpliwości.

Oskarżanie Empiku o jakiś wyjątkowo podstępny marketing czy cokolwiek w tym stylu wydaje mi chybione, aczkolwiek współczuję osobom, które na wstępie zostały tak zaskoczone.

Odkąd napisałam powyższe słowa minęło kilka dni, w czasie których przeprowadziłam dość ciekawe rozmowy - jedna wydała mi się szczególnie istotna.
Rozmowa zaczęła się od tego, że A. zastrzegła, żebym jej nie zdradzała fabuły, bo nie miała czasu jeszcze przeczytać całego Przeklętego dziecka i jest w połowie. Po czym wspólnie wyśmiałyśmy kilka kwestii i… A. stwierdziła, że język jest zupełnie, zupełnie inny, całkowicie nie „harry’owaty”, zaczęłam więc opowiadać, że też się nad tym zastanawiałam.
Nie wiem, czy to kwestia tłumaczenia (inny zespół) czy po prostu autor nie chciał oddać stylu Rowling. Na co A. zrobiła minę w stylu: „wtf?!” – i uświadomiłam ją, że Rowling NIE JEST autorką „Harry’ego Pottera i przeklętego dziecka”. Wytknęłam oczywiście, że to jest NAPISANE na okładce.
A. jednak zbiła mnie z tropu: „nikt nie czyta okładek”.
Coś w tym jest. W dodatku nazwisko Rowling zdecydowanie się wyróżnia na okładce - a przez to także na plakatach.

Nigdy nie przejdzie mi przez gardło – czy klawiaturę – że Rowling zrobiła to dla kasy. Absolutnie w to nie wierzę! Ale sądzę, że popełniła pomyłkę, pozwalając użyć swojego nazwiska na okładce.
To faktycznie wprowadziło wiele osób w błąd – nawet jeżeli o taką omyłkę mogą winić tylko siebie. A po drugie… umieszczenie nazwiska na takim „dziele” trochę źle o niej świadczy.


2. Forma scenariusz

Forma bardzo... dziwna, pusta.
Założenie jednak było bardzo dobre. Osoby, które nie zobaczą spektaklu, mogą chociaż przeczytać scenariusz. Dziś wiem, że nie byłaby to wielka strata, ale jednak... może ciekawość nie dałaby mi spokoju?


3. Inny tłumacz

Wspomniałam o tym powyżej.
To akurat był problem. Czytając ten scenariusz wiedziałam, że tłumaczy go inna osoba – i od razu to sprawdziłam. Nie czytałam oryginału, więc nie wiem gdzie leży problem – po stronie autora sztuki czy tłumacza, ale na pewno to nie jest już „język Harry’ego Pottera”. Chciałabym napisać dokładniej, o co mi chodzi, ale w tej chwili nie mogę sobie przypomnieć żadnego przykładu. Wiem, że były takie momenty, w których mówiłam "Polkowski przełożyłby to inaczej".


4. Cena

Z przykrością stwierdzam, że to były zmarnowane pieniądze – i chyba pierwszy raz żałowałam, że wydałam na książkę AŻ tyle (a przecież kupujemy droższe!). Absolutnie nie mam zamiaru czytać tego drugi raz.


Co Wy na to?
Obrazek

Podążaj za białym królikiem.
Modzi widzą przez peleryny niewidki.


Pusia lubiła swój zielony balonik...!
Avatar użytkownika
Puchacz
Moderator
Moderator
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 841
Dołączył(a): 11 kwi 2009, 23:05

Powrót do Dyskusje ogólnoliterackie.

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość