[Z] Demoniczny Pasztet

Moderator: sile

[Z] Demoniczny Pasztet

Postprzez Al » 01 paź 2009, 20:16

Obrazek


Autor: Al
Tytuł: Demoniczny pasztet
Beta: shimatta
Gatunek: pastisz
Pairing:
Spoiler: pokaż
Ciel/Sebastian

Spoiler: pokaż
Ciel/wszyscy

Spoiler: pokaż
wszyscy/wszyscy

Spoiler: pokaż
grupowo teeeeż

Przemoc/sex: ....dajmy 10, może napiszę jakąś sexy-scenkę-gore?

Dedykacja: napisane specjalnie na Mar i dedykowane jej jutrzejszemu dniu. trzymam kciuki, kochanie :)
...a także dla Neen, która obiecała oglądnąć kolejne 3 odcinki :D

Ostrzeżenia:
1.ostrzeżenie specjalne dla Mariki: odłóż jogurt, obliż łyżeczkę, i trzymaj je z dala od klawiatury.
2.Fanfik ten jest zamierzonym pasztetem, czyli ? pastiszem. Aby go zrozumieć wymagająca jest chociaż szczątkowa wiedza o kanonie, w niektórych przypadkach kojarzenie największych wpadek fanfikowych, a także odwiedzenie chociaż kilku ?blogasków?, przeczytanie kilku ?noci? i dołączonych do nich ?komci?.
3.Proszę nie traktować tego na poważnie. Proszę nie myśleć o tym jak normalnym fanfiku, bo normalność byłą pierwszą rzeczą jaką ów tekst, a raczej zbiór teskto-scenek (zwanych prze ze mnie pasztecikami) stracił. Bezpowrotnie.

Uwagi:
Wszelkie nawiązania są absolutnie NIE-przypadkowe.

Jeśli w tekście znalazło się nawiązanie do czegoś twojego autorstwa, możesz być pewny/pewna że w jakiś sposób trafiłaś do pewnego kanonu fanfiction, bądz mojego prywatnego kanonu. I proszę, zastanów się nad tym, wywołując u siebie myśl : ?czy ja naprawdę chcę być tak zapamiętany??

Paszteciki nie są ze sobą związane, tj, nie tworzą logicznego ciągu przyczynowo skutkowego. Ich zadaniem było wyśmianie pewnych schematów, w tym głównie schematów niszowych.




Istnieje zagrożenie że powstaną kolejne części.
Na pocieszenie dodam, że głupota nie jest zaraźliwa, i nic na was z ekranu nie przelezie. Raczej...





DEMONICZNY PASZTET


?....czyli dlaczego w Kurofikach nie powinno być mpregów i innych takich?





Pasztet łan:
Typowe popołudnie w rezydencji hrabiego Phantomhive. Ciel zajmuje się dokumentami firmy, Sebastian nalewa herbatę.
Ciel: Chcę mieć dziecko.
Sebastian: Tak, mój panie.
Ciel: Chcę byś ty mi je urodził.
Sebastian: Tak mój panie.
Ciel: To ustaw się w pozycji na pieska i udawaj, że ci się podoba...
Sebastian: Efekty dźwiękowe czy czysto fizyczne wystarczą?
Ciel: Sam zdecyduj, ale nasz potomek ma żyć w przeświadczeniu że począł się z miłości

* * *

Pasztet tu:
Typowe popołudnie w rezydencji hrabiego Phantonhive. Ciel zajmuje się dokumentami firmy, Sebastian przynosi deser ? szarlotka a'la Wenus.
Sebastian: Musimy porozmawiać, paniczu
Ciel: Tak?
Sebastian: Pamięta panicz wczorajszą noc?
Ciel: Taaaaak.
Sebastian: A przedwczorajszą?
Ciel: Mhhhhmmm...
Sebastian: A tą w czasie, której zmieniłem się w kobietę?
Ciel: Tak?
Sebastian: No więc paniczu piersi to fajna zabawa, ale...
Ciel: ....
Sebastian: Ale niektóre z zabaw mogą być niezbyt bezpieczne
Ciel: Ale doszedłem w twoich ustach!
Sebastian: No właśnie. Za dziewięć miesięcy wypluję naszego potomka.

* * *

[b[Pasztet Free:[/b]
Typowy wieczór w rezydencji hrabiego Phantonhive. Ciel pozwala by demon nakładał na niego koszulę nocną, zastanawiając się, czy nie powinien zrezygnować z deserów... ostatnio trochę przybrał na wadze.
Sebastian: Paniczu, podejrzewam, że jesteś w ciąży.
Ciel: To bzdura. Niby z kim ?
Sebastian: Ze mną.
Ciel: Nawet ze sobą nie spaliśmy!
Sebastian: A pamiętasz ten wieczór na wyspie?
Ciel: Na wyspie? Wtedy gdy mnie pocałowałeś?
Sebastian: Tak. Wtedy gdy pytałeś czy będzie bolało.
Ciel: No pocałunek nie bolał. Skłamałeś!
Sebastian: Oj nie. Poboli. Za dziewięć miesięcy.
Ciel: Ale przecież ty tylko włożyłeś mi język do ust!
Sebastian: I być może to wreszcie oduczy cię myślenia paniczu, że język służy tylko do mówienia.

* * *
Pasztet for (you):
Salon w posiadłości hrabiego Pantomhive.
Grell: Jestem w ciąży!
Sebastian: Co?
Ciel: O nie..
Sebastian: Paniczu!
Ciel: O nie, nie, nie. Jemu pozwoliłem tylko possać swoje palce.
Sebastian: Palce?
Ciel: U nóg...
Sebastian: I nic więcej?
Ciel: No i kolano.
Sebastian: Więc to tak! Ciąża pozamaciczna!

* * *

Pasztet w porze herbacianej (five o'clock):
Garbarnia. Grabarnia.Wypychanie skór, ludzi i inne takie..
Undertacker: Będę miał dzidziusia, będę miał dzidziusia
Grell: Ja też, ja też.
Undertaker: Z Cielem, z Cielem
Grell: Ja też, ja też.
Undertaker: Powiedział że mnie kocha, że jestem jedyny i że mnie poślubi....
Grell (smutno): Mi też, mi też...

* * *

Pasztet sex:
Sypialnia. Ciel złapany w chwili, gdy już został rozebrany, a jeszcze nie ubrany. Sebastian jest w krawacie. Tylko w krawacie.
Ciel: Mam szesnaście lat i schodzę na śniadanie.
Sebastian: Czy fakt że masz szesnaście lat, jakoś wiąże się z faktem zejścia?
Ciel: Od dziś nie będę już uke.
Sebastian: Ohh.
Ciel: Tak, dlatego też zaraz po porannym zbliżeniu ja schodzę na dół, a ty leżysz w łóżku udając, że cię boli tyłek.
Sebastian: Udając?
Ciel: Będę delikatny.

* * *

Pasztet siódmy(chipicao):
Typowy wieczór w rezydencji Phantomhive. Ciel zasypia, Sebastian wnosi do sypialni skrzynię.
Ciel: Cóż to?
Sebastian: Trumna, paniczu.
Ciel: Trumna?
Sebastian: Tak.
Ciel: Dla kogo?
Sebastian: Dla Ciebie, paniczu.
Ciel <blady>: Czy ja umieram?
Sebastian: Ludzie umierają w każdej sekundzie życia. Undertaker pracuje nad wersją kieszonkową, ale dopóki nie będzie gotowa będę ją za tobą nosił, gdziekolwiek się udasz.
Ciel <z ulgą>: Więc to jeszcze nie teraz?
Sebastian: Nie. Ale dobrze było by ją mieć przy sobie...

* * *

Pasztet ósmy:
Typowe przedpołudnie w rezydencji Phantomhive'a. Wchodzi Sebastian (w ciąży) Grell (w ciąży, i sukience) Undertacker (W ciąży, sukience, i kapeluszu)
Sebastian: Tam-damdam-dam. Tam-dam-dam-dam.... <nuci marsz weselny>
Ciel: Cóż to za kolejny niedorzeczny pomysł Sebastianie?
Sebastian: Pańskie INNE narzeczone przybyły.
Ciel: Odeślij.
Sebastian: Ale.... ślub!
Ciel: Odeślij i przebierz się w sukienkę. Zamierzam brać nie więcej niż jeden ślub na tydzień, w kolejności alfabetycznej.
Sebastian<z nadzieją>: Greil?
Ciel: Zapisałem go pod nazwą ?shinigami?
Sebastian: To może rozważymy jednak kandydaturę Lau?
Ciel: W porządku. I tak na wszelki wypadek zapisałem cię pod hasłem ?akuma?

* * *

Pasztet dziewiąty:
Typowa noc w sypialni hrabiego Phantomhive'a. Typowa rozmowa ?po?, ?przed? i w ?trakcie?.
Ciel: Sebastianie, czy nasz potomek będzie miał pewne nieludzkie cechy... z powodu twojej innej natury?
Sebastian: No cóż, może czasami ziać ogniem, troszeczkę.
Ciel: Ah
Sebastian: No i jego skóra może być zielonkawa.
Ciel: Oh!
Sebastian: No i oczy. Fiolet i róż.
Ciel: Niezbyt to eleganckie ale nie wybrzydzam.
Sebastian: I pazury.
Ciel: Co?
Sebastian: I łuski...
Ciel: Chcesz mi powiedzieć że te wszystkie bajki uświadamiające o smokach, ludziach, demonach i pszczółkach... ?!
Sebastian<z westchnieniem>: Przecież prosiłem paniczu, byś brał je na poważnie.

* * *

Pasztet dziesiąty:
Typowy poranek w rezydencji lorda Phantomhive'a...
Ciel: Śebaśtianie!
Sebastian: Tak, paniczu?
Ciel:Cho to hest?
Sebastian: To zęby, paniczu.
Ciel: Mohe źęby?
Sebastian: Obawiam się że tak.
Ciel: Hestem wamphirem?
Sebastian:To bardzo prawdopodobne, ale...
Ciel: Tjak?
Sebastian: Ale to siekacze, co stawia cię bardziej w szeregu zajęcowatych.

* * *

Pasztet elewent(oh)owy:
Typowe przedpołudnie w rezydencji. Każdy domyśla się czyjej.
Sebastian: Paniczu, chciałbym Ci kogoś przedstawić.
Ciel: Tak.. ?
Sebastian: To moja siostra.
Ciel: Oh!
Sebastian: No i jest jeszcze ktoś. Moja matka..
Ciel: Oh!
Sebastian: No i przy okazji przybyła też moja była narzeczona...
Ciel: ...
Sebastian: A także moja córka.
Ciel: Co? To znaczy, Oh!
Sebastian: I moja kuzynka...
Ciel: Oh...
...
Ciel: Sebastianie nie masz może wrażenia, że cały czas do tego pokoju wchodziła i wychodziła TA SAMA kobieta?
Sebastian: Bo w piekle jest tylko jedna kobieta-demon.
Ciel: Oh...

* * *

Pasztet dwunasty:
Typowy poranek w rezydencji Phantomhive...
Ciel: Przygotuj mi do śniadania szklankę mleka...
Sebastian:Oczywiście paniczu.
Ciel: ...dżem śliwkowy, ogórki...
Sebastian: Tak..
Ciel: Do tego naleśniki ze szpinakiem, w sosie czosnkowo-truskawkowym...
Sebastian:To ja jestem w ciąży!
Ciel: Chcę być dobrym ojcem i towarzyszyć matce swojego dziecka na wszystkich etapach cią...
*szaleńczy bieg*
Sebastian: Nie uważasz paniczu, ze poranne mdłości, to jednak przesada?

Pasztet trzynasty:
Typowa rozmowa przy śniadaniu...
Ciel: Jak to nie będziesz karmił piersią?





Dodatek pastiszwierszowany (na specjalne życzenie shim):
Sebastian: Będę brał cie, w automobilu
Ciel: W stroju lokaja czy po cywilu?
Sebastian: Przelecę cię także w powozie...
Ciel: Aż urwie się w wozie nadwozie?
...
Sebastian: Siekiera, motyka, twardy członek
Ciel: Niech go zaspokoją dłonie
Sebastian: Siekiera motyka kundel, pies...
Ciel: Zrób to sam, ja nie chcę, wiesz.
Powoli tworzony chomik z fanfiction - zapraszam: al-collection
Avatar użytkownika
Al
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 584
Dołączył(a): 12 lut 2008, 22:04

Re: [M]/[NZ] Demoniczny Psztet [1]

Postprzez Al » 30 sty 2010, 20:13

Demoniczne Pasztety part 2

dedykowane shim.
za brak bety - przepraszam. poprawię się ja beta znajdzie czas, proszę więc na razie nie wypisywać błędów


Cechy Ideanego Lokaja


Obrazek




Dar Przekonywania:
Rezydencja hrabiego Phantomhive. Kolejna kłótnia małże.... kolejna kłótnia w relacji sługa -pan.

Ciel:Zrób to, natychmiast!
Sebastian:Ale paniczu...
Ciel:To roz...
Sebastian:Paniczu! Poruszyło się!
Ciel: Daj zobaczyć. Stój. O Tak, czuję, rusza się!



Umiejętność stosowania uników:

Rezydencja Phantomhive. Salon.

Ciel: Sebastianie! Wymyśliłem już imię dla naszego syna! Kundergrimbawergild!
Sebastian: Przepraszam paniczu... ale to chyba jednak dziewczynka.
Ciel: Jesteś pewny? Ale dopiero co mówiłeś...
Sebastian: Noszę to dziecko od pięciu miesięcy w swoim łonie. TAK, jestem pewien.
Ciel: Więc znów będę musiał myśleć nad nowym imieniem.
Sebastian: Proszę o wybaczenie...
I rzeczywiście, jako dobry sługa powinien o nie prosić. Oszukiwał już swojego pana od kilku miesięcy, mając jedynie nadzieje, że do rozwiązania zdążą wyczerpać się wszelkie Grzemisławy, Gawryły, Aberacjusze, Dagoberty, i Orestesze. Do tego czasu, dziecko musiało jednak okresowo zmieniać płeć... Dla własnego bezpieczeństwa.



Sposób na wzbudzanie zaciekawienia:

Sypialnia hrabiego i jego nowopoślubio... i jego demona ?przy nadzieji?.

Ciel: Nadal nie mogę zrozumieć jak do tego doszło! Jak mogłem zapłodnić cię przez...przez..
Sebastian: przez usta?
Ciel: Tak.
Sebastian: To standardowy sposób wśród demonów.
Ciel: Więc wiedziałeś o tym i... ?
Sebastian: Moim zadaniem jest zabezpieczyć przyszłość tego rodu, a spłodzenie potomka definitywnie jest skutecznym sposobem na zapewnienie tego.
Ciel: No tak ale... ustami?
Sebastian: Do tego właśnie służą. Do mówienia i do płodzenia potomków.
Ciel: Oh...
...
Ciel: Którędy w takim razie jesz?



Będąc oparciem dla innych:

Salon hrabiego Phantomhive.

Ciel: Co Cię tu sprowadza, Grabarzu?
Undertacker: Jestem w ciąży.
Ciel: Przecież nie ze mną! Sebastianie...
Sebastian: Pozwolę sobie przypomnieć, że w moim stanie zapładnianie jest już niemożliwe.
Undertaker: Nie szukam ojca dziecka!
Ciel (z zaciekawieniem): A więc kogo? Czego?
Dłoń Grabarza zaciska się na dłoni demona zanim ten zdązy odsunąć się na dostateczną odległość.
Undertacker: Przyjaźni. Zrozumienia. Łączenia się w trudach i znojach, wspólnych wizyt u ginekologa...




Gdy dziecko powinno być najważniejsze:

Sypialnia Ciela Phantomhive. Środek pokoju, wielkie łoże z baldachimem.

Ciel: Kocham cię. Chcę spędzić z tobą każdą chwilę swojego życia. Szanuję cię i uwielbiam... zasnęło?
Sebastian: Wygląda na to że tak. Przestało kopać.
Ciel:Aha... to obciągnij mi już, dobrz...
Sebastian: O nie!
Ciel: Co się stało?
Sebastian: Ono tylko udawało. Czuwało, i...cholera. Kopie.
Ciel: To ile jeszcze muszę czekać by móc wreszcie... byśmy mogli uprawiać pełną namiętności i miłosnej paści sztukę kochania?
Sebastian:Myślę, że ono nie da się już nabrać na słowa?
Ciel: To znaczy...
Sebastian: To znaczy że teraz oczekiwać będzie realnych dowodów.




Dodatek (nie) specjalny:

Listy a'la Pastetio.

Droga A.
Cóż znaczą owe ślady zębów na moich sutkach?!

Kochany,
A cóż znaczyło to, że przez ostatni tydzień nie mogłam chodzić?

Droga A.
To nie ma nic do rzeczy! I dlaczego z takim brakiem szacunku odnosisz się do mojego ciała?

Kochany,
Ta odrobina śliny cię nie zabije. Przestań rozpaczać. I pod żadnym pozorem nie próbuj się pocieszać bólem mojego tyłka!
...
Kochany!
Ostrzegałam!

Droga A.
Twój pociąg do zwierząt jest zatrważający. Zrozumiem wszystko, ale na Boga, skąd się wzięły kłębki sierści TAM?

Kochany.
Sama nie wiem. Ale sądzę, że następnym razem będziesz ostrożniejszy.

Droga A.
Jeśli tylko przestaniesz sprowadzać do naszego łóżka te wszystkie psie przybłędy.

Kochany.
To nie moja wina, że masz tak lekki sen, i budzi cię byle lizanie po nogach. Śpij słodko i zostaw mnie w spokoju.

Droga A.
Trudno spać, gdy całe moje ciało lepi się od tej obrzydliwej śliny.

Kochany!
Ciało to nieraz lepi się od dużo obrzydliwszych rzeczy, a mimo to nie narzekam.

Droga A.
Ja przynajmniej staram się zmyć wszelkie ślady.
Kochany!
Na cóż Ci to zmywania, skoro i tak dokładnie wiem co się wydarzyło? I często też ile razy?

Droga A.
Czy moglibyśmy chociaż zachować pozory dyskrecji?

Kochany.
Oczywiście, możemy. Swoją drogą ciekawi mnie, co widzisz w tej królowej. Dotychczas myślałam, że masz odmienne preferencje.

Droga A.
Jako że mamy nie rozmawiać już na tego typu niezręczno-intymne tematy, nie jestem w stanie odpowiedzieć ci na to pytanie. Czy mogłabyś jednak doprecyzować o jaki rodzaj moich preferencji Ci chodzi?

Kochany.
Chodzi o ten, związany z moim tyłkiem, który z twojego powodu boli mnie co tydzień. Co najmniej.

Droga A.
A czy ja Ci wypominam za każdym razem ślady zębów i pazurów?

Kochany.
Owszem. Ale nie przejmuję się tym, wiedząc,że robisz to jedynie z zazdrości.

Droga A.
Jeśli o mnie chodzi, to są dwie rzeczy, jakich nigdy bym Ci nie zazdrościł: twoje życie erotyczne i twoje cycki.

Kochany.
Uraziłeś mnie tym powiedzeniem. Moje piersi są równie urocze jak tyłek, który z twojego powodu boli mnie co tydzień. Doprawdy, czy nie miałeś już czasu się do nich przyzwyczaić?

Droga A.
Wiesz że unikam tego jak mogę. Interesują mnie tylko silne, włochate męskie torsy. Myślę że mógłbym być zainteresowany, gdybyś chociaż wzorem swoich ulubieńców postanowiła zwiększyć ilość owłosienia. Jako, że jednak się na to nie zanosi, nie sądzę, by ta część twojego ciała miała w sobie coś interesującego.

Kochany.
To nadal nie było miłe. I bądź łaskaw, następnym razem, wysmarować mój tyłek jakimś żelem łagodzącym.
Czy ty naprawdę nie masz umiaru?!

Droga A.
Nie mam.
Nie mam.
Ale czy Ty tego nie czujesz? To było fantastyczne!

Kochany.
Następnym razem zamień swoją fantazję na krem, i wepchnij go tam, gdzie światło nie dochodzi. Nam obojgu dobrze to zrobi.

Droga A.
Dla Ciebie wszystko.

Kochany.
Twoja uprzejmość jest podejrzliwa.

Droga A.
Tak ci się tylko zdaje. Doprawdy, dlaczego mi o NIM nie powiedziałaś?

Kochany.
Gdybym wiedziała że cię zainteresuje, podzieliłabym się z tobą wiadomościami.

Droga A.
Wiem już kim on jest, wiem jaki jest. Mam nadzieję, że nie masz co do niego żadnych prywatnych planów?

Kochany
Nic w czym mógłbyś zaszkodzić.

Droga A.
W takim razie od dziś zacznę mu osobiście doręczać rozkazy od królowej.

Kochany.
On jest hetero.

Droga A.
Myślę więc, że nadszedł czas bym docenił te twoje cycki.

Kochany.
Piersi, nie cycki. I tak, doceń je. Pieść, dotykaj, gładź... tylko nie pchaj ich w ręce demona.

Droga A.
Sądzę, ze ostatnia rzecz, o jakiej myślę w związku z demonem, są jego ręce. Pragnę by rozerwał mnie na kawałki, gwałtownie wymiętosił, i nadział na coś naprawdę dużego...
Powoli tworzony chomik z fanfiction - zapraszam: al-collection
Avatar użytkownika
Al
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 584
Dołączył(a): 12 lut 2008, 22:04

Re: [NZ?] Demoniczny Pasztet [2/]

Postprzez Iliana » 02 lut 2010, 09:13

O matko z córką!
Al! To jest przedenialne! Popłakałam się ze śmiechu przy Dodatku pastiszwierszowanym! Najlepszy był. Oprócz tego moje uznanie za Pasztet for (you), Pasztet w porze herbacianej (five o'clock), Pasztet elewent(oh)owy, Będąc oparciem dla innych.
Już dawno nie uśmiałam się tak czytając fanficki...
Powinnam zacząć skandować: ?Więcej Pasztetów!?
Pozdrawiam
Obrazek
Avatar użytkownika
Iliana
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 219
Dołączył(a): 22 sie 2009, 23:20

Re: [NZ?] Demoniczny Pasztet [2/]

Postprzez Morwena » 04 lut 2010, 18:44

Ad absurdum!
Twoje Pasztety, Al, niczym nienasycony Cerber strzegą bram Królestwa Bzdur i Dziwów Wszelkich! Choć może strzegą nie jest właściwym określeniem. Powiedzmy... "obszczekują" to Królestwo. Cytując za Krasickim, Panie, świeć nad jego ironiczną duszą:
I śmiech niekiedy może być nauką, kiedy się z przywar, nie z osób natrząsa

Doszukałam się nawet związku między pasztecikami a "stworami" skomentowanymi na RR. Obrabianych "blogasków" jednak nie ruszyłam, zwykle trudno mi je strawić; dosadne streszczenia podziałały na mnie o wieeele lepiej. Niezły manifest, wielki ukłon dla Ciebie i dla dziewczyn z RR.

Powiem wprost: uśmiałam się przy tym strasznie. Niektóre musiałam nawet czytać kilkakrotnie, bo już nie wiedziałam, czy dobrze widzę. Pasztet dwunasty mnie rozbroił, a dodatek pastiwierszowany ostatecznie mnie pokonał - nawet go sobie zaśpiewałam. W drugiej części pasztetów szczególnie podobały mi się tytuły: Dar przekonywania na przykład... Będąc oparciem dla innych jest chyba moim ulubionym - ze względu na ukochaną postać Grabarza (z tego samego powodu rozbraja mnie przypis z pasztetu ósmego z części pierwszej:
Typowe przedpołudnie w rezydencji Phantomhive'a. Wchodzi Sebastian (w ciąży) Grell (w ciąży, i sukience) Undertaker (W ciąży, sukience, i kapeluszu)

Pozdrawiam gorąco!
M. - Roześmiany Pożeracz Pasztetów
Kobieto, puchu marny, ty jesteś jak zdrowie...
Avatar użytkownika
Morwena
Moderator
Moderator
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 718
Dołączył(a): 29 cze 2009, 16:15

Re: [Z] Demoniczny Pasztet

Postprzez Al » 27 sie 2011, 16:27

Króciutka, i jak sądzę - ostatnia, odsłona pasztetowa.
Ostrzeżenia: demoniczne poczucie erotycznego smaku by Sebastian^^


Demoniczne Pasztety Erotyczne





primero!


Grell: Aaaaa!
Ciel: Grell?
Grell: P-pomóżcie mi!
Sebastian: Paniczu, proszę na to nie patrzeć!
Ciel: Ale to... skacze.
Sebastian: Cóż, nie umarło, jeszcze. Wciąż jest żywe.
Ciel: Ale tak, osobno? I wygląda jak gąsienica, fuj.
Grell: Przestań! To jest moje, to jest mój.... dlaczegooo?!
Sebastian: Twoje ciało przygotowuje się do porodu.
Grell: Ale on nie musiał odpadać!
Sebastian: Nie jesteś aniołem. Albo to albo to...
Ciel: Sebastianie?
Sebastian: Tak, mój panie?
Ciel: Cesarka. Teraz.
Sebastian: Dla Grella jest już za późno...
Ciel: Mówię o tobie. Nidy nie wkładałem nic w kobietę, i nie zamierzam tylko dlatego, że chcesz naturalnego porodu.
Sebastian: Ale zostało jeszcze pięć miesięcy! W dodatku ja jestem demonem!
Ciel: No i?
Sebastian: Odrośnie, większy.
Grell: To niesprawiedliw....
Ciel: Cicho, właścicielu marnej skaczącej dżdżownicy. TO, twoje, może być jeszcze większe?
Sebastian: Kilka centymetrów.
Ciel: Zmieszczę go?
Sebastian: Z wielkim trudem.
Ciel: I kiedy odrośnie....?
Sebastian: Natychmiast.
Ciel: Oh.
Sebastian: Oh?
Ciel: Myślę, że pozwolimy działać naturze.


segundo!


Grell: Sebastianku, no powiedz czy nie jest śliczny!
Ciel: Sebastianie...on ma czarne włosy! I ta surowa twarz...
Sebastian: To nie jest moje dziecko. Grelll, powiedz coś.
Grell: No, ale ja nie wiem czyje jest!
William: Że co?!
Grell: Bo ja całowałem się z Sebciem i Willem!
William: Od pocałunku, jeszcze żaden shinigami w ciążę nie zaszedł.
Nawet z demonem.
Grell: Więc mówisz, że ktoś musiał mi włożyć TO obrzydliwe coś... TAM? Sebastian?
Sebastian: Nigdy w życiu.
Grell: Will..?
William: No co! Byłeś pijany... nie miałeś nic przeciwko, no i....
Grell: Ty gwałcicielu! Zrobiłeś moje dziecko, dzieckiem gwałtu! Ty... potworze!



tercero!




Ciel: Nie możesz tu mieszkać.
Grell: Nie zostanę ani chwili z tym gwałcicielem!
Ciel: Przecież nawet nie pamiętasz co się stało.
Grell: Zgwałcił mnie!
Ciel: A skąd wiesz, czy ci się nie to podobało?
Grell: ...to może się podobać?
Ciel ...
Grell: ...to milczenie jest wymowne.
Ciel: Um, to zależy od wielkości.
Grell: Czyli jeśli jest większy, to lepiej?
Ciel: Cóż.
Grell: Ahh. Muszę poszukać Sebastianka!
Ciel: Że... co?!



cuarto!


Ciel: Sebastianie, wydaje mi się, że Grell nas śledzi.
Sebastian: To całkiem możliwe.
Ciel: Nie uważasz tego za dziwne.
Sebastian: To Grell.
Ciel: Co zrobisz, jeśli nas zaatakuje?
Sebastian: On nie chce nas zaatakować. On chce jedynie mnie pocałować.
Ciel: Chodź tu!
Sebastian: Paniczu, czy uważasz, że moje włosy naprawdę potrzebują by wcierać w nie pół litra tranu?
Ciel: Ha! Teraz już Cię nie dotknie.
(...)
Grell: Sebciu...? O nie, czy to nie...Severusik? Sevuuuuniu! Sevciuuu! Snejpciu! Muuua!
Sebastian: Mówiłem że to nic nie da!



quinto !


Ciel: Dlaczego masz takie różowe oczy?
Sebastian: Jestem podniecony.
Ciel: Teraz?! Na Boga, czym?!
Sebastian: Cóż, jest naprawdę duży.
Ciel: Ale to...
Sebastian: Wyobrażasz sobie jaki musi być w wzwodzie?
Ciel: Na pewno nie!
Sebastian: To ostatnia chwila, później już...
Ciel: Tnij! Nie gadaj tylko tnij!
Sebastian: To ty paniczu chciałeś zobaczyć jak będę kastrować twojego wierzchowca.
Ciel: Nie miałeś go doprowadzać do... nie musiałeś robić go tak.... nie powiększaj mu go!
Sebastian: To ostatnia przyjemność w jego życiu.
Ciel: Jasne... pobaw się... o nie, nie, nie, żartowałem, weź to z ust, weź to z ust!




Finito!


definitivvv :)




Spoiler: pokaż
I to ostatnie... tak, myślę, że on byłby w stanie to zrobić. dla niego ludzie to bardziej zwierzęta, więc czy zakonnica czy koń...
Powoli tworzony chomik z fanfiction - zapraszam: al-collection
Avatar użytkownika
Al
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 584
Dołączył(a): 12 lut 2008, 22:04

Re: [Z] Demoniczny Pasztet

Postprzez Morwena » 29 sie 2011, 21:54

Chyba nigdy nie byłam aż tak ucieszona z tego cudnego tagu: [Z]. Al, naprawdę, lubię, kiedy dużo piszesz, ale po prostu jestem cała w skowronkach (tudzież innych lotnych), kiedy doprowadzasz to do końca. Serio, przekroczyłam dozwolony poziom endorfin we krwi. I tak jak nie chciało mi się nic czytać, tak się wzięłam za ostatnią (chyba?) część Pasztetów.
Grell bardziej przypadł mi do gustu z końcówce niż w pierwszych pasztetach. Taki był hormonalnie-roztrzepany. (A Will... tłumaczenie, skąd wzięło się dziecko Grella jeszcze trzyma się kupy... jak na pasztety, ale to że Will jest ojcem? On zwykle sprawia wrażenie, że by nie tknął Grella kijem od miotły, ale chyba któraś zasada ff twierdzi, że antagonistów się fajnie paruje, więc w porządku. Przynajmniej gdzieś wykorzystałaś Willa. Czasem lubię, kiedy wpada na chwilę.)
Trochę mniej za to podobał mi się Ciel. Zepsułaś go, Al, niedobra! Teksty do niego pasowały, ale odniosłam wrażenie, że wyszły na wierzch jakieś jego bardziej irytujące cechy. W związku z czym bardziej mnie irytował, bo cóż innego.
Humor Sebastiana... i przerobienie go przy pomocy tranu na Snape'a - wytrwałość Grella mnie powala, ale ma przynajmniej chłopak (babochłop? eee, a nie: shinigami) swój ideał i jest konsekwentny, jeśli można tak powiedzieć - no powalające. W sumie masz rację, ze dla Sebastiana zakonnica (świetną miał WTEDY minę) czy koń to może być różnica niewielka. Aż dziw, że nie postawił konia na tym samym miejscu w hierarchii co tamtej kobiety. :P
Weny i czasu na skończenie innych tworów napoczętych!
M.


PS. Tak sobie nawet poczytałam wcześniejsze pasztety dla lepszego efektu i doszłam do wniosku, że blogaski to jednak się chowają przy nich za sałatą. +10 do paranormalności.
Kobieto, puchu marny, ty jesteś jak zdrowie...
Avatar użytkownika
Morwena
Moderator
Moderator
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 718
Dołączył(a): 29 cze 2009, 16:15


Powrót do Slash

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron