[M] Oyasumi, Bocchan.

Moderator: sile

[M] Oyasumi, Bocchan.

Postprzez HrabiaPhantomhive75 » 06 lip 2017, 01:53

Ten oneshot dedykuję

Mojemu lokajowi (ukochanemu Sebastianowi)


Oczywiście Aloisowi, chociaż boję się, że mnie za niego znienawidzi.

I nie może w dedykacji zabraknąć mojej narzeczonej.
Elizabeth, bez Ciebie nie miałbym pola do popisu, jeśli chodzi o ten oneshot.


Za wszelkie błędy przepraszam.

Wasz Hrabia, Ciel Phantomhive.
#######

Namiot nie był duży, ale tak bardzo cieszyłam się, że dzielę go z Cielem.
Chłopak już oddychał spokojnie na pryczy, ja natomiast od godziny kręciłam się na swojej, a snu jak nie było tak nie ma.
Przyszło co do czego, a ja zaczęłam z tych nudów liczyć wypukłości na rękojeści sztyleciku, który zawsze miałam pod poduszką.
Przesuwałam właśnie po niej palcami, już nawet nie wiem który raz, kiedy dojrzałam jasny punkcik gdzieś w oddali.
Jasne światło przybliżało się, rosnąć z każdą chwilą i coraz bardziej przebijając przez materiał namiotu.
Odruchowo zacisnęłam dłoń na sztylecie, jednak tajemniczym przybyszem okazał się być tylko Sebastian.
Zastanawiając się, co go sprowadza w środku nocy do naszego miejsca spoczynku, zacisnęłam powieki i czekałam.
Wyrównałam oddech, by po chwili poczuć lekki powiew wiatru, kiedy mężczyzna przybliżył się do mnie.
Czego on mógł chcieć?!
Ten jednak tylko pomachał mi kilka razy przed twarzą.
Kiedy był pewien, że „śpię” , odszedł ode mnie i skierował się do łóżka Ciela. Miałam na nie bardzo dobry widok, ponieważ uparłam się, iż chce spać tuż przy tej marnej imitacji okna, jaką była przezroczysta folia , zamiast materiału .
Chciałam móc patrzeć na niego, tak słodko wyglądał, gdy spał!
Nie miał wtedy przywdzianej tej maski obojętności, z którą nosił się na co dzień.
Mimo wszystko, zaczynałam powoli żałować, że przyjechałam na tę misję za nim.
Niepotrzebnie uciekłam z domu, i co do jasnej Anielki zatrzymało Edwarda, że nie przyjechał po mnie jeszcze dziś?!
Otworzyłam powoli oczy i ujrzałam Sebastiana pochylającego się nad moim narzeczonym.
Odetchnęłam z ulgą, za pewne tylko sprawdzał , czy dobrze śpimy.
Przecież piekielnie dobry lokaj, robi też takie rzeczy, czyż nie?
Jednak z tropu zbił mnie jego następny ruch.
Odstawił lampkę na szafkę i odgarnął włosy z czoła śpiącego chłopaka.
Chciałam rzucić mu się na pomoc, jednak mężczyzna słysząc mój ruch pod kołdrą spojrzał prosto w okno, zapewne myśląc, że owy hałas dochodzi zza niego.
Wtedy strach mnie sparaliżował.
Jego czerwone jak krew tęczówki błyszczały niczym dwa rubiny, a z pod kpiącego uśmieszku wysunęły się, na oko ostre jak brzytwa, białe kły.
Później tylko w milczeniu patrzyłam na jego poczynania.
Przecież Ciel ma broń pod poduszką, prawda?

Chociaż nawet i ja zastanawiałam się, czy takiego lokaja da się zabić.

Znów pochylił się nad Cielem, tym razem dość odważnie całując jego czoło.
Zdjął swój frak, a dłonią odzianą w białą rękawiczkę zaczął błądzić po twarzy chłopaka.
Ten mruknął tylko i poprawił przez sen na poduszce.
To na prawdę było słodkie!
Nie wiem dlaczego Ciel nie lubił, gdy tak o nim mówię.
Była to oczywista prawda.
Był słodki i nikt temu nie zaprzeczy.
Kiedy znów spojrzałam na lokaja, ten właśnie odpinał guziki od swojej koszuli.
Patrzyłam na to jak zahipnotyzowana.
Powoli ukazujący się w całości, umięśniony tors mężczyzny, muszę przyznać, był nieziemsko piękny.
Koszula po chwili bezwładnie opadła na ziemię, tylko cichym szelestem oznajmując co  się z nią stało.
Po chwili dłonie, nadal w rękawiczkach, sięgnęły do rozporka spodni.
Wstrzymałam oddech, kiedy zwinne palce rozsunęły zamek i zsunęły w dół materiał.
Wtedy kamerdyner zdjął także buty i razem ze spodniami przesunął w miejsce gdzie leżała koszula.
Jednak nie widok Sebastina, w samej bieliźnie stojącego na środku naszego namiotu mnie wystraszył.
Nie , to nie było to.
Wystraszyłam się Dopiero, kiedy ostrożnie położył się na miejscu obok Ciela i zaczął delikatnie pieścić jego twarz palcami prawej dłoni.
Ten natomiast znów mruknął, kiedy usta lokaja przywarły do jego szyi.

Czułam, jak serce zatrzymuje mi się, by po chwili wznowić swoje bicie z podwójną prędkością.

Wargi Sebastina przyległy do tych, należących do mojego ukochanego.
Muskał je delikatnie, jakby oddając im swój osobisty hołd.
Dopiero kiedy lekko odsunął się dosłownie na milimetr, mogłam dostrzec jego język , pieszczący delikatnie rozchylone wargi chłopaka.
Dopiero gdy ten zwinny język wtargnął do jego ust, Ciel poruszył się znacznie otwierając oczy, jednak widząc kogo ma przed sobą zamknął je z powrotem i wplótł palce w zmierzwione już włosy mężczyzny.
Niestety nie dane mi było dojrzeć, co kryje się pod jego prawą powieką.
Zdziwiła mnie natomiast jego reakcja. Dlaczego nie odepchnął Sebastiana?
Wzdrygnęłam się, kiedy uświadomiłam sobie, że to musiał być nie Pierwszy raz.
Mężczyzna spojrzał na mnie, jednak szybko zamknęłam oczy.
Ciel jakby nagle oprzytomniał, bo osunął od siebie kamerdynera.
- Nie możemy, Lizzy się obudzi.- szepnął.
- Jakby miała się obudzić, nie przychodziłbym tutaj- chłopak cicho jęknął, kiedy Lokaj znów zajął się całowaniem jego szyi.
- Seba... Stian... – wydusił z siebie.
Mężczyzna zaczął zjeżdżać ustami niżej, do jego obojczyka.
Moje serce biło jak oszalałe i raczej nie miało zamiaru przestać.
Ciel nie oponował.
Złapał lokaja za dłonie, i wyplątując się z pierzyny poprowadził je pod swoją koszulę.
- Nie tak szybko, Hrabio... – wymruczał czarno włosy do jego ucha , jednak na tyle głośno bym to usłyszała - Nie powinieneś tak bezwstydnie wpychać moich rąk w swoją bieliznę.
Ciel zaczął coś skomleć, mocując się ze zdjęciem swojego ubrania.
Sebastian chwilę na niego patrzył, podziwiając jego dłonie rozpinające górne guziki , po chwili przerzucając jedyną część garderoby przez głowę.
Pierwszy raz wiedziałam go nago.
Nie był jakiś specjalnie umięśniony, ale znaki tego co przeżył były już na zawsze wyryte na jego ciele.
Odwrócił się do mnie przodem, i spojrzał w ścianę nade mną. Wtedy to ujrzałam.
Znak na jego prawym oku, fioletowy pentagram.
Znak satanistycznego kontraktu, o którym kiedyś mówił mi mój ojciec. Powiedział, że znał osobę która zawarła pakt z demonem, jednakże nie powiedział mi nigdy kim ta osoba była.
Czy Ciel... Czy mój Ciel także to zrobił?
I gdzie w tej chwili znajdował się demon?
Odpowiedź nasunęła mi się sama i to zaledwie kilka sekund później.
Kamerdyner zdjął wiecznie przyklejone do jego dłoni rękawiczki, a moim oczom ukazał się identyczny symbol co u mojego narzeczonego.
Przełknęłam ślinę, trochę za głośno.
Zdążyłam jednak znów zacząć udawać, iż jestem pogrążona we śnie.
- Może lepiej nie róbmy tego...
Tym razem to lokaj wyraził strach.
Ciel jednak odwrócił się do niego i wpił zachłannie w jego wargi.
- Zróbmy to , Sebastianie. Tak długo nie przychodziłeś, że myślałem...
- Nigdy mi się nie znudzisz, Paniczu. – Wyprzedził jego myśl.
- To dlaczego nie robiliśmy tego tak długo?- cichy głos niebieskookiego rozbrzmiewał mi w głowie.

Czego nie robiliście?

Patrzyłam jak dłonie kamerdynera błądzą po ciele, które powinno tak na prawdę nienaruszone i dziewicze czekać na mnie.
- Ponieważ ostatnim razem...- zawahał się.

Czy demony mogą się wahać?

- Kiedy do twojego pustego łba w końcu to dotrze, Sebastianie?- mój ukochany oburzył się- Nie zrobiłeś mi krzywdy. O tamte kilka siniaków sam się prosiłem.
Wdrapał się na kolana lokaja tak, że teraz siedział na nim okrakiem, a ich ciała dzielił tylko cienki materiał bielizny starszego.
Wokół nich panował półmrok, jednak nie przeszkadzało mi to w dojrzeniu znaku, jaki Ciel miał wypalony na lewym boku .
To nie mogło być nic przyjemnego.
- Sebastian .. – z pomiędzy warg chłopaka wydobył się tylko cichy szept.
Całowali się. Znowu.
Mimo dreszczy i zniesmaczenia, wciąż nie mogłam oderwać od nich oczu. Ich stykające się ze sobą ciała, wyglądały wprost idealnie.
Dopełniały się nawzajem.
Ciel nie wytrzymał i jęknął.
Sebastian właśnie wtedy przewrócił go pod siebie , namiętnie całując jego ciało, od brody poprzez barki, brzuch , kończąc na stopach.
Chyba celowo ominął ten najczulszy punkt.
- Zrób to w końcu, cholera!- hrabia zakrył twarz dłonią.
A przynajmniej tak mi się zdawało, widząc ruch jego ręki znad pleców kamerdynera, klęczącego teraz między jego coraz bardziej rozłożonymi nogami
W całym namiocie wyczuć można było panującą aurę pożądania, jakie ogarniało ich obojga.

Zastanawiałam się, dlaczego miałam ochotę znaleźć się na miejscu Sebastiana?

Jego dłonie sięgnęły do sutków Ciela, palce zacisnęły się na nich wywołując jęk.
Usta przyssały się do erekcji chłopaka, zanurzając ją w swoje gardło aż po samą nasadę.
Teraz, kiedy był tak pochylony, mogłam zobaczyć rozkosz wymalowaną na twarzy Ciela.

Dlaczego to nie ja tam jestem, zamiast Sebastina?
Dlaczego to nie ja , mogę dawać mu taką przyjemność jaką daje mu ten demon?

Myśli jak oszalałe biegały po mojej głowie.

Ciel stęknął jeszcze kilka razy i wziął głęboki oddech .

Dlaczego to nie moją głowę wciska tak gwałtownie w swoje krocze?

Sebastian wstał, obszedł łóżko dookoła i sięgnął po swoje spodnie. Z ich kieszeni wyjął jakąś małą buteleczkę.
Ciel tymczasem usadowił się na łóżku wypinając pupę, a łokcie podpierając na poduszkach.
- Zabiję Cię, jeśli Elizabeth się obudzi – mruknął, ale demon tylko się uśmiechnął.
Jego szkarłatne oczy błyszczały.
- Nie masz racji Paniczu. Kontrakt dobiegł końca . To ja wkrótce zabiję ciebie.
Zaśmiał się, ale Ciel nic sobie z tego nie zrobił.

Podszedł do mojego narzeczonego i wylał sporą ilość zawartego w buteleczce płynu na jego plecy i pośladki jak i również miedzy nimi.
Słychać było głęboki wdech i spokojny głos Ciela .
- Różany. . wiesz co lubię.

Sebastian wylał jeszcze trochę, jak już zdążyłam się zorientować , olejku na swoje palce i całując ramię chłopaka błądził palcami po jego rowku.
Niebieskooki pojękiwał i drżał .

  Usłyszałam jak zachłysnął się powietrzem, kiedy lokaj włożył mu palec... W odbyt .
Wydało mi się to obrzydliwe, jednak widząc jak Ciel wygina się podczas dokładania kolejnych palców, stwierdziłam że nie jest to takie złe .
- Zrób to kurwa w końcu!- Ciel krzyknął.
Zadrżałam, ale nie na tyle by zwrócić ich uwagę .
- Jakiż ty niecierpliwy, Paniczu...
Sebastian wyjął z niego palce, jednym ruchem pozbywając się swojej bielizny .
Widziałam jego przyrodzenie. Było.. duże .
Chociaż prawdę mówiąc, nie miałam porównania prócz piętnastoletniego penisa Ciela, którego widziałam chwilę wcześniej.
Lokaj ułożył się nad nim klęcząc i kładąc jedną dłoń na poduszce po prawej stronie jego głowy.
Lewą ręką nakierował swoje przyrodzenie i jednym ruchem wbił się w niego.
Widziałam jak chłopak wygina się , dyszy a nawet łka. Nie krzyczał.
- Po... Poczekaj... – szepnął głosem przepełnionym bólem- daj mi chwilę.
- Zaraz przejdzie – Sebastian zaczął obdarzać pocałunkami jego barki i plecy.
Ręką sięgnął do jego penisa, mimo bólu wciąż utrzymującego swoją stojącą pozycję.
Uśmiechnęłam sie mimowolnie widząc, że dłoń czarnowłosego sprawia mu przyjemność.

- Ahh... – wydobyło sie z gardła młodszego, kiedy Sebastian zaczął się poruszać.
Na początku powolne i leniwe ruchy, po chwili zamieniły się w mocne pchnięcia.
Patrzyłam jak biodra obojga zgrywają się ze sobą , idealnie odczytując ruchu partnera .
Nie był to ich pierwszy raz, to pewne.
Może mieli za sobą już tysiące takich stosunków, widać to było po tym, jak doskonale wiedzą co robić by sprawić przyjemność sobie jak i kochankowi.
- Sebastian... Ja już... Nie mogę ...- stęknął Ciel, unosząc biodra tak wysoko , że przestałam już rozróżniać gdzie kończy się ciało jednego, a gdzie zaczyna drugiego.

- Mam skończyć w tobie? – zapytał lokaj.
Ciel w odpowiedzi tylko stęknął i zatoczył się lekko.
Sebastian wtedy uderzył mocniej w jego wnętrze, oddychając głęboko kiedy ten młodszy począł wić się pod nim w spazmatycznej rozkoszy.
Drżał .
Nie wiem dlaczego, ale ta chwila ich obopólnej rozkoszy była tak piękna, że Michał Anioł widząc to za pewne uwiecznił by ją swoim dłutem.
Minął dłuższy moment, zanim znów się poruszyli.
Sebastian wyszedł z niego delikatnie i położył na wznak.
Ciel natomiast najpierw opadł bezwładnie na poduszki oddychając ciężko, po czym wtulił mocno w mężczyznę.
- Jeśli orgazm tak bardzo wstrząsa demonem, to nie chcę wiedzieć co czujesz ty ,gdy go doznajesz.
Sebastian uraczył go naprawdę innym tonem, niż dotychczas.
Ciel już mu nie odpowiedział. Słyszałam jak jego oddech wyrównuje się, co oznaczało że zapadł w sen.
Mnie też już nużyło, jednak poczekałam aż Sebastian wyczyści Ciela i ubierze jego jak i siebie.
Gdy to zrobił , okrył go szczelniej pierzyną i ucałował w czoło.
- Oyasumi , Bocchan.
Tylko tyle zdążyłam usłyszeć.
Ich wargi znów się spotkały, na dłużej niż wcześniej.
Ślepia demona płonęły żywym ogniem.
Czułam aurę czegoś , czego nie potrafiłam określić.
Zasnęłam tak samo jak Ciel.
Jednak następnego ranka, przyszło obudzić się tylko mnie...

###
Tak na prawdę, to nie śmierć jest najgorsza.
Jeśli chodzi o nią, wiesz co czeka, gra tylko jedną kartą.
Jednak życie, jest skąpane w mroku i zawiłe. Kart ma ich całą talię.
HrabiaPhantomhive75
 
Posty: 2
Dołączył(a): 04 lip 2017, 22:11

Powrót do Slash

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

cron