[NZ][NC-17] Zjednoczenie [Kuroshitsuji]

Moderator: sile

Re: [NZ][NC-17] Zjednoczenie [Kuroshitsuji]

Postprzez Morwena » 16 lut 2010, 20:00

Witaj, Al!
Po raz wtóry kajam się i przyznaję rację: tak, akcja jest tu ważna, "Zjednoczenie" bez niej nie byłoby tym "Zjednoczeniem". W rozdziale porównałaś Kronikarza do pająka podstępnie polującego w swojej sieci. Ja pociągnęłam to nieco dalej, porównując Kronikarza-pająka do jaskrawego wabika, sieć do akcji, a siebie do bezbronnej muszki - zupełnie niespodziewanie mała muszka zwabiona plamą koloru w ciemnym kącie pokoju wpadła w misternie tkaną, artystyczną sieć zdarzeń. Muszka jest teraz w samym ich środku, przed wybałuszonymi oczkami jak w kalejdoskopie migają jej demony, bramy, magia, podstęp, intryga, zazdrość, ciekawość...
Wir wydarzeń, którym zmyślnie oplatasz, subtelnie zaczął przypominać zagadkę detektywistyczną: jest "zbrodnia" pod postacią urokliwych zdjęć i małego polowania na demony, działa już "detektyw" w osobie Sebastiana, czyli "śledztwo" - będące próbą odkrycia przeciwnika - w toku. Oprócz tego detektyw ma już swoje kontakty - na tym miejscu sadowi się Kronikarz. Jest też "czynnik-motywujący-i-generator-problemów-w-jednym", Ciel.

Przedtem pisałam, że mogłam liznąć nieco pochodzenia magicznych istot, teraz przeniosło się to na same... odczucia, uczucia(?) demonów. Cały czas widziałam reakcje Sebastiana i Kronikarza na różne sytuacje - bardziej może reakcje Kronikarza (tak, znowu cudowny Kronikarz 8-) ), który prezentuje pełen ich wachlarz, i myśli Sebastiana (jakby zazdrosne?). Bardzo mnie cieszy, Aluś, że pana Kronikarza będzie więcej. Może być Ci potrzebne do baaardzo wielu wątków.
Znalazłam piękną perełkę:
Jedną z nich była Madame Red; zanim jeszcze czerwień zakwitła na jej jasnej skórze [...]
Podobnie jak Akira, jestem bardzo ciekawa, co wyniknie z propozycji Ciela; dwa demony pod jednym dachem (w tym jeden na stanowisku kamerdynera, a drugi jako gość...)... Z tego może wyniknąć jakaś grubsza sprawa. Bardzo interesuje mnie postać, która pojawiła się na końcu, dziwne by było, gdyby nie interesowała. Po takim wejściu...

Od strony technicznej: nie zauważyłam w tym rozdziale nadmiernie szalejącej przecinkologii, która jest Twoją plagą, Al (zahaczam także o inne opowiadania), a to pluuus. Pojawiło się natomiast coś, z czym jest przeważnie problem:
Szybko minęli kilkanaście drzwi
Błagam, KILKANAŚCIORO drzwi...
Pozdrawiam i czekam na dziesiątkę!
M.
Kobieto, puchu marny, ty jesteś jak zdrowie...
Avatar użytkownika
Morwena
Moderator
Moderator
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 718
Dołączył(a): 29 cze 2009, 16:15

Re: [NZ][NC-17] Zjednoczenie [Kuroshitsuji]

Postprzez Al » 04 mar 2010, 22:54

Dla Morweny, za te wszystkie komentarze.
I dla wszystkich, którzy wiedzą, że autor lubi być karmiony opiniami, i gdy zna zdanie czytelników pracuje mu się o wiele lżej.

Co do Kronikarza - to ma on trochę więcej wspólnego z pająkami. Ale.. to będzie zaznaczone bardziej gdzieś w okolicach 12tego rozdziału. Czyli, mam nadzieję, już wkrótce. ;)
Staram się mojego demona wprowadzać powolutku, ale nie ukrywam, że pełnić będzie z ZJ dużą rolę. Jak i stojące w drzwiach... coś. Coś-ia/Coś-i lubić nie trzeba, postać bywa irytująca... czasami. :) Ale jej istnienie jest konieczne... i dla opowiadania w ogóle, i dla akcji.

Akiro - postaram się wybrnąć tak, by nie był on ani częścią trójkątu, ani katalizatorem, chociaż, opcja "katalizatora" jest już bardziej prawdopodobna. Myślę jednak, że będzie raczej czynnikiem mieszającym :D

Ten rozdział jest naprawdę długi, ponad 7 stron w wordzie (gdy standardowo, średnie miały około 3,75-4,2 strony). Mam nadzieję, że długość nie podziała odstraszająco.

- - - - -



Rozdział X


Demoniczne Dziecko i Zirytowany Kamerdyner





Powóz kołysał się lekko na nierównej drodze, co chwilę wyrywając młodego hrabiego z półsnu. Słońce już dawno wstało, prześwitując nawet przez grube zasłony. Sebastian spokojnie obywał się bez snu, Ciel nie zamierzał jednak rezygnować z odpoczynku ? wiedział, że będzie mógł pozwolić sobie na chwilę relaksu, podczas gdy lokaj przyszykuje posiadłość na wizytę gości.
Początkowo zapraszając Kronikarza chciał jedynie lekko dokuczyć Sebastianowi, bo czyż lokaj rodziny Phantomhive nie był w stanie poradzić sobie z każdym problemem?
Wiedza demona także nie pozostawała bez znaczenia ? naprawdę chciał móc ją pozyskać.
Dopiero teraz zaczynał jednak pojmować, że to, co zaprosił, nie było człowiekiem. Sebastian rzadko wychodził z roli lokaja, nie miał więc zbyt wiele okazji do ujawniania swojej demonicznej natury. Kronikarz mógł nie mieć tylu powodów, by ją ukrywać.
Był uprzejmy i zabawny, a cech tych Ciel nie spodziewał się znaleźć w żadnym demonie. Co dziwniejsze, hrabia czuł się przy nim niemal tak bezpiecznie jak przy Sebastianie. A czasami nawet bardziej, biorąc pod uwagę niektóre sprawy.
Kronikarz był pociągający, ale w sposób raczej odrealniony. Nie niósł ze sobą wspomnienia przyjemności i zaspokojenia. Mimo wyjątkowej urody nie potrafiłby raczej sprawić, że chłopiec straciłby nad sobą kontrolę, sztuczka ta zaś z łatwością udała się już kamerdynerowi.
?A co, jeśli to zasługa kontraktu?? ? Spojrzał przelotnie na skuloną na przeciwległym siedzeniu postać.
Czy była kontrahentem? Najprawdopodobniej tak, sądząc po zachowaniu Kronikarza w stosunku do niej. Ale raczej nie było to normalne zachowanie, do czego przekonała go pełna zdziwienia mina Sebastiana. Ciel widział takie zaskoczenie na jego twarzy zaledwie kilka razy i przeważnie sam był jego przyczyną.
Troska, jaką czarnowłose indywiduum okazywało człowiekowi, musiała być czymś naprawdę niezwykłym. Hrabia wciąż miał przed oczami tę scenę, gdy stanęła w półotwartych drzwiach:
Drobna, krucha i nawet ładna, chociaż nie miał zbyt wiele czasu, by to stwierdzić ? a Kronikarz natychmiast znalazł się przy niej, zasłaniając ją przed ich wzrokiem. Nawet Sebastian drgnął lekko, widząc, jak dłoń mężczyzny zacisnęła się na brzegu drzwi, zostawiając głębokie wgłębienia.
? Co tu robisz?
? Mam sobie pójść? ? zapytała, a w miłym głosie nie brzmiała nawet najmniejsza nuta ironii lub niechęci. ? Wróciłam tu tylko dlatego, że myślałam, że twój znajomy, którego nie powinnam spotkać, już dawno opuścił nasz dom.
Nasz dom zabrzmiał odrobinę dwuznacznie, chociaż sądząc po sposobie mówienia i delikatnej intonacji dziewczyna nie była kobietą lekkich obyczajów.
? Mam znów wyjść, Ana? ? powtórzyła pytanie, gdy chwila milczenia przedłużała się.
? Nie! ? Kronikarz przyklęknął lekko. ? Nie waż się opuszczać tego miejsca.
I wtedy, właśnie wtedy Ciel zaczął żałować, że nie miał żadnego narzędzia do uwiecznienia tej chwili. A właściwie ? reakcji Sebastiana. Gdy mężczyzna objął dziewczynę w pasie i przyciągnął do siebie, zmuszając, by oparła głowę na jego ramieniu, ukrywając w ten sposób twarz, źrenice Sebastiana rozszerzyły się w typowo ludzkiej reakcji, nad którą demon nie był w stanie zapanować. Wyglądało na to, że ta scena była i dla niego czymś niespodziewanym. Kronikarz wstał, wciąż trzymając w ramionach młodą kobietę, i odwrócił się w ich stronę.
Ciel przypomniał sobie, ile razy był noszony przez kamerdynera ? wyglądało na to, że chęć tego sposobu transportowania ludzi była wspólną cechą co najmniej dwóch demonów. Dziewczyna nie próbowała uwolnić się z uścisku, nawet gdy demon usiadł na kanapie, trwała nieruchomo niczym lalka. Wydawała się być dzieckiem, i zapewne nie miała wiele więcej lat niż on zaraz po zawarciu kontraktu.
Tak, to szczupłe ciało z pewnością nie należało do kobiety starszej niż dwunastolatki.
? Nie mogę na razie stąd wyjechać. ? Kronikarz podjął przerwany wątek, nie przejmując się zaciekawieniem gości.
? Możesz. Zajmiemy się wszystkim ? wymruczała dziewczyna. ? Pomogę Peor, a ty w tym czasie zabezpieczysz przejście.
Każde słowo dziewczyny upewniało hrabiego w przekonaniu, że jest zorientowana w sytuacji nie gorzej od nich. Było to o tyle dziwne, że żaden z demonów nie spostrzegł, iż ktoś przysłuchuje się ich rozmowie. Chyba że sama należała do ich rodzaju, czego oczywiście nie można było wykluczyć.
? Wiesz, że na mnie nikt nie będzie polował, jeśli już, to podąży za tobą ? stwierdziła i hrabia nie mógł pozbyć się wrażenia, iż uśmiechała się, mówiąc to.
Jej sukienka nie przypominała wykwintnych sukni Elizabeth. Była prostsza, ale uszyta z o wiele większym smakiem. Idealna, śnieżna biel kontrastowała z czarną wstążką i ozdobną kokardą, sprawiając, że dziewczyna mogla wydawać się jeszcze drobniejsza. Co mogło łączyć ją z demonem?
Jak się okazało ? o wiele więcej, niż mogliby przypuszczać. Kronikarz odmawiał opuszczenia posiadłości, mimo że dziewczyna sama na to nalegała. Nie zgadzał się, by została tu bez niego, nawet jeśli ktoś tropiący demony byłby zagrożeniem jedynie dla niego i biblioteki. Ciel był coraz bardziej ciekawy, jaki typ kontraktu mógł łączyć ją i demona. Co prawda nie użyła ani razu sformułowania ?to rozkaz?, mimo to nie do pomyślenia było jakiekolwiek nieposłuszeństwo. Sebastian miał często zdanie odmienne od zdania Ciela, ale nie przeciwstawiał się poleceniom. Być może było to spowodowane faktem, że nawet jeśli byli rozdzieleni, demon mógł go odnaleźć w każdym miejscu. Hrabia widział oczy dziewczyny zaledwie przez chwilę i chociaż nie wiedział, jakiej były barwy, miał pewność, że nie zauważył na żadnym z nich znaku.
Sebastian nie był skory do wyjaśnień, ale akurat tę sprawę przedstawił wyjątkowo dokładnie ? im bliżej oka znajdował się znak, tym kontrakt był silniejszy. Wraz z odległością jego skuteczność zmieszała się, tak więc istniała szansa, że człowiek, uciekając przed demonem, ?kupi? sobie trochę czasu, zanim ten go odnajdzie. Oczywiście działało to też i na niekorzyść kontrahenta, gdy ten wzywał demona do siebie.
Jeżeli więc rzeczywiście zostaliby rozdzieleni, mogłoby się tak stać, że w razie zagrożenia Kronikarz nie zdołałby do niej dotrzeć.
Ciel nie chciał stracić szansy przyjrzeniu się tej sprawie bliżej, a miał dziwne wrażenie, że Sebastian z chęcią trzymałby go z dala od tego. Dziewczyna nie opierała się opuszczeniu posiadłości, raczej podchodziła do tej kwestii obojętnie. Budziło to w młodym arystokracie podejrzenie, że jej poprzednie namowy były tylko w jednym celu ? zmuszenia Kronikarza, by kilka razy powtórzył, że nie opuści tego domu bez niej i że nie zostawi jej bez opieki. Tak jakby nie była pewna, czy on chce, by z nim była.
? I tak muszę zająć się bramą ? powiedział mężczyzna, chcąc zakończyć dyskusję .? To trochę potrwa...
? Ile?
? Dzień.
Jeden dzień. Tyle wystarczyłoby, aby Kronikarz mógł się wymknąć. Sebastian też mógłby w tym czasie znaleźć sposób na trzymanie demona z daleka od nich, a na to hrabia nie mógł sobie pozwolić.
? W takim razie co stoi na przeszkodzie, by twoja... by ona pojechała z nami? Z pewnością łatwiej będzie ci się skupić na pracy.
Niechętny błysk w oczach Sebastiana zapewnił Ciela, że warto było składać propozycję.
Prawdopodobnie skłonił on też do odpowiedzenia twierdząco pewną osobę, nieśmiało zerkającą zza kurtyny jasnych, prostych włosów.
? Pojadę ? powiedziała cicho ? jeśli obiecasz, że do jutra sam się tam zjawisz.
Właśnie o to chodziło.
? I... ? Kronikarz nie zdążył powiedzieć nawet słowa, bo wąskie palce spoczęły na jego ustach.
? Tak będzie najlepiej.
Było w tym coś tak.. słodkiego, że kamerdyner aż się skrzywił. Ciel rozumiał to doskonale, sam z trudem utrzymywał neutralny wyraz twarzy. Ta słodycz była na swój sposób obrzydliwa.

Dopiero gdy Kronikarz zaniósł dziewczynę do powozu, Ciel mógł zobaczyć jej twarz. Zaraz też gdy ruszyli, położyła na piersi dłoń i szepnęła: Ion. Nim zdążył pomyśleć, czy na pewno był to sposób przedstawienia się, czy może też chciała przez to powiedzieć coś innego, zwinęła się w kłębek na siedzeniu i zamknęła oczy. Decyzja o goszczeniu u siebie demona i dziecka była może zbyt szybka, ale Ciel nie żałował jej. Rozwiązywała ona problem nudy, która sprawiała, że jego myśli skupiały się na najmniej odpowiednich rzeczach.
Sebastian nie wyglądał na zbyt zadowolonego, że musi przenieść dziewczynę do domu, udało się jednak wnieść ją do posiadłości, zanim się rozbudziła. Przed wyjazdem Kronikarz zobowiązał Ciela, by wydał lokajowi rozkaz zakazujący skrzywdzenia dziewczynki, a także ?zobowiązujący go do ratowania jej w razie zagrożenia?.
? Wymknęłam się mu ? wymruczała, gdy kamerdyner wniósł ją do salonu i posadził na niskiej kanapie.
? Raczej wydawał się zadowolony, że jedziesz. ? Ciel uśmiechnął się złośliwie. Kronikarz może dbał o małą, ale trudno było nie spostrzec ulgi, gdy zostawiał ją pod ich opieką.
?To wciąż dziecko, może nie tak denerwujące jak Lizzie, ale..?
? Nie mówię o tym, co było teraz. ? Zrzuciła z nóg białe buty i oparła stopy o brzeg mebla. ? Chodzi o wczorajszy dzień. Nie chciał, bym była przy jego spotkaniu ze znajomym, więc zniknęłam.
Zanim zdążył zapytać, w jaki sposób udało jej się uciec przed demonem, poczuł na ramieniu powstrzymującą go dłoń Sebastiana.
?To sphragiostka, paniczu. ? Mężczyzna cofnął się lekko, wykrzywiając wargi.
? Kto?? Słowo to nie mówiło wiele Cielowi, widział on jednak, że lokaj wymawia je ze sporą dozą niechęci.
? Kobieta parająca się magią demonicznych pieczęci? wyjaśnił kamerdyner, nie odrywając wzroku od spoczywającej na kanapie postaci. ? W tym wypadku raczej: dziecko.
? Demoniczne... pieczęcie?
? Wbrew pozorom niewiele mają one wspólnego z demonami. Ale mogło jej się udać przy ich pomocy oszukać go... na chwilę.
Dziewczyna kiwnęła głową, pozwalając, by jasne włosy zasłoniły jej jedno oko. Wyglądała młodo i zabawnie, z pewnością nie jak człowiek, któremu mogła udać się tego typu ucieczka.

Czas do obiadu spędzili na grze w szachy, podglądani przez służących. Ciel wiedział, że nawet nie będzie musiał uprzedzać Sebastiana, by nakazał im milczenie, gdyż lokaj dokładnie zdawał sobie sprawę, co by się stało, gdyby ktokolwiek dowiedział się o wizycie Ion. Z pewnością zaszkodziłoby to i tak już niezbyt pozytywnej opinii towarzystwa o Cielu. Pojawienie się młodej kobiety, bez żadnego towarzystwa i normalnego bagażu, chyba że za bagaż weźmie się niewielką torebkę, mogłoby wzbudzić nieprzyjemną sensację i plotki.
A zachowanie dobrej opinii było ważne, zwłaszcza że tego typu wieści zaalarmowałyby Elizabeth. Aktualnie była ona ostatnią osobą, którą chciałby widzieć.
Ion nie odzywała się wcale lub jedynie zapytana, większą przyjemność sprawiało jej słuchanie. Umiała grać, ale nie znaczy to, że grała dobrze: ani razu nie udało jej się pokonać Ciela. Porażki przyjmowała z tak idealną obojętnością, że hrabia zaczynał zastanawiać się, czy gdyby chociaż raz pozwolił jej wygrać, zareagowałaby w jakikolwiek sposób. Najprawdopodobniej tak, ocenił później, widząc, jak z uśmiechem przyjmuje kwiaty od zachwyconego nią Finiana. Gdyby Kronikarz był człowiekiem, Ciel mógłby zrozumieć, dlaczego opiekował się on Ion. Ale że był demonem, fakt ów wydawał się tym bardziej skomplikowany.
Nieprzespana noc dawała mu się we znaki, nie mógł jednak teraz pozwolić sobie na sen ? podstawowe zasady gościnności obowiązywały, nawet jeśli gościem była dziewczyna, co do której pochodzenia można było mieć wątpliwości, i która zapewne od jakiegoś czasu mieszkała w ekskluzywnym domie rozpusty.
Sebastian zgodnie z poleceniem przygotował dla niej i dla Kronikarza pokoje w drugim skrzydle, po czym całe popołudnie przeznaczył na sprzątanie posiadłości. Ciel mógł jedynie podejrzewać, że kamerdyner nie robi tego z konieczności, ale by móc uniknąć przebywania w pobliżu dziewczyny. Od początku było widać, że nie wzbudzała w nim nic prócz niechęci.
Obiad minął w niemal absolutnej ciszy, co nigdy nie zdarzyłoby się, gdyby gościem była Lizzie. Jakkolwiek jej głos mógł przyprawiać o ból głowy i z pewnością nie brakowało go hrabiemu, tak cisza także wydawała się już lekko denerwująca, zwłaszcza że Sebastian odzywał się nawet rzadziej niż zwykle. Ale, jako demon, nie mógłby być urażony, prawda?
Dopiero wieczór przyniósł pewne ożywienie, gdy okazało się, że Ion co prawda nie radzi sobie ze ściągnięciem ubrania, ale też nie pozwoli, by kamerdyner rozbierał ją do kąpieli. Musieli więc zaufać Meirin, która zapewne pierwszy raz w swojej karierze pokojówki spełniała rolę, której nie mógł wykonać Sebastian.
Służąca ubrała dziewczynę w białą koszulę nocną ? znów zaskakujący brak pastelowości, tylko biel ? i zaprowadziła do pokoju. Ciel nie miał czasu przyjrzeć się jej bliżej, a i tak jego zaciekawienie nią zostało nagrodzone uważnym spojrzeniem Sebastiana. Hrabia prychnął cicho. Nie interesowała go jako kobieta, lecz jako kontrahent. Zapytanie jej jednak, gdzie posiada znak, uznawał za o wiele bardziej niezręczne, niż wyjrzenie z sypialni, gdy mijała jego pokój.


* * *



Obecność Ion zaskoczyła nawet Sebastiana. Był w stanie wyczuć niemal każdą żywą istotę w całym domu ? ją usłyszał jednak dopiero w chwili, gdy stanęła w owych przeklętych drzwiach. Demon żałował, że nie pojawiła się kilka godzin później, gdy on i Ciel byliby już bardzo daleko stąd.
Kronikarz nigdy nie stronił od kontraktów, ale tym bardziej owo dziecko wydawało się być czymś zadziwiającym. Jak i zainteresowanie hrabiego.
Ion nie miała w sobie nic urokliwego lub ładnego, nie w oczach demona. Słaba ludzka istota.
To, że jest sigillistką, odkrył niemal natychmiast. Przesiąknięta była tym typem mocy, nasączona niczym kawałek materiału zanurzony w wodzie. Coś takiego pasowało do Kronikarza: trzymanie człowieka jako domowe zwierzątko i uczenie go magii. Problem w tym, że dziewczyna wcale nie sprawiała wrażenia uległej, posłusznej niewolnicy, wydawała się być niemalże równorzędną partnerką. Głupiutką, słodką, niewinną... i zapewne niewprawną w magi. Kronikarz znany był z tego, że daje swoim własnościom złudzenie o wiele większej wolności, niż miały to naprawdę.
Z pewnością, jako jedna z nielicznych istot ludzkich mających bliższy kontakt z demonem, musiała zastanawiać panicza, jednak to wykraczało poza normy zwykłego zastanawiania się.
Hrabia wodził za nią wzrokiem, jakby naprawdę przyciągała jego spojrzenie.
Niewielu ludzi uznałoby ją godną tak długiego przypatrywania się. Dziewczyna mająca dziesięć ? dwanaście lat nie wzbudzała zainteresowania , chyba że osób pokroju Wicehrabiego Druitta. A Ciel, z jego niechęcią do rzeczy zbyt słodkich, koronkowych i kobiecych, raczej miał z wicehrabią niewiele wspólnego.
Dla Kronikarza była kimś ważnym, dla hrabiego Phantomhive: interesującym, lecz dla lokaja zwyczajnie kłopotliwym. Samo jej pojawienie się zaburzało rytm całego dnia. Zwłaszcza, że już wkrótce dołączyć do niej miała kolejna rozpraszającaosoba.
Sebastian mógł liczyć jedynie na to, że wkrótce mężczyzna znajdzie odpowiedniejszą kryjówkę. Zapewne zakupi jakąś opuszczoną kamienicę w innej dzielnicy Londynu i od nowa rozpocznie zwyczajowy handel przyjemnością i duszami. Nie wyglądało na to, żeby zamierzał zrezygnować z przedsięwzięcia, zwłaszcza jeśli przynosiło zyski i pozwalało mu na opiekę nad tym, o co najbardziej się troszczył ? największą biblioteką w dziejach całego świata, skrytą przez ludzkim wzrokiem, ale zapełnioną tylko tymi książkami, które spisane zostały przez człowieka. Jej istnienie ukrywane było nawet przed częścią demonów, a z Potomków zaledwie nieliczni mieli o niej jakiekolwiek pojęcie.
Nie chodziło tu o książki ? być może dla ludzi i ich kultury stanowiły jakąś wartość, jednak dla demonów w większości były bezużyteczne. Ale to, w jaki sposób została stworzona biblioteka Kronikarza, stanowiło niezaprzeczalną tajemnicę i budziło zainteresowanie niemal wszystkich, którzy o niej wiedzieli.
Nie znajdowała się w żadnym znanym wymiarze, ale mogła rozszerzać się w nieskończoność. Można było przenosić ją z miejsca na miejsce, a do wejścia potrzebna była jedynie brama ? przejście. To, że Kronikarz cenił bezpieczeństwo tego dzieciaka bardziej niż swojego skarbu, stanowiło dosyć frustrującą zagadkę. Gdyby sprawiała kłopoty, wystarczyłoby ją po prostu usunąć, mężczyzna nie wydawał się jednak zbyt skory do zabicia swojej nietypowej towarzyszki.
Dziewczyna sama w sobie stanowiła problem, prawdopodobnie większy niż Aberlin, bo trudniejszy do usunięcia.
Demon, pomagając Cielowi w kąpieli, przemyślał kilka scenariuszy i obecnie tylko jeden wydawał się być przydatny: ?przeczekać?. Oczywiście, widząc jak Ion coraz bardziej interesuje hrabiego, i ta opcja niosła za sobą pewne niebezpieczeństwo.
Na razie jednak sprawy zmierzały w dobrym kierunku.
W łazience chłopiec zachowywał się o wiele naturalniej niż wcześniej, tak jakby niewypełniony rozkaz został zapomniany, ale dopiero gdy hrabia znalazł się w łóżku, kamerdyner pozwolił sobie na śmielsze zachowanie. Zamiast przykryć chłopca kołdrą, lokaj powolnym ruchem przesunął po okrytych cienką koszulą żebrach. Ciel westchnął cicho, tak jakby właśnie na ów gest czekał, ale nie poruszył się, pozwalając, by dłonie demona dotykały jego ciała. Przez chwilę pozwalał, by palce gładziły jego napiętą skórę i dopiero gdy zsunęły się na podbrzusze, syknął i cofnął się.
? Wystarczy. ? Odwrócił głowę, nie patrząc na Sebastiana. ? Jestem zmęczony, idź już!
Lokaj z wdziękiem wyprostował się, biorąc do ręki świecznik. Chłopiec odetchnął płytko, widząc długie, szczupłe palce oplatające nóżkę kandelabru. Skrzywił się, natychmiast się opanowując. Te niedorzeczne myśli...
? Dobranoc paniczu.
? Dobranoc... Sebastianie.

Gdy tylko lokaj oddalił się, Ciel, prychając, zakopał się w poduszki. Powrót do dawnych zwyczajów cieszył go o wiele bardziej, niż tego chciał. Sebastian także wyglądał na zadowolonego i hrabia mógłby przysiąc, że widział w jego oczach miękki, czerwony błysk.
Czy to z powodu kontraktu kontakt cielesny z demonem był tak przyjemny?
Wiedział, że następnego dnia będzie miał szansę zaspokojenia ciekawości. Mógłby spróbować wykorzystać Ion do zdobycia wiedzy, ale wypytywanie jej nie wydawało mu się właściwe. Mimo to, ciekawiło go, skąd wiedziała, kim jest i w jaki sposób była związana z Kronikarzem. Czym ich kontrakt różnił się od jego kontraktu, oprócz braku znaku na tęczówce dziewczyny?
I na ręce demona.
Tak, teraz to sobie przypomniał ? długie, szczupłe palce, biała dłoń, tak bardzo podobna do dłoni kamerdynera, bez jakiejkolwiek skazy. Ale i bez znaku.
Gdzie więc był on umieszczony?
Drgnął, słysząc, że drzwi się otwierają. Czyżby coś się stało? A może Sebastian...
Biały kot. Puszyste futerko lśniło lekko przy każdym ruchu, tak jakby wyłapywało światło księżyca mimo grubych zasłon.
Sebastian lubił koty, nie na tyle jednak, by wpuszczać je do posiadłości. W dodatku wiedział, że hrabia nie podziela jego słabości do tych zwierząt. Sebastian miał w sobie coś z kota, giętkiego, zwinnego i egoistycznego, i doprawdy, ostatnią rzeczą, jakiej pragnął chłopiec, były małe futrzaste kulki, nakierowujące jego myśli na osobę kamerdynera.
Kot machnął ogonem przyzywająco i zniknął w ciemnościach. Ciel z zaciekawieniem wstał i podszedł do drzwi, tylko po to, by przekonać się, że zwierzę czeka na niego tuż za progiem. Nie wyglądało na zabłąkanego, bezdomnego kociaka: jego białe futerko było zbyt lśniące i czyste, a na smukłej szyi kołysał się zawieszony na srebrnej nici orientalny symbol.
Jakkolwiek podążanie za czymś, co nie do końca było kotem, ale też nie wskazywało nic na to, że mogłoby być czymś innym, nie było rozsądne, hrabia z westchnieniem podszedł do zwierzęcia. Jakby na umówiony znak, kot ruszył korytarzem przed siebie z gracją niemal przewyższającą wdzięk demona.

Dlaczego Sebastian jeszcze się nie pojawił? Nieobecność demona nie przeszkadzała mu, ale było w niej coś dziwnego. Demon przeważnie wiedział, gdzie porusza się jego pan, i gdy tylko hrabia próbował zdziałać coś na własną rękę, kamerdyner natychmiast zjawiał się u jego boku.
Kot skręcił do jednej z sypialni, wślizgując się przez lekko uchylone drzwi. Ciel zdążył zobaczyć jeszcze, jak zwinne ,białe ciało zwierzęcia odbija się na miękkich łapkach od podłogi, nie dalej niż dwa metry przed stojącą dziewczynką, i skacze ku jej wyciągniętym dłoniom. Kot zniknął, rozpływając się w ciężkim medalionie zawieszonym na szyi Ion.
? Dziękuję że przyszedłeś, Cielu. ? Dziewczynka uśmiechnęła się, nie ruszając się z miejsca. ? Nie byłam pewna, czy Ba będzie w stanie cię przyprowadzić.
? Ba?
Ion przycisnęła dłonie do piersi, zaciskając palce na ozdobnym naszyjniku.
?Mój kot ? szepnęła, pochylając głowę. ? Poprosiłam go, by pomógł ci odnaleźć do mnie drogę.
? Dlaczego to robisz? ? westchnął, spoglądając na szczupłe, ubrane jedynie w cienką koszulę nocną ciało.
? Nie mogę zasnąć... ? Znów uśmiechnęła się w jakiś dziwny, prosząco-przepraszający sposób, sprawiający, że hrabia dokładnie wiedział, jakie będą jej kolejne słowa: ?... sama.
? I dlatego poszukiwałaś mojego towarzystwa? ? prychnął z niechęcią.
? Chciałam, byś zabrał mnie do siebie.
? Jeżeli myślisz, że pozwolę ci...! ? Zacisnął zęby. Co ona sobie wyobrażała? Jeszcze niespełna godzinę temu protestowała, gdy rozkazał Sebastianowi przygotować dla niej kąpiel, tymczasem ot tak wpraszała się do jego sypialni. Sypialni mężczyzny.
? Przecież jestem tylko dzieckiem, prawda?
Tak jakby miał pozwolić spać w swoim łóżku jakiemuś bachorowi.
? Jeżeli pozwolisz mi iść z tobą, opowiem ci o Ba ? szepnęła.
Gdyby powiedziała, że nie zdradzi mu nic, jeśli nie pozwoli jej iść z nim, nawet by się nie zastanawiał. Ion była jednak na tyle inteligentna, by zdawać sobie z tego sprawę.
? Skąd znałaś moje imię? ? zapytał wbrew wcześniejszym postanowieniom.
Znów uśmiechnęła się i podążyła w stronę drzwi.
? W porządku, opowiem ci. Jeśli tego chcesz... Jeśli chcesz, jutro mogę pokazać ci wiele różnych rzeczy.


Westchnął, przeklinając w duchu cały szereg ostatnich wydarzeń.
Właściwie nie wiedział, dlaczego się zgodził. Być może dlatego, że naprawdę była dzieckiem ? w jej postaci nie było niczego kobiecego, dziecko, po prostu dziecko.
Albo też dlatego, że sam niezbyt dobrze kojarzył chwilę rozdzielenia z demonem, zwłaszcza we Francji.
Nie rozumiał własnych powodów, ale już po chwili stał w ciemności, wpatrzony w łóżko, na którym, owinięta kocem, spała Ion. Wsunął się pod kołdrę, jak najdalej od dziewczynki, po raz któryś w ciągu ostatnich kilku godzin pytając sam siebie, dlaczego podjął takie, a nie inne decyzje.
Co pchnęło go do zaproszenia Kronikarza? Czy tylko chęć zobaczenia niezadowolenia Sebastiana?
Dlaczego wzięli ze sobą to dziecko, Ion? Tylko po to, by zrozumieć, jaki związek łączy ją z Kronikarzem i dlaczego mężczyzna nie traktuje jej jak swojej pani, lecz jako delikatny skarb, który trzeba chronić, i którym musi się opiekować?
To nie było zwyczajne zachowanie. I sam Ciel nie był pewien, dlaczego postąpił tak, a nie inaczej.
Czyżby pozwolił, by niezwykła atmosfera tamtego miejsca wpłynęła na niego?
Dlaczego więc stan ów utrzymywał się tak długo?
Dlaczego dla zwykłego kaprysu wprowadzał tyle zmian?
Wiedział, że będzie musiał poszukać odpowiedzi na te pytania.
Ale to dopiero rano.
Miał zbyt wiele do przemyślenia. Nie wiedział, jaką władzę dawały temu dziecku pieczęcie, ale widocznie nie były aż tak bezużyteczną magią, jak twierdził Sebastian. Dzięki nim dziewczyna zdobyła dosyć szeroką wiedzę na ich temat, a także mogła podsłuchiwać rozmowy w domu rozkoszy niezauważana przez nikogo, nawet demony. Oczywiście, jak sama przyznała, podczas owego krótkiego spaceru do jego sypialni udawało jej się to dzięki temu, że była związana z tamtą kamienicą, ale... ale Kronikarz zapewne też był.

* * *



Obudzenie służących zajęło tego ranka o wiele mniej czasu niż zwykle. Nawet Bard spał w swoim własnym łóżku, i to całą noc. Parę miesięcy temu, przez pewien czas, zapewne by chronić honor młodej pokojówki, próbował przemykać się do swojego łóżka, ale gdy zauważył, że Sebastian w ogóle nie interesuje się ich życiem uczuciowym, porzucił ten zwyczaj.
Tanaka i Finnian także nie robili żadnego problemu z luźnej znajomości przyjaciół. Stary lokaj Phantomhive widział w swoim życiu zbyt wiele. by być zszokowanym, młody ogrodnik zaś był zbyt niewinny i naiwny, by zorientować się, że związek ów jest czymś niewłaściwym, skoro nie byli oni związani ze sobą węzłem małżeńskim.
Zanim więc dzień na dobre się rozpoczął, Sebastian zwołał wszystkich do kuchni. Może nie grzeszyli inteligencją, ale każde z nich oddałoby życie za panicza, tak więc szybko zaakceptowali fakt, że gdyby ktokolwiek dowiedział się o przybyciu niespodziewanego gościa do posiadłości Phantomhive, sprowadziłoby to na młodego hrabiego kłopoty.
Sebastian spostrzegł przy okazji kolejną obrzydliwą rzecz związaną z Ion: Finnian był w niej po uszy zakochany, a pozostali, być może jedynie z wyjątkiem Tanaki, pod jej absolutnym urokiem.
To dziecko było niezaprzeczalnie, absurdalnie, stanowczo irytujące.
Na szczęście nie stanowiło aż takiego zagrożenia jak Kronikarz. Gdy ten potwór znajdzie się pod ich dachem, kamerdyner miał zamiar dokładnie śledzić każdy jego ruch, zwłaszcza w nocy.
Zerknął na zegarek. Długa wskazówka zegara powoli zbliżała się do pełnej godziny, idealny czas, by obudzić panicza.
Powoli opanował swoje zmysły, sprawiając, że były zaledwie odrobinę silniejsze od ludzkich. Wiedział, z jaką niechęcią Ciel podchodził do spraw naruszania jego prywatności, a Sebastian nie chciał powodować jego niezadowolenia. Specjalnie odgrodził się od jego uczuć, chcąc pozwolić mu się uspokoić. Przecież i tak Ciel należał tylko do niego.
Gdyby jednak wyczuł chociaż najmniejsze niebezpieczeństwo...
Bariera wokół pokoju była nienaruszona, wyczuwał to własną krwią. Nie było więc powodów do niepokoju. Zdecydowanym krokiem wszedł do sypialni i jednym gładkim ruchem odsłonił zasłony.
? Paniczu, czas...
Błysk słońca w jasnych kosmykach.
Drugie serce, bijące niemal jednakowym rytmem, tak blisko serca Ciela, jak gdyby złączone z nim.
Ręka chłopca, spoczywająca luźno na jej pasie.
Oczy demona rozszerzyły się i rozbłysły czerwienią. Przez chwilę stracił nad sobą kontrolę, zabłąkane czarne pióro płynnym, tanecznym kołysaniem opadło na podłogę.
Hrabia Phantomhive uśmiechał się lekko, tak jakby pierwszy raz od bardzo dawna żadnego z jego snów nie zakłócił najmniejszy ślad koszmaru.
Tak jakby ? demon skrzywił się, z trudem utrzymując swoją zwyczajową postać ? jakby naprawdę był szczęśliwy.





Już wkrótce:
Rozdział 11
Lepszy wróbel w garści...

...czyli zazdrość niegodna demona

[/center]
Powoli tworzony chomik z fanfiction - zapraszam: al-collection
Avatar użytkownika
Al
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 584
Dołączył(a): 12 lut 2008, 22:04

Re: [NZ][NC-17] Zjednoczenie [Kuroshitsuji]

Postprzez Morwena » 25 mar 2010, 21:06

Dziękuję, Al!
Wspaniale się czyta rozdział z tak sympatyczną adnotacją. Przepraszam, że biorę się za odzew po tak długim czasie, ale czasu nie oszukam ani nie rozmnożę. Pewnie doskonale to znasz, może nawet lepiej.
Rozdział czytałam już kilka razy, bo nie dość, że jest przyjemnie długi (Al, chyba powinnaś wiedzieć, że ZJ nie odstrasza w żadnej ilości, przynajmniej do tej pory - nie mogę Ci tak bezdusznie słodzić, żebyś trzymała poziom!), to jeszcze pojawiły się kolejne nowości, Cosie i komplikacje.
Cosia-Ion mnie niepokoi... Dobrze, niech sobie będzie potrzebna, zaufam Ci bez dyskusji, ale czuję, że ta postać gdzieś mi umyka. Niby sobie jest, ale bardzo tajemnicza, niby łagodna, ale coś się za tym kryje. Raczej jej nie polubiłam, przynajmniej na razie; po tym rozdziale skłaniam się do postawy Sebastiana wobec niej, choć bym jej tak nie lekceważyła. Podchodziłabym do niej jak do jeża - ostrożnie i ze sporym dystansem (może lepszym przykładem byłby parzydełkowiec?). Ciekawi mnie za to podejście Kronikarza do tej dziewczyny; zachowuje się przy niej dziwnie - ale to w końcu cały Kronikarz. Bardzo bym chciała wiedzieć, czy to Kronikarz ją kontroluje i karmi złudzeniami - jak wspominał Sebastian - czy wręcz przeciwnie.
Za to na Sebastiana i Ciela nie patrzę już takim niepewnym okiem. Ich zachowanie mnie fascynuje i jednocześnie lekko bawi (tańczą wokół siebie jak papużki na żerdzi). Zapadło mi w pamięć to, jak Ciel próbuje wzbudzać w swoim demonie różne reakcje i sprawdza jego uczuciowość - to stały i bezsprzecznie świetny element. Gdzieś tam w oddali zapaliła mi się ostrzegawcza lampka - dlaczego Ciel tak spokojnie śpi przy Ion?
Trudno mi napisać coś jasnego o zachowaniu Sebastiana - o problemach z zachowaniem ludzkiej postaci i latających piórkach - musiałabyś widzieć mój uśmieszek. Myślę, że to najbardziej perełkowy fragment tego rozdziału. Zachowanie Sebastiana wyglądało na zazdrość.Hmm... Robię się coraz bardziej głodna...

Kilka zgrzytów rzuciło mi się w oczy:
czasu mieszkała w ekskluzywnym domie rozpusty.
"domu rozpusty";
Mimo to, ciekawiło go,
bez przecinka po "mimo to";
zbyt wiele okazji
"zbyt wielu okazji";
Dobranoc paniczu.
przecinek po "Dobranoc";
Więcej grzechów nie pamiętam.
Do następnego razu!
M.
Kobieto, puchu marny, ty jesteś jak zdrowie...
Avatar użytkownika
Morwena
Moderator
Moderator
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 718
Dołączył(a): 29 cze 2009, 16:15

Re: [NZ][NC-17] Zjednoczenie [Kuroshitsuji]

Postprzez Al » 13 kwi 2010, 15:17

Rozdział był typowo dla Mariki :) Niestety, jako że HM, także (a właściwie: głównie) dla Mariki było, w ty zamieszaniu zapomniałam zaktualizować ZJ tutaj.
Co do Ion... no tak, nikt jej nie lubi. Nie była to jednak postać, wprowadzona do ZJ w celach jej lubienia. Do tego celu czasami używam kronikarza. Ale kto wie, może role się odwrócą? :) Myślę jednak, że Ion nie ma raczej szans być polubiana - a Kronikarz, nawet jeśli trochę zamiesza, to może wepchnie pewną osobę w ramiona innej pewnej osoby? (leciutka zapowiedz ;] )


Rozdział 11
Lepszy wróbel w garści...

...czyli zazdrość niegodna demona



Przetarł oczy, osłaniając je dłonią przed ostrymi promieniami słońca. Przebudzenie było może niezbyt miłe, ale z pewnością skuteczne. Zamrugał, starając się przyzwyczaić do jasnego światła.
? Sebastianie... ? Urwał, dostrzegając nagle niezwykłe milczenie demona. Lokaj zamarł z dłonią wciąż opartą na grubej kotarze, a jego nieruchomy, lśniący czerwienią wzrok skupiony był na leżącej obok Ciela dziewczynce.
Hrabia westchnął, widząc, że mała zapewne przez sen przysunęła się jak najbliżej niego i spała wtulona w jego bok. Czyżby naprawdę nie potrafiła zasnąć bez żadnej żywej maskotki? Można by dać jej Finniego, gdyby nie fakt, że ten mógłby ją przez przypadek za bardzo ścisnąć we śnie i dziewczynka podzieliłaby los większości zwierząt w posiadłości, które nie miały na tyle rozumu, by przed nim uciec.
W nocy długo się wierciła, później, po zniecierpliwionych mruknięciach hrabiego, udawała sen, jednak zaśnięcie zajęło jej sporo czasu. Młody arystokrata czuł się mimo wszystko za nią odpowiedzialny i pozwolił sobie na odpoczynek dopiero wtedy, gdy jej oddech się uspokoił, a rysy złagodniały, sprawiając, że podobna była do młodziutkich bohaterek wyidealizowanych obrazów.
? Co ona tu robi? ? zapytał cicho Sebastian głosem, jakiego Ciel nigdy wcześniej u niego nie słyszał; niskim, niemalże ochrypłym.
? Nic. Śpi. ? Ciel nie zamierzał tłumaczyć się kamerdynerowi. Wciąż nie do końca rozbudzony, nie zauważył, jak oczy demona zwężają się niebezpieczne. Błyszczał w nich trudny do zdefiniowania gniew zmieszany z zaskoczeniem i obrzydzeniem. Prawdopodobnie były to najsilniejsze uczucia, na jakie kiedykolwiek pozwolił sobie przy jakiejkolwiek istocie ludzkiej.
? To dziecko ? powiedział powoli. Ciel kiwnął głową, machinalnie przeczesując dłonią włosy Ion, rozsypane na jego kołdrze. Nie był pewien, dlaczego to robi, przecież jej nie lubił , denerwowała go, irytowała. Trudno było jednak nie zauważyć, że nie kierowała nią zła wola.
Usta demona rozchyliły się lekko, a zęby wyglądały na o wiele za ostre niż ludzkie. Z trudem utrzymywał iluzję człowieczeństwa, zdziwiony i zaskoczony miarą swojego zdziwienia ? ocb? xD. Zły. Zły tak bardzo, jak nie był od setek lat.
? To jeszcze dziecko ? powtórzył z większym naciskiem.
? Wiem, słyszałem, co mówiłeś. ? Hrabia prychnął z niechęcią. Doprawdy, o co mu chodziło? Dopiero po chwili zrozumiał, co chciał powiedzieć demon. Niesmak niczym wąż wpełzł mu do żołądka, kąsając i gryząc napotkane tkanki.
? Jak śmiesz sugerować... ? Uniósł głowę, patrząc prosto w jarzące się źrenice. Jak Sebastian mógł podejrzewać coś tak ohydnego? Idealny sługa, nawet jeśli coś takiego pojawiłoby się w jego myślach, nigdy nie wypowiedziałby takich słów na głos, nie do swojego pracodawcy. ? Wynoś się! ? warknął, podrywając się z pościeli. ? Wynoś się stąd! Natychmiast!
Przez chwilę mierzyli się wzrokiem, Ciel trzęsący się z furii, kamerdyner aż nadto spokojny, chociaż z coraz większą trudnością udający człowieka. Chłopiec nie dostrzegł wysiłku, jaki wkładał on w utrzymanie swojej zwyczajnej pozy lokaja.
? Wynoś się. Z tego. Pokoju! ? powtórzył hrabia ? To rozkaz!
Demon wyglądał jakby został spoliczkowany. Przez chwilę jeszcze patrzył w oczy młodego arystokraty i po raz pierwszy to właśnie on zmuszony był odwrócić wzrok. Bez słowa wycofał się w stronę drzwi i wyszedł z sypialni swojego pana. Spokojnym, wydawałoby się normalnym krokiem przeszedł przez korytarz, zmierzając do bocznego wyjścia z posiadłości.
A później rozpętało się piekło.

Demony nie posiadały wyższych, skomplikowanych uczuć, tej prawdy domyślał się chyba każdy człowiek. Wielu też twierdziło, że ze względu na przenośny i dosłowny brak duszy, nie posiadały ich w ogóle, jednak każdy, kto poczuł owe dziwne, pełne wrogiej furii tchnienie, natychmiast zmieniłby zdanie.
Bard zamarł, wciśnięty do ciasnego składzika, z miotłą wbijającą mu się w bok, spodniami zwiniętymi wokół kostek i członkiem, który jeszcze przed chwilą prężył się dumnie, teraz jednak opadał, mięknąc w sposób absolutnie zawstydzający. Zapewne wprawiłoby go to w zażenowanie, zwłaszcza przy kobiecie, lecz zimny, pełznący po kręgosłupie dreszcz kompletnie odłączył w nim inne uczucia. Meirin także nie wyglądała na kogoś, kto chciałby kontynuować brutalnie przerwany akt. Drżąc, zasłoniła swoje, jak na zwykłą pokojówkę trochę zbyt kształtne, piersi i spojrzała na kochanka z przerażeniem.
Coś bardzo, bardzo złego minęło ich o krok, niemal namacalna, obrzydliwa złość, i powędrowało dalej, sprawiając, że nawet Tanace zadrżały ręce, trzymające kurczowo kubek z zieloną herbatą. Kurier, regularnie dostarczający korespondencję do posiadłości, znajdujący się na oddalonej o kilka mil drodze, zamarł i zatrzymał konia. Zwierzę zarżało cicho, wietrząc niebezpieczeństwo i ciesząc się z tego, że ów gniew nie był skierowany w niego. Razem z właścicielem zgodnie postanowili dotrzeć do majątku hrabiego w jak najwolniejszym tempie. Kopyta spokojnie uderzały o bruk, tak jakby z trudnością odrywały się od ziemi, a mężczyzna, udając że nie widzi w tym nic dziwnego, nie popędzał wierzchowca. Mieli przecież cały dzień, a pogoda była tak... koszmarna?
Słonce, jeszcze przed chwilą spiekające odsłonięty kark, schowało się za ciężkimi chmurami, niczym zawstydzona dziewica, która natknęła się na nagiego mężczyznę, biorącego kąpiel w stawie.
Promienie nieśmiało wyglądały zza spiętrzonej masy, nie docierając jednak do ziemi.

Sebastian stanął na tarasie, przymykając lekko powieki. Popełnił błąd, i to nie jeden.
Zlekceważył dziecko. To, że nie stanowiła ona zagrożenia dla życia i zdrowia Ciela nie znaczyło, że nie stanowiła żadnego zagrożenia.
Zlekceważył Ciela. To, czy przeleciał tę małą dziwkę nie powinno mieć jakiegokolwiek znaczenia. Jego wcześniejsi panowie robili o wiele gorsze rzeczy, łącznie ze zjadaniem niemowląt. Lub (jak jeden ?z nich?, wyjątkowo obrzydliwy) spożywanie pewnych części ciała chłopców, przez co stawali się oni eunuchami i strażnikami jego haremu. Przelecenie dziewczynki z pewnością miało w sobie o wiele więcej moralności niż przelecenie i zjedzenie jej.
Oczywiście, nawet tego nie można byłoby wykluczyć. Demon nie spodziewał się, że mógłby zastać ją w sypialni swojego pana, podobnie nie sądził, że Ciel mógłby zrobić jej jeszcze jakąś krzywdę. W pierwszym wypadku się pomylił.
Wiedział, że nie powinien niczego zakładać. Przeważnie służył ludziom, dla których sumienie nie było zbyt istotną rzeczą. Jego panowie dopuszczali się czynów przypisywanych, nie zawsze słusznie, demonom i potworom.
Zdarzało się też, że Sebastian służył kobietom, wyjątkowo silnym jednostkom, rzadko spotykanym... i nieraz o wiele brutalniejszym niż rzesze mężczyzn. Ich uczucia były lepkie i obrzydliwe w smaku, niosły jednak za sobą o wiele silniejszą przyjemność niż można było podejrzewać. Niektóre z nich robiły rzeczy, które nawet katów przyprawiały o mdłości.
Każdy z ludzi, bez względu na płeć, prędzej czy później wymagał świadczenia sobie pewnych usług natury osobistej. Demon zaspokajał ich pragnienia, obojętnie jakie by nie były, czy chodziło o usunięcie wrogów, czy sex, choć w tym drugim przypadku rzadko wychodził sam z inicjatywą. Pierwszy raz jednak służył komuś tak młodemu jak Ciel, który nie znał i nie rozumiał swoich pragnień.
Pierwszy raz zainicjował tego typu kontakt z ludzką istotą.
Była to swego rodzaju przekora z jego strony, sposób na złamanie dumy chłopca. Zmuszenie go, by uległ swojemu ciału i poniósł porażkę. Oczywiście, był to także element kontraktu, zaspokojenie cielesnych pragnień jego pana i pokazanie mu doznań, których osoba w jego wieku powinna już doświadczyć.
Ale to jego duma została zraniona, a umiejętności podważone ? Ciel wybrał do zaspokojenia swoich pragnień dziecko. Istniała szansa, że do niczego nie doszło, w jakim celu jednak dziewczyna znalazłaby się w sypialni panicza, i to, jak sądził, za zgodą i przyzwoleniem hrabiego?
Gdyby nie to, że panował nad swoimi zmysłami, mógłby wtedy wyczuć, co się wydarzyło. Jednak delikatny zapach magii w powietrzu był na tyle nieprzyjemny, że gdyby kamerdyner sięgnął w niego, z pewnością zagłuszałby inne zapachy.
Trudno uwierzyć, by Ciel pozwolił dziewczynie do siebie przyjść bez żadnych planów. Nie, zbyt bardzo nie lubił dotyku i bliskości ludzi, by pozwalać na to sobie wtedy, gdy nie mógł czerpać z tego żadnej korzyści.
Oczywiście, Sebastian, jako lokaj służący hrabiemu Phantomhive, nie powinien dziwić się gustom swojego pana, a jedynie zminimalizować szansę zaistnienia chociażby cienia skandalu. Co znaczyło, że najbliższym jego zadaniem musiało być dopilnowanie, by dziewczyna dotarła do przeznaczonej jej komnaty niezauważona przez nikogo. Jak najszybciej więc trzeba było usunąć wszystkich z tamtej części posiadłości.
Odwrócił się, spoglądając z westchnieniem na dom. Dlaczego pan zawsze musiał sprawiać tyle kłopotów?
Niewielki, jasnopióry ptak usiadł na donicy, tuż obok ramienia Sebastiana. Demon mechanicznie chwycił go w dłoń i pogładził uspokajająco.
Usunąć kłopoty, jakie powodowała Ion. Usunąć Ion. Musiał być na to[ jakiś sposób.
Niewielkie ciało znieruchomiało w ręce demona i bezwładnie wysunęło się spomiędzy palców. Czarny kot chwycił je, zanim upadło na ziemię i, mrucząc z zadowoleniem, otarł się o nogi lokaja, trzymając ofiarę w ustach.
? Smacznego ? szepnął Sebastian, bardziej jednak do siebie niż do kota.


Przez chwilę trwał nieruchomo, czekając, aż złość opuści jego ciało. Doprawdy, demon pozwalał sobie na stanowczo zbyt wiele.
Spojrzał na Ion. Dziewczyna spała cicho i na swój sposób słodko, tak słodko, że chłopak aż się skrzywił. Nie wiedział, jak Kronikarz wytrzymuje z tym dzieciakiem... No chyba że był ?amatorem słodyczy?.
No cóż, Ciel nie był, bez względu na to, co sugerowałby Sebastian. Może jego zasady moralne zmieściłyby się w łyżeczce do herbaty, ale z pewnością posiadał dobry gust.
A współżycie z dzieckiem, obojętnie, jakie miało się zasady, zwyczajnie w dobrym guście nie było. Zapewne posiadanie demona jako służącego, jak i pozwalanie sobie na kontakt cielesny z nim też się do ?rzeczy w dobrym tonie? nie zaliczało, ale w oczach hrabiego było to o wiele mniejsze przewinienie.
No cóż, co najmniej połowa społeczeństwa zgodzić się mogła, że kamerdyner był interesujący, nawet jeśli chodzi o kontekst seksualny, tymczasem dziećmi zainteresowane były jedynie najbardziej zlibertynizowane, dekadenckie jednostki. A do takich Ciel w życiu nie pozwoliłby się zaliczyć.
Z westchnieniem rzucił na łóżko biały szlafrok, przykrywając miękkim materiałem jasne, wystające spod kołdry kosmyki.
? Ion, wstawaj! ? warknął, nie siląc się na uprzejmości. To dziwne, że nawet kłótnia jej nie obudziła.? Ion!
Pościel poruszyła się, mrucząc cicho.
? Lion? ? Dziewczyna uśmiechnęła się, przeciągając się z westchnieniem. ? Hm?
? Mówiłem ?Ion?! Tak chyba masz na imię? ? spytał ze złością. Nie chciał przyznać, że kamerdyner zdenerwował go, ale trudno było zachować spokój.
? Tak. ? Kiwnęła energicznie głową. ? Jestem Ion. Po prostu myślałam że to Léon. Wcześniej tylko on mnie budził...
? Masz na myśli Kronikarza?
? Nie! ? zaprzeczyła, przecierając lekko oczy. ? On nigdy mnie nie budzi. Zawsze uważał, że im więcej będę spać, tym piękniejszą kobietą się stanę... Leon był o wiele bardziej niecierpliwy.
? Ach. ? Ze zdziwieniem zauważył, że interesuje go kim był bądź jest ów człowiek.
?Wątpisz w to? ? Usta wykrzywiły się w udawaną podkówkę.
Ciel prychnął cicho, nie próbował jednak w żaden sposób skomentować jej gry aktorskiej. Mina dziewczyny była tak udawana, że zapewne nawet ona nie sądziła, że mogłaby odnieść jakikolwiek sukces.
? Dziwię się, że Kronikarz pozwolił, by wchodził do twojej sypialni ktoś inny ? zauważył spokojnie. Mężczyzna wydawał się przecież bardzo zazdrosnym i nie wyglądało na to, by w smak mu były inne osoby w najbliższym otoczeniu Ion.
? Léon jest nieszkodliwy. ? Jasnowłose stworzenie naciągnęło na siebie szlafrok, z uśmiechem przesuwając po wyhaftowanym herbie Phantomhive'ów. ? Sądzę nawet, że mogłeś o nim słyszeć: Léon Denis...
? Przedsiębiorca, handlarz. Nie podejrzewał bym go jednak ?nieszkodliwość?.
? Lubi duchy ? odpowiedziała szybko, tak jakby to było dostateczne wytłumaczenie.
? Hm? No i..?
? Dlatego jest nieszkodliwy.
Logika tego dziecka była... denerwująca, jak Ciel nie po raz pierwszy zauważył. Dziewczyna zachowywała się dziwnie, to fakt, ale nie wyglądała jednak na kompletnie głupią.
Hrabia spojrzał na nią, doszukując się na jej twarzy kpiny, jednak prócz lśniących radośnie oczu nie dojrzał niczego podejrzanego. Czy ona w ogóle słyszała, co mówi?
? Ktoś, kto lubi duchy, nigdy nie zrobiłby mi krzywdy, wiesz? ? Uśmiechnęła się, widząc jego niezrozumienie. ? Dlatego Kronikarz pozwolił mu zatrzymać się u nas przez pewien czas...
? Jesteś duchem? ? zapytał, starając się zachować ton swobodnej konwersacji. Kiedyś, dawno temu, po spotkaniu pewnego rodzeństwa z królewskiej rodziny, Sebastian sprawę z duchami wyjaśnił mu w miarę skutecznie. Ludzkie dusze przywiązywały się do miejsca, osoby bądź przedmiotu, z którymi wiązały ich silne uczucia. Raczej nie pałętały się po świecie bez konkretnego celu.
Nie chodziło o niedokończone sprawy, przynajmniej nie do końca. Bardziej o upór i niechęć do odejścia. Duchy na własne potrzeby wymyślały powody, dla których nie mogły opuścić ziemskiego świata i przejść dalej. Ion poruszała się zbyt swobodnie jak na ducha.
? Oczywiście, że nie jestem ? oburzyła się, wstając wreszcie z łóżka. Wyglądała jednocześnie krucho i zjawiskowo, co sprawiało, że można by uwierzyć, że rzeczywiście nie jest żywa. ? Jestem sygillistką.
? Władasz magią pieczęci, słyszałem o tym ? odpowiedział, patrząc na nią uważnie. Magia pieczęci nie wydawała się czymś niezwykłym, sądząc po tym, co wyniósł z jej poprzednich tłumaczeń i tego, co powiedział Sebastian.
? Pieczęcie to tylko część. Oczywiście, twój demon tego nie rozpoznał, bo wyrzuciłby mnie stąd, zanim powiedziałbyś coś w rodzaju ?zostaw ją w spokoju, to rozkaz?. ? Związała lekko szlafrok, nieporadnie próbując poprawić zbyt długie rękawy. ? Teoretycznie mam władzę nad siedemdziesięcioma dwoma demonami Goecji. I nie jestem pewna, czy by go to zachwycało...

Sebastian westchnął, natychmiast jednak skrzywił się, wyczuwając nieprzyjemny zapach magii. Jedynie chwilę zajęło mu znalezienie służących i odesłanie ich do ogrodu. Krzewy od ponad roku nie były przycinane i z pewnością nadanie im formy mogłoby być korzystne. Niezbyt radosne nastroje całej grupy sugerowały, że nie dadzą się ponieść entuzjazmowi i nie pozostawią samych pni.
Nie martwiąc się już o to, że mogłaby pojawić się niezręczna i dająca powody do plotek sytuacja, rozpoczął przygotowania do posiłku. Mimo niezbyt miłego akcentu na początek dnia, panicz oczekiwał punktualnego i wytwornego śniadania.
On zaś miał możliwość spokojnego przemyślenia kilku spraw.
Skąd bowiem owo dziecko mogło władać mocą i umiejętnościami pozwalającymi na nagięcie jego kręgu?
No cóż, w swoim równaniu musiał uwzględnić także to, że prawdopodobnie była uczennicą demona. Bardzo pojętną uczennicą, sądząc po tym, że nie pozostawiała po sobie żadnych śladów. Bariera w sypialni Ciela była nienaruszona, mimo że znalazła się w nim postać mająca coś wspólnego z magią.
Nawet jeśli zaprosił ją Ciel, byłoby to zauważone.
A to stawiało usunięcie z terenu posiadłości jasnowłosego utrapienia na priorytetowym miejscu listy spraw do załatwienia.





Już wkrótce:
Rozdział 12
Jako że nie mam tytułu, mogę powiedzieć, że w tym rozdziale pojawi się ponownie ktoś, kogo lubi się bardziej niż Ion, akcja podejdzie o krok do przodu, ale tak naprawdę coś wiecej będzie dopiero w 13-tce. Niepechowej :)
Powoli tworzony chomik z fanfiction - zapraszam: al-collection
Avatar użytkownika
Al
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 584
Dołączył(a): 12 lut 2008, 22:04

Re: [NZ][NC-17] Zjednoczenie [Kuroshitsuji]

Postprzez Al » 14 cze 2010, 04:54

Było trochę (no dobrze, przyznaję - spooro) odstępu, ale oto - rozdział 12-ty. Wkrótce powinny pojawić się kolejne, i akcja zacznie zmierzać tam gdzie powinna.
Ale "tam gdzie powinna" wcale a wcale nie znaczy "do końca" ;p


Rozdział XII

Pająk w salonie.




? Siedemdziesięcioma dwoma demonami? ? Ciela niełatwo było zadziwić, teraz jednak czuł się kompletnie zaskoczony.
? Nie chodzi o takie demony jak twój Sebastian czy mój Ana. ? Potrząsnęła głową. ? To są bardziej duchy. Nie dusze zmarłych, ale raczej istoty które, powstały z połączenia się ich w zbiorową świadomość. Niektórzy ludzie uważają je nawet za anioły, inni za bogów.
? A ty?
? Dla mnie są demonami lub duchami Salomona. ? Dziewczyna westchnęła cicho, odgarniając włosy. ? Jak przyjedzie Kronikarz, z chęcią pokażę ci sposób ich przyzywania. Najpierw jakiegoś słabego, później może samego Asmodaya?
? Asmodeusza? - Ion pokręciła przecząco głową, domyślając się, że Ciel ma na myśli tego Asmodeusza : wspominanego w wielu pismach demona. Wydawało się, że chęć zachowania swoich tajemnic w sekrecie walczy z pragnieniem pochwalenia się wiedzą. Na szczęście dla Ciela, zwyciężyła ta część jej natury, która łaknęła podziwu i uwagi.
? Nie wiem, czy istnieje diabeł lub anioł o tym imieniu ? powiedziała. ? Niektóre duchy same przyjęły swoje imiona. Inne musiały mieć je nadane. Można by zapytać się Ashmedaia, ale na ważne pytania duchy lubią czasem odpowiadać kłamstwem.
? Nie możesz zmusić go do posłuszeństwa? ? zapytał Ciel.
? W takiej samej mierze, w jakiej ty możesz zmusić do tego Sebastiana. Masz nad nim niemal absolutną władzę... A jednak wiesz o nim tak niewiele, jakby to on decydował o tym, z czym powinieneś zostać zaznajomiony. Duchy Salomona są posłuszne do czasu, gdy nikt nie zastanawia się nad tym, czy mówią prawdę, czy nie.
? Więc tak naprawdę nie masz nad nimi żadnej władzy?
? Ty to powiedziałeś ? roześmiała się, kładąc dłoń na klamce. ? Ba zdradził mi twoje imię tylko dlatego, że uznał za interesujący fakt, że mogłabym cię nim powitać.
Mimo młodego wieku dzieciak wydawał się mieć naprawdę sporą wiedzę. Phantomhive dochodził do podobnych wniosków jak demon: lekceważenie jej byłoby błędem ? mogła wyglądać niewinnie i nieszkodliwie, ale z pewnością taka nie była. Tak jak on, miała po swojej stronie demona, była też o wiele dojrzalsza niż jej rówieśniczki. Patrząc na nią, trudno było odgadnąć, z jakiej wywodzi się strefy, mogła pochodzić zarówno z nizin społecznych, jak i być córką szlacheckiej rodziny. Pod maską dziecięcej naiwności i nieporadności istniała całkiem inteligentna postać. Co wcale nie znaczyło, że dawała się lubić.
? Z drugiej strony... ? Nagle zatrzymała się. ? One nie są tak potężne i silne jak prawdziwe demony. Lecz nawet twojego Sebastiana można by zniszczyć, mojego Anę oszukać i przed każdym z nich postawić pytanie, na które nie znajdą odpowiedzi. A są duchy Salomona, których nie da się zwieść, są takie, które znają całą prawdę i wiedzą wszystko o świecie oraz takie, które dadzą ci umiejętności większe niż posiada demon. A ich nie można zabić, zniszczyć ? cokolwiek zrobisz, one będą istnieć, pojawiając się, gdy tylko ktoś je przywoła.
Ciel skinął lekko głową, starając się ułożyć wiadomości.
? Dlaczego więc...? ? zaczął, urywając, niepewny, jak zakończyć zdanie.
? Możesz je wezwać i odesłać. Reagują tylko na te dwie rzeczy ? dodała. ? W przeciwieństwie do demonów, nie uważają, by człowiek mógł mieć cokolwiek do zaoferowania im. Ludzie są dla nich niczym i być może nawet to, że mogą mieć władzę nad ich przyzwaniem, jest jedynie iluzją.
? Rozumiem ? mruknął, nie wiedząc jeszcze, jak pogodzić obraz dziecka z owymi dziwnymi, zbyt dorosłymi słowami ? Uważaj, żeby nikt cię nie zobaczył ? upomniał ją cicho, zanim zdążyła zamknąć drzwi. Skoro nawet Sebastian widział coś podejrzanego w tym, że spędziła noc w jego łóżku, lepiej było nie ryzykować. Dziewczyna skinęła głową i zniknęła za drzwiami. Można było być pewnym, że zastosuje się do polecenia; wydawała się mieć całkiem sporą praktykę w dziedzinie zakradania, ukrywania i pojawiania się niespodziewanie. Mogłaby w tym konkurować nawet z kamerdynerem.
Myśl o tym wydawała się jednym z najprzyjemniejszych elementów poranka.

Tego dnia wyjątkowo śniadanie zostało podane później, tak, że nieomal zahaczało o porę obiadu, ale jedynie demon wydawał się z tego powodu niezadowolony. W stosunku do Ion zachowywał się podejrzanie uprzejmie, lecz chłodno, co jednak nie było w stanie zniszczyć dobrego humoru Ciela. Jakby bowiem nie patrzeć na scenę, która wydarzyła się rano w sypialni, faktem pozostawało, że Sebastian okazał o wiele więcej uczuć, niż deklarował, że mógłby posiadać. Ciel, zanim zszedł do jadalni, miał czas na zastanowienie się nad tym.
Był pewien, że to, co słyszał w głosie demona, to zazdrość. Hrabia nie należał do ignorantów: wiedział, że kamerdyner nie mógł być zazdrosny o Ion i o to, że zbliżyła się do jego pana, nie, uczucie to było o wiele bardziej egoistyczne. Sebastian prawdopodobnie sądził, że Ciel uznał dziewczynę lepszą od niego w przynajmniej jednej dziedzinie, a to, co ? jak zauważył już wcześniej chłopiec ? próbowało zagrozić pozycji demona, było jak najszybciej przez niego usuwane.
Kamerdyner potrafił docenić kunszt innej osoby. Z Agnim pozostawał w raczej dobrych stosunkach, akceptując fakt, że służący księcia Somy był naprawdę dobry w tym, co robił. Gdyby jednak zauważył podziw Ciela w stosunku do umiejętności mężczyzny, podziw większy niż zainteresowanie, w jaki sposób człowiek był w stanie zdobyć moc, która nawet dla demona wydawała się interesująca, wtedy zrobiłby wszystko, aby Agni był jak najdalej... lub jak najbardziej martwy.
Konkurowanie z demonem, nawet nieświadome, zawsze niosło ze sobą poważne niebezpieczeństwo. Ion zdawała się tym nie przejmować, albo dlatego, że nie zdawała sobie sprawy z rozgrywających się wydarzeń, albo ufała, że wcześniejsze rozkazy i osoba Kronikarza chronią ją dostatecznie. Jakkolwiek było naprawdę, widok jej niezbyt podobał się Sebastianowi.
Ciel wiedział, że mógłby to z łatwością ukrócić ? czy to wydając rozkaz, czy tłumacząc, w jaki sposób dziewczyna znalazła się w jego pokoju.
Ale w ten sposób zepsułby całą zabawę.
Ostatnio nic ciekawego się nie wydarzyło. Od czasu gdy Ash zawisł na moście londyńskim w charakterze dosyć makabrycznej ozdoby, królowa nie wzywała swojego ?kundla? do żadnych specjalnych zadań. Być może ona była zbyt zajęta graniem ?dobrej władczyni? wspomagającej odbudowę Londynu? Możliwie też, że osoby sprawiające kłopoty po prostu wycofały się na ten czas, samemu starając się wylizać ze strat. Kto bowiem traciłby siły na finezyjne morderstwa czy ożywianie starych legend, podczas gdy prawie połowa miasta spłonęła?
Nie, stanowczo nie był to dobry okres dla wymyślnych zbrodni. Ot, zabić sąsiada za kilka funtów, ograbić dom, który przez pożar całkowicie był niezabezpieczony czy sprzedawać zdesperowanym ludziom produkty po cenie tak zawyżonej, że można by powiedzieć, że chleb wypiekano w piecu wykładanym diamentami ? to tak. Zapewne okres ów musiał być bardzo nudny dla grabarza. Trupy miały wszystkie organy i przywożone były raczej w jednym kawałku, a ich mnogość sprawiała, że nie mógł podchodzić do nich zbyt osobiście.
Ciel nie życzył sobie co prawda aktualnie umierać, ale zamierzał zrobić wszystko, by w przyszłości jego ciało nie trafiło do Undertakera. Znając charakter owej osobliwej cmentarnej kreatury, choćby cała ludzkość przechodziła fazę wymierania, ten znalazłby odpowiednią ilość czasu dla hrabiego Phantomhive. I z pewnością ów czas wykorzystał by równie dogłębnie, jak i samego arystokratę.
Zwłaszcza, że przy ostatnim spotkaniu sugerował, że chciałby móc sprawdzić, czy Ciel posiada jeszcze serce. Chłopiec oczywiście posiadał, choć zastygło ono na sekundę, gdy przez jego umysł przebiegły wizje, w jaki sposób zdobywałby ową wiedzę jasnowłosy natręt. Od tego czasu jednak staranie się, by Undertaker nie położył na nim rąk, przed czy po śmierci, zostało umieszczone na priorytetowej liście spraw koniecznych. Sebastian wydawał się być wręcz lekko rozbawiony zapobiegliwością Ciela, zapewniając go, że w tej akurat sprawie pośpiech wcale nie jest konieczny, co sprawiało, że chęć wypożyczenia demona grabarzowi, by mógł poćwiczyć na żywym obiekcie, wydawała się wtedy niemal nie do odparcia. Zapewne kamerdyner zrozumiał zagrożenie i dlatego opanował wpełzający na wargi uśmiech.
Teraz sytuacja odwróciła się całkowicie. Kamerdyner wydawał się być tak poważnym i na swój sposób niezadowolonym, że tylko rozkaz zmusiłby go do uśmiechnięcia się.
Cielowi nie przeszkadzało to wcale ? ON bawił się doskonale. Przynajmniej do czasu, gdy przerażona, rozgorączkowana Meirin wpadła do jadalni, przestawiając donicę i potykając się o nieistniejące wypaczenie parkietu, lądując w ramionach Sebastiana wraz z obrusem, o który zahaczyła mankietem. Kamerdyner pochwycił także spadający półmisek i resztę naczyń, pozwalając jedynie, by odrobina dżemu zaznaczyła krawędź stołu i śnieżnobiały mankiet koszuli Ciela.
Można byłoby uznać to za przeoczenie, hrabia Phantomhive podejrzewał jednak, że nie zdarzyło się to absolutnie przypadkowo.
? Śniadanie? Tak wcześnie? Ion, kwiatuszku, nigdy bym nie pomyślał, że zasiądziesz do posiłku bez mojego towarzystwa ? Głos nacechowany tym charakterystycznym rozbawieniem mógł należeć tylko do jednej osoby. ? I ta krzywo zawiązana kokarda? Doprawdy...
Ciel odetchnął z ulgą.
Przedstawienie się zaczęło, czas oczekiwania minął.
A widząc mimowolny, leciutki grymas niezadowolenia na wargach Sebastiana, mógł śmiało stwierdzić, że kolejne dni będą należeć do wyjątkowo interesujących.

Wyczuwał zbliżanie się mężczyzny, zanim jeszcze ten zdążył przekroczyć próg domu. Ion także musiała o tym wiedzieć, bo na króciutką chwilę zamarła z uniesioną dłonią, w której trzymała lśniący w świetle słońca widelec. Człowiek mógłby tego nie zauważyć, ale wzrok demona wyłapał ten szczegół, tak jak i delikatne plamki w pociemniałych nagle źrenicach.
Ciało dziewczyny reagowało na bliskość demona w absolutnie odmienny sposób niż ciało zwykłych kontrahentów. Być może mógł uznać to za ciekawe, jednak nie chciał. Nie chciał wiedzieć nic więcej o dziwnym układzie łączących owo dziecko z demonem, podobnie jak nie chciał ich w posiadłości Ciela Phantomhive. Oboje zwiastowali kłopoty, będąc nimi jednocześnie, coś jak anioł masakry, który, zwiastując nadchodzący kataklizm, sam się do niego wydatnie przyczynia.
Z tym, że problemy, jakie niosła za sobą owa dziwna para, były o wiele bardziej osobiste. Ash na swój sposób przyspieszył nawiązanie pełnego, silnego kontraktu, Kronikarz zaś krążył wokół Ciela niby ćma, zainteresowany o wiele bardziej, niż pozwalałaby na to przyzwoitość.
Demony nie miały żadnych zasad i nie kierowały się jakimikolwiek względami. Ale rzeczą naturalną było trzymanie się z daleka od ludzi, którzy związali swój los z innym demonem. Kiedy miało się przed sobą wieczność, kłócenie się o istotę, której życie trwa krócej niż sen i jest delikatniejsze od powiewu wiatru, nie miało sensu.
Kronikarz nigdy jednak nie postępował tak, jak można byłoby od niego oczekiwać. Nadal utrzymywał znajomość z przynajmniej jednym aniołem, a swoje istnienie traktował bardziej jak zabawę, nie przejmując się tym, że co prawda jest wieczny, lecz niekoniecznie nieśmiertelny.
Był ze wszech miar denerwującą istotą.
? Przepraszam. ? Sebastian starał się zachować spokojny głos, mimo wyjątkowo swobodnego wejścia mężczyzny. ? Drobny wypadek...
Drwiące spojrzenie Kronikarza jasno dopowiedziało ? zamierzony?, przesuwając się po niewielkiej plamie koloru malin. Nie miało to jednak znaczenia, zwłaszcza że już po chwili demon był całkowicie skupiony na jasnowłosym dziecku, tak jakby świat poza nim nie istniał. I chociaż Sebastian wiele widział przez te wszystkie lata, to, co zobaczył w oczach mężczyzny, nie mógłby nazwać inaczej jak ?obsesyjne? i ?chore?. Nie byłby zbytnio zdziwiony, gdyby Kronikarz postanowił ją wkrótce pożreć, nie czekając aż dojrzeje, stając się prawdziwą kobietą.
? Meirin, postaraj się nie zepsuć niczego więcej. ? Kamerdyner spojrzał surowo na zarumienioną dziewczynę. ? I uprzątnij ten bałagan.
Ciel wstał pospiesznie od stołu i skłonił się na powitanie, podając dłoń mężczyźnie, podczas gdy Sebastian kończył strofować młodą pokojówkę.
? Nie przejmuj się mną... nami. ? Kronikarz uśmiechnął się szeroko. ? Pomogę tej miłej, nieporadnej dziewczynie...
Służąca odetchnęła z przestrachem, starając się nawet nie patrzeć w stronę mówiącego. Nie wydawało się, by jej strach powodowany był tym, że miała do czynienia z demonem, tym razem bowiem maski człowieczeństwa zostały nałożone tak dokładnie i ze starannością, że nawet anioł uznałby, ze ma do czynienia z człowiekiem.
Kronikarz, z zaczesanymi gładko włosami, ubrany w długi, sięgający ziemi strój przypominający sutannę, lecz niezwykle obcisły, z falującą przy każdym ruchu peleryną narzuconą na ramiona, mógł przyciągać uwagę kobiet, nawet tych zadurzonych w lokaju, który jeszcze chwilę temu trzymał je w ramionach.
Popisywał się i z pewnością wiedział w jaki sposób zwrócić na siebie uwagę. Gdyby nie był tak... niezwykle piękną istotą, ten sposób dobierania stroju uznano by za efektowny, lecz tandetny.
Gdyby nie był tak... demonem.


Ciel zacisnął zęby, w ostatniej chwili powstrzymując się przed karcącym spojrzeniem lub gniewnym syknięciem. Długie, chłodne palce kolejny raz przypadkowo musnęły jego sutek, miejsce, które nie podejrzewał, by mogło być aż tak wrażliwe na okazywane mu zainteresowanie.
Miał pewność, że jeśli spróbowałby zwrócić demonowi uwagę, przyznałby się w ten sposób, że to na niego działa. Ignorowanie bliskości Sebastiana nie było rzeczą łatwą i nawet myśl, że w jadalni oczekują go goście nie potrafiła oderwać go od przemyśleń, co by było, gdyby owa szczupła dłoń zsunęła się pod inną część garderoby.
Rzecz absolutnie nie do pomyślenia, niemożliwa i nieodpowiednia, ale, na swój sposób, wyobrażenie jej wywoływało przyjemne ciepło, idealnie kontrastujące z chłodnym dotykiem. Wzdrygnął się lekko, gdy materiał zsunął się z jego ramion, kierowany sprawnymi dłońmi, które nie przegapiły okazji przelotnego przesunięcia się po przedramionach chłopca.
? Mam nadzieję, że gdy zejdziemy na dół, zastaniemy chociaż samą jadalnię ? mruknął chłopiec, unosząc lekko głowę. ? Meirin jest niebezpieczna sama, ale w towarzystwie tego..
? Jedną z bardzo nielicznych zalet Kronikarza jest to, że potrafi postępować z kobietami ? wyszeptał Sebastian, nachylając się przy zapinaniu najniższego guzika tak, że jego ciepły oddech musnął pępek chłopca. ? Jest też na tyle inteligentny, że gdy stwierdzi, iż dziewczyna nie będzie w stanie zrobić nic pożytecznego, odeśle ją do innych pokoi.
? Widzę, że doskonale znasz jego zwyczaje związane z kobietami.
? Naprawdę cię to interesuje, paniczu? ? Oczy demona zwęziły się, a Ciel mógłby przysiąc, że w spokojnym głosie słyszał jawną złośliwość.
? Tsk! ? syknął, starając się ignorować dłonie powoli zapinające koszulę. ? To akurat mnie nie interesuje nawet w najmniejszym stopniu!
Mimo, że sprawa ze zdjęciami Sebastiana przy Domein była bliższa rozwiązania, nie było jednak jasno powiedziane, w jakim celu udał się tam tamtego wieczora ? a raczej nie sprecyzowano, że chciał jedynie spotkać się z Kronikarzem, a nie z podległymi mężczyźnie prostytutkami. Trudno wyobrazić sobie Sebastiana jako klienta nawet wyjątkowo luksusowego burdelu, ale też nie było to absolutnie niemożliwe. Zaspokojenie ciekawości wiązało się jednak z zbyt wieloma komplikacjami i chłopiec wolał czekać, aż sytuacja sama się rozwiąże. Nawet jeśli miałoby to trochę potrwać, duma była o wiele cenniejsza.
W dodatku życie demona, a raczej jego seksualna część, nie obchodziło hrabiego ani trochę.
Na swój sposób jednak sama myśl, że mogłoby to mieć znaczenie, była niepokojąca. Dotychczas był pewien, że wie o niemal każdym kroku Sebastiana. Czasami zapominał, że bycie służącym, lokajem jest jedynie rolą, jaką odgrywa demon ? był tak doskonały w swojej maskaradzie, naturalny w byciu kamerdynerem, że bez problemu ludzka pamięć wymazywała fakt, kim jest naprawdę.
Przez każdy dzień w roku był idealnym Sebastianem Michaelisem, oddanym rodzinie Phantomhive, wiernym rozkazom hrabiego. Każdy dzień, prócz owego jednego, jedynego, gdy mógł robić to, co chciał. Wielu służących, dostając wychodne, postanowiłoby skorzystać z usług ulicznicy lub, jeśli posiadali dostateczne oszczędności, odwiedzić jeden z półlegalnych burdeli, nie było więc to niczym dziwnym bądź niezwykłym.
Cielowi jednak w jakiś niezręczny sposób nie wydawało się to wygodne.
Czuł, że Kronikarz może mieć rację ? rzeczywiście, mimo że zawarł z Sebastianem kontrakt, nie wiedział o nim wiele więcej, niż przed pierwszym spotkaniem z nim. Jedyną szansą na dowiedzenie się o kamerdynerze tego, czego ten nigdy nie chciałby wyjawić swojemu panu, było towarzyszenie Ion i jej demonowi. Młody hrabia miał zamiar wykorzystać ją na swoją korzyść.

Jadalnia wyglądała tak, jakby nikt z niej nie korzystał w ciągu kilku ostatnich dni. Ciel nie miał ochoty na kontynuowanie śniadania, z wdzięcznością przyjął więc do wiadomości fakt, że jego goście przenieśli się do salonu.
Pora nie była zbyt odpowiednia na herbatę, jednak na stoliczku znalazły się już filiżanki i parujący czajnik.
Finnian strzygł krzewy przed oknem, nie odrywając wzroku od jasnowłosej dziewczynki, Meirin zaś wydawała się rozdarta pomiędzy wpatrywaniem w czarnowłosego demona, a podziwianiem wieloletniego obiektu swoich uczuć ? Sebastiana. Tylko Bard nie wyglądał na zadowolonego, chociaż fakt, że to jemu pozwolono napełnić filiżanki gorącym napojem, lekko złagodził zazdrość. Nawet kamerdyner wydawał się być o wiele zbyt radosny niż powinien być, prawdopodobnie z powodu sceny, jaka rozegrała się w sypialni. Demon zawsze był zadowolony, gdy udało mu się pokonać hrabiego. Tak, jakby udowadniał sobie i jemu, że nie może zostać zwyciężony przez człowieka.
Ich drobne utarczki o dominację zawsze były dodatkowym sposobem na zabijanie nudy hrabiego, teraz jednak lokaj mógł posługiwać się też ciałem chłopca, co Cielowi niezbyt przypadało do gustu. Demon, ze swoim wielosetletnim doświadczeniem, dokładnie wiedział co zrobić, by wywoływać pożądany efekt, co mogło by być przyjemne, gdyby nie było jedynie dodatkiem do rozgrywki między nimi. Będąc jedynie istotą ludzką, hrabia od początku był skazany na porażkę. Ale choć efekt końcowy nie był ważny, liczyła się walka. Samo to, że stawiał opór, sprawiało mu przyjemność i zadziwiało lokaja.
? Mam nadzieję, że wybaczycie... tę całą sytuację ? powiedział, wchodząc do jadalni. Ion z lekkim uśmiechem skubała leżące na talerzyku ciasteczko, co chwilę zerkając w stronę Kronikarza, i dopiero po chwili zareagowała, unosząc głowę.
? Nawet jeśli jesteśmy twoimi gośćmi, to nie jesteśmy nadętymi, arystokratycznymi bufonami. ? Kronikarz roześmiał się lekko .? Doprawdy, choćbyś chciał wymknąć się na czułe tete?a?tete z Sebastianem, nie czułbym się obrażony...
? ?...zwłaszcza, jeśli pozwoliłbyś mi popatrzeć? ? dokończyła za niego dziewczyna.
Meirin zarumieniła się, zszokowana, nawet na twarzy Barda widać było zdumienie. Ciel z trudem powstrzymał wpełzający na policzki rumieniec, mając nadzieję, że to jedynie same domysły ? że Kronikarz lub Ion nie mieli szansy słyszeć ani widzieć tego, co się wydarzyło między nim a demonem chwilę wcześniej.
? To tylko żart...
?... oczywiście ? Ion znów dokończyła, mrugając lekko. ? Poczęstowaliśmy się herbatą, mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko? ? Zręcznie zmieniła temat, tak jakby słowa przed chwilą nie zostały wypowiedziane.
Starając się nie wyglądać na tak podejrzliwego, jak się czuł, usiadł naprzeciwko Kronikarza i uniósł filiżankę do ust.
Pachniało herbatą, trochę bardziej słodką, ale i silniejszą, niż zazwyczaj podawana przez Sebastiana. Zapewne kąt padania światła sprawił, że ta w jego filiżance wydawała się jaśniejsza niż smolisty napój, który Ion popijała z prawdziwą przyjemnością.
? Co to? ?Uwagę Ciela przykuła leżąca na stole, lekko poszarpana koperta. Wyglądała tak, jakby ktoś ze złością wydarł z niej zawartość, po czym włożył na to samo miejsce z nie mniejszą wściekłością.
? Fotografie. ? Koroniarz uśmiechnął się dziwnie.
? Fotografie?
Ion ostrożnie, tak jakby koperta została wyłożona pokrzywami, chwyciła brzeg papieru i uniosła go, pozwalając, by zdjęcia wyślizgnęły się z koperty.
Powoli tworzony chomik z fanfiction - zapraszam: al-collection
Avatar użytkownika
Al
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 584
Dołączył(a): 12 lut 2008, 22:04

Re: [NZ][NC-17] Zjednoczenie [Kuroshitsuji]

Postprzez Shigaa » 18 lip 2010, 16:02

Naprawdę uwielbiam ten tekst! Wprawia mnie zawsze w taki dobry nastój... Zresztą jak wszystko co jest związane z Kuroshitsuji.
Masz świetny styl pisania, tak lekko się to czyta, że gdybym mogła to bym nie przestawała ;D. Jestem ci wdzięczna za zachowanie kanonu, charakter Ciela i Sebastiana jest taki jak powinien być. Uwielbiam te podteksty w ich wypowiedziach, delikatne sugestie... Mmm... <3

Kocham Zjednoczenie! Moim zdaniem może to być Herbacianka Kuroshitsuji.

Nie mogę się już doczekać następnych części! Dodawaj jak tylko możesz ;D

Weny!
Shigaa
 
Posty: 2
Dołączył(a): 28 maja 2010, 21:46

Re: [NZ][NC-17] Zjednoczenie [Kuroshitsuji]

Postprzez Al » 20 lip 2010, 20:30

Rozdział XIII

Koty i Pająki.



Wyglądało na to, że problemy z dziwnym fotografem jeszcze się nie skończyły ? ktoś idealnie uchwycił na zdjęciu chwilę, gdy demon przenosił jasnowłosą dziewczynę z powodu do posiadłości.
Ciel pochylił się nad obrazkiem. Jak na zwykłego fotografa?amatora, autor zdjęcia musiał mieć spore doświadczenie. Udało mu się, mimo przecież dość wczesnej pory, dokładnie sfotografować niemal każdy szczegół.
Z drugiej strony ? ocenił okiem może nie fachowca, ale osoby znającej się nieco na sztuce ? zdjęcie nie miało żadnych walorów artystycznych, źle wykadrowane i raczej nieefektowne.
Coś było z ową fotografią nie tak, hrabia dopiero po chwili zrozumiał, co go dręczyło. Ion w ramionach Sebastiana wydawała się jeszcze mniejsza i chudsza niż zazwyczaj, z czarnymi, głębokimi źrenicami, przypominającymi piekielną otchłań. Mrok wypełniał całkowicie jej oczy, tak, że nie było widać nawet śladu białka. Jej palce wydawały się dłuższe i zaciskały się niczym szpony drapieżnego ptaka.
Także Sebastian wyglądał inaczej, spod powiek spoglądały bowiem smużno szare Tęczówki, z ciemnopomarańczowymi, pionowymi źrenicami, a skóra lśniła niczym porcelanowa powłoka. Z ust demona spływała czarna stróżka krwi, a uśmiech zadowolenia błądzący na wąskich, wykrzywionych wargach wydawał się przerażający. Cień, nieposłuszny zasadom kierującym światem, wyginał się w ciało ogromnej, rozjuszonej pantery, gotowej do skoku na jej właściciela. Hrabia był częściowo ukryty za drzwiami powozu, na zdjęciu wyraźnie zobaczyć można było jedynie jego rękę, uniesioną w dziwnej i raczej średnio wygodnej pozie. Jego cień naśladował ją idealnie, a dłoń leżała spokojnie między uszami wielkiego kota w wyjątkowo pieszczotliwym geście.
? Zobaczyłeś to, prawda? ? Ciepły głos wyrwał go z zamyślenia. Obraz ze zdjęcia zamigotał i zniknął, na powrót stając się zwyczajną fotografią.
? Co to było?
? Magia. ? Ion uśmiechnęła się, gdy Kronikarz pogłaskał ją po głowie szepcząc ?mądra dziewczynka? ? Tylko, że...
? Tylko, że nikt jej nie wyczuwa. ? Sebastian uniósł zdjęcie bliżej oczu i przekrzywił głowę, przyglądając mu się. ? Kiedy chcesz ją dostrzec, rozpoznać, zanika. Możesz widzieć jej efekt jedynie wtedy, gdy skupisz się na zobaczeniu tej sceny, ale gdy próbujesz zbadać, dlaczego widzisz to coś zamiast rzeczywistego obrazu, natychmiast się wycofuje.
? Myślałem, że magia... śmierdzi. Nie czujecie jej?
Demony zamarły na sekundę. Wyglądało na to, że nikt nie pomyślał o tym wcześniej.
? W takim razie zdjęcie nie jest magiczne ? zawyrokowała Ion. ? A to oznacza, że magiczny jest...
? Aparat! ? wykrzyknął Kronikarz, zrywając się z fotela. ? Musi być więc jakiś związek między fotografią a narzędziem, którym ją wykonano.
? Jak to się w ogóle tutaj znalazło? ? Ciel nagle zmarszczył brwi.
? Kurier ? wyjaśniła Ion spokojnie. ? Jak chcesz go o to wypytać, siedzi w kuchni, pogoda dała mu się trochę we znaki. Ale na moje oko to on nic nie wie. ? Pokręciła głową, podkreślając wymowę swoich słów. ? Jedynie tyle, że w drodze zrównał się z jakimś mężczyzną, a ten, dowiedziawszy się, że zmierzają w tę samą stronę, zapłacił mu, by przywiózł to do posiadłości.
? I otworzyliście ten list...
? Zobacz, co jest napisane na kopercie. ? Kronikarz uśmiechnął się krzywo, wskazując na drobny napis.
? To po łacinie? ? Ciel odwrócił się do Sebastiana.
? Tak .? Lokaj skinął głową.
? I?
Sebastian uniósł pytająco brwi.
? Pytam, co to znaczy! ? warknął wreszcie Ciel po chwili niezręcznego milczenia. Owszem, znał podstawy łaciny, jak i kilku innych języków, z pewnością jednak nie władał nimi biegle.
? ?Do właściciela ślicznej, jasnowłosej dziwki? ? przeczytał spokojnie Sebastian.
? Być może nadawca sugerował, że ty jesteś właścicielem mojego skarbu ? dodał Kronikarz. Wyglądał przy tym na rozbawionego podejrzeniem, że dziewczyna należy do Ciela, jakby było to wyjątkowo komiczne. ? A że Ion jest jedynie gościem, a nie własnością, pozwoliłem sobie na otworzenie tego listu. Osobiście byłby on chyba bardziej skierowany do mnie.
? Uważasz się za mojego właściciela? ? spytała z dziwnym uśmiechem dziewczyna.
? Nie, ale z pewnością zasługiwałbym na ten tytuł bardziej niż ktokolwiek inny. ? Dłoń mężczyzny znów musnęła włosy dziewczynki, sprawiając, że krew zamarła w żyłach Ciela. Demon zdawał się traktować ją jak ulubioną zabawkę, ale pod czułymi, niewinnymi gestami czaiło się coś, czego chłopiec nie rozumiał i nie był pewien, czy kiedykolwiek chciałby zrozumieć. Myśl, że istota taka jak Kronikarz mogłaby okazywać człowiekowi jakiekolwiek uczucia, wydawała się niedorzeczna, jednak w umyśle Ciela wciąż krążyły słowa Kronikarza dotyczące zakochania się demona.
?To naprawdę musiałby być straszny widok? powiedział wtedy z takim obrzydzeniem i przekonaniem, że hrabia od razu w to uwierzył. Samo podejrzenie, że w stosunkach między mężczyzną a Ion jest cokolwiek więcej, sprawiało, że gorąco przyznawał rację Kronikarzowi.
To byłoby naprawdę straszne.
? Bez śladu magii nie można dotrzeć do jego źródła, tak? ? zapytał hrabia, wodząc spojrzeniem pomiędzy oboma demonami. Jakże byli różni, a jednocześnie wyczuwało się w nich tę samą, niepokojącą siłę.
? Nie ma takiej możliwości.
? Właściwie można ? odrzekł równocześnie z Sebastianem Kronikarz. ? Wystarczy tylko uwięzić magię.
? Do czego potrzeba przynajmniej kilku wyszkolonych magów, będącymi ludźmi bądź innymi istotami, z wyjątkiem demonów i aniołów ? dodał kamerdyner chłodno. Widząc, że Ciel otwiera usta, by zapytać o ostatnie słowa, wyjaśnił szybko:
? Są zbyt skrajni.
? A co powiesz na świetnego maga, mającego do pomocy demona? ? Kronikarz ?zadał? te pytanie tak, że łatwo można było je pomylić z kpiną. ? Ion jest czymś więcej niż ozdobą, wierz mi.
? Trudno uwierzyć nawet w to, że mogłaby być ozdobą.
? Nie zamierzam nikogo przekonywać. ? Mężczyzna wzruszył ramionami. ? Księżniczko, przygotuj się i zrób spis rzeczy, które będą potrzebne, a my w tym czasie sprawdzimy okolicę.
Dziewczyna kiwnęła głową i przez chwilę, tak krótką że można by jej nawet nie zauważyć, jej oczy wyglądały identycznie jak na zdjęciu ? ciemne, mroczne i pełne nieludzkiego bólu. To jednak minęło, pozostawiając jedynie lekko rozszerzone źrenice i lśniące radością, wielobarwne tęczówki. Ciel zamarł, zastanawiając się, czy przed chwilą ujrzał magiczny miraż czy też prawdę, która kryła się pod niewinną powłoką. I jeśli to, co widział, nie było kłamstwem, dlaczego w tej dziewczęcej, wesołej postaci miałoby być tyle cierpienia? I dlaczego miałoby go to obchodzić?
? Dasz radę? ? zapytał Kronikarz, gdy nie odpowiedziała.
? To nic trudnego. Po prostu...
? Tak?
Mężczyzna spojrzał na nią uważniej.
? ?Do właściciela ślicznej, jasnowłosej dziwki?. Zastanawiam się, czy napisał to dlatego, że nic nie wie o naszej sytuacji, czy też dlatego, że chciał kogoś tym zranić.
? Czy to ważne?
? Tak ? odpowiedział za nią Ciel, rozumiejąc, o czym myśli dziewczyna. ? Gdyby to była ta druga ewentualność, znaczyłoby to, że do kogoś ma osobistą urazę, na tyle silną, by posługiwać się magią w realizowaniu... zemsty?
Czy tu w ogóle mogło chodzić o zemstę? To nie były nawet groźby, do zdjęć nie zostały dołączone żadne żądania, a ich złowieszczy wydźwięk był rzeczą ulotną i nieuchwytną.
Trudno jednak wyobrazić sobie, by ktoś dla żartu ryzykował tak wiele.
Ale, być może, miał po prostu wyjątkowo szczególne poczucie humoru.

Ion poczekała, aż demony znikną z budynku, po czym od razu zażądała pióra i papieru. Jak szybko się przekonał, pismo miała ładne, eleganckie, dosyć ostre, pozbawione jednak surowości ? wyglądało na to, że nawet jeśli jej wykształcenie było dosyć niekonwencjonalne, obejmowało podstawowe umiejętności niezbędne dla damy.
? Rytuał wiążący magię to nic przyjemnego i prostego ? tłumaczyła spokojnie, z błyskiem radości w oczach. ? Jak każdy na tym poziomie, wymaga żywej ofiary i najprościej jest użyć kruka, kota lub ropuchy. Taki na przykład niedźwiedź byłby kłopotliwy...
Z ust Ciela wyrwało się westchnienie ulgi, gdy zdał sobie sprawę, że listę otwiera ?ropucha?. Zabijanie kotów nie wchodziło w grę, demony naprawdę uwielbiały te futrzaste zwierzęta, kruki także wydawały się być związane z demonami, zaś zwierzę gabarytu niedźwiedzia narobiłoby niepomiernie wielkich szkód, zanim okazałoby się przydatne.
? Proch, zioła, skupiające kryształy ? wyliczała, wskazując końcem pióra na poszczególne grupy wyrazów. ? To są chyba najważniejsze...
? I to wszystko? Te magiczne... ? Z trudem powstrzymał się od powiedzenia ?śmieci?. Być może dla magii związanej z tego typu elementami miał niewiele szacunku, ale nie mógł zaprzeczyć, że działała. ? ?artefakty? ? Hrabia uniósł pytająco brwi.
? Nie. Ale gdy dorzucisz do tego zdjęcia, z pewnością osiągniemy rezultaty. ? Uśmiechnęła się niepewnie. ? Chyba na to liczysz, prawda?
Oczywiście, że liczył! Dopiero po chwili panicz wywalaj! xD zrozumiał, że było to zawoalowane pytanie. Ion chciała wiedzieć, czy miał on cokolwiek wspólnego z fotografiami lub czy ktoś nie robił to na jego zlecenie. Ale jaki miałby w tym cel? Pokazać demonowi, że udało się go przechytrzyć ? tego mógł próbować doskonale we własnym domu i o wiele mniejszym kosztem. Wyglądało jednak na to, że dziewczyna czeka na jakąkolwiek odpowiedz.
? Nie jestem w to zaangażowany w jakikolwiek sposób. ? Skrzywił się lekko. ? Zresztą, po co miałbym coś takiego robić?
? Nie wiem. Ale nie wiemy też, jakim motywem kieruje się tamta osoba/tamten fotograf.
? Może to jakiś szaleniec ? mruknął powątpiewajaco Ciel.
? Cholernie dobry w magii i potrafiący zwyciężyć demona na przynajmniej jednym polu? ? roześmiała się, znów stając się młodą dziewczyną a nie źródłem wiedzy czy dość egzotyczną wiedźmą. ? Jak go poznasz, daj mi znać.
?Planujesz przyłączyć się do niego?
? Nie. Ale gdyby to był szaleniec, przejęcie jego mocy nie byłoby kłopotliwe. Z pewnością jego kontrola byłaby zachwiana i kradzież jego umiejętności można by nazwać dziecinną igraszką. ? Powaga powróciła na szczupłą, dziewczęcą twarz. ? Oczywiście musimy go najpierw odnaleźć.
? To takie trudne? ? Odsunął od siebie lawinę pytań, jakie chciałby zadać jej w każdych innych okolicznościach. Na razie priorytetem było poznanie tożsamości fotografa.
? Nie chodzi o trudność. Jeśli zdjęcia są połączone magicznymi nićmi z aparatem, można dostrzec niewiele otoczenia. Najczęściej zwykłą codzienność, kłótnie, spory, ludzi, którzy dotykali wcześniej tej rzeczy bądź byli z nią w jakiś sposób związani... Najczęściej wyjątkowo silnymi uczuciami.
? A jeśli aparat został zniszczony?
? Wtedy magiczna więź poprowadzi nas prosto do tego, który był za to odpowiedzialny. ? Wzruszyła ramionami. ? Co może oznaczać długą drogę do jego mocodawcy, ale wątpię. To zbyt cenna rzecz, by ją ot tak wyrzucić. Wbrew temu, co się mówi, trudno zakląć jakiś przedmiot, by działał poprawnie po zmianie. Takie rzeczy dzieją się najczęściej przypadkiem, tak jak ostatni aparat Talbota.
?Nie wykonano go celowo? ? zapytał Ciel, starając się omijać myślami jedną z niewielu chwil zakłopotania w swoim życiu. Demon: najważniejszą osobą dla niego? Najchętniej wymazał by ów fakt z pamięci. I to nie tylko swojej.
? Tak, oryginalny aparat ? potwierdziła, zginając kartkę na pół i kładąc na nią osuszone chusteczką pióro. ? Dopiero jego kopie były tworzone z pełnym zamierzeniem, lecz nigdy nie osiągnęły tak niesamowitych rezultatów.
Zacisnęła lekko dłonie, tak, że na ich wewnętrznej stronie musiały pozostać czerwone półkręgi.
? Dzisiaj pokażę ci prawdziwą, celową magię, tak jak obiecałam wczoraj ? szepnęła, spoglądając w okno z lekko nieobecnym uśmiechem. ? A Ana... Ana też nie będzie mieć powodów, by narzekać.


Sebastian zatrzymał się tuż przy starej, wygiętej wierzbie. Tak jak się spodziewał ? nie znaleźli żadnych widocznych śladów czyjejś obecności. Ten, kto wykonał owe zdjęcia, naprawdę starał się zmylić zmysły demonów w każdy możliwy sposób. W powietrzu nie można było wyczuć nawet najmniejszego śladu magii.
? Bawi cię to? ? zapytał ze spokojem Kronikarza. Wyglądało na to, że mężczyzna naprawdę postarał się, by udawać ludzką istotę; być może aż za doskonale udawać. Sprawił, że większość ludzi, nie znając jego natury, nie czułaby się w żaden sposób dziwnie ? jego przebranie niemal przekraczało te, które przez wiele lat wypracował Sebastian. Mogłoby to być to dosyć frustrujące, gdyby oczywiście lokaj był człowiekiem.
Kronikarz nie odpowiedział na zadane pytanie ? nie było to konieczne. Rozmowa nie polegała na pełnym uprzejmości dialogu, miała służyć jedynie wymianie informacji. Milczenie było takim samym środkiem wyrazu jak słowa, czasami nawet bardziej wymownym niż dźwięki wydawane przez ludzkie usta.
? Ona sobie z tym nie poradzi ? dodał Sebastian, opierając dłoń o chropowatą korę drzewa.
? Jest zdolniejsza niż przypuszczasz. Ominęła twoje zabezpieczenia bez problemu.
? Nie były zbyt doskonałe ? przypomniał sucho Sebastian. ? Reagowały na zagrożenie i można było znieść je zaproszeniem.
? Powinny więc ostrzegać, jeśli zaproszony został ktoś, kto nie należy do nieszkodliwych istot. Ale bariery nie zareagowały na kogoś, kto będąc silnym, udawał słabego... Lub będąc słabym, posiadał siłę.
Po chwili milczenia Kronikarz uśmiechnął się lekko, przekrzywiając głowę.
? Nie zorientowałeś się, że coś przedostało się przez bariery na długo zanim zostało zaproszone? Ona jest naprawdę zdolna. Potrafi wymknąć się nawet mnie... Ale wraca. Zawsze wraca. Jestem jedyną rzeczą, jaką posiada na tym świecie, mój dom jedynym miejscem, które może nazwać domem, nie ma nikogo i niczego.
? A jeśli znajdzie się ktoś, kto ci ją odbierze?
? Zapłaci za to bólem i śmiercią.

Układający się w kocie kształty cień drgnął lekko, starając się nie spleść z ciemnym, pajęczym kształtem. Oba wyglądały tak, jakby były złożone z drobnych, kruczych piór.
...a później pióra rozsypały się, na powrót przypominając zwykłe ludzkie cienie.
Jedynie... przypominając.
Powoli tworzony chomik z fanfiction - zapraszam: al-collection
Avatar użytkownika
Al
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 584
Dołączył(a): 12 lut 2008, 22:04

Re: [NZ][NC-17] Zjednoczenie [Kuroshitsuji]

Postprzez Al » 12 paź 2010, 19:07

Ojć, trochę się spóźniłam.. ale to nic, następny rozdział postaram się, by był w mniejszym odstępie czasu :)

Rozdział XIV

Requiem nad Tamizą



*1*


? Ty jesteś krwią, i krwią cię przyzywam, przewodniku...
Ciel westchnął, wsłuchując się w spokojny, monotonny głos dziewczyny.
? ...prowadź mnie do świata duchów i koszmarów, poprzez sen i oczy świata...
Przyzywanie demonów było naprawdę, naprawdę nudną czynnością ? stwierdził w myślach chłopak, starając się powstrzymać chęć ziewania. Słowa wypowiadane przez Ion nie miały znaczenia, pomagały jej jedynie skupiać myśli i precyzować żądania.
? Tak naprawdę to, co ona powie, jest obojętne. Liczy się jedynie cel i pragnienie oraz rysowane znaki ? wytłumaczył kilka godzin wcześniej Kronikarz. Sebastian wydawał się wtedy podchodzić do pomysłu z dystansem i znudzeniem. Po ponad dwugodzinnym przysłuchiwaniu się jednostajnej mowie, Ciel rozumiał już dlaczego.
Na środku posadzki, za pomocą popiołu zmieszanego z krwią żaby, narysowany został wielki okrąg. Kronikarz wykonał go z demoniczną precyzją, zostawiając jedynie niewielką przerwę, by Ion samodzielnie go zamknęła. Na środku, z dala od wszystkich, położyli połówkę przysłanego wcześniej zdjęcia.
Dziewczyna znieruchomiała. Linie rozjarzyły się wraz z ostatnim słowem, które spłynęło z jej ust. Kronikarz położył dłonie na jej szczupłych ramionach, przyciągając ją tak, by swobodnie opierała się o jego ciało.
? Rozluźnij się, jesteś zbyt spięta ? wyszeptał, pochylając się. Zignorowała go, obracając głowę w drugą stronę.
? Bael! Potrzebuję twojej pomocy. ? Chwyciła lekko łańcuszek i pociągnęła go tak, by spod ubrania wysunął się złoty medalion. Zanim zdążyła zacząć przyzywanie, biały kot zeskoczył na ziemię, wzdrygając się lekko, gdy miękkie łapki dotknęły chłodnej posadzki.
? Już, już, zrozumiałem!
Oczy Ciela rozszerzyły się, gdy usłyszał ów dziwny, chrapliwy głos.
? Mogłabyś wezwać czasami Paja, rozruszałby trochę swoje zgrzybiałe kości ? zaczął narzekać kot, każdym słowem sprawiając, że młody hrabia krzywił się lekko. ? Chociaż nie sądzę, by zmieścił się tu wielbłąd... ale miejsc powinno wystarczyć dla człowieka.
? Kogo masz na myśli? ? zapytała, przypatrując się obojętnie końcówce ogona, która poruszała się, okazując niezadowolenie właściciela.
? Wezwij Gaapa, niech pójdzie z przewodnikiem ? mruknął zgrzytliwie. ? Albo zrób przewodnikiem jego, to duży chłopiec, poradzi sobie.
Kronikarz parsknął śmiechem, po czym uchylił lekko usta, ukazując ostre, nieludzkie zęby. Kot zasyczał, wskakując na ręce dziewczynki i widać było, że z trudnością powstrzymuje się od ugryzienia dłoni demona.
? Przed chwilą minęła dziewiąta ? podpowiedział mężczyzna, obrzucając zwierzę pełnym niechęci spojrzeniem. ? Można spróbować. ? Wzruszył ramionami.
Przebywając w piwnicach, trudno było ocenić dokładny upływ czasu, jednak nawet Ciel wyczuwał, że ciemność już dawno podpełzła do posiadłości.
Krąg zamigotał, układając się w drgającą postać żaby, niemal bliźniaczo podobnej do tej, której krwi użyto do namalowania kręgu. Wyglądało na to, że właśnie tego oczekiwała dziewczyna.
Westchnęła i po chwili w jej palcach pojawiła się pieczęć z cyny i rtęci. Wyszeptała kilka słów, z których Ciel wyłowił jedynie powtarzające się ?Goap, Gaap?, i w nakreślonym wcześniej kręgu pojawiła się nowa postać. Przez chwilę hrabia był pewien, że to mężczyzna, jednak gdy duch ów ruszył w ich stronę, jego ruchy wydały się o wiele bardziej miękkie, a ciało nie do końca męskie. Był czymś pomiędzy, wahającym się między przyjęciem kobiecej bądź męskiej postaci, jednocześnie kusząco wdzięcznym i odrażająco seksualnym.
Skłonił się, podchodząc do granicy kręgu tak blisko, jak tylko było to możliwe bez dotykania go, i uśmiechnął się. Zęby miał dziwne, o normalnej ludzkiej długości, lecz nie ścięte, a leciutko szpiczaste i idealnie równe. Kły nie odznaczały się, będąc tej samej długości co reszta zębów.
Nie były śnieżnobiałe ? gdy duch przekrzywił głowę, wydały się być niemal stalowe, połyskujące, idealnie kontrastujące z matowymi, ciemnobordowymi wargami. Oczy Gaapa były duże, lekko skośne i ciemne, skóra zaś złotooliwkowa, na skroniach i wokół ust przechodząca w niemal idealną biel.
? Nie wierzyłeś, że Ion dokona czegoś takiego, prawda? ? Kronikarz uśmiechnął się złośliwie. Brwi Sebastiana uniosły się lekko.
? Nadal nie mam powodów, by wierzyć. Przyzwanie ducha a zmuszenie go do posłuszeństwa....
? Zamknij się. ? Biały kot zeskoczył z rąk dziewczyny i zbliżył się kołyszącym krokiem do demona. ? Doprawdy zawsze zastanawiało mnie, jak ktoś nieśmiertelny może być tak śmiertelnie głupi. Zaczynam się cieszyć, że nie należę do waszego rodzaju! ? Odwrócił się w stronę stojącego w kręgu ducha i mruknął chrapliwie:
? Żaba. Schwyć ją wreszcie i przejmuj jej prawa przewodnika, nie zamierzam spędzić tu wieczności.
Goap zerknął przelotnie na Ion i, nie widząc w postawie dziewczyny żadnego sprzeciwu, zacisnął sztywne, proste palce na niemal przeźroczystym ciele zwierzęcia. Przez chwilę wpatrywał się w mętne źrenice szamoczącej się istoty, po czym otworzył usta i jednym ruchem szczęki przegryzł ropuchę w pół. Niejednolita maź trysnęła na jego twarz, ciemna i rzadka substancja zmieszana z grudkami popiołu i okruchami kości oblepiła skórę i uszyty z jasnego materiału strój.
Bael, rozbawiony obrzydzeniem malującym się na twarzy młodego hrabiego i jego demona, usiadł z zadowoleniem tuż przy kręgu. Ciel przełknął, dochodząc do wniosku, że poprzedni stan rzeczy, nawet monotonne mamrotanie, były wystarczająco interesujące. A biały kot wydawał się być w pełni świadomy jego myśli.
Koniuszek zwinnego ogona drgał lekko, niczym schwytany wąż, tuż obok granicy popiołu. Gdyby hrabia nie przyglądał się tak intensywnie owej zachowującej się niczym odrębna istota części ciała zwierzęcia, mógłby nie zauważyć szybkiego, oszczędnego, lecz idealnie zaplanowanego ruchu ogona ? krąg popiołu został rozerwany.
Nagle Ciel został pochwycony przez silne dłonie, długie szczupłe ciało przywarło do jego pleców i zmusiło go do cofnięcia się. Ion trwała nieruchomo, niezainteresowana rozgrywającą się sceną, Kronikarz uśmiechał się krzywo a Bael z udawanym zdziwieniem zerknął na swój ogon.
? Och ? mruknął chrapliwie, starając się wytrzeć ciemną smugę brudzącą śnieżnobiałe futerko.
Ciel drgnął, zastanawiając się, o ile Sebastian jest szybszy i silniejszy od ducha. Istota wydawała się zachwycona wydostaniem z kręgu.
Dłonie zacisnęły się na ramionach Ciela, wciąż wpatrzonego w krąg, a ciepły oddech, wydostający się z ust wraz ze słowami, musnął jego ucho.
? Spokojnie, paniczu, to jedynie duch ? szepnął Sebastian. ? Nawet jeśli ma sporą moc, nie dorównuje ona mocy demona. Duchy lubią jedynie dużo mówić i straszyć.
Gaap rozejrzał się swobodnie po wnętrzu, tak jakby nie słyszał niepochlebnej opinii na swój temat. Długie palce z niemal namacalną rozkoszą dotknęły chropowatej ściany, język zlizał z dłoni pozostały na niej drobny, szary piasek.
? Jak miło! ? wykrzyknęła nagle istota. ? Pełna materializacja? Czuję nawet smak. Zapach! Dotyk!
? Obawiam się, Sebastianie, że jego moc jest trochę większa, niż przewidujesz ? szepnął Kronikarz, spoglądając uważnie na istotę. ? Kto by pomyślał, pełna materializacja...
? Co w tym dziwnego? ? zapytał Ciel, starając się wymawiać słowa jak najciszej. Ramiona Sebastiana sprawiały, że czuł się bezpiecznie, jednak wrodzona ostrożność przestrzegała przed zwracaniem na siebie uwagi ducha. Gaap, zachwycony otaczającą go rzeczywistością, zdawał się nie zauważać nikogo, hrabia czuł jednak, że uwaga istoty coraz bardziej skupia się na nim. Tak, jakby wszystkie zachwyty były jedynie pozą, a w skorupie z materialnego kształtu czaił się bezcielesny stwór, gotowy w każdej chwili wyjść spod masek.
Demon, nawet jeśli wyczuł silniejszy chwyt chłopca, nie powiedział ani słowa. Ciel przytulił policzek do rękawa lokaja, starając się, by jego ciało jak najszczelniej przylegało do ciała demona, tak że dokładnie mógł słyszeć, iż kamerdyner nie oddycha. Zawsze gdy znajdowali się poza posiadłością bądź w towarzystwie jakiejś osoby, Sebastian starał się udawać człowieka nawet na opustoszałych ulicach londyńskich przedmieść. Teraz jednak nie było to konieczne. Chłopiec miał wrażenie, że osoby przebywające w tej sali z pewnością wiedziały o demonach o wiele więcej niż on ? i nie zwracały uwagi na coś tak prozaicznego jak oddech.
Ciel w ostatniej chwili opanował swoje myśli, zbliżające się niebezpiecznie do ?chciałbym poczuć we włosach ciepłe powietrze wydobywające się z pomiędzy jego warg, gdy mówi?. Coś dziwnego działo się z jego ciałem i nie był pewien, czy bardziej mu się to podoba, czy wzbudza jego przerażenie. Duch, zorientowawszy się, że jego zainteresowanie chłopcem zostało odkryte, uśmiechnął się i zapytał:
? To dla mnie? Mogę go zjeść? ? mruczący, jedwabisty głos przypominał czarną smołę, tłustą, gęstą, jednocześnie lepką i śliską. ? Jestem naprawdę, naprawdę głodny.
Wszystko zamarło, jedynie oczy Ion rozszerzyły się lekko w rozbawieniu.
Gaap, nie starając się nawet ukryć swoich zamiarów, ruszył w stronę chłopca miękkimi, kocimi ruchami. Ciel wyczuł lekkie drgnięcie kamerdynera, pewien, że już za chwilę demon rzuci się w stronę nadchodzącego potwora.
? Nie! ? Ion postukała paznokciem w pieczęć. ? Wracaj na swoje miejsce!
Przez chwilę hrabia był pewien, że jej słowa nic nie dały, tak jakby po rozerwaniu kręgu straciła kontrolę nad istotą.
? Nietykalny? ? Duch odwrócił się z niechęcią, zaprzestał jednak podążania w stronę Ciela.
? Przyjaciel.
? Nie potrzebujemy... przyjaciół.
? Ja potrzebuję.
Niezadowolony wpełzł z powrotem do kręgu i, siadając na ziemi, zaczął powoli przenosić palcem drobinki kurzu na linię kręgu, tak jakby sam starał się go za sobą zamknąć.
? Pełna materializacja ? zaczął, nawiązując do pytania Ciela, którego wcześniej zdawał się nie słyszeć ? oznacza, że jestem niemal cielesny. Silny. Czujący świat wszystkimi zmysłami. Wypełniony mocą.
Westchnął, obracając się nagle ku Ion.
? Mogłabyś mi pozwolić chociaż zjeść jednego z demonów.
? Nie sądzę, by ci smakowały ? odpowiedział zamiast niej Bael i ze zniecierpliwieniem zamknął krąg jednym ruchem łapy. ? Z pewnością są jeszcze bardziej żylaści niż aniołowie.
? Ale mniej pierza w zębach. I przyjemniej to przelecieć, zanim się zje ? roześmiał się.
Kronikarz z nieodgadnioną miną podszedł do linii kręgu i pochylił się, by spojrzeć prosto w lśniące ślepia.
? Czyż nie czas spuścić psa ze smyczy, kochanie? ? zwrócił się do Ion, przekrzywiając lekko głowę.
Przytaknęła, rysując w rozsypanym popiele znak, który, jak wyjaśniła wcześniej Cielowi, oznaczał ?pościg?.
Duch uniósł brwi, dotykając zdjęcia. Krąg lekko rozjarzył się, wypełniając się powoli gęstym dymem.
? Wrócę o północy ? mruknął Gaap, rozwiewając się w szarozielonej mgle.
Widać było, że wszyscy, łącznie z Kronikarzem, odetchnęli po jego zniknięciu.
? Ten pokaz nie był konieczny ? stwierdził sucho Sebastian, odsuwając się od Ciela, tak jakby w pomieszczeniu nie przebywał żaden inny duch, ani nic innego niebezpiecznego. Kot, mimo że należał do tej samej rasy, wydawał się nie stanowić poważnego zagrożenia, wymagającego szczególnych środków ostrożności.
? Powiedz to Baelowi. Mnie ta mała bestia nie posłucha ? mruknął Ana, zahaczając spojrzeniem o lśniące futro zwierzęcia.
? To tylko duch.
? Więc nie powinieneś mieć kłopotów z przekonaniem go. ? Machnął ręką w sposób wyrażający lekceważenie. ? Jedyne, co mogę ci zasugerować, to duża ilość sardynek.
Bael prychnął pogardliwie, odwracając się, i mięciutkimi krokami zbliżył się do Ciela, ocierając się lekko o jego nogi, tak jakby był prawdziwym kotem.
? Zabierz mnie na górę ? zażądał, mrucząc. ? Gaap wróci tu dopiero o północy, a chyba nie będziemy tu sterczeć tyle godzin.
Ciel zerknął na białego kota. Tolerowanie ducha w domu to jedno, lecz noszenie go na rękach... Z kłopotu wybawił go Sebastian, chwytając drobne ciało i unosząc je w górę.
? Idziemy?
? Zaraz do was dołączymy. ? Kronikarz uśmiechnął się. ? Musimy jeszcze poprawić krąg.
Cisza zawisła w powietrzu.
? Mam ochotę na herbatę, Sebastianie ? stwierdził Ciel, wchodząc na schody. Lokaj ruszył za nim, wciąż trzymając mruczący kłębek sierści. Na czarny materiał nie spadł ani jeden biały, koci włos.
Po kilku minutach spaceru ciemnymi korytarzami opuścili ciemną piwnicę, jedno z nielicznych miejsc, które ostało się w niezmienionym stanie z pożaru, i przeszli do nowszych części domu, o czym świadczyły świeżo odmalowane ściany i idealnie równa posadzka.
? Jest silniejsza, niż przypuszczałem, paniczu. ? Sebastian wszedł za Cielem do salonu. ? Bądź przy niej uważny, proszę.
? Prosisz? ? Usta chłopca wygięły się lekko. ? To tylko dziecko.
Bael, leżący spokojnie na rękach Sebastiana, otworzył jedno oko i prychnął powątpiewająco.
? To też przyznanie się... do błędu. Nie doceniłem jej, was. ? Dłoń demona przesunęła się po białej sierści. ? To ty zakradłeś się do sypialni hrabiego?
Odpowiedziało mu potwierdzające mruknięcie.
? W jaki sposób?
Kot zamachał radośnie ogonem, nie wydał jednak nawet najmniejszego głosu.
Nie wyglądało na to, by miał ochotę odpowiedzieć.

Ion uklękła przy linii, wsłuchując się w oddalające się kroki. Sebastian chodził bardzo podobnie do Baela ? lekko, kocio i z gracją. Odgłos był niemalże niedosłyszalny. Za to kroki Ciela były wyczuwalnie nierówne i jej wrażliwy po przyzywaniu słuch bez problemu wychwytywał półsekundową różnicę. Dziewczyna pochyliła się, przesuwając czubkiem palców po jasnej posadzce. Zanurzony w sadzy opuszek powoli kreślił nowe symbole. Westchnęła.
Kronikarz niepostrzeżenie stanął za nią i powoli zagłębił dłoń w jej włosy.
? To ciało, tak piękne... i tak puste. Nic nie warte ? szepnął, pochylając się tak blisko, że długie kosmyki jego włosów delikatnie łaskotały jej kark.
Dłoń demona ułożyła się ciasno na drobnej, kobiecej dłoni.
? To wszystko, co mam.
? Utrata tego zaboli cię. ? Przechylił głowę. Po chwili szepnął z zastanowieniem: ? Gdybyś była zwykłą marionetką, już dawno rozpadłoby się na kawałki. A ono trwa... wciąż trwa.
Dziewczyna nie odpowiedziała, pozwalając, by jasne kosmyki przykryły jej twarz.
? Powinnaś zażyć lekarstwo, jeśli chcesz temu zapobiec.
? Wytrzymam.
? Ach, tak.


2


Ciel uniósł głowę, słysząc nadchodzących gości.
Ion wyglądała nieco bladziej niż popołudniu, trudno było jednak stwierdzić, czy z powodu zmęczenia, czy też przyczyniała się do tego różnica między światłem słonecznym, a tym dawanym przez świece. Długie rzęsy rzucały drżący cień na gładkie policzki. Dziewczyna westchnęła, przyglądając się eleganckiemu serwisowi z nagłym zainteresowaniem. Hrabia miał przeczucie, że wpatruje się ona we własne odbicie.
? Herbaty? ? zapytał kurtuazyjnie, wskazując na filiżanki. Stojący obok niego lokaj, nie widząc sprzeciwu w oczach dziewczyny, podał jej parującą filiżankę.
? Dziękuję ? szepnęła, dmuchając na płyn. Jej źrenice były większe niż wcześniej, bardziej lśniące, podobne do oczu kota... Charakterystyczne dla osoby parającej się magią. Ciel widział już coś takiego u mężczyzny, którego ścigał dawno temu na rozkaz królowej. Była to jedna z pierwszych spraw, jakie rozwiązali z Sebastianem i w porównaniu z kolejnymi wydawała się beztroska ? żadnych aniołów i shinigami, jedynie człowiek, który początkowo był dumny i niezwyciężony, jednak gdy zorientował się, z kim ma do czynienia, prawie mdlał na widok demona. Ciel pozostawił szczura przy życiu i ten spłacił swój dług szybko, informując arystokratę o planach pewnego jasnowłosego przestępcy. Ciel nie był zbyt zadowolony z tego, co stało się podczas porwania, jednak możliwość niemal dokładnego zaplanowania zakończenia tej przygody dała mu wtedy sporo satysfakcji.
? Co teraz? ? zapytał po chwili hrabia.
? Musimy poczekać. O północy Gaap wróci z wiadomościami. ? Uśmiechnęła się. ? Duchy przeważnie są słowne.
? Przeważnie?
? Jeszcze żaden mnie nie oszukał ? mruknęła rozbawiona ? ale nie każdy przyzywający ma tyle szczęścia.
? Jeśli więc to co powie będzie prawdą...
? Dostaniemy dokładny adres miejsca, w którym znajduje się właściciel aparatu lub osoba, która zrobiła zdjęcie. Zależy, kto zostawił większy ślad magii na tym zdjęciu. Fotografię mógł wykonać ktoś niezwiązany z magią, więc dotrzemy do zleceniodawcy. Jeśli zaś niemagiczny był właściciel, możemy dotrzeć jedynie do fotografa ? wyjaśniła, upijając łyk herbaty. ? Myślę, że powinieneś się przebrać, Cielu. Gdybyśmy dzisiaj uzyskali dokładne miejsce pobytu, dobrze byłoby pojechać tam od razu, a noc jest naturalną osłoną dla niektórych spraw.
? Chcesz wyruszyć tam dzisiaj?
? Tak. ? Spojrzała na Kronikarza, który przytaknął ruchem głowy. ? Jutro może przenieść się do kolejnego miejsca i będę zmuszona znaleźć innego posłańca, by go odszukać. Cały rytuał trzeba by rozpocząć od początku.
? W porządku. ? Propozycja dziewczyny brzmiała rozsądnie, a i Ciel chciał jak najszybciej rozwiązać tę sprawę. ? Mamy więc jakieś dwie godziny czasu?

Tuż przed wybiciem północy Ion wraz z Kronikarzem zeszli do holu.
? Wysłałam Ba po adres do piwnicy. Tylko on może wejść do kręgu i zamknąć go bez większych konsekwencji. ? Dziewczyna uśmiechnęła się, pozwalając, by demon zapiął jej płaszcz. ? Zaraz powinien wrócić.
Po chwili w holu pojawił się kot, niosąc w pyszczku lekko zmiętą kartkę. Szerokim łukiem ominął Kronikarza, upuszczając notatkę dopiero przy nogach lokaja.
? Zanim wyruszymy ? Kronikarz zatrzymał ręką Sebastiana ? chciałbym spytać, czy ostatnio przygotowywałeś może ryby?
? Diabeł Morski. I łosoś ? potwierdził spokojnie kamerdyner, odsuwając dłoń drugiego demona.
? Ach. Więc z pewnością nie masz pojęcia, gdzie mógł się podziać jeden z okazów ryb fałdopłetwych, których to niewielkie stado hoduje jeden z moich przyjaciół?
? Absolutnie nie.
? Tak myślałem ? mruknął. ? Gdybyś jednak miał z tym coś wspólnego, byłoby dobrze, gdybyś usunął z okolicy wszystkie ości. Ostatnio na tym mnie złapał. ? Mężczyzna wzruszył ramionami, odsuwając się.
Sebastian uniósł kartkę, rozprostowując ją. Ciel zamrugał ze zdziwieniem, nie widząc na niej żadnych słów, jednak demon nie wydawał się zaskoczony. Wygładził papier, spoglądając na zegar. Chłopiec drgnął, obserwując, jak z chwilą wybicia dwunastej na kartce zaczynały pojawiać się blade litery, które z każdym uderzeniem zegara stawały się coraz ciemniejsze i czytelniejsze.
Demon bez słowa podsunął notatkę hrabiemu.
? To trochę ponad dwa kwadranse drogi od domu w Londynie ? stwierdził hrabia, przyglądając się uważnie. ? Moglibyśmy się tam zatrzymać później, ale...
? Boisz się, że jeśli zobaczą tam młodą dziewczynę z nieznajomym mężczyzną bez żadnej pokojówki lub przyzwoitki, w dodatku mającą niezbyt pewny rodowód, wyciągną najmniej korzystne, lecz najprostsze wnioski? ? Kronikarz uśmiechnął się domyślnie. ? Bez obaw, jestem demonem. Potrafię dostać się do danego miejsca tak, by nikt nie zauważył ani mnie, ani kogoś, kto mi towarzyszy. Zresztą, śmiem twierdzić, że moja miła przyjaciółka z byciem niewidzianą też sobie poradzi sama.
Ion kiwnęła głową.
? Z przyjemnością.
Ciel nie był zbyt chętny do zabierania jej ze sobą, jednak nie miał żadnego argumentu, którego mógł użyć. Wiek? Zapewne nie był od niej aż tak wiele starszy. Użyteczność? Udowodniła swoje umiejętności w dostateczny sposób.
Schodząc do powozu, z trudem powstrzymywał się od prychnięcia, wiedząc, że oba demony z pewnością by to usłyszały.
? Ta ryba... ? mruknął, opierając dłoń o szybę pojazdu.
? Nie przejmuj się tym, paniczu. Jutro usunę nawet najmniejszy jej ślad. ? Sebastian ukłonił się i Ciel zaczął podejrzewać, że zrobił to tylko po to, by ukryć swój uśmiech.
? Nie obchodzi mnie to. ? Uniósł lekko brwi. ? Chcę taką samą na jutrzejsze śniadanie.

Budynek wyglądał jak typowy dom z zapuszczonych przedmieść, niezbyt zaludnionych, jednak nie całkowicie opustoszałych. W ciemności słychać było miauczenie kotów i skrzypienie drewnianego parkanu. Ciel byłby zdziwiony, że takie miejsce znajduje się aż tak blisko bogatej dzielnicy londyńskiej, jednak nie był to jedyny obszar, gdzie można było natknąć się na tego typu sprzeczności. Pachniało rzeką, trawą i psią sierścią, mimo że ciszy nie przerywało nawet najcichsze szczekanie.
Ciel z ociąganiem zastukał w drzwi pokryte odłażącą farbą. Otworzyły się po chwili, ukazując postać zapewne właścicielki domu, olbrzymiej, tęgiej kobiety z dłońmi niczym bochenki chleba. Otarła je o fartuch i z trudem zatrzymała w ustach zwyczajowe ?Czego?!?. Wysiliła się i zagrzmiała:
? Proszę?
? Poszukujemy osoby o imieniu Henry. Henry... Lye. ? Sebastian zerknął na kartkę, wysuwając się lekko, tak jakby wyczuwał zagrożenie. Ciel nie wątpił w jego instynkt, zwłaszcza że kobieta wydawała się o wiele niebezpieczniejsza niż niejeden napotkany na ulicach drobny przestępca. Z jej ciała można by wykroić co najmniej niezbyt chudy kwartet rzezimieszków.
Kobieta zamruczała, wzruszając ramionami.
? Nie jestem pewna, czy ktoś taki tu mieszka.
? Czy za to... drobne wynagrodzenie niedogodności ? Sebastian wsunął jej do ręki kilka monet ? zdobędzie pani pewność?
? Za to mogę wam umożliwić wejście do właściwego pokoju ? parsknęła. ? I możecie tam zostać, ile chcecie.
Olbrzymia baba obróciła się, co wyglądałoby dosyć komicznie, gdyby nie jej onieśmielająca masa, i przeszła do czegoś, co kiedyś, w zamierzeniach, mogło służyć za salon.
? Myślałem, że zażąda więcej ? szepnął hrabia, gdy kobieta zaczęła grzebać w pudełku pełnym kluczy, guzików i strzępów pokrytej oliwą gazety.
? Podejrzewam, że wśród jej rozlicznych... walorów starczyło miejsca na uczciwość ? odpowiedział równie cicho demon. ? Co nie jest równoznaczne oczywiście z lojalnością ? dodał, gdy, chwyciwszy właściwy klucz, kobieta skierowała się z powrotem do nich.
? Piąty pokój po lewej, piętro ? sapnęła, ocierając klucz o fartuch, który nie wyglądał, jakby był w dużo lepszym stanie. ? Wczoraj minął termin zapłaty za pokój, więc jest wasz. Z zawartością.
Hrabia ruszył za Sebastianem na schody. Kobieta przyglądała im się jeszcze przez chwilę, po czym zniknęła z powrotem w swoich pokojach.
? Słyszała wszystko? ? zapytał chłopak, krzywiąc się, gdy zaskrzypiały deski.
? Prawdopodobnie tak.
? To... ? Chłopak zawiesił głos, niepewny, czy warto kończyć. Zwłaszcza, że teoretycznie nadal mogła słyszeć.
? Nie sądzę, by była człowiekiem ? dokończył lokaj, unosząc lekko brwi.
? Demon?
Sebastian wzdrygnął się na tę sugestię z widocznym obrzydzeniem.
? Najpewniej troll ? zawyrokował, wyglądając na lekko urażonego klasyfikowaniem tamtej kobiety do jego rodzaju. ? Znane są z tego, że dają zawsze tyle, za ile im się zapłaci, ani mniej, ani więcej.
Gładko wsunął klucz do zamka. Mimo, że wszystko wydawało się stare, brudne lub zwyczajnie zniszczone, klucz nie zaciął się, a drzwi otworzyły się bez najmniejszego szmeru. Wyglądało na to, że za obskurnym, obrzydliwym wyglądem kryła się użyteczność.
Pokój był większy, niż można by się spodziewać po takim miejscu, dłuższy, przedzielony starym, zielonym parawanem. Widocznie, skoro trolle dają to, za co się płaci, lokator nie skąpił pieniędzy. Przeczyła temu jednak stojąca na taborecie metalowa, rdzewiejąca miska i kłąb szmat ? starych zasłon i ubrań ? leżący na podłodze, w zamierzeniu zastępujący łóżko. Czy ktoś, kogo stać było na wynajęcie pomieszczenia wielkości trzech zwyczajnych, nie byłby w stanie sprowadzić tu czegokolwiek, co sprawiłoby, że pokój nie przypominałby meliny?
Gdy Ciel rozglądał się po pierwszej części pomieszczenia, kamerdyner podszedł do okna i otworzył je, by Kronikarz i Ion mogli się dostać do pokoju. Długowłosy demon pomógł dziewczynce zeskoczyć z parapetu, podał jej białego kota i zaraz za nimi wślizgnął się do wnętrza.
? Nie należę do fanatyków sprzątania, ale... ? Mężczyzna wzdrygnął się, usuwając z rękawa kłębki kurzu. ? I nikt mi nie wmówi, że skoro One były tu pierwsze, a demony i ludzie zajęli te tereny dawno po nich, to mają prawo...
? Może by ktoś tu wreszcie przyszedł ? zza parawanu rozległ się zirytowany głos Gaapa. Czyżby demon znalazł aparat? Pokój wydawał się pusty, gdyby była tu jakakolwiek żywa lub martwa istota, natychmiast zostałaby zauważona. Jednak i tak należało go dokładnie przeszukać.
Ciel skinął na Sebastiana, i kiedy Kronikarz zajęty był poprawianiem płaszcza dziewczyny oraz strzepywaniem z niego kurzu, podeszli za parawan.
Gaap prychając ze irytacją, chodził wokół kręgu wyrytego w podłodze, nie mogąc dostać się do jego wnętrza.
W samym zaś środku magicznego zabezpieczenia leżała naga kobieta. Oczy Sebastiana rozszerzyły się w zdziwieniu. Krąg musiał być wykonany idealnie, skoro blokował wszystkie wrażenia zmysłowe prócz wzroku. Żaden demon nic by nie usłyszał, nawet gdyby kobieta krzyczała.
Czarne włosy opadały na jej kształtnie piersi, idealnie kontrastując z jasnymi brodawkami otoczonymi białą skórą, kończąc się tuż poniżej pasa, tak że jej łono i szczupłe uda były idealnie widoczne dla obserwatorów.
? Oto Henry Anna Lyle, osoba, która wykonała zdjęcia. ? Duch Salomona wypiął dumnie pierś, przypominając nieco czarnego koguta, i wskazał na dziewczynę. ? I całkiem niepotrzebnie jej szukałeś, smacznie pachnący chłopaku. Spójrz, jest zaadresowana do ciebie.
Na całym ciele kobiety, prócz wyłaniających się z wijących się ciemnych pukli wzgórków piersi, widniały dwa słowa, wypisane kilkaset razy ładnym, równym pismem: ?Ciel Phantomhive?.

Nawet na bladych powiekach.

Definitywnie musiała długo, bardzo długo krzyczeć.
Powoli tworzony chomik z fanfiction - zapraszam: al-collection
Avatar użytkownika
Al
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 584
Dołączył(a): 12 lut 2008, 22:04

Re: [NZ][NC-17] Zjednoczenie [Kuroshitsuji]

Postprzez Al » 05 lis 2010, 00:01

Ta dawno nie było aktualizacji, że aż mam wyrzuty sumienia. Dlatego więc, nie przedłużając, jedynie dziękuję swojej becie, Ari :* i zapraszam do czytania:


p
Rozdział XV



Dla każdego inne przyjemności







Ciało wyglądało, jakby zastygło w czasie. Dziewczyna była martwa ? co do tego nie można było mieć najmniejszych wątpliwości. Jej klatka piersiowa nie poruszała się, a krew, która spłynęła z ran i wypełniła cały krąg, nie wchodząc poza jego granicę, z pewnością stanowiła większość tego, co powinno znajdować się w jej żyłach.
Wyglądała na nie więcej niż dziewietnaście lat. Za życia z pewnością była pięknością, a i śmierć nie odjęła jej zbytnio urody. Gdyby nie jasna skóra, można byłoby pomylić ją z cyganką ? długie, kręcone włosy, szczupłe, wysportowane ciało i specyficzna biżuteria ? bransolety na nadgarstkach oraz kolczyki - koła. Hrabia nie był pewien, czy była piegowata, czy też ciemne rozpryski krwi ozdobiły jej zgrabny nos.
- Nie powinnaś na to patrzeć. - Hrabia obrócił się do Ion, starając się usunąć sprzed własnych oczu obraz martwej kobiety. Wiedział jednak, że widok, jaki przedstawiała, z pewnością zapisał się na wnętrzu jego powiek.
- Widziałam już wielu zmarłych - odpowiedziała dziewczyna, wzruszając ramionami. - Jeden więcej nie robi zbyt wielkiej różnicy.
Przez chwilę mierzyli się wzrokiem, aż w końcu Ion ustąpiła, cofając się o kilka kroków, tak że widziała jedynie rozrzucone stopy martwej kobiety.
- Domyślasz się, kto to zrobił? - zwrócił się do kamerdynera Ciel. Demon przez chwilę sprawiał wrażenie, jakoby miał zaproponować swojemu panu opuszczenie pokoju, szybko jednak wahanie zastąpione zostało profesjonalizmem. Chłopiec nie był już dzieckiem, a przez ostatnie lata widział więcej okropieństw niż niejeden dorosły.
- Nie -odpowiedział Sebastian, przyklękając przy linii. ? Może duch lub coś innego, co wezwała? Wygląda na to, iż zabawiała się magią pieczęci.
- Nie żyje od ponad piętnastu godzin ? mruknął kot, przeskakując krąg i dotykając chłodnym nosem jej szyi. Różowy języczek przesunął się po policzku dziewczyny, zbierając krople przyschniętej krwi. ? Słone. Musiała żyć, kiedy...
- Piętnaście? - Kronikarz nachylił się, jednak nie przeszedł przez barierę. - Powiedziałbym, że nawet dłużej. Krąg wstrzymał rozkład.
Młody hrabia wzdrygnął się, obserwując go. Zarówno mężczyzna, jak i kot zachowywali się tak, jakby napotkali schwytaną sarnę, nie zaś ludzką istotę. Było w tym coś obrzydliwego i niewłaściwego.
Sebastian zdawał się tego nie zauważać, zupełnie jakby krew w żaden sposób go nie kusiła i nie przyzywała, a przecież Ciel wiedział doskonale, iż jest to jedna z tych rzeczy, które demony wprost uwielbiają. Ten pozorny, nienaruszalny spokój wydawał się hrabiemu Phantomhive jeszcze bardziej złowieszczy.
- Bawiła się magią? zawyrokował Kronikarz. ? Albo ktoś za pomocą magii bawił się nią.
- Phi, amatorka. ? Bael machnął lekceważąco ogonem i nachylił się nad pieczęciami. - Ciekawe... Wszystko, co tu jest, to jedynie tandetne artefakty, tworzone z domieszek i brudnych materiałów.

Bael podszedł jeszcze raz do ciała, obwąchując je ze wszystkich stron, białe łapki zanurzały się w lepkiej krwi.
- Obróćcie ją ? zakomenderował, przerywając ogonem linię kręgu. Kronikarz doskoczył do kobiety tuż przed Gaapem i przewrócił ciało na plecy. Na czystym kawałku podłogi leżała fotografia.

* * *


Gdy już wszystko zostało sprawdzone, a każdy dowód zebrany, Ion wezwała kolejnego ducha, posługując się w tym celu kręgiem, w którym leżało ciało.
Bifros wyglądał prawie jak człowiek, przynajmniej przez cały czas, gdy przebywał wśród nich. Jedynie przez chwilę, krótką niczym mrugnięcie, zdawał się otaczać swoim niematerialnym ciałem wszystko wokół, chciwymi odnogami znaczyć każdy zakamarek, szparę i przestrzeń. Towarzyszyła mu szczupła, szarowłosa kobieta o srebrnych oczach i wargach w tym samym, połyskującym odcieniu. Ion zwracała się do niej imieniem Bum.
Bif w swojej ludzkiej postaci przypominał brzydkiego, starego mopsa, i Ciel nie zdziwiłby się, gdyby wśród dalszej rodziny tego ducha odnotowano przodków owych psów, które przybywały do Europy szlakiem jedwabnym. Po chwili psopodobny duch i jego szara towarzyszka zniknęli razem z ciałem.
Pozbycie się martwej kobiety w sposób niewzbudzający podejrzeń było koniecznością, zaś dzięki temu, iż zadaniem tym nie zajął się żaden z demonów, już po chwili mogli wrócić do domu w Londynie.
Brak ciała gwarantował, że Scotland Yard nawet nie spojrzy w ich kierunku. Mnogość popełnianych zbrodni popełnianych co miesiąc sprawiała, iż zniknięcie młodej kobiety, która wynajmowała pokój w takim miejscu, przejdzie absolutnie bez echa. Hrabia zresztą wątpił, by właścicielka domu zechciała cokolwiek zgłaszać. Gdyby ktokolwiek zobaczył jednak ciało, w tak szczególny sposób ?zaadresowane?, mogłoby to sprowadzić na Phantomhive'a kłopoty. Skazywano ludzi mając o wiele błahsze dowody.
Ciel miał świadomość, że sytuacja między lokajem a Kronikarzem robi się coraz bardziej napięta: Sebastian zostawiłby swojego pana tylko gdyby dostał bezpośredni rozkaz, zaś Kronikarz nie zachowywał się jak ktoś, kto słuchałby czyichkolwiek rozkazów. Propozycja Ion, by do usunięcia ciała użyć duchów, spotkała się więc z milczącym przyzwoleniem. Obecność na miejscu zbrodni, a także imię hrabiego wypisane na skórze ofiary z pewnością nie stawiały ich w dobrym świetle.
Kronikarz i Ion wyszli tą samą drogą, którą dostali się do środka, i gdy Ciel z Sebastianem doszli do powozu, dziewczyna już zasypiała. Phantomhive wątpił, by było to spowodowane jedynie późną porą ? mimo że Ion wydawała się nie zwracać uwagi na to, co zobaczyli w środku, z pewnością musiało to na nią jakoś wpłynąć. Gdy tylko dotarli do domu w Londynie, demon zniknął wraz ze swoją panią we wskazanym pokoju i wyszedł z niego tylko raz po dzbanek z gorącą wodą.
Ciel pozwolił, by lokaj go umył, bez nawet najmniejszych erotycznych podtekstów, i przebrał w miękką piżamę. Dopiero gdy chłopiec siedział na łóżku i szykował się do wślizgnięcia pod kołdrę,
dłoń Sebastiana delikatnie przesunęła się po jego udzie.
- Czy mógłbym coś zaproponować, paniczu? - zapytał, zaciskając lekko palce. Przez chwilę wszystko zamarło, tak jakby cały świat wstrzymał się wraz z uwięzionym w piersi młodego arystokraty oddechem.
Chłopiec szarpnął się, parskając:
- Nie proponuj mi nic, na co z pewnością się nie zgodzę!
Wąskie usta demona wykrzywiły się w nieznacznym, niemal niezauważalnym uśmiechu. Hrabia raczej wyczuł, niż zobaczył owo drgnięcie warg, a i tak nie mógłby przysiąc, że naprawdę...
- Czy jeśli przeproszę za swój... wcześniejszy błąd, byłbyś skłonny, paniczu, powrócić do dawnych zwyczajów? - Lokaj przekrzywił lekko głowę i przez chwilę Ciel był pewien, że widzi owego olbrzymiego kota ze zdjęcia, wpatrującego się w niego z oczekiwaniem.
- Nie wiem, o co ci chodzi. ? Hrabia spojrzał w bok, świadomy, że szczupła dłoń przesunęła się w górę, a zwinne palce delikatnie musnęły wnętrze jego ud. Wciągnął powietrze, złapany pomiędzy chęcią wyrwania się i zrugania demona, a rozkazaniem mu kontynuowania właśnie tak, właśnie teraz, i aż do końca. Czuł, że jego ciało nie chce go słuchać, spychając umysł w miękką, czarną tkaninę.
- Zamknięcie oczu nie jest w tej sytuacji oznaką słabości ? wymruczał demon, wysuwając lekko język. Wilgotny dotyk zaczął sunąć w tę samą stronę, co ręce demona. - Myślę, że gdybyś się położył, paniczu, byłoby ci wygodniej.
Chciał zaprotestować, ale coś podszepnęło mu, by zgodzić się na propozycję demona, wymazując wspomnienia o tym, co wydarzyło się dzisiaj, chwilą przyjemności. Powoli ułożył się na prześcieradłach, wciąż czując na sobie zręczne, chłodne dłonie, kierujące jego ciałem tak, by znalazł się w najwygodniejszej pozycji. W międzyczasie Sebastian powoli, centymetr po centymetrze, podwijał w górę koszulę chłopca. Gdyby nie to, iż demon niejednokrotnie widział go jeszcze bardziej rozebranego, hrabia mógłby poczuć się niezręcznie. Długie palce sięgnęły do jego męskości i powoli zaczęły gładzić ją z góry na dół, podczas gdy usta znaczyły chłodnymi pocałunkami płaski brzuch.
- Dlaczego, paniczu, nigdy nie... do końca? - zapytał kamerdyner, dmuchając chłodnym powietrzem w stronę rysujących się pod skórą żeber. Hrabia nie odpowiedział, wpatrzony w ruch dłoni demona. - Czy nie byłoby to bardziej... satysfakcjonujące?
Ciemne oczy lekko zalśniły, gdy na czubku erekcji ukazała się przezroczysta kropla. Usta zebrały ją delikatnie i powoli podążyły aż do nasady, nasuwając się na twardy członek. Ciel uniósł lekko biodra, gdy wargi wycofały się, zaraz jednak przycisnął je do materaca.
Hrabia zamierzał zganić kamerdynera za śmiałość pytania, jednak kolejny obrót języka, połączony z delikatnym ssaniem, które obniżało się, pochłaniając go coraz głębiej, sprawiły, że wszelkie protesty ugrzęzły w jego gardle.
- Dlatego... - szepnął, patrząc rozszerzonymi źrenicami, jak kolejny raz zostaje wciągnięty w ciepłą miękkość ust demona ? dlatego, że taki wydałem rozkaz.

Kąciki warg Sebastiana uniosły się leciutko. Niemal zamruczał, czując smak swojego pana, uległość, poddanie się żądaniu własnego ciała. Wiedział, że będzie musiał jeszcze poczekać, zanim Ciel ulegnie całkowicie, pozwalając, by pragnienia wzięły go we władanie.
Lokaj nie zamierzał złamać rozkazu. Wystarczyłoby przecież namówić pana do jego zmiany. Sądząc po raczej entuzjastycznej odpowiedzi organizmu hrabiego, zadanie to nie mogło należeć do trudnych. Demonowi było obojętne, czy Ciel poddaje się jego woli w chwili rozkoszy, czy też jeszcze bardziej wymusza posłuszeństwo swojego sługi. Dopóki dzielili duszę, każde uczucie chłopca żywiło demona. Nie miało wielkiego znaczenia,czy był to strach, poddanie się, czy też duma. Zaspokojenie i zadowolenie były ulubionymi emocjami demona ? każda radość, którą odczuwał chłopiec, zabarwiona była niezwykłą goryczą, sprawiając, iż Sebastian jednocześnie wzdrygał się przed tym, jak i pragnął tego. Dusza Phantomhive'a była wyjątkowa. Opierała się dłużej niż jakakolwiek inna, zachowywała niezależność. Sebastian był pewien, iż nawet gdy Ciel zacznie z większą chęcią oddawać się rozkoszy cielesnej, przyjemności, której inne istoty tak bardzo zazdrościły śmiertelnym, nie zatraci się w tym całkowicie.
Powoli przesunął dłonią po jasnej skórze bioder, pozwalając, by paznokcie pozostawiły na niej lekko różowy ślad. Spojrzał na swojego pana, znów niemalże się uśmiechając, gdy zauważył zaciętość, z jaką chłopiec bronił się przed okazaniem czegokolwiek. Mimo wszystko hrabia rzadko był tak ugodowy jak dzisiaj. Było w tym coś niepokojącego, tak jakby Ciel postępował pod wpływem...
...demona?
Sebastian wciągnął powietrze w płuca, starając się wybadać w nim magię Kronikarza. Uczucia demonów, niebędące nawet odrobinę podobne do ludzkich, silnie wpływały na otoczenie. Wyglądało na to, że mężczyzna z jakiegoś powodu stracił nad sobą kontrolę, tak jakby... czegoś bardzo pragnął, a nie mógł tego mieć.
Jak mógł tego nie zauważyć? Kronikarz był specyficznym rodzajem demona, a wpływ, jaki miał na ludzi w swoim otoczeniu, sprawiał, iż najwytrwalsi mogliby zacząć sięgać ku wyjątkowo brutalnym, dzikim aktom i perwersji. Z tego powodu Kronikarz zawsze otaczał się ludźmi lubującymi się w przyjemnościach ciała, zaś Sebastian wybierał osoby dążące do zemsty.
Sebastian wiedział, że dzisiejszy humor Kronikarza z pewnością wpłynie na życie erotyczne osób z sąsiedztwa, Ciel jednak, jako związany kontraktem, nie powinien na to reagować. Można by to uznać za celowe działanie mężczyzny, jednak magia była zbyt rozproszona i niekontrolowana, by mogła być próbą wywołania walki. Lokaj wysłał szybkie ostrzeżenie i po chwili lepkie, nasączone przyjemnością powietrze zniknęło.
Oczy chłopca rozszerzyły się nagle, tak jakby został wyrwany ze snu. Demon na chwilę zatrzymał się, czekając, aż Ciel go odepchnie, nic takiego jednak się nie stało.
Dłonie hrabiego zacisnęły się nagle i rozluźniły, wargi rozchyliło lekkie westchnienie.
Sebastian kilka razy przesunął językiem po twardym członku, delikatnie przemieszczając się od nasady aż po główkę. A później..
- Wystarczy.
Demon posłusznie cofnął się, ocierając lekko usta, choć można by przysiąc, że nie pozostał na nich nawet ślad wilgoci.
- Paniczu?
- Tak? - Ciel pozwolił, by lokaj zakrył go koszulą i lekko otulił kołdrą. Twardy członek otarł się kusząco o materiał, tak jakby zachęcał do zmiany zdania. Nic z tego.
- Dobrej nocy.


Ciel został obudzony i ubrany przez demona, który zdawał się mieć wyśmienity humor. Przez lata hrabia nauczył się rozpoznawać niektóre z nastrojów kamerdynera, nawet jeśli były one jedynie udawane i stanowiły część roli. Chociaż z drugiej strony, zawsze podejrzewał, iż pewne... niezadowolenie z powodu nieporządku czy zmiany ustalonych planów nie było jedynie elementem przebrania idealnego lokaja.
Sebastian wyglądał teraz podobnie jak wtedy, gdy uczył swojego pana zachowywać się jak dobrze wychowana panienka, należąca do arystokratycznej rodziny. Leciutko uniesione kąciki ust, dłonie, które mimowolnie poruszały się odrobinę szybciej niż ludzkie... przynajmniej do czasu, gdy weszli do salonu. Trudno powiedzieć, by Sebastian był niezadowolony na widok Kronikarza, leżącego na dywanie, jednak jego mina bardzo przypominała tę, którą przybrał, gdy Finnian i Bard niemal wysadzili w powietrze nowo odbudowaną bibliotekę.
Mężczyzna, ubrany w dosyć luźne spodnie i narzucony na to czerwono-czarny szlafrok w kwiaty, ten sam, w którym powitał ich w swoim ?królestwie?, przebywał w salonie kojarzącym się Cielowi z Madame Red, do którego pasował znacznie bardziej niż Sebastian.
- Gdzie Ion? - zapytał kamerdyner, starając się brzmieć uprzejmie. Hrabia od razu wychwycił nutkę fałszu w jego głosie i był pewien, że podobnie odebrał to Kronikarz.
- Odsypia wczorajszy wieczór ? mruknął, przeczesując dłonią włosy, pozwalając, by miękkie kosmyki rozsypały się na dywanie niczym grzywa. ? Jest bardzo delikatna.
- Masz jakieś plany na dziś, paniczu? - Sebastian odwrócił wzrok od demona, tak jakby widok leżącego na ziemi mężczyzny, który w dodatku wyglądał jak pogrążony we śnie, uważał za gorszący i nie na miejscu.
- Oprócz śniadania? - zastanowił się chwilę. ? Zakupy. Skoro już jesteśmy w Londynie, trzeba to wykorzystać. Można by też sprawdzić, czy nowa laska jest gotowa.
- Nowa, huh? ? Kronikarz otworzył jedno oko. ? Ta wydaje się jeszcze całkiem dobra.
- Jest za krótka!
- Skoro tak mówisz. ? Powieka znów opadła w dół. ? Po południu powinienem sprawdzić, co w Domein. Jeśli uda się wam zgubić hipotetyczny ogon w mieście, może się tam spotkamy?
- Nie sądzę, by panicz musiał psuć sobie reputację, przebywając w takim miejscu. ? Lokaj spojrzał na mężczyznę z góry.
- O piętnastej.
- Hm?
- Będziemy tam o piętnastej ? powtórzył spokojnie Ciel, chociaż można było wyczuć w jego wypowiedzi pewną złośliwość. ? A teraz...
- Zaraz podam śniadanie ? przerwał uprzejmie Sebastian, kłaniając się. - Słodkie bułeczki i...
- Akantoda?
Kamerdyner drgnął lekko, niepewny, czy chce pamiętać, jakimi sposobami zdobył tę rybę.
- Oczywiście. Wedle rozkazu, paniczu.



* * *


Domein. Mieszkanie demona i gniazdo rozpusty. Dla wielu miejsce pociągające swoją zmysłowością niczym magnez, dla innych ziemskie piekło, ośrodek upadku moralnego. Ciel dostrzegł w tym jednak zyskowny interes. Tak, prowadzenie nieobłożonego żadnym podatkiem, dobrze prosperującego burdelu z pewnością było dochodowe. Jeśli oczywiście założymy, że demony chcą zarabiać pieniądze.
Sebastian uważnie obserwował to, co się działo przed budynkiem. Wyglądało na to, iż nawet bez nadzoru demona interes całkiem nieźle funkcjonuje i nie będzie łatwo przemknąć do środka tak, by żaden z licznych klientów ich nie zauważył i nie rozpoznał. Na szczęście, zjawili się ponad godzinę przed spotkaniem z Kronikarzem, dzięki czemu lokaj mógł przyjrzeć się systemowi przyjęć klientów. Pierwszych trzech zjawiło się w odstępach pięciominutowych. Później nastąpiła piętnastominutowa przerwa i można by uznać to za typowy przypadek, że umówieni klienci się nie pojawili, gdyby nie fakt, iż równie długa przerwa nastąpiła po następnych trzech osobach. Gdy więc cykl rozpoczął się od nowa, Sebastian stwierdził, że najlepiej byłoby skorzystać z nadarzającej się okazji.
- Jesteś pewien? - Ciel uniósł brew. ? Nie lepiej zaczekać na niego tutaj? Wolałbym nie spotkać nikogo z towarzystwa.
- Nie wiemy, czy nie jest już w środku. ? Lokaj wyjrzał zza firanki powozu. ? Sądzę jednak, że Kronikarz uważa, by klienci trafiali prosto do konkretnych pokoi, zamiast błądzić po jego domu.
- Mimo wszystko... ? Hrabia zamyślił się. ? Zresztą, i tak musimy wejść do środka, a wchodzenie tam w towarzystwie właściciela...
Cóż, to byłoby o wiele gorsze, jeśli założy się oczywiście, iż demon znał swoich klientów. Nie, Ciel nie zamierzał tak ryzykować.
- Idziemy!


Sebastian nie zdążył zapukać, gdy drzwi się otworzyły. Stanęła w nich ta sama, podobna do myszy kobieta i usunęła się tak, by mogli szybko wejść do środka, ukazując w uśmiechu małe ząbki.
- Jeszcze go nie ma - skłoniła się lekko, zerkając na nich z ciekawością - ale pojawi się za chwilę, jeśli więc mogłabym coś zaproponować...
Przerwał jej głośny trzask drzwi i kobiecy szloch. Ze schodów zbiegła trzynasto, może czternastoletnia dziewczyna ubrana w porwaną, zakrwawioną sukienkę. Tuż za nią wytoczył się gruby mężczyzna o czerwonej twarzy i w nierówno zapiętej koszuli. Dogonił ją na półpiętrze, próbując przyszpilić do ściany, jednak ta wyślizgnęła się z jego rąk niczym węgorz. Wszyscy zamarli, słuchając jego nierównego, pełnego złości charczenia.
- Ty wredna dziwko - warknął, wychylając się i w ostatniej chwili chwytając gruby kosmyk, który wymknął się z warkocza. - Parszywa, fałszywa dziwko!
Dziewczyna, pociągnięta za włosy, upadła na ziemię, ześlizgując się z kilku schodków. Krzyknęła, szarpiąc się, a jej oczy przypominały Cielowi oczy rannej sarny, bezsilnej, schwytanej w pułapkę. Grubas zbliżył się do niej, oblizując usta i lekko krzywiąc się, gdy język napotkał rozciętą wargę. Uniósł dłoń, tak jakby chciał ją uderzyć, zanim jednak hrabia zdążył zareagować, wydając Sebastianowi rozkaz, tuż przy mężczyźnie pojawiła się dziewczyna otwierająca drzwi. Nie ważyła więcej niż szósta część tego, co mężczyzna, udało jej się jednak schwycić go za rękę, wyginając ją tak, że jeszcze chwila, a usłyszeliby trzask łamanej kości.
- Ty... Ty... - Mężczyzna próbował się zamachnąć, jednak mocny uchwyt kobiety odwiódł go od tego natychmiast. - To ta dziwka, ta...!
- Myślę, że przekroczył pan przynajmniej kilka zasad naszego domu - wyjaśniła spokojnie dziewczyna, nie zmieniając pozycji. - Jak sądzę, zażądał pan czegoś, co nie było dozwolone, czyż nie?
- To tylko głupia ulicznica, dziwka. Mogę żądać od niej, czego tylko zechcę - mężczyzna prawie wypluł te słowa. - Jaka tam z niej święta, zwykła kurwa za pieniądze.
- O, nie, nie. - Kobieta niemal się uśmiechnęła. - Może pan żądać nie tego, czego pan chce, ale tego, za co pan zapłacił.
- Proponowałem jej więcej! - jęknął, starając się uwolnić. - Chcę rozmawiać z właścicielem. On was zaraz doprowadzi do porządku, wy...!
- Wątpię.
Uśmiech myszowatej był krótki i zimny. Nacisnęła dłonie tak, by mężczyzna uklęknął.
- Nasz właściciel będzie tu dosłownie za chwilę. - Pchnęła mężczyznę na ścianę, obracając się i kopiąc go w podbrzusze. Dusząc się, oparł się dłońmi o posadzkę, a ona zbiegła, dopadając od razu do klamki. Gdy tylko uchyliła drzwi, Kronikarz przemknął do środka. Oczy demona płonęły taką barwą jak znak kontraktu, połączeniem fioletu, różu i odrobiny czerwieni. Gdyby były ludzkie, Ciel uznałby ich wyraz za objaw absolutnego szaleństwa. Obrzucił wzrokiem milczącą, skuloną na schodach dziewczynę oraz pokonanego mężczyznę.
-Ty... ty! - Mężczyzna zacharczał. - Twoje głupie dziwki chciały mnie zabić. Jestem twoim klientem, tak traktuje się tych, którzy płacą?
Kronikarz wydawał się być rozbawiony, w ten dziwny, niebezpieczny sposób. Tak jakby każde słowo mężczyzny karmiło go i zachęcało. Wyciągnął dłoń i owinął talię dziewczyny ramieniem.
- Peor, doprawdy... nie potrafisz sobie z nim poradzić? - zamruczał cicho, przesuwając dłonią po jej krągłym biodrze. Zbliżył się do lekko zdezorientowanego mężczyzny i spytał:
- Dostałeś to, za co zapłaciłeś, prawda? Dałeś nam pieniądze, dostałeś za nie to, co było warte owej sumy. A skoro wymiana towaru się odbyła, nie jesteś już moim klientem.
Ujął twarz mężczyzny w dłonie, zmuszając go, by spojrzał mu prosto w oczy. Przez chwilę nic się nie działo, po chwili jednak zadufanie, upartość i chciwość, widoczne w spojrzeniu grubasa zastąpił czysty strach i mężczyzna krzyknął, jakby gorące żelazo owinęło się wokół jego organów wewnętrznych, a z ust wypłynęła strużka krwi. Gdy Kronikarz cofnął ręce, mężczyzna opadł na ziemię bez nawet iskry życia. Oczy demona zalśniły i przez krótki moment Ciel miał wrażenie że widzi w tym spojrzeniu prawdziwą istotę mężczyzny ? coś ogromnego, głodnego, składającego się z tysiąca drobnych, ruszających się cząstek, splątanych odnóży i szelestów.
Kronikarz wstał, otrzepując się, ponownie naciągając na twarz maskę człowieczeństwa.
- Posprzątajcie to dokładnie - mruknął do wciąż stojącej przy drzwiach Peor. - I zajmijcie się nią, nie jest w za dobrym stanie - dodał łagodniej, wskazując na drżącą z przerażenia młodą kobietę.
Peor zbliżyła się do niej i przyklękła, zdejmując przewiązany w pasie fartuch. Przykryła nim nagie uda napadniętej, obejmując ją lekko za ramiona. Kobieta wybuchnęła płaczem, drżąc i powtarzając cicho ?przepraszam?, po czym wtuliła się w ubranie dziewczyny.
W ogromnych oczach lśnił strach.





Już wkrótce:

Rozdział XVI
"Pustka"
Powoli tworzony chomik z fanfiction - zapraszam: al-collection
Avatar użytkownika
Al
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 584
Dołączył(a): 12 lut 2008, 22:04

Re: [NZ][NC-17] Zjednoczenie [Kuroshitsuji]

Postprzez Tristan » 31 mar 2011, 17:01

Dzieło sztuki kulinarnej! Tylko jeść i żyć. Kocham Twój styl pisma i nic tego nie zmieni (nawet jeśli czasem boję się potem spać).
Ze względu na ostatnią ciszę z mojej strony, mam nadzieję, że nie sądzisz, że odwróciłam się od tego smakowitego kąska.
Tak się składa, że wyjątkowo sobie cenię Zjednoczenie i za każdym razem gdy dodajesz następny rozdział, ja organizuję sobie więcej czasu i nim się nim za niego się zabiorę, czytam całość od nowa. Zajmuje mi więc to trochę czasu, ale za to mogę się delektować tym dziełem niczym dobrym, wytrawnym winem.
Oczywiście liczę, że zaraz po delektuję się znowu, bo mam trochę czasu i chętnie go spędzę na Zjednoczeniu.

Teraz co do treści:
- Ciel jest cudowny z tym swoim uporem!
- Podoba mi się przewrotna natura Sebastiana ukazująca się w coraz to liczniejszych sytuacjach. Właściwie to on sam sobie zakłada pętlę na szyję (efekt: przywiązanie do Ciela). Co do nauki ludzkich emocji, to naprawdę doceniam, to że zaczął naukę od tych mniej chlubnych jak zazdrość i zaborczość. Sama nie wierzę w miłość z różowymi królikami i serduchami w tle. Wolę jak to słowo nie pada, a zamiast tego postacie staja się od siebie uzależnione, zależne od siebie i gdy potrafią nie tylko sobie pomóc, ale i dotkliwie zranić. Najbardziej zrani cię zawsze ten kto najlepiej cię zna, ale z drugiej strony, to broń obusieczna, bo i ty zapewne masz taką samą wiedzę o nim oraz tak zadana rana zawsze i tobie da się we znaki.
Trochę namotałam, ale mam nadzieję, że zrozumiałaś jak bardzo sobie cenię Zjednoczenie i jak chętnie oczekuję kontynuacji.
PS.
Kronikarz fajny, ale proszę też gdzieś pojawić właściciela zakładu pogrzebowego.
Jeśli chodzi o dziewczynę, to muszę przyznać, że udało Ci się zrobić ją postacią "pustą", która jest jak rekwizyt. Nie budzi sympatii, ale też nie niechęci. Właściwie jak "coś" spełnia ona jedynie swój cel w opowiadaniu (nie ważne jaki).

Powodzenia i czekam na ciąg dalszy!
T jak Tristan, T jak terrorysta
Tristan Zabójczy Terrorysta
Za tytuł serdecznie dziękuję Morwenie!
Słowo honoru, że zrobię wszystko by na niego zasłużyć.
Tristan
Administrator
Administrator
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 711
Dołączył(a): 11 lut 2008, 16:46
Lokalizacja: Warszawa

Re: [NZ][NC-17] Zjednoczenie [Kuroshitsuji]

Postprzez Morwena » 02 kwi 2011, 13:25

Tak dawno nie było nowego rozdziału, że aż musiałam przeczytać kilka części wstecz, żeby sobie odświeżyć niektóre rzeczy. I jak zwykle wyszło na to, że wczytałam się w "Zjednoczenie" tak samo zaintrygowana jak na początku (zamiast w spokoju serca czytać "Granicę" Nałkowskiej). Nie pisałam pieśni pochwalnych przez tyle rozdziałów, bo po prostu stwierdziłam, że wszędzie zachwycam się tak samo, mimo że samo "Zjednoczenie" ciekawie ewoluuje.
A z tej ewolucji bardzo podoba mi się "ściganie sprawcy" aka zagadka demonicznie kryminalna. W końcu jest dosyć długa, intrygująca, okraszona "domowymi" ciekawostkami. No i tak, racja, Ion jest tak nijaka, że trudno cokolwiek o niej powiedzieć, oprócz tego, że jest. Chyba.

? Ta ryba... ? mruknął, opierając dłoń o szybę pojazdu.
? Nie przejmuj się tym, paniczu. Jutro usunę nawet najmniejszy jej ślad. ? Sebastian ukłonił się i Ciel zaczął podejrzewać, że zrobił to tylko po to, by ukryć swój uśmiech.
? Nie obchodzi mnie to. ? Uniósł lekko brwi. ? Chcę taką samą na jutrzejsze śniadanie.
A to dopiero! Genialne wtrącenia. Ciel się wyrabia w demonicznym towarzystwie. Bardzo lubię Twojego Ciela, przynajmniej do tej pory. Podoba mi się też sposób, w jaki charakteryzujesz wszystkie postaci, nieważne, czy to demony, duchy czy cokolwiek innego.
A współżycie z dzieckiem, obojętnie, jakie miało się zasady, zwyczajnie w dobrym guście nie było. Zapewne posiadanie demona jako służącego, jak i pozwalanie sobie na kontakt cielesny z nim też się do ?rzeczy w dobrym tonie? nie zaliczało, ale w oczach hrabiego było to o wiele mniejsze przewinienie.
To tylko jeden, malutki przykład na to, jak porażająca jest (Twoja) logika tego opowiadania. :P Ale pewnie dzięki temu wszystko w nim ma taki demoniczny smaczek.

Podpisuję się pod apelem Tris o Grabarza! Przydałby się chociaż na chwilę (przemyśl to, Al, dziewczyny by piszczały jak szalone...).
Życzę Weny i czasu, szybkiej aktualizacji (tego ostatniego bardziej życzę sobie)!
M.
Kobieto, puchu marny, ty jesteś jak zdrowie...
Avatar użytkownika
Morwena
Moderator
Moderator
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 718
Dołączył(a): 29 cze 2009, 16:15

Re: [NZ][NC-17] Zjednoczenie [Kuroshitsuji]

Postprzez Shigaa » 07 kwi 2011, 22:45

Coś długo nie było(i nadal nie ma!) nowego rozdziału... Ja protestuję!
Muszę przyznać, że dobrych o Kuroshitsuji po polsku jest bardzo, ale to bardzo mało(wiem, bo swojego czasu dużo szukałam), a twoje jest na pierwszym miejscu. Tylko boli mnie to, że rozdziały wychodzą w tak długich odstępach czasu, bo jak się zacznie czytać to chciałoby się więcej.. A tu uświadamiasz sobie,że koniec części i trzeba czekać ;(
No a poza tym, to przecież nie doszło jeszcze do niczego takiego. :twisted:
Także proszę, nie trzymaj nas tak dłużej w niepewności!

Mobilizacji i wena!
Shigaa
 
Posty: 2
Dołączył(a): 28 maja 2010, 21:46

Re: [NZ][NC-17] Zjednoczenie [Kuroshitsuji]

Postprzez Akira » 17 kwi 2011, 12:36

Ach, dawno nie czytałam tego dzieła i musiałam je sobie trochę teraz przypomnieć, aby móc napisać w miarę składny komentarz.

Cóż mogę rzec, masz świetny styl, nie widzę aby zdania były wymuszone, sztuczne, czyta się szybko i płynnie. Akcja powoli się posuwa do przodu, ale posuwa ( Haha ) i to jest najważniejsze.
Co do fabuły, to szczerze bardziej podobały mi się pierwsze rozdziały, tzn. do momentu pojawienia się Kronikarza i Ion. Nie lubię wprowadzania nowych postaci, wolę jak opowiadania bazują na dostępnych, wynikających z oryginału. Szczególnie, że autorzy lubią obdarzać takie postaci swoimi własnymi cechami i je "ulepszać" i nadawać im jakieś "super ważne znaczenie".

Jeśli chodzi o interakcje pomiędzy Cielem a Sebastianem, to myślę, że naprawdę dobrze uchwyciłaś niuanse tych postaci i przedstawiłaś prawdopodobny rozwój stosunków pomiędzy nimi. Sebastian jest "sebastianowaty", a Ciel - "cielowaty" :-)

Cóż mogę rzec więcej, pisz dalej, jestem naprawdę ciekawa jak ta historia się zakończy.

Pozdrawiam, życzę wena i dużo czasu,
Akira
Akira
Współczesny Niemowlak
Współczesny Niemowlak
 
Posty: 10
Dołączył(a): 03 kwi 2009, 14:20

Re: [NZ][NC-17] Zjednoczenie [Kuroshitsuji]

Postprzez Dream Slayer » 17 kwi 2011, 12:46

To okropne... Ilekroć czytam twoje opowiadanie, w tym większe kompleksy się wpędzam. :( Kiedyś wydawało mi się, że jestem w tym dobra, ale gdy dorwałam się za twój fan fik, zostałam powalona na łopatki i przygnieciona świadomością, że ze mnie kompletne beztalencie.

Pomimo wszystko, mam nadzieję, że wkrótce pojawi się nowy rozdział. Bez niego czuję się jak narkoman na głodzie. Ostatnio prawie codziennie zaglądam, czy coś się wreszcie nie pojawiło. Podziwiam styl, w jakim piszesz. Niemalże z hipnotyzerską zdolnością, godną Szeherezady. Potrafisz też w mistrzowski sposób zakończyć rozdział - tak, aby czytelnik zwijał się z ciekawości, co będzie dalej i modlił się o nowy rozdział w przeciągu 24 godzin. No i, co najważniejsze, potrafisz utrzymać postaci w kanonie. Pomimo, że to yaoi, w ogóle nie mam wrażenia jakiejkolwiek ingerencji w profil psychologiczny ani Ciela, ani Sebastiana.

Błagam, dodaj nowy rozdział, bo umrę a moja dusza będzie cię nawiedzać bez końca. :P
Obrazek
Avatar użytkownika
Dream Slayer
Renesansowy Obieżyświat
Renesansowy Obieżyświat
 
Posty: 95
Dołączył(a): 29 cze 2010, 13:41
Lokalizacja: Jotunheim

Re: [NZ][NC-17] Zjednoczenie [Kuroshitsuji]

Postprzez Tristan » 17 kwi 2011, 12:47

Nie martw się i zignoruj te uczucia Wampirzyco! Al zostawia te smutne emocje także w innych, choćby takich jak ja.
T jak Tristan, T jak terrorysta
Tristan Zabójczy Terrorysta
Za tytuł serdecznie dziękuję Morwenie!
Słowo honoru, że zrobię wszystko by na niego zasłużyć.
Tristan
Administrator
Administrator
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 711
Dołączył(a): 11 lut 2008, 16:46
Lokalizacja: Warszawa

Re: [NZ][NC-17] Zjednoczenie [Kuroshitsuji]

Postprzez Al » 12 cze 2011, 23:45

Oj, naprawdę dawno aktualizacji nie było. Moja wina, ale kolejny raz, kolejne studia, no i dodatkowe ciągnięcie zaocznych wysysają ze mnie siły, i sprawiają, że jestem więcej niż kapryśna - jak coś się we mnie uprze, że nie napisze ani słowa do Kuro to nie napisze. I moje przekonywania i błagania na nic się nie zdarzą.

Nowy rozdział, mam nadzieję, że przypadnie wam do gustu, odrobinę fabuła popchnięta, mam nadzieję dalej, mimo że do długich nie należy. Dedykowany mojej becie - Ari. :* Oraz tym, którzy czytają, komentują, i czekają na ciąg dalszy. Gdyby nie to, że są ludzie którzy okazują że czekają na ciąg dalszy, mój wewnętrzny leń nigdy nie dałby się pokonać.
Odpowiedzi:
Spoiler: pokaż
1. Tak, Grabarz się pojawi.
Ad. 1. Ale nie wkrótce. Mogę zdradzić, że teraz możemy odrobinę cofnąć się... a zresztą, nie ważne ;)
2. Tris.. boisz się spać? Przecież tu jeszcze aż tak strasznie nie jest.
3.Widzę że nadal wszyscy podchodzą do Ion jak do jeża. Może ucieszy was wieść, że jej czas dobiega...tak jakby końca. Ale pojawi się grabarz.
4. Rozdziały pojawią się częściej zaraz po sesji ;]
Ad.4 znając życie, to już nawet w jej trakcie :D
5. Super ważne znaczenie postaci wprowadzanych.
Czy ja wiem? *Myśli*
Ale to wyjaśni się, wyjaśni się. Myślę, że Ciel i Sebastian zasłużyli na godnego przeciwnika. :)
6."Potrafisz też w mistrzowski sposób zakończyć rozdział - tak, aby czytelnik zwijał się z ciekawości, co będzie dalej i modlił się o nowy rozdział w przeciągu 24 godzin."
Tu obawiam się, że mogłam jednak odrobinę przesadzić :D


Rozdział XVI


Pustka



Scena, która rozegrała się w Domein, zaskoczyła Ciela do tego stopnia, że dopiero gdy usiedli w jednym z pokoi Kronikarza, będącym zapewne częścią biblioteki i przeniesionym wraz z nią, zdał sobie sprawę, iż skądś kojarzy twarz zabitego mężczyzny. Nie mógł sobie jednak przypomnieć skąd, zwłaszcza że większość jego uwagi zajmowało zachowanie Sebastiana. Hrabia obserwował lokaja przez lata, starając się wyczuwać jego nastawienie i nastroje. I tak jak pod dosyć widowiskową irytacją widział często prawdziwe zniecierpliwienie, tak teraz czuł, że nastrój kamerdynera można by niemal przyrównać do podniecenia. Oczywiście nie seksualnego, młody arystokrata przed poznaniem Kronikarza nieraz wątpił w ogóle, czy demony odczuwają w ogóle coś takiego, a i teraz nie miał pewności, ile w gestach mężczyzny jest doskonałej gry i zaplanowanego oszustwa, a ile prawdy. Mimo wszystko jednak nadal nie pasowało mu to do Sebastiana. Na demona nie wpłynęła nagość dziewczyny, podobnie jak dosyć obrzydliwy negliż pewnych części ciała martwego grubasa. Nie, Sebastian drgnął lekko, widząc, jak inny demon zabija człowieka i Ciel mógłby postawić na to pozostałą połowę duszy, że kamerdyner poczuł wtedy głód i zadowolenie. Przypominało to odrobinę ludzką reakcję na zapach wspaniałego ciasta, który rozchodzi się po całym domu, rozbudzając w każdym chęć spróbowania i przyjemne rozleniwienie, a jednocześnie irytację, że nie dostanie się nawet kawałka. Cóż, Ciel postanowił jednak skorzystać z oferowanej przez Kronikarza pomocy. O ile książek dotyczących religii, wiary i odpowiednich zachowań było naprawdę, naprawdę wiele, to jeszcze nigdy nie natrafił na żadną księgę, która choć trochę rozjaśniałaby sprawy związane z demonami. To, co zawarte było w różnego typu publikacjach, jedynie piętnowało Złego i nakazywało go unikać, tymczasem hrabia planował bardziej oswajanie, niż wypędzanie diabła. Mógł, oczywiście, wypytać o wszystko Sebastiana ? i zamierzał tak zrobić ? ale najpierw musiał wiedzieć, o co powinien spytać. Inaczej lokaj zrobi wszystko, by przedstawić sprawy w taki sposób, że Pies Królowej nigdy nie wytropi tej prawdy, która dawałaby mu przewagę nad demonem. Chociażby sposób zrywania kontraktu... a raczej unikania go. Ciel początkowo sądził, że może tu chodzić o zwykłe rozkazanie demonowi ?Rozwiąż naszą umowę?, ale to byłoby zbyt proste. Zapewne lokaj stwierdziłby wtedy, że jest to niemożliwe i zapewne takim właśnie było ? w tych warunkach, czasie i układzie. Ciel nie planował odejścia od Sebastiana, czasami nawet dochodził do wniosku, że bez kamerdynera jego życie stałoby się wyjątkowo uciążliwe, jednak sama taka możliwość dawałaby mu przewagę nad demonem.
? Naprawdę go nie rozpoznajesz? ? Kronikarz pochylił się w fotelu. Uśmiechnął się, widząc zaskoczone spojrzenie chłopca. ? Nie, nie czytam w myślach. Ale nie mów proszę, hrabio Phantomhive, że nie interesowało cię, kim on jest.
Świadomość, że gdzieś spotkał tego mężczyznę oraz pamięć o tym, jak zginął, nie dawały Cielowi spokoju. Nie było jednak łatwo połączyć rozebranego, rozochoconego i lekko pijanego (lub po prostu definitywnie martwego) rozpustnika z kimś z wyższych sfer. A z pewnością mężczyzna do innej grupy społecznej nie należał, bo do Domein nikt z nizin dostać się nie mógł, chyba że jako pracownik.
? Niezbyt. ? Ciel przybrał neutralny wyraz twarzy. ? Rozumiem, że ty wiesz, kogo zabiłeś?
? Mówiąc kolokwialnie, idiotę, denerwującego czyraka i pasożyta żerującego na ciele społeczeństwa. ? Twarz demona nabrała dziwnej ostrości. ? Ale jego bardziej pospolitym i powszechnie znanym miejscem występowania była Izba Gmin. Wśród arystokracji panowało przeczucie, że będzie kolejnym przewodniczącym Parlamentu.
?Ach! ? To stąd kojarzył tego mężczyznę. Nie lubił zabawy w politykę ? denerwowała go i przyprawiała o ból głowy. Zwłaszcza od czasu pamiętnych wydarzeń w Londynie. Na szczęście nieoficjalne stanowisko Psa Królowej chroniło go przed większym zaangażowaniem w te sprawy. Nie mógł być bezstronny ? musiał popierać monarchinię oraz załatwiać w jej imieniu sprawy trudne i delikatne. Nawet jeśli sprawy owe dotyczyły właśnie polityki, ostateczny efekt go nie interesował: to, co królowa chciała osiągnąć przez ukaranie kogoś za zbrodnię, jakiej się dopuścił, nie było istotne. Wiadomym było jednak, że cokolwiek obciążającego znajdzie się na wicehrabiego Druitta, znajdującego się w jej łaskach, to i tak nigdy nie zostanie on osądzony. Lecz wszystkie grzechy i pomyłki przeciwników będą dokładnie śledzone i jeśli tylko zaczną oni stanowić zagrożenie dla monarchii, zostaną też umiejętnie wykorzystane.
Hrabia zawsze zdawał ostateczny raport królowej, co nie nastawiało do niego zbyt pozytywnie Scotland Yardu. Właściwie nikogo nie nastawiało do niego pozytywnie, może prócz grupy starych matron, węszących w dobrą partię dla córek. W socjecie nie był lubiany z powodu swojego charakteru i stanowiska, ale doceniano odziedziczony majątek i tytuł.
Przecież jego przyszła żona nie miała zajmować się dyplomacją, a jedynie błyszczeć na balach i wydawać jego pieniądze.
Ciel wolałby nawet nie myśleć o tym, co by się działo, gdyby nie układ z Lizzie. Prawdopodobnie nie mógłby się opędzić od propozycji matrymonialnych, przypominających sprzedaż bydła ? zdrowa, w naszej rodzinie kobiety rodziły zawsze silne dzieci, pierworodni to zawsze chłopcy, oczywiście, piękna, delikatna, miły charakter... okropieństwo.
? Nie wydajesz się być tym zszokowany ? mruknął Kronikarz, podnosząc się i przechadzając po pokoju.
? To twój teren ? Ciel z ostrożnością dobierał słowa. Postępowanie mężczyzny dało mu do zrozumienia, iż niektóre sprawy są na tyle delikatne, że ich poruszenie mogłoby zakończyć się atakiem. Zdawać by się mogło, iż, że morderstwo nie jest czymś, co stanowiłoby przeszkodę dla istoty jego pokroju. ? Nie zdziwi mnie wiele rzeczy, które dotyczą demonów.
? Prawie zapomniałem! ? Kronikarz uśmiechnął się. ? Cóż, no tak, miałeś sporo czasu, by poznać i zrozumieć nasze szczególne... okrucieństwo.
Wbrew pozorom Sebastian nie był okrutny w tak otwarty sposób, przynajmniej nie przy Cielu.
I zawsze nad sobą panował.
Jedyny raz, gdy jego ludzka maska zsunęła się na tyle, by móc przerazić swym brakiem człowieczeństwa i ukazać prawdziwe oblicze demona, zdarzył się wtedy, gdy hrabia Phantomhive miał zamknięte oczy. Tymczasem Kronikarz wydawał się wręcz rozkoszować tą stroną swojej natury i bardzo niechętnie ją ukrywał.
Właściwie mogło się wydawać, że jego maska była tak nietrwała, jak gdyby zrobiono ją z papieru.
? Jesteś inny ? mruknął Ciel, zanim zdążył się powstrzymać.
? Rzeczywiście. Każdy demon ma swoje indywidualne cechy.
? Nie o to chodzi ? zaprzeczył hrabia. Przeczuwał, że różnica polega na czymś innym, choć byłoby mu trudno to sprecyzować. Jednak zachowanie mężczyzny bardziej przypominało zachowanie Greila czy Undertackera niż Sebastiana.
? Być może, ale... ? Nagle Kronikarz znalazł się tuż przy chłopcu i nachylił się nad nim z uśmiechem. ? Nie chcesz wiedzieć, na czym polega różnica między mną a innymi demonami. Szczęśliwie dla ciebie jednak, możesz fakt ów wykorzystać.
? Wykorzystać? ? Ciel uniósł brwi.
? Tak. Większość by się na to nie odważyła.
? Uważasz się za lepszego od innych demonów? ? Ciel uśmiechnął się drwiąco.
? Lepszego może nie. Ale normalny demon nie zbliży się do własności innego demona. Ja nie mam jednak takich oporów.
? Zamierzasz się do mnie zbliżyć?
To mogłoby być nawet interesujące, gdyby nie fakt, że jedyną osobą, której bliskość Ciel tolerował, był Sebastian. Właściwie trudno byłoby bez rumieńców określić szczególność więzi między nim a demonem.
? Zamierzam zawrzeć z tobą kontrakt... umowę ? szepnął cicho Kronikarz, wyciągając dłoń w stronę twarzy hrabiego. Powaga na jego twarzy sprawiła, że Phantomhive nie roześmiał się, a jedynie zamarł, czekając na...


Sebastian opuścił posiadłość Kronikarza, dopiero w ostatniej chwili zauważając brak klucza. Okropne niedopatrzenie, nie miał jednak czasu, by się po niego wracać. Poza tym Peor zdawała się zawsze wiedzieć, kiedy nadchodzi gość, więc nie musiał się tym martwić. Kolejny raz zostawił hrabiego w środku posiadłości Kronikarza i chociaż została ona pozbawiona piekielnych tuneli biblioteki, a sądząc po nałożonych na nią zaklęciach, stanowiła bardziej fortecę niż zwykłą kamienicę, nie uważał jej za najbezpieczniejsze miejsce.
Oczywiście do przewidzenia było, że Ciel rozkaże mu pozbyć się trupa mężczyzny. Przecież nie mogli zrzucać takiego zadania na słabe kobiety, a wydawało się, iż hrabia nie wierzy, by taki lekkoduch jak Kronikarz mógł załatwić to w prawidłowy sposób.
Sebastian wolał nie wyprowadzać chłopca z błędu, lecz jeśli przyszłoby mu wskazać osobę, która miałaby największe doświadczenie w grzebaniu zwłok na tyle głęboko, by nikt nie mógł ich nigdy odnaleźć, Kronikarz znalazłby się na czele listy.
Z drugiej strony, jeśli miałby też wskazać kogoś, kto beztrosko rozrzuciłby zwłoki naokoło, nie przejmując się konsekwencjami... Cóż, Ciel mógł mieć jednak sporo racji. Kronikarz nie był kimś, komu można było ufać.
Upuścił ludzkie ciało do piwnicy sąsiedniego budynku i podpalił je. Ciepło wędrowało przez jego ciało i dopiero po chwili zorientował się, że ogień nie jest jego jedynym źródłem.
Inne źródło... Nagły ból, tak jakby ktoś dotykał kontraktu rozżarzonym pogrzebaczem.
? Ten przeklęty... ? zasyczał, upadając na kolana.
Tak... Absolutnie nie powinien wierzyć, że Kronikarz będzie respektować zasady, nawet jeśli były to jedyne zasady obejmujące demony.
W ślad za palącym gorącem przypełzł ból.
Wyglądało na, że ktoś próbował naciskać lub zmieniać kontrakt obowiązujący między nim a Cielem. Czyżby Kronikarz chciał się go pozbyć? Istniało wiele prostszych sposobów, a sądząc po tym, co ostatnio zaobserwował, ewolucja mężczyzny sprawiała, iż byłyby one o wiele łatwiejsze do przeprowadzenia niż zabicie demona przez rozerwanie kontraktu, jaki ów demon zawarł z człowiekiem..
Skrzywił się, starając się wyprostować, a po chwili... wszystko minęło, pozostawiając jedynie pustkę.
Nie było gorąca, bólu, ograniczeń czy? kontraktu.
Sebastian nie miał ochoty zastanawiać się, jak Kronikarzowi udało się tego dokonać, nie zabijając go ? co w gruncie rzeczy było niemożliwe.
Teraz jednak musiał jak najszybciej dostać się do Ciela, zanim jego pragnienia zaprowadzą go do czegoś innego.
Świat nie znosi pustki, to od dawna znana prawda. Pustka nie ma prawa istnieć, musi zostać wypełniona lub zmienić się w coś innego.
Tym, co zastąpiło pustkę, która została po zerwanym kontrakcie, był głód.
Po raz pierwszy od kilku lat Sebastian poczuł prawdziwy głód, który tak łatwo można byłoby zaspokoić ciepłym biciem ludzkich serc.
Jednak bez kontraktu pragnienie to powróciłoby już po chwili, coraz silniejsze, zmuszając go do kolejnych i kolejnych posiłków, które nie dawałyby mu nic prócz chwilowego nasycenia. Ludzkie istnienia przepływałyby przez niego jak dzban wody przez dziurawe naczynie.
I o ile nie miałby nic przeciwko zabijaniu i pożeraniu kolejnych żyć, gdyż jako demon nie mógł zbytnio poszczycić się czymś takim jak sumienie, tak tego typu forma zaspokajania głodu była o wiele bardziej monotonna i nużąca niż to, co otrzymywał od Ciela. Słodko-gorzki smak podniecenia, cierpka ironia, jedwabiste zakłopotanie czy chłodna duma były o wiele przyjemniejsze niż mdły smak przerażenia i rozpaczy, który cechował wszystkie przypadkowe posiłki.
Warknął cicho. Naprawdę miał ochotę oskubać pewnego demona z wszystkich jego piór.
Jednak drzwi kamienicy nie otworzyły się przed nim.
Wyglądało na to, że Kronikarz był dobrze przygotowany... I to, co zrobił, było zaplanowane.

Tymczasem w salonie Domein Kronikarz odsunął palec od powieki hrabiego, uśmiechając się leniwie.
? Wreszcie możemy porozmawiać bez świadków ? wyjaśnił, widząc zdziwienie na twarzy chłopca.
Ciel zamrugał, czując coś graniczącego z niewygodą. Co się stało?
Dotychczas fioletowy, znak kontraktu zalśnił bielą.
? Co zrobiłeś? ? zapytał, potrząsając głową. Przez chwilę czuł się tak, jakby musiał oddychać pod wodą.
Coś było zdecydowanie nie tak. Nagła pustka, brak czegoś ważnego, to...
? Zapewniłem nam prywatność. ? Kronikarz spojrzał na zegar. ? Właściwie mamy jakiś kwadrans owej prywatności, zanim twój demon pojawi się tu, żądając wyjaśnień. A ja z chęcią mu ich udzielę.


Już wkrótce
Rozdział XVII - Istota bycia demonem.


Spoiler: pokaż
Małe ogłoszenie yaoipasterskie:
Zanim rozdział zostanie zbetowany, wersja niezbetowana pojawiać się będzie na chomiku http://www.chomikuj.pl/al-collection Jest to wersja dla osób niecierpliwych, którym liczne błędy nie będą zanadto przeszkadzać :)
Powoli tworzony chomik z fanfiction - zapraszam: al-collection
Avatar użytkownika
Al
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 584
Dołączył(a): 12 lut 2008, 22:04

Re: [NZ][NC-17] Zjednoczenie [Kuroshitsuji]

Postprzez Dream Slayer » 13 cze 2011, 23:41

Al, KOCHAM CIĘ! Tak długo czekałam na kolejny rozdział... Zaczynałam wątpić, czy w ogóle się pojawi. Myślałam, że rzuciłaś opowiadanie na stałe... Jejku, jaka miła niespodzianka w ten, jakże niemiły dla mnie wieczór... Pisz, pisz, pisz, bo jestem absolutnie spragniona więcej. Ten nieoczekiwany zwrot akcji zaskoczył mnie zupełnie i zaostrzył mój apetyt. W życiu bym nie pomyślała, że Ciel wybierze Kronikarza nad Sebastianem. Oj, Sebastian się wkurzy... :twisted:

Apeluję o szybki update.
Obrazek
Avatar użytkownika
Dream Slayer
Renesansowy Obieżyświat
Renesansowy Obieżyświat
 
Posty: 95
Dołączył(a): 29 cze 2010, 13:41
Lokalizacja: Jotunheim

Poprzednia strona

Powrót do Slash

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron