[NZ] Odgłosy Burzy [+18!]

Moderator: Al

[NZ] Odgłosy Burzy [+18!]

Postprzez Al » 01 cze 2012, 21:17

Autor: Al
Beta: brak :(
Długość: kilka rozdziałów (tekst już napisany, jeszcze kilka stron wymaga przepisania z wersji papierowej do komputera ;) )
Fandom: Bleach
pairing: Nnoitra/Ulquiorra, i inne;
Rodzaj: Sliv coś mówiła, żeby zaliczać to jako fluff, ale... patrz ostrzeżenia
Ostrzeżenia: lekkie sceny erotyczne, ostre sceny erotyczne, opisy perwersji, seks naturalistyczny, BEAST, szeroko pojęty ekshibicjonizm;
brak BARDZO dokładnych opisów; +18;


Tak więc, przedstawiam ów dziwny twór, który ku memu zdziwieniu pisało mi się naprawdę przyjemnie... gdy tylko byłam w specyficznym nastroju(sadistic full)







Odgłosy Burzy



Ludzie umierają od czasu do czasu, a robaki zjadają ich, lecz nie z miłości.



Ulquiorra często jest bliski tego, by go zabić. Tak po prostu rozwalić mu łeb o tą ścianę, i to nie z powodu ideologii, nie, to pchnięcia jego bioder sprawiają, że twarde hierro Nnoitry uderza o mur raz za razem.
Ulquiorra nie lubi seksu, ale nie odczuwa obrzydzenia do samego aktu, więc gdy Jiruga potrzebuje tego typu uwagi, może przychodzić do jego pokoi. To niemal jak związek, bo nikt inny nie odważy się poprosić Ciffera o tego typu przysługę, tak, jak i brakuje chętnych do pieprzenia się z Nnoitrą.
Być może właśnie dlatego oboje zgadzają się na owe niedopasowanie.
Nnoitra lubi ?posiadać? i to czy ktoś jest chętny czy nie, najczęściej nie ma znaczenia ? wystarczy że jest od niego słabszy. Jednakże lubi też czasem samemu być posiadany przez twardy, powleczony hierro członek, który rozrywa jego ciało od środka. Aby zdobyć to od Ulquiorry musi albo kłaść się na plecach , i mocno rozszerzać nogi, co jest tak nieprzyzwoicie humorystyczne, że przez połowę czasu śmieje się, wystawiając wytatuowany język, lub też położyć na brzuchu w ten sposób, by nogi zwisały poza łóżko.
Ulquiorra za każdym razem bierze go szybko, mocno i bez najmniejszej ostrożności. Aksamitne Hierro członka Espady często okazuje się mocniejsze niż to, które wyścieła wnętrze tyłka Jirugi, i dopiero ciepła, ciemna krew poprawia poślizg na tyle, by jednym ruchem mógł dotrzeć do samego końca.
Dopóki członek Ulquiorry jest w stanie zagłębić się w niego tak, by oboje czuli, ze dalej już nie można, Nnoitrę nie obchodzi to, że mężczyzna jest od niego niższy o pięćdziesiąt sześć centymetrów. To nawet perwersyjne, niemalże tak, jakby był pieprzony przez dziecko albo przez kobietę.
Nnoitra śmieje się, z tego porównania, śmieje się z różnicy ich wzrostu, i śmieje się z tego, że aby Ulquiorra go wziął, musi układać się w absolutnie dziwkarskiej pozycji, a jego głowa, z której zdjął awangardowe nakrycie raz za razem uderza o ścianę. Ciffer nie zna wstydu, i nie rozumie tego uczucia, więc po prostu zostawiają otwarte drzwi, i każdy, dosłownie każdy może wejść i zobaczyć co robią.
Czasami Nnoitra nie miałby nic przeciwko żeby dołączyli.
Czasami Nnoitra chciałby móc wziąć Ulquiorrę, bo jest pewien, że tyłek Ciffera jest bardzo wąski, bardzo ciasny i absolutnie dziewiczy, ale kto by wtedy pieprzył jego?
W Espadzie, na jego gust, jest zbyt wiele kobiet, którym brakuje odpowiednich części ciała, i za wiele osób, zbyt odrażających lub różowych by się do nich zbliżyć, lub też, po prostu zbyt słabych, tak, że ich fiuty zwyczajnie starły by się na krwawą miazgę, zanim doprowadziły by go do raju. Woli więc zostawić wszystko tak, jak jest.
Chociaż, nie znaczy to, że któregoś dnia nie rozbije szklanej powłoki Arroniero, nie wydobędzie jednej z tych paskudnych małych czaszek, nie wsadzi sobie jej do tyłka, i nie weźmie Ulquiorry.
Tak przynajmniej planuje, dopóki pewnego razu przyciągając do siebie biodra Ciffera jeszcze bliżej, jego długi, wąski palec przypadkiem wsuwa się pomiędzy pośladki niższego espady, i ten nie mówi ?nie?.
To początek czegoś, i koniec tego co było.
Nie.

Do niedawna myślał, że aby odmówić, potrzeba mieć duszę. Przecież Ciffer uważa że jej nie posiada, w dodatku nigdy niczego mu nie odmawia, jeśli nie jest to sprzeczne z rozkazami. Nie tak jak Neliel która psuła całą zabawę.
Ulquiorra... Uquiorra powiedział nie.
Powoli tworzony chomik z fanfiction - zapraszam: al-collection
Avatar użytkownika
Al
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 584
Dołączył(a): 12 lut 2008, 22:04

Re: [NZ] Odgłosy Burzy

Postprzez Al » 01 cze 2012, 21:34

1




Nnoitra roześmiał się, gdy kolejny raz jego głowa twardo zetknęła się ze ścianą. Ulquiorra proponował odsunięcie łóżka, ale to pozbawiło by Jirugę jednej z ulubionych przyjemności ? ogłupiającego, wywołującego rozbawienie bólu, który pojawiał się gdy mężczyzna był głęboko w nim pogrążony, i wpychał go głową w ścianę, a znikał, gdy Ciffer wycofywał się z jego ciała, wciąż lekko pociągając go za sobą w dół łóżka. Mogli by to robić właściwie na każdym meblu, ale niestety pokoje arrancarów były ich całkowicie pozbawione. Po co stoły, skoro nie jadali i nie zapraszali znajomych na herbatę, na co krzesła, gdy nie odczuwali zmęczenia? Jedynie łóżka... nie do snu, ale do pieprzenia się, i Nnoitra był naprawdę wdzięczny Aizenowi, że o tym pomyślał. Lub, raczej, że rozkazał zrobić to Ginowi, bo nikt prócz niego nie był by tak jednocześnie oszczędny i ekstrawagancki.
Z drugiej strony, nie znaczyło to że nie mogli by zrobić tego na stole narad, po prostu trzeba by znaleźć chwilę, gdy nikogo tam nie będzie. Ulquiorra nigdy nie miałby oporów przed czymś takim, w końcu krew i inne płyny można było łatwo zmyć tak, że nie została by nawet kropla. Inni zapewne nie byli by tego zdania, i nie położyli by filiżanki na miejscu, które chwilę wcześniej było pokryte czyimś nasieniem, cóż, chyba że chodzi o Aporro, który ostentacyjnie mógłby zacząć wylizywać nieistniejące ślady.
Oczywiście, tam musieli by posprzątać, a tu... Nnoitra wątpił by Ulquiorra sam zmieniał pościel, zapewne używał do tego swoich fraccion. Przynajmniej raz widział, jak odrobinę zawstydzone i zdziwione, chociaż nadal harde, Lolly i Menoly przemykają korytarzem przy otwartych drzwiach, z wzrokiem wlepionym w poruszający się tyłek Ulquiorry.
Cóż, całkiem zgrabny tyłek.
Chcąc przyspieszyć pchnięcia, tak, siły, bólu i wypełnienia nigdy nie miał dosyć, nawet gdy teoretycznie powinien mieć, wsunął ręce pod materiał spodni Ciffera, i przyciągnął go do siebie, zaciskając dłoń na jego pośladkach. Właściwie nigdy wcześniej go nie dotknął, nie musiał, teraz jednak miał ochotę na naprawdę porządne pieprzenie, i żadna szybkość nie wykorzystująca maksymalnie Sonido nie była by wystarczająca. Ulquiorra drgnął, zdziwiony, nie tylko nie przyspieszając pchnięć, ale zatrzymując się, a wtedy palec Jirugi wsunął się między jego pośladki. Dziwne, ale przyjemne wrażenie. Chociaż, zdawało się że Ciffer nie uważa w ten sposób, bo wąskie, czarne wargi skrzywiły się lekko.
- Nie.
- Co? ? Nnoitra zastygł, zatrzymany tuż przy wejściu Ulquiorry, właściwie już niemal zanurzający się...
- Nie dotykaj mnie tam ? odpowiedział mężczyzna, chwytając Jirugę za nadgarstek, i odsuwając jego dłoń z tamtych rejonów.
- Ale?
- Zamknij się. ? mruknął Ulquiorra, pochylając się, i rozpoczął kolejną gwałtowną serię pchnięć, które jednak wcale nie odsunęły myśli od Nnoitry, bo oto Jiruga znalazł coś, czego Ciffer nie zrobi, czego nie lubi, i co wcale nie łamie przepisów Aizena. Dlatego spróbował raz jeszcze, tym razem celowo i specjalnie.
Ulquiorra zmrużył oczy i, zanim Nnoitra zorientował się, jednym gładkim ruchem złamał mu rękę, a ból podniósł poziom adrenaliny i przyjemności do tego stopnia, że arrancar wybuchał śmiechem i szczytował niemal od razu, wraz z kolejnym uderzeniem głowy o ścianę. Gładki mur wreszcie pękł, obsypując czarne włosy Espady szaro-zielonkawym gruzem.
- Następnym razem, zrób tak samo ? jęknął ukontentowany, zsuwając wreszcie nogi, i czując że krew nie tylko jest na jego udach, ale też zaplamiła prześcieradło.
- Nie zrobiłem tego jedynie dla twojej przyjemności ? Ulquiorra wytarł się z krwi, i poprawił ubranie. ? Jeśli brakuje ci kogoś, komu mógłbyś wsadzać do tyłka palce, czy inne części ciała, skorzystaj ze swojego lub moich fracction, ale trzymaj się ode mnie z daleka. Twoje zachowanie jest odrażające.
- Huh? Odrażające? To co robisz ze mną, też?
- Nie ma nikogo innego kto chciałby zrobić to z tobą..
- Pan Pełen-Poświęcenia-Dupek.- zaśmiał się Nnoitra, i zamiast wstać, obrócił się na brzuch ? Może jeszcze raz? Dam ci na dłuższy czas spokój?
- Nie mam teraz czasu.
- Nigdy nie masz czasu.
- Jeśli jesteś znudzony, znajdę ci jakieś zajęcie. ? Ulquiorra rzucił mu twarde spojrzenie.
- Huh? Sam sobie znajdę ? Miał już nawet upatrzoną pewną grupę słabych pustych, których mógłby zacząć wyżynać by zdenerwować Neliel.
Nnoitra zwlekł się wreszcie z łóżka, z satysfakcją czując lekki ból. Wystarczyło by, aby przekształcił się chociaż częściowo w ressurction, i dyskomfort zniknąłby natychmiast, ale nie zamierzał pozbawiać się tej przyjemności.
Cóż to za seks, jeśli jego efektów nie czuło się jeszcze jakiś czas później? Wyjątkowo marny. Na szczęście, wydawało się, że Ulquiorra podchodzi do tego w podobny sposób, zatracając wszelką subtelność.
- Przyjdź jutro.
Gilga zaśmiał się, ale nie potwierdził, że, pojawi się.
Pewne rzeczy były po prostu z góry wiadome.

Nnoitra zawsze był skłonny do podejmowania ryzyka. Gdyby nie jego fanatyczne wręcz uwielbienie do swojego zanpakutou, odrzuciłby swój miecz-topór, i rzucał na przeciwników bez broni, rozszarpując jednego po drugim.
-Pamiętaj, że mamy jedynie nastraszyć Luppi Antenor. Wystraszyć, nie zabić. - powtarzała mu po raz setny Neliel, sprawiając, że jeszcze bardziej Jiruga chciałby zobaczyć martwego udającego samicę Vasto Lorde. Aizen lubił mieć w zapasie arrancary, nie będące fraccion, lecz kandydatami na espadę. Niestety, Nnoitra jako winny pozbycia się kilku z nich, i strącenia jednego czy dwóch członków espady z ich stanowisk ? jeszcze nie nauczyli się, co oznacza trening w jego wydaniu? Ich strata ? został wysłany do zainicjowania pozyskania kolejnego idioty, mogącego wkrótce zasilić ich szeregi.
Luppi był najbardziej znanym, pozostałym na wolności Vasto Lorde. I niewiele brakowało, a Nnoitra by to zmienił, wymazując z historii Hueco Mundo kolejnego kandydata na arrancara, gdy przyduszony do ziemi władca pustych, zamiast wyrywać się czy płakać, co było dosyć częstą reakcją, powoli, z namysłem polizał go w ucho.
Być może w innym wypadku Jiruga nie skorzystałby z zaproszenia. Właściwie przeważnie lekceważył, właściwe dla Hueco Mundo sposoby okazania uległości, zabijając przeciwników zanim tamci zdążyli poddać mu się.
Tym razem jednak, spojrzał przez ramię, czy Nelliel widziała jaki gest wykonał arogancki arrancar, i widząc niechętne potwierdzenie w oczach kobiety, sięgnął do własnych spodni. Tu Odelschwanck nie rozumiała, że dla pokonanego przeciwnika powinny istnieć dwie drogi: śmierć z rąk agresora, lub poniżenie go aktem seksualnym. Wszystko inne było jedynie zbędną, niepotrzebną litością. Jeśli doszło się do etapu w którym nie można było nikogo już zjeść ani zostać zjedzonym, a taką granicą stawało się bycie Vasto Lorde, agresor mógł przecież jeszcze wykorzystać zwyciężonego wojownika w inny sposób niż jako posiłek. Podobnie zachowywały się też osoby już ugryzione, których rozwój zatrzymywał się, obojętnie ile udało im się pożreć innych pustych. Poddanie się w ten sposób nie gwarantowało bezpieczeństwa, ale zwiększało szanse.
Luppi rozumiał to doskonale, albo też, był po prostu masochistą, uśmiechającym się, tuż przed tym, jak Nnoitra prawie rozerwał go od środka. Antenor widocznie nie spodziewał się, jak twarda staje się skóra i ciało po przemianie, bo już po chwili jego żałosny wrzask rozniósł się po pustyni.
Neliel mogła ostentacyjnie odwrócić się i udawać że nie widzi, lecz słuch miała doskonały.
Młody, już spacyfikowany Vasto Lorde nie potrzebował nawet wizyty opiekuńczego Aizena, który przekonałby go kilkoma słowami, że jeśli dołączy do nich, już nigdy...
- Jeszcze raz ? Luppi wyciągnął w jego kierunku białe dłonie o stanowczo zbyt długich palcach. Kilku brakowało, odgryzionych podczas zapomnienia się Nnoitry w zwierzęcym szale. Krew spływała z kikutów aż do łokci, gdzie czarne strumyki zmieniały się w ciężkie, gęste krople, i opadały na piasek.
Nnoitra poprawił, poplamione krwią ubranie, i nie oglądając się na zawiedzionego pustego, odszedł w kierunku Nneliel.
Vasto Lorde i tak miał podążyć za nimi.
Jeszcze nie raz Gilga zabawi się nim, gdy ten doczołga się już do Las Noches.
- Nie musiałeś tego robić - zwróciła mu uwagę Tu Oderschwank, jak tylko stanął obok niej. Nie wydawała się zgorszona czy przerażona jego zachowaniem, raczej smutna. Nie był to ani pierwszy raz, gdy tak zatracał się przy niej, i ani razu nie udało się mu wywołać w niej obrzydzenia. Podążała za nim, tłukła go, gdy nie podobało się jej jego zachowanie, i za każdym razem zamiast złości widział jedynie pogłębiające się zmartwienie w jej oczach. Głupia.
- Pozwoliłem mu żyć, nie o to ci chodziło? - wzdrygnął się, i odsunął, gdy Nelliel spróbowała zetrzeć wierzchem dłoni ślady krwi z jego twarzy. Miał ochotę sprać ją za tą troskliwość, którą obdarzała go nawet po najgorszych jego uczynkach, niestety suka była od niego silniejsza, i zawsze kończyło się to kolejnymi seansami litości; a na nie, nie miał najmniejszej ochoty.
- Nie jestem pewna, czy będzie odpowiedni. Jest... bardziej niezrównoważony, od większości pustych, których ostatnio spotykamy.
-Vasto Lorde opuściły swoje terytoria - wzruszył ramionami - Nic dziwnego, że wielu nowych próbuje szczęścia. Ale, mogę wrócić i go dobić.
Zakołysał swoim zanpakutou na potwierdzenie słów, i odwrócił się w stronę leżącego kilkadziesiąt metrów dalej półżywego pustego. Nelliel potrząsnęła przecząco głową.
- Zostaw go, idziemy.
Prychnął, ale podążył za Tu Oderschwank. Być może, zdąży jeszcze odwiedzić Ulquiorrę.
Albo, tę przyjemność zostawi sobie na później.
Powoli tworzony chomik z fanfiction - zapraszam: al-collection
Avatar użytkownika
Al
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 584
Dołączył(a): 12 lut 2008, 22:04


Powrót do Slash

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość