Watashi no itami

Moderator: sile

Watashi no itami

Postprzez HrabiaPhantomhive75 » 11 sie 2017, 21:48

- Jestem przy tobie...  jestem – szeptał,  kiedy znów wylewałem hektolitry łez.

- Nie zostawiaj mnie – prosiłem.

- Nie zostawię – odpowiadał.

Ciekawiło mnie tylko, dlaczego to właśnie on przy mnie został?
Ktoś, kogo nigdy nie spodziewałbym się przy swoim boku.

Ktoś, kogo nienawidziłem.

Ktoś, kto chciał zadać mi śmiertelny cios.

Ktoś, kogo sam chciałem zabić.

Pomimo tego, że często go raniłem, słowami jak i czynami.

Pomimo tego wszystkiego, on wciąż trwał przy mnie i znosił mnie.

Siedział tu, na moim łóżku, tuląc mnie do siebie i uspokajając.

Nie byłem mu w żaden sposób oddany, nie miał nic w zamian.
A jednak tu był.
Moja psychika legła w gruzach, od zerwania kontraktu i odejścia Sebastiana.

Czy on w ogóle nadal się tak nazywa?

Moja dusza płakała, ciało odmawiało posłuszeństwa.

Dygotałem, wszędzie miałem dreszcze.

Zanosiłem się szlochem, nie mogąc zaczerpnąć powietrza .

- Shhh... Już dobrze, Ciel. Będę przy tobie – jego głos działał uspokajająco. Koił moje zszargane nerwy i przywracał rozum.

- Cicho już, przecież nie chcesz chyba znów dostać ataku?- szepnął mi prosto do ucha, owiewając je swoim ciepłym oddechem, tym samym wywołał na całym moim ciele gęsią skórkę.

Momentalnie przestałem płakać, chodź pojedyncze wapory wciąż wydobywały się z moich płuc i gardła.

Ostatnimi czasy, ze zdenerwowania , dość często zdarzały mi się duszności spowodowane astmą.
Nic dziwnego, skoro co chwila płakałem, a moje serce biło szybciej niż powinno.

Blond czupryna pochyliła się nade mną, a malinowe usta złożyły pocałunek na moim czole, po wcześniejszym odgarnięciu przez dłoń grzywki.

Ta bliskość chłopaka zdezorientowała mnie, jednak poczułem chęć jeszcze większego zmniejszenia odległości między nami.

Uniosłem twarz, by spojrzeć w jego błękitne jak tafla jeziora oczy.

Nie były tak wesołe, jak za każdym razem, gdy miał możliwość zbliżenia się do mnie.

Chytry uśmieszek także zniknął z jego oblicza.

- Alois...?- wypowiedziałem jego imię po raz pierwszy od dłuższego czasu, mając nadzieję, iż mój głos nie zdradzi panującego w moim umyśle bałaganu.

Z jednej strony bałem się tego, a z drugiej coś pchało mnie do tego , by tylko trochę unieść głowę i...

Zrobił to za mnie.

Pochylił twarz, a nasze wargi spotkały się na dłuższą chwilę, chodź dla mnie trwało to zdecydowanie za krótko.
Odwieczna walka w Mojej duszy zakończyła się i to on był jej zwycięzcą.

- Ciel, ja… - usłyszałem wahanie w tonie jego głosu, ale także nutkę czegoś, co brzmiało jak „proszę, daj mi więcej...”.

Spełniłem jego nieme życzenie i wpiłem się w jego wargi z całą namiętnością jaką posiadałem.

Przez chwilę nie wiedział co się dzieje, jednak po niej odwzajemnił pocałunek, lekko wplatając palce w moje włosy.
-Mmm...- wydobyłem z siebie, kiedy jego język powoli rozchylił moje wargi, wślizgując delikatnie do wnętrza ust .

Zmieniłem pozycję siadu, a moje kolano musnęło lekko jego krocze.
Usłyszałem ciche jęknięcie .
- Nie rób tak, Ciel...

Otworzyłem oczy i spojrzałem na niego, nie wiedząc co się dzieje.

Chłopak wydawał się całkowicie bezbronny, z grymasem na twarzy, jakby coś go bolało.

- Wszystko dobrze? - zapytałem, sam siebie tym zaskakując - Czego mam nie robić?

- tego… - powiedział spokojnie, lekko dotykając palcami przestrzeń pomiędzy moimi udami.
Przez moje ciało przeszło mrowienie, zatrzymując dopiero tam, gdzie blondyn trzymał dłoń.

- Ah..?
Zdziwiłem się, ponieważ moje ciało w tym momencie zareagowało.
Na spodniach pojawiło się wybrzuszenie, identyczne jakie miał on od samego początku.

Więc on tego nie miał zawsze, tylko stało się z nim to, co ze mną teraz?
Cokolwiek to było, wystraszyło mnie.

- Alois..? - zapytałem, lecz on zamiast odpowiadać, przyparł mnie do łóżka, znów całując.

Tym razem bardziej zachłannie i władczo, a ja tak naprawdę napawałem się tą chwilą, nie wiedząc w którym momencie się ona skończy.
- Ciel... Tak cholernie mnie podniecasz, wiesz? - wydyszał w moje usta.
Chciałem wiedzieć co to oznacza, jednak nie dał mi dojść do słowa.
Splatał nasze języki, równocześnie gładząc moje krocze, co mimo wszystko podobało mi się.

Zacząłem sam napierać na jego rękę, poruszając lekko biodrami.
Dopiero kiedy jego palce zaczęły powoli wsuwać się pod pasek moich spodni, mój wcześniej zaćmiony koszmarem umysł zaczął działać, a do mnie dotarł sens jego słów i czynów.

Zamarłem gwałtownie, co przykuło jego uwagę.

- Coś się stało?

- Alois, my nie możemy… - wyjąkałem pozbawiony wcześniej przez niego tchu.

- Czego? - jego dłonie błądziły po moim torsie, bardzo leniwie przekładając kolejne guziki przez dziurki, tym samym pozbawiając mnie jej po chwili.

Mimowolnie oddałem następny pocałunek, całkowicie zapominając o swoim wahaniu.

- Dasz radę, Ciel? - zapytał.

Nie wiedziałem o co mu chodzi.
Spojrzał na mnie i odsunął się lekko, rozpinając górę swego odzienia i także zrzucając na podłogę.

Przyglądałem się temu, jak wstaje i zsuwa spodnie ukazując się przede mną całkowicie nago.
Zaparło mi dech, a na policzki wpłynął obfity rumieniec.

Nie odwróciłem jednak wzroku.

Ukląkł przede mną i spojrzał w oczy , równocześnie gładząc kciukiem zaczerwienione miejsce.
- kocham twój rumieniec, Cielu Phantomhive. - uśmiechnął się do mnie.

Moj mózg pracował na najwyższych obrotach.

Już wiedziałem, do czego dążył.

Najdziwniejsze było to, iż ja także tego pragnąłem 

Nie odpowiadając mu, znów zatopiłem się w jego ustach, pozwalając zdjąć z siebie dół garderoby.

Teraz i ja byłem przed nim obnażony.
Ale nie czułem ani wstydu, ani irytacji.

Tak, jakby moje ciało już od dawna należało do niego.

- Boisz się, Ciel? - wyszeptał mi prosto do ucha, po czym polizał małżowinę, doprowadzając mnie tym praktycznie na skraj podniecenia.

- Nie… - prawie to wyjęczałem.

Nie było to do końca prawdą, a Hrabia Trancy nie był idiotą.

- Kłamiesz.

Spojrzałem mu w oczy i tym razem wyznałem całą prawdę, po raz pierwszy ukazując swój strach komukolwiek prócz mojego byłego lokaja.

- Boję się , Alois  – mój palec wskazujący zaczął wędrówkę od jednego krańca jego ust do drugiego - cholernie się boję, ale ufam ci.

- Kocham cię, Ciel – powiedział to tak cicho, że ledwie dotarło to do mnie.
Zanim sens tych słów do mnie dotarł, on położył się na mnie, jednocześnie przygniatając moje ciało.

- Co teraz? – zapytałem, nie będąc pewien jak powinno to wszystko wyglądać.

Czułem, że chce się do niego zbliżyć, być z nim jak się tylko da, stać się jednym. Ale niewiedza wciąż działała na moje ego rozpraszając to uczucie.

- Nie wiem, czy będziesz tego chciał… - tym razem to on się zawahał.

- Chcę – zapewniłem.

Nie musiałem długo go namawiać, spojrzał na swoje palce - wskazujący i serdeczny - po czym włożył mi je do ust.
Zdezorientowany spojrzałem na jego uśmiech.

- Musisz je pożądanie nawilżyć - powiedział chichocząc - nie chcę, żeby zbyt mocno cię bolało.
Mimo świadomości bólu o którym wspomniał, zassałem jego palce, śliniąc je jak najbardziej mogłem.

- Wystarczy... – wyciągnął je z moich ust i skierował w dół, po drodze zahaczając o moje sutki, co wywołało następną falę dreszczy.

Dyszałem, kiedy wsunął mokre palce między moje pośladki, a drugą rękę zacisnął na przyrodzeniu.
Zacisnąłem zęby.

Bardzo wolno, lecz z niemałą siłą poruszył dłoń odgarniając skórę z mojego penisa, po czym nałożył ją z powrotem naciągając całkowicie.

- Ahh... - zajęczałem.

Rozkosz rozeszła się po moim ciele, biodra same powędrowały w górę , a on uśmiechnął się.

- Chcesz więcej, Ciel... Mój Hrabio?

Jego ton wyrażał więcej niż wcześniej.
To nie była radość, ani smutek.

To był głos, przesycony czystym pożądaniem.

Pragnął mnie. Widziałem to cały czas.

- Odpowiedz! - zażądał, równocześnie wkładając we mnie jeden palec.
Zrobił to gwałtownie, więc jedyną odpowiedzią było syknięcie.

Wyjął więc go szybko, patrząc na mnie ze strachem.
- Ciel! Prze.. ja cię przepraszam! - krzyknął nagle, a z jego oczu pociekły łzy.

Czy on myślał, że zrobił mi tym krzywdę?

- Alois.. Tak. Chcę więcej.

Podniósł na mnie zapłakany wzrok.

- Daj mi więcej… - powtórzyłem, tym razem pewniej, obdarzając go uśmiechem jakiego jeszcze sam wcześniej nie znałem.

Jeszcze przez chwilę patrzył na mnie, po czym pochylił się, biorąc do ust mój członek i zasysając lekko.

- Ah...Ahhh...! - tylko te dźwięki wydobywały się z mojego gardła, kiedy jego język krążył wokół mego prącia.

Złapałem go odruchowo za włosy, wprawiając jego głowę w dość szybki ruch, a biodra wypychając w górę tak by coraz głębiej penetrować wnętrze jego ust.

Mimo tak głęboko wbijającego mu się w gardło penisa, on nie zaprzestał.
Wyjął tylko ze swoich włosów moją dłoń i zassał jeszcze bardziej.

- Uhm...Ahh...

Spojrzał mi w oczy.

Wyglądał w tym momencie... Pięknie.
Tak, wprost pięknie.

Idealnie.

Nie mogąc już znieść nadmiaru podniecenia odchyliłem głowę w tył, zaciskając zęby.

- Nie możesz teraz dojść... – Alois podniósł się wracając do całowania moich ust. Chciałem wyjęczeć, żeby nie przestawał, ale nie mogłem wydobyć z siebie żadnego dźwięku prócz kwilenia z przyjemności.

Dopiero po chwili udało mi się wycisnąć jakie kolwiek słowa, modląc się by zrozumiał.
- Alois... zrób... na dół...

Czy ten zestaw słów był zrozumiały?
Stanowczo bym zaprzeczył.

Natomiast chłopak wiedząc o co mi chodzi, wrócił do pieszczenia ustami mojego krocza, ale nie na długo.
Nie minęła chyba nawet dobra minuta, a podniósł w górę moje pośladki zanurzając język między nimi.
 
- Alois... Nie tam… - powiedziałem, ale nie powstrzymałem go.

Czułem na pośladkach jak się uśmiecha.
Ciepły język, wsuwający się w moje wnętrze, palce zaciskające się na nich rozchylając na boki.
- Ah...

Spjrzal na mnie, jakby pytał o zgodę.
Udzieliłem mu jej, kiwając głową z uśmiechem.

Tym razem nie zabolało, gdy wsunął we mnie palec.

Najpierw jeden, potem drugi, wyjął i włożył znów.

Jęknąłem, kiedy druga dłoń zacisnęła się na moim przyrodzeniu.
- Gotowy? - zapytał wciąż poruszając palcami, zaginając je, doprowadzając mnie tym samym do szaleństwa.

- T...Tak...Ah...

Wyjął je, i znów mnie pocałował.

Zalała mnie fala rozkoszy, ciepła - gorąca wręcz - na dole czułem coś ciepłego, mokrego i...

Zaczęło boleć.
Tak, jakby ktoś nagle zażyczył sobie rozerwać mnie od środka.
Krzyknąłem, wgryzając się w ramię chłopaka.
- Shhh...Zaraz przejdzie – wyszeptał gładząc mnie po włosach.

Po chwili trwania w bezruchu ból przeszedł , a Alois otarł z moich policzków łzy które nie wiem kiedy się tam znalazły.
Zaczął powoli się poruszać, przez moment nie wiedziałem co się dzieje, ale po nim zanurzył się głębiej, uderzając w moje wewnętrzne ścianki.

Fala przyjemności zalała moje ciało, osłupienie faktem wypełnienia minęło.
I chodź było to cholernie dziwne uczucie, rozkosz obezwładniła mnie, a jedyne do czego byłem w tej chwili zdolny to wbicie paznokci w skórę na jego plecach.

Jęknąłem przeciągle nie będąc pewien czy dobre jest to co on mi robi.

Czy mądre jest to, jak bezwiednie poruszałem biodrami chcąc wbić go w siebie jeszcze głębiej.
Nie zważając na nieprzyjemne ciągnięcia, kiedy się że mnie wynurzał i moje własne syczenie , przyciągałem go jak najbliżej się dało.

Dosłownie traciłem zmysły, gdy uderzał we mnie głęboko, w to jedno cudowne miejsce.
Wcisnąłem między nasze spocone ciała rękę, łapiąc odruchowo za penisa. Odsunął się lekko dając mi możliwość poruszenia nią, dając sobie podwójną rozkosz.

- Uh... – tym razem to Alois zaczął stękać, na twarzy miał czerwone rumieńce , a po czole spływały kropelki potu.
Czy ja też tak wyglądałem?

- Ah...! - czułem, że jestem już blisko.

Przyspieszył, wiedziałem że oboje zbliżamy się do końca.

Wystarczył tylko jeden, mały ruch dłonią i zatoczyłem się w ekstazie, wyginając się pod nim, wycinając paznokciami na jego plecach porządne pręgi.

- uh...aa..h... – doszedł.

Czułem, jak rozlewa się wewnątrz mnie, sprawił mi tym tak naprawdę ulgę tamując ból, ponieważ mimo wszystko jeszcze go lekko odczuwałem.

Opadł na mnie wychodząc i tuląc do siebie mocno. 
Jeszcze nigdy nie przeżyłem czegoś takiego.
Próbowałem wyrównać swój przyspieszony oddech, a kiedy w końcu mi się to udało, spojrzałem na blondyna.

Zasnął na mojej umazanej od mojego własnego nasienia klatce piersiowej.
Uśmiechnąłem się i przytuliłem go mocniej , sam chcąc jak najszybciej wznowić sen.

Nie żałowałem tego, co się wydarzyło.

- Ja też cię kocham, Hrabio Aloisie Trancy...

*******


Tak...Kocham Cię, Hrabio Aloisie Trancy.

#######

Ten oneshot dedykuję mojemu Aloisowi.

Kocham Cię ;*

Oczywiście reszcie grypy także... Dziś jest nas już o wiele więcej.

Alois.... Mój ukochany narzeczony.

Nel i Sofii - naszym ślicznym bliźniaczkom

Williamowi

Sebastianowi

Lady Nożyczki ;)

Sieglinde

Mojemu - już nie takiemu małemu synkowi - Nico

I -juz nie takiej małej córce- Lilith

Peterowi (tak, ten z cyrku )

Grell

Doll

Oraz mój dziadek...

UNDERTAKER




Niech ci gnoju będzie

Mojemu bratu też.

A na koniec
Moja beta
Była narzeczona

Elizabeth Midford

Dziękuję wam!!

Podpisano
Hrabia Ciel Phantomhive
Tak na prawdę, to nie śmierć jest najgorsza.
Jeśli chodzi o nią, wiesz co czeka, gra tylko jedną kartą.
Jednak życie, jest skąpane w mroku i zawiłe. Kart ma ich całą talię.
HrabiaPhantomhive75
 
Posty: 2
Dołączył(a): 04 lip 2017, 22:11

Powrót do Slash

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron