[Z] Broken [Kuroshitsuji]

Moderator: sile

Re: [Z] Broken [Kuroshitsuji]

Postprzez Dream Slayer » 12 lis 2011, 17:39

Dziś nadszedł dzień zakończenia "Broken"... ale nie koniec opowiadania. ;) Postanowiłam uczynić go dylogią. Część druga nie ma jeszcze tytułu, ale najpewniej będzie to "Reborned".

Rozdział 14 - Życzenie


Ciel zbudził się, czując zarówno niepokój jak i bezpieczeństwo. Kim jest Mastema? Czego od niego chce? Dlaczego mu pomaga?

Pytania kłębiły się w jego głowie. Nie wiedział, komu powinien ufać. Wszyscy go zostawili lub zawiedli. Po raz kolejny został sam.

Jego rozmyślania przerwało ciche pukanie do drzwi. Nim zdążył odpowiedzieć, drzwi uchyliły się lekko i do pokoju weszła demonica.

Tym razem zamiast sukni miała na sobie białe kimono z krwistoczerwonym obi.

- Wstań. ? powiedziała cicho. W kącikach ust czaił się łagodny, choć nieco przerażający, uśmiech.

Młodzieniec wstał. Czuł, że nie powinien się jej przeciwstawiać. Czekał cierpliwie na ciąg dalszy.

- Włóż ubrania, które leżą na łóżku. ? rzekła.

I tym razem hrabia wykonał polecenie. Strój był bardzo elegancki. Był to czarny surdut pięknie zdobiony srebrną nicią i kunsztownie grawerowanymi srebrnymi guzikami. Komplet stanowiły do niego spodnie sięgające nad kolano. Do tego były podkolanówki oraz skórzane buty z wysoką cholewą na niskim obcasie. Najbardziej jednak zachwyciła go czarna, jedwabna koszula. Nawet gdy mieszkał w swojej posiadłości, nie posiadał równie znakomitego materiału w dłoniach. Był niezwykle lekki, miękki i delikatny, a jednocześnie czuł, że jest bardzo wytrzymały.

Włożył strój, nie mogąc powstrzymać niewielkiego uśmiechu na ustach. Czuł, jak jego z dawna zatracona duma powraca, razem ze wspomnieniami minionych dni.

Odwrócił się w stronę Mastemy, która przyglądała mu się z jeszcze szerszym i bardziej złowieszczym uśmiechem niż poprzednio.

- Wiem, że twój rodowy pierścień wiele dla ciebie znaczył. Jednakże, pozwoliłam sobie go przetopić na to? - w jej dłoniach zalśniła piękna, srebrna brosza z niebieskim kamieniem na środku. Demonica podeszła bliżej i przypięła mu ją do żabotu koszuli. ? Nie chcę, byś całkowicie rezygnował z tego, kim byłeś w przeszłości. Symbolem tego jest kamień w moim podarunku. Jednakże dziś odradzasz się jako nowa osoba, znakiem czego ma być przetopienie pierścienia w broszę.

- Dzię? - zaczął, lecz Mastema mu przerwała.

- Nie dziękuj. Powiedz mi, czego pragniesz?. Jakie jest największe życzenie hrabiego Ciela Phantomhive! ? zawołała. Tak dawno nie słyszał tego tytułu. Jego dźwięk rozpalił w nim dawno zapomniany żar?

- Zemsty. ? odrzekł, patrząc jej prosto w oczy.

- Ha, ha, ha!!! Jesteś fascynujący! Dużo bardziej fascynujący niż Eric pisał? ? powiedziała. Jej twarz zdobił przerażający, radosny, demoniczny uśmiech. ? Z przyjemnością spełnię twoje życzenie.

Przerażający ból przeszył ciało młodzieńca. Zgiął się wpół, po czym upadł na podłogę. Każda komórka jego ciała zdawała się płonąć. Z minuty na minutę ból stawał się coraz bardziej nie do zniesienia. Już zaczął myśleć, że to uczucie nigdy się nie skończy i już zawsze będzie się potęgować.

I nagle nie było już nic.

Ciel otworzył oczy. Jego ciało zdawało się być dziwnie lekkie. Oczy dostrzegały nawet włókna drewna belek, które podpierały sufit. Jego uszy słyszały najcichszy szmer w promieniu kilkuset metrów od domku.

- Co mi zrobiłaś? ? spytał, ale jego własny głos go zdziwił. Był bardziej mroczny, a jednocześnie łagodniejszy i melodyjny.

- Ja? Spełniłem twoje życzenie. Chciałeś zemsty. Teraz możesz jej dokonać własnymi rękami. Dokładnie tak, jak chciałeś ? odezwał się męski głos. Młody demon odwrócił głowę w stronę jego źródła.

Stał przed nim demon dziwnie podobny do Mastemy, a jednak był to mężczyzna. Phantomhive stał przez chwilę lekko zdziwiony.

- M-Mastema? ? spytał, nie kryjąc zaskoczenia.

Drugi demon zaśmiał się.

- Wolę byś zwracał się do mnie ?Lucyfer?. ? odrzekł.

- D-dobrze? - odrzekł po chwili. Nie wiedział, że demony mogą zmieniać płeć.

- Nie wszystkie. Każdy demon ma swój własny talent. Nauczę cię wszystkiego, co powinieneś wiedzieć. Postaramy się odkryć też twój talent, ale z tym to bywa różnie i czasem objawia się w najmniej oczekiwanych okolicznościach, więc nie mogę powiedzieć kiedy i czy w ogóle uda nam się go odkryć.

- Rozumiem.

Ciel czuł się dziwnie; jednocześnie potężny i dumny, a jednak Lucyfer wywoływał w nim lekki strach ? bałby się mu przeciwstawić.

?Mam nadzieję, że znów nie wkopałem się w jakąś kabałę.? ? pomyślał, spoglądając ukradkiem na demona.

Niestety, ten dzień zapoczątkował najgorszy rozdział jego życia.

***

?Pytam czy go kochasz?? ? te słowa wciąż i wciąż odbijały się echem w jego myślach.

?A może tak?? ? zastanawiał się, lecz ten pomysł wprawił go w osłupienie. ? ?Nie. To niemożliwe. Demony nie kochają. Nigdy i nikogo.?

Mimo to ciągle bił się z myślami. Gdzieś głęboko wiedział, że kocha Ciela, lecz postanowił zabić w sobie to uczucie. Zbędne, irytujące, wzbudzające słabość uczucie. Czuł się niemal obrzydzony sobą, iż jego serce zdobył człowiek. Mały, nędzny człowiek!

?Mam nadzieję, że gdy wreszcie go zabiję, to to wstrętne uczucie zniknie.? ? pomyślał, lecz w tym samym momencie wyobrażenie świata, w którym nie ma Ciela Phantomhive wydawało mu się czymś zupełnie irracjonalnym. ? ?Taki świat byłby strasznie? pusty. Na Lucyfera! O czym ja myślę? Zabiję to ludzkie szczenię i tyle. Albo inaczej ? znajdę i potem się zastanowię, co z nim zrobić. Tak. Tak będzie najlepiej.?

Były lokaj szedł przez śnieżne zaspy, które z kolei wydawały się na nim nie robić najmniejszego wrażenia. Umiał wyczuć, gdzie w obecnej chwili znajduje się jego niegdysiejszy panicz. Jednakże poczucie więzi zanikało.

Ciel umierał.

Pobiegł w stronę źródła wezwania. Jednak jego siła słabła z sekundy na sekundę, z minuty na minutę. Nagle ?sygnał? został zagłuszony, a to mogło znaczyć tylko
jedno?

?Jego były pan znalazł się w rękach demona.

Sebastian nie potrafił zlokalizować, gdzie jest młodzieniec. Czuł jedynie czy żyje.

Żył, i to go cieszyło.

?Pytanie tylko ile ten demon przytrzyma go przy życiu? Raczej niedługo. Muszę się spieszyć?? ? pomyślał i ruszył w kierunku, w którym szedł do tej pory.

***


- Jak korzystać ze swojej mocy? ? spytał Ciel poważnym tonem, chcąc ukryć tlący się w nim niepokój. Lucyfer uśmiechnął się lekko, nieco ironicznie.

- Zacznijmy od czegoś prostego; od wywołania twojej demonicznej formy. Wtedy dowiemy się mniej więcej jakie moce posiadasz. ? odrzekł tamten.

- Jak mam to zrobić? ? zapytał młody demon.

- Skup się na swojej sile. Poczuj, jak przepływa przez twoje żyły. Pozwól płynącej przez twoje ciało energii zawładnąć tobą zupełnie.

Phantomhive zamknął oczy. Nie myślał o nikim ani o niczym. Całą swoją uwagę skupił na tym dziwnym uczuciu potęgi. Czuł, jak się wzmaga ? czuł je w każdej komórce swego ciała. Jakby miało każdą tkankę rozsadzić i w to miejsce zbudować nową ? inną, lepszą, niezniszczalną. Tak, w tym momencie właśnie tak się czuł. Niezniszczalny.

Kiedy otworzył oczy, dostrzegł kolejne zmiany. Jego zmysły były wyostrzone jeszcze bardziej, co niemalże go irytowało. Nagle jego zmysłom ukazał się świat tak inny od tego, który znał, że wywoływało to u niego lekki ból głowy. Mimo to, czuł się potężniejszy niż kiedykolwiek wcześniej ? jakby samą myślą mógł zgnieść najtwardszy metal.

Dopiero po chwili zorientował się, że jest wyższy. Dużo wyższy. Cień na podłodze zaś sugerował jeszcze poważniejszą zmianę.

Odchylił lekko głowę do tyłu i okazało się, że cień nie kłamał. Ciel miał skrzydła. Były wielkie i czarne ? ciemniejsze od kruczych. Pióra jaśniały w bladym świetle świec. Były tak piękne, że Phantomhive nie mógł uwierzyć, iż otrzymał tak cudowny atrybut. Mógł tak stać kolejną godzinę, przypatrując się im z zachwytem. Z rozmyślań wyrwał go łagodny, śpiewny głos drugiego demona.

- Spróbuj zmiażdżyć to ? rzekł ubrany w biel mężczyzna, podając mu niezidentyfikowany, fioletowy kamień. Młody demon chwycił artefakt w dłonie i mocno ścisnął. Sprawiło mu to więcej kłopotu niż myślał, ale po kilku sekundach ze skały pozostał jedynie pył.

- Bardzo dobrze. Może nie aż tak jakbym sobie tego życzył, no ale jak na demona z tak drobną posturą jak twoja? Spróbuj teraz zniszczyć myślą? tamtą szafę ? rzekł Lucyfer, wskazując na drewniany mebel. Ciel spodziewał się, że to kolejny przedmiot ze świata demonów. Trening nie będzie tak łatwy, jak by sobie tego życzył.

- Jak mam to zrobić? ? spytał w końcu. Nie sądził, że telekineza jest możliwa. Mimo to, nie czuł się tym faktem jakoś szczególnie zaskoczony ? przeżył już
wystarczająco wiele dziwnych zjawisk w swoim życiu.

- Po prostu skup wzrok na danym przedmiocie i kieruj nań swoją energię.

Po raz kolejny uczynił, jak mu kazano. Tym razem jednak poszło mu zdecydowanie lepiej. Nim zdążył się dobrze skupić, mebel leżał roztrzaskany na podłodze.

Lucyfer zaśmiał się cicho.

- A więc masz potężny umysł. Nie jestem tym jednak zdziwiony, choć bardzo niewiele demonów posiada tak potężne możliwości parapsychiczne. Cieszy mnie niezmiernie, że na ciebie trafiłem. Teraz zacznie się prawdziwa zabawa?

Słowa upadłego anioła odbiły się echem od ścian pokoju. Ciel nie wiedział, co tamten miał na myśli. Nie był też pewien, czy chce wiedzieć. Jednak czy w chwili miał jakiś wybór? Nie. Już go dokonał i nie miał możliwości odwrotu.

Nagle jego uwagę przykuło lustro, mieszczące się w rogu pomieszczenia. Przypatrywał się początkowo ze zdziwieniem, potem z zachwytem, swojemu odbiciu. Wyglądał podobnie, jak wtedy, gdy był śmiertelnikiem, a jednak różnice były ogromne. Niebieskie oczy zastąpiły krwistoczerwone tęczówki, skóra stała się bielsza i gładsza. I te cudowne skrzydła? Zastanawiał się, czy będzie mógł wznieść się na nich w powietrze?

Przyglądał się sobie jeszcze chwilę. Świadomość własnej potęgi dawała mu niesłychaną radość. Myśl, że niedługo nauczy się swoimi mocami posługiwać, rekompensowała mu z nawiązką lata cierpienia.

Nie, nie był już hrabią Cielem Phantomhive.

Stał się demonem Cielem Phantomhive i czuł się z tego tytułu dużo bardziej dumny.

?Zabawa, powiadasz? Ha, ha, ha! Chętnie wezmę w niej udział?? ? pomyślał, uśmiechając się szeroko.

Nowy rozdział jego życia rozpoczął się na dobre?
Ostatnio edytowano 13 lis 2011, 17:11 przez Dream Slayer, łącznie edytowano 3 razy
Obrazek
Avatar użytkownika
Dream Slayer
Renesansowy Obieżyświat
Renesansowy Obieżyświat
 
Posty: 95
Dołączył(a): 29 cze 2010, 13:41
Lokalizacja: Jotunheim

Re: [Z] Broken [Kuroshitsuji]

Postprzez Morwena » 13 lis 2011, 15:26

Witam!
Nie sądziłam, że zrobisz z "Broken" serię, ale niewykluczone, że to dobre rozwiązanie. Może nawet bardzo dobre, jeśli dalej będziesz rozwijać warsztat.
Zgadzam się z Miko odnośnie wykreowanych przez Ciebie postaci. Są bardzo dobre i interesujące. Mają wiele wyróżniających je cech. Czasem wydaje mi się, że dla nich odpuszczasz sobie trochę tych starych. Tylko czasem nie zacznij sypać nowymi bohaterami jak z rękawa, bo od mnogości ich wyjątkowych zdolności zrobi się niedobrze. Teraz zdałam sobie sprawę, że tworzysz ciekawą i skomplikowaną postać, odkrywasz ją mniej lub bardziej stopniowo, a potem brutalnie uśmiercasz... :lol:

Zaskoczyłaś mnie Mastemą. No ale to w końcu demon, więc małe oszustwa i gra pozorów nie powinny dziwić. A jednak, kto by pomyślał, że Ciel pozna takie osobistości.
Lubię skrajności, dlatego tak samo jak dobre, alternatywne FF podobają mi się historie, które w pewnych szczegółach przypominają swoje pierwowzory. Mam na myśli to, że Ciel staje się demonem. U Ciebie to zapowiada coś nowego, ale w anime mi się to nie podobało. Stworzyłam sobie inną koncepcję Kuro i nie pasowało mi do niej takie rozwiązanie (to nawet nie rozwiązanie tylko faza po spożyciu nie do końca legalnych środków...).
W ostatnim rozdziale sporo namieszałaś. Sebastian wyskoczył z tą swoją wiwisekcją jak Filip z konopi (faza?). Szybciej bym pomyślała, że chce zabić chłopaka za to, że go przechytrzył. Zdecydowanie lepsze wrażenie zrobiły na mnie akapity o Cielu i Mastemie. A ten "najgorszy rozdział jego życia" obiecuje mi pokrętnie coś ciekawego. Mam mu wierzyć? Jeśli tak, to miłe złego początki...

Piszesz dość ciekawym stylem, ale często mieszasz wysoki z potocznym, jakbyś chciała zbliżyć swoją prozę jakością i językiem do poematów, a dialogi często do zwyczajnych podwórkowych wypowiedzi paczki kumpli. W dodatku mieszasz frazeologizmy. To tworzy dziwny dysonans, może w drugiej części warto popracować na małym wygładzeniem? Co ciekawe, nie czułam tych różnic tak bardzo w początkowych rozdziałach. To się zaczęło pod koniec.
Ładniejszy, odświętny język to przeważnie lepsze rozwiązanie, ale musi on znać swoje miejsce w szeregu. Ten brzydszy zresztą też. Mam nadzieję, że w drugiej części oszczędzisz mi czegoś takiego:
- Ha ha ha ha!!!... Jesteś fascynujący!
To Mastema, prawda? Z posągowej bogini (ee, z posągowego Lucka) robisz zatykającą się śmiechem dziewoję. I błędy: 1) albo wielokropek, albo wykrzykniki, albo "Blabla...!/...? - ale tylko w bardzo uzasadnionych przypadkach; poza tym lepiej jednak unikać sparowanych i potrojonych wykrzykników (znaków zapytania też); 2) kiedy powtarzamy wyrazy lub sylaby, rozdzielamy je przecinkiem "Ha, ha, ha!".
Nałożył strój
Nałożyć może sobie porcję sałatki. Językoznawcy twierdzą, że w przypadku ubrań najlepsze jest "włożyć".
Jeszcze jedna uwaga. Kiedy wklejasz coś dłuższego (jak "Broken"), pilnuj, żeby każdy rozdział był tak samo rozmieszczony graficznie. Jeśli między dialogami zostawiasz linijkę przerwy, zostawiaj wszędzie, jeśli nie, również stosuj to do wszystkich części. Widziałam, że parokrotnie się mijałaś. Zawsze lepiej się czyta coś o bardziej konsekwentnym rozmieszczeniu.

Mam nadzieję, że będziesz miała wystarczająco dużo czasu na tworzenie drugiej części. Szczerze mówiąc, jestem bardzo zainteresowana. Nie widzę w tym miejscu zakończenia (ale jestem coraz bardziej przekonana do tego rozdzielenia części), dlatego czekam na Twoje pomysły o tym "nowym życiu".
Weny!
M.
Kobieto, puchu marny, ty jesteś jak zdrowie...
Avatar użytkownika
Morwena
Moderator
Moderator
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 718
Dołączył(a): 29 cze 2009, 16:15

Re: [Z] Broken [Kuroshitsuji]

Postprzez Dream Slayer » 13 lis 2011, 17:19

Dzięki Ci, Morweno, za Twój komentarz, albowiem dodał mi sił bym zrobiła to, co miałam uczynić już dawno - czyli poprawić edycję w postach.

Wiem, że powinnam się trzymać jednego stylu edytowania, ale raz mi się wkleja tu tak, a raz inaczej. Z racji, że jestem człowiekiem niemiłosiernie leniwym, to zostawiam jak jest, by poprawić przy następnej okazji. (Tak, wiem. To jest straszne.)

Co do wielokropków, to w sumie nie wiedziałam, czy poprawna jest taka forma. Widząc, iż jest wiele osób piszących w ten sposób, uznałam, że chyba jest ok. Tak samo, jak w przypadku "nakładania" ubrań. Tłumaczyć się nie chcę - cieszę się, że w końcu wiem, jak jest poprawnie.

W kwestii mieszania stylów... Cóż... To chyba już u mnie choroba nieuleczalna. Staram się nad tym pracować, ale nieszczególnie mi to wychodzi. Nie sądziłam, że to rzuca się w oczy aż tak mocno. W związku z tym będę pracować jeszcze ciężej.
Obrazek
Avatar użytkownika
Dream Slayer
Renesansowy Obieżyświat
Renesansowy Obieżyświat
 
Posty: 95
Dołączył(a): 29 cze 2010, 13:41
Lokalizacja: Jotunheim

Poprzednia strona

Powrót do Slash

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron